Strona 6 z 8

There is always something in the way I wanna have you to myself for once

: śr lip 01, 2026 4:30 pm
autor: River Cross
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

There is always something in the way I wanna have you to myself for once

: śr lip 01, 2026 6:01 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


River Cross

There is always something in the way I wanna have you to myself for once

: śr lip 01, 2026 6:30 pm
autor: River Cross
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

There is always something in the way I wanna have you to myself for once

: śr lip 01, 2026 7:41 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


River Cross

There is always something in the way I wanna have you to myself for once

: śr lip 01, 2026 8:23 pm
autor: River Cross
Wspólne leżenie i nicnierobienie było zaskakująco przyjemne. Chociaż czy Cross faktycznie była zaskoczona? Aż tak to nie. Proponowała jej to przecież już ostatnim razem, ale to Ruelle postanowiła zachować się wtedy skrajnie okropnie i zgnieść jej miłą propozycję ciężkim buciorem o podłogę. Rysowniczka wiedziała, że to będzie przyjemne, ale po prostu nie podejrzewała, że aż tak. Może gdyby tak zakładała, to jednak wtedy schowałaby dumę do kieszeni i spróbowała ją namówić, żeby została jak człowiek, a nie pyskowała? Nie, raczej też nie. Prescott to już w ogóle musiała być w totalnym szoku, skoro do tej pory nawet jej się nie śniło, że mogłaby odpocząć w ten sposób w towarzystwie Cross. Oby tylko się z wrażenia nie przegrzała, bo jej ciało i tak było już przecież wymęczone i żaden lekarz tego nie wyratuje.
Była zmęczona po całym dniu funkcjonowania na podwyższonych obrotach, a to, co zrobiła z nią przed momentem Prescott, wykończyło ją do reszty. Starała się jakkolwiek zregenerować. Liczyła, że da radę po prostu zaliczyć porządnego short resta i będzie mogła działać dalej. W końcu nie dała dzisiaj tyle przyjemności swojej modelce, ile by chciała. Chwilowo jednak energia nie nadchodziła, a adrenalina chyba się obraziła na dobre, gdy zauważyła, że ta wywoływana bliskością tanatopraktorki jest lepsza od tej samochodowej. Może powinna trzasnąć sobie jakiegoś energolka? Problem w tym, że kuchnia była tak strasznie daleko. Spojrzała nawet w tamtą stronę, ale jej wzrok natychmiast uciekł do obrazu, zamiast skupić się na lodówce. Do tego obrazu stojącego na sztaludze. Och, dobrze, wcale nie do tego, chciałam dodać trochę dramaturgii.
— Jestem bardzo dobrze wychowana. Nie mam problemów z takimi słowami. Wystarczyło powiedzieć, że ich chcesz. — Prychnęła z rozbawieniem. Pod tym względem nie była tak zawzięta jak Prescott. W ogóle nie była pod żadnym, jakby się tak na tym głębiej zastanowić. Właściwie to była prawdziwie kryształowa. Nawinęła kosmyk jej ciemnych włosów na palec, znów skupiając uwagę na rzeczywistej, nie malowanej Rue.
— No wiesz, do świtu zostało jeszcze trochę czasu, a ja ciągle czekam na trzy przykazania. Trudno mi uwierzyć, że chcesz zmarnować taką okazję. — Uniosła dłoń, podnosząc kosmyk i odwinęła go z palca, by móc obserwować, jak opada z powrotem na swoje miejsce. Wciąż obowiązywała je umowa, że wraz z nadejściem słońca mają się znowu zrobić dla siebie absolutnie nieznośne. Chociaż nie, chwila. Przecież wcale nie przestały. To o co właściwie chodziło w tym zakładzie, Ach, mniejsza z nim. Palce Cross znów zawędrowały na kręgosłup tanatopraktorka, żeby móc delikatnie rysować na nim linie.

Ruelle I. Prescott

There is always something in the way I wanna have you to myself for once

: śr lip 01, 2026 10:39 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Biorąc pod uwagę, że dotychczas nie spędzały czasu inaczej niż na piciu, seksie i dogryzaniu sobie bardziej niż ustawa przewiduje, Ruelle nie spodziewała się tego, że jej zaproszenie mogłoby obejmować zwyczajne... leżenie w łóżku i rozkoszowanie się swoim towarzystwem. To było coś nowego. Zresztą cały ten dzień, a potem noc, były pełne nowości dla ich dwójki.
Nie było jednak potrzeby, aby zbytnio się zastanawiać nad tym, co minęło oraz nad straconymi szansami. Zamiast tego po prostu przyjemniej było wtulić się w ciało swojej artystki, które dawało jej szansę na odrobinę wytchnienia, bo przecież chyba obie na to zasłużyły po tym wszystkim.
Prescott ani przez chwilę nie zastanawiała się nad tym, co to wszystko dla nich znaczy. Ani niepotrzebnie nie analizowała wszystkich wydarzeń minionej doby, a trzeba przyznać, że naprawdę sporo się działo... Konwent, wspólny posiłek, zakład, a teraz to... Z pewnością dobrze wykorzystały wspólny czas.
Przez moment nawet wydawało jej się, że mogłaby tak po prostu zasnąć w ramionach Cross. Była zmęczona, a zasypane poduszkami łóżko było nawet bardziej niż wygodne, więc nie byłoby to takie trudne. Raz jeszcze zamruczała ukontentowana ze swojej pozycji i wsunęła jedną ze swoich nóg pomiędzy nogi River, aby przybrać nieco wygodniejszą pozycję.
- Jakoś nie zdążyłam tego zauważyć - odpowiedziała, unosząc głowę na tyle, aby móc spojrzeć jej w oczy i przesunęła jedną z dłoni na jej talię, aby nacieszyć się tym jak ciało rysowniczki reagowało na jej dotyk. Wydawało się być niemal stworzone do tego, aby dopasowywać się do jej rąk.
Przez moment czekała na jeszcze jakąś odpowiedź, pozwalając jej na to, aby bawiła się jej włosami, a sama tanatopraktorka w tym czasie była zwyczajnie skupiona na podziwianiu swojej artystki. Naprawdę nie miała teraz ochoty ruszać się nawet o krok z łóżka i nie wydawało się, aby River miała ją w jakikolwiek sposób z niego wyrzucić w najbliższym czasie.
- Jeszcze ci mało? - prychnęła ze śmiechem i odepchnęła się od materaca na tyle, aby przetoczyć Cross na plecy i ułożyć się na niej wygodnie. - Ósme przykazanie: nie będziesz wygłaszać świadectwa przeciwko muzie swej.
Zresztą czy naprawdę w tej chwili te przykazania miały jakikolwiek sens? Na ten moment wydawało się, że niemal całkowicie zapomniała o całym tym spięciu wywołanym przez widniejący w rogu sypialni obraz. Nikt nie musiał jej jednak o tym przypominać. Zresztą może i tak zignorowałaby to wszystko po to, aby dalej móc wodzić delikatnie opuszkami po skórze w okolicach obojczyka rysowniczki.

River Cross

There is always something in the way I wanna have you to myself for once

: czw lip 02, 2026 9:08 am
autor: River Cross
Cały ten aftercare kink nie pasował do Ruelle. Akurat na to nie postawiłaby złamanego grosza. Dobrze, że nie miała w zwyczaju chodzić do kasyna, bo zrujnowałaby się pewnie po pierwszym razie, była w te całe zakłady wyjątkowo kiepska. Z tej pomyłki mogła się jednak cieszyć. Planowała bardzo uważać, żeby jej dzisiaj nawet nie tknąć, a jakimś dziwacznym sposobem nie dość, że wszystko – znowu – skończyło się seksem, to teraz leżały razem w łóżku, rozkoszując się wyłącznie swoją obecnością. Planować najwyraźniej też nie powinna. Albo może warto zawsze zakładać na odwrót niż faktycznie by chciała? Los mógłby robić jej takie psikusy częściej. Spędzanie czasu w taki sposób było dużo przyjemniejsze niż uciekanie na drugi koniec pokoju, który też miały już opanowany.
— Bezczelna — wytknęła, choć w jej głosie nie było żadnej złości. Po to ją przepuszczała w drzwiach cały boży dzień, żeby teraz zarzucała jej braku w wychowaniu? Dobre sobie! Faktor możliwości obserwowania jej tyłka nie był jedynym, który ją do tego posuwał. Gdyby miała akurat ochotę gapiłaby się przecież na jej dupę całkowicie bez skrępowania i bez żadnego pretekstu. Najzwyczajniej w świecie o nią dbała, jak wypada robić na randce.
— Zawsze mi mało, a ty dzisiaj nie pozwoliłaś mi dać sobie zbyt wiele. — Przesunęła paznokciem po jej szyi, docierając do podbródka, który uniosła delikatnie. Przyglądała się jej przez moment w milczeniu, zastanawiając się nad sensem kolejnego przykazania. Do tej pory wszystkie były dla niej raczej jasne i bez większych problemów była w stanie domyślić się, skąd pojawiły się w głowie jej modelki akurat w danym momencie. Tym razem jednak nie czuła takiej pewności. Wyraźnie się w jakiejś kwestii nie zgadzały. Znów oderwała wzrok od jej oczu, by spojrzeć na obraz, ale tym razem naprawdę skupiła się na tym stojącym na sztaludze. To odnośnie do niego miała wcześniej jakiekolwiek pretensje, ale żeby zarzucać Cross kłamstwa? Bez przesady. To, że płótno jest czymś wyjątkowym nie oznacza przecież, że poza Prescott nie może jej się przytrafić coś innego wyjątkowego. Semantyka jak zwykle rzucała im kłody pod nogi.
— Nie zrobiłam tego. Czujesz się w jakikolwiek sposób oszukana? — Spojrzała z powrotem na leżącą na niej dziewczynę. Wymyślanie przykazań na wyrost nie miało przecież żadnego sensu, skoro miały tak krótki termin przydatności, więc ewidentnie obie za czymś nie nadążały. Nie próbowała rzucać żadnych oskarżeń, ani nawet być wredną. Pytała całkowicie spokojnie.

Ruelle I. Prescott

There is always something in the way I wanna have you to myself for once

: czw lip 02, 2026 12:20 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Wcześniej nie mogło być w ich przypadku jakiejkolwiek mowy o czymś takim jak aftercare. Pamiętała wciąż jak za pierwszym razem River zwyczajnie porzuciła ją na łóżku, gdy już z nią skończyła. Ruelle musiała zadbać o to, aby samodzielnie dojść do siebie. Później dopiero pojawiły się drobne gesty jak czułe pocałunki na uwolnionych z więzów nadgarstków, a teraz? Teraz zwyczajnie leżały razem w łóżku, przytulone do siebie jakby była to najbardziej naturalna rzecz na świecie, a Prescott nie miała pojęcia skąd się wzięła ta zmiana, ani kiedy w ogóle zaszła. Było jej jednak zbyt dobrze by mogła na to na to narzekać.
- Ciągnie swój do swego, co? - odparowała, ale bez jakiejkolwiek złośliwości towarzyszącej tym słowom.
Cross bywała naprawdę bezczelna i nieznośna, ale jednocześnie potrafiła się zachować, gdy chciała i być zwyczajnie miła. Owszem, miła niekiedy na swój sposób, ale to nie zmieniało faktu, że Rue miała okazję do tego, aby nieco lepiej poznać rysowniczkę przy okazji konwentu i musiała przyznać, że było to dosyć przyjemne doświadczenie. W pewien sposób została w jej oczach bardziej pełnowymiarową postacią.
- Czyżbyś narzekała? - zapytała, gdy tylko River zauważyła, że tej nocy otrzymała nieco więcej niż zwykle. - Zawsze będziesz mogła to naprawić... Mamy czas.,
Na razie nigdzie się nie wybierała. Zawsze zatem mogły odrobinę odpocząć i dokonać zmiany ról, aby Cross mogła się jej odwdzięczyć. Mogły też zrobić to rano... o ile rzecz jasna do tego czasu nic nie zaburzy ich idyllicznego wypoczynku.
Mogłyby pogrążyć się w żartach. Mogły też skraść sobie kilka pocałunków i nie zwracać uwagi na nic innego, ale River musiała wejść w ten tryb, gdy każde słowo i gest zaczyna być rozdrabniane oraz dokładnie analizowane. Teraz chyba każde z przykazań mogłoby nabrać nieco innego wyrazu. Atmosfera się zmieniła, wygłaszane były w innej sytuacji, ato mogło zmienić wszystko. Możliwe nawet, że Prescott niejako straciła wenę i nie wiedziała jak inaczej skonatruować nowy dekalog na podstawie tego, który jako dziecko wkuwała na pamięć. Nie umknęło jej jednak spojrzenie, które River skierowała na stojący w pobliżu obraz. Ruelle prawie o nim zapomniała, ale to jedno spijrzenie i pytanie sprawiło, że na nowo jakieś palące i nieprzyjemne uczucie obudziło się w jej wnętrzu po czym westchnęła ciężko.
- Nieważne - mruknęła, zsuwając się z rysowniczki, ale dalej pozostawała w zasięgu jej objęć. - Lepiej powiedz,co to za komiks, który mi sprawiłaś.
Nie miała siły na kłótnie i nie chciała burzyć atmosfery. Wolała skupić się na czymś milszym. Cross zatem mogła opowiedzieć jej rozlegle o swoim prezencie i dlaczego właściwie go jej dała. Tak będzie lepiej dla nich obu.

River Cross

There is always something in the way I wanna have you to myself for once

: czw lip 02, 2026 1:06 pm
autor: River Cross
W tej kwestii musiała jej przyznać rację. Zdecydowanie była bezczelna i bardzo z tego powodu dumna. Była taka odkąd tylko pamięta. Z czasem jedynie zwiększyła się jej pewność siebie, pozbyła się kilku niepotrzebnych lęków i zrobiła się jeszcze bardziej nieznośna i nie do przegadania. Miała pod tym względem wiele zastrzeżeń do samej siebie, co zresztą zdążyła już dawno przelać na papier w ramach autoterapii. Pierwszy swój komiks pisała już z jakiejś perspektywy na własne dorastanie, a kiedy myślała o nim teraz, będąc jeszcze dalej od tamtych lat, trudno było jej nie czuć do siebie jakiegoś politowania. Na szczęście była w stanie się też rozumieć. Każdy był durny, kiedy był dzieciakiem. Nie była aż tak wyjątkowa, żeby tego uniknąć. Aż strach pomyśleć, jak będzie oceniać samą siebie za kolejne dziesięć lat. A jak oceni tę z dzisiaj? Na pewno wyjątkowo krytycznie.
— Jestem bardziej niż zadowolona, ale to tylko kwestia mojego zaspokojenia. Tobą jestem ciągle nienasycona. To dwie osobne potrzeby. — Przesunęła palcem po jej dolnej wardze, badając doskonale już znaną sobie strukturę. Przyjmowanie dzisiaj okazało się zaskakująco przyjemne, ale Prescott zdążyła już raczej zauważyć, jak wielką przyjemność sprawiało jej dawanie rozkoszy swojej modelce. Ich poprzednie spotkanie było przecież już jakiś czas temu, a pomiędzy tamtym a dzisiaj, Prescott miała pecha być zaspokajaną przez jakieś miernoty. Nie powinna się dziwić, że mimo zmęczenia Cross aż rwała się do wykonania swoich kapłańskich obowiązków.
Westchnęła i spojrzała na sufit, tym razem skupiając się na liczeniu w myślach w takim tempie, w jakim było to wskazane, by dać radę się uspokoić. Nie chciała odpowiedzieć jej zbyt ostro, żeby nie psuć miłej atmosfery, ale nie byłaby sobą, gdyby w ogóle się nie odezwała.
— Nie znoszę, kiedy mnie tak zbywasz. — Obróciła głowę w jej stronę, by znów móc złapać z nią kontakt wzrokowy. Dobrała słowa dość ostrożnie. Powstrzymała się od całej masy docinków, które miała na końcu języka i które uczyniłyby ten komunikat dużo ostrzejszym. Z trudem przełknęła dopowiedzenie, że właściwie nie powinno jej to już dziwić, ale ostatecznie okazała się naprawdę dzielna. Zachowa sobie te wszystkie obelgi na inną okazję, bo przecież na pewno będzie ich jeszcze mnóstwo.
— Podejrzewam, że nie czytałaś zbyt wielu komiksów, więc chciałam ci dać coś, co mogłoby cię tym medium zainteresować. To tylko pierwszy tom, ale jak ci się spodoba, to załatwię ci następne. Byli trzykrotnie nominowani do Eisnera z czego dostali go dwukrotnie. To taka nagroda, dla której większość branży dałaby się pochlastać. — Obróciła się na bok i oparła głowę o rękę zgiętą w łokciu, by móc wygodnie obserwować Ruelle. Nie ma się co oszukiwać, samo patrzenie jej nie wystarczało, dlatego druga ręka od razu zawędrowała na jej talię, po której zaczęła powoli sunąć.
— To horror, ale nie oparty na potworach, bo tych najwyraźniej ci wystarczy. Jest tajemnicza Czarna Stodoła, która podobno przynosi śmierć, jest schizofrenik odludek i katolicki ksiądz, którzy dają się w to wszystko wplątać, jest dużo paskudnych emocji, traum... Sorrentino to pieprzony geniusz w kwestii przelewania lęków i depresji na papier, zaufaj mi. Uznałam, że to wszystko powinno wstrzelić się w twój gust — dokończyła z nutą rozbawienia w głosie. No z jakiegoś dziwnego powodu nie sprezentowała jej jakiejś komedyjki albo opowieści o kucykach, kto by pomyślał! Ale nie zdecydowała się też na żaden erotyk, co chyba miało sugerować, że naprawdę stara się słuchać jej poza jednym jękiem a drugim. Gideon Falls to wielokrotnie nagradzany bestseller, więc jeśli Prescott miałaby na niego kręcić nosem, to chyba naprawdę z czystej przekory... więc w sumie było to bardzo prawdopodobne. No trudno. Najwyżej będą miały kolejny temat do kłótni. W ciągu całej opowieści Cross krążyła palcami po talii, brzuchu i biodrach dziewczyny, rozkoszując się miękkością jej skóry i całkowitym przypadkiem omijając wszystkie ślady, które nie były jej autorstwa.

Ruelle I. Prescott

There is always something in the way I wanna have you to myself for once

: czw lip 02, 2026 2:52 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Były pewne oczywistości, którym nie były w stanie zaprzeczyć. Między innymi takie jak to, że obie nie miały najłatwiejszych charakterów. Nie kryły się zbytnio z tym, że potrafiły być momentami bezczelne, złośliwe i raczej odbiegały od wzorców sympatycznych ludzi, których ktoś chciałby mieć w swoim otoczeniu. Dlatego chyba właśnie osoby, które potrafiły ich przygarnąć i doceniały pomimo wad były na wagę złota. Prescott dbała o swoich. Nawet jeśli nie była najmilsza, bo zdarzały jej się gorsze dni to wciąż zależało jej na niektórych ludziach. Może nawet pewnego dnia River dołączy do ich grona? Chociaż to wydawało się nieprawdopodobne i było zbytnim skokiem w przyszłość, a może nawet przejściem do innego świata z całego multiwersum.
Nie odpowiedziała jej, bo przesuwający się po jej dolnej wardze kciuk jej to utrudnił. Zamiast tego rozchyliła usta, aby musnąć językiem opuszek jej palca. Podłapała jej uważne spojrzenie. Jeśli naprawdę Cross była wciąż nienasycona  to obie doskonale wiedziały, że mogłaby ją wziąć w każdym momencie. W końcu tanatopraktorka by się przed tym nie wzbraniała. Nawet jeśli czasem stawiała pewien opór lub się buntowała to w sposobie, w który Ruelle patrzyła na rysowniczkę nie było wątpliwości, co do tego, że należy do niej. Mogła nie chcieć przyznać  tego na głos, ale obie doskonale zdawały sobie z tego sprawę. Kiedy tylko były razem to Rue stawała się jej.
Chyba im obu wyjątkowo zależało na spokoju w tej sytuacji. Dawno już mogłyby się pogryźć, ale wolały wyraźnie tego nie robić. Było zbyt miło. W takich momentach zawsze musiało coś pierdolnąć, bo chyba naprawdę nie umiały wytrzymać dłuższy czas bez wszczynania kłótni. Nawet nieumyślnie. Ich starania, aby zmienić ten stan rzeczy z pewnością powinny zasłużyć na chociaż jakieś uznanie.
Wiedziała, że River tego nie znosiła. W ramach przeprosin po prostu odnalazła spojrzeniem jej ciemne oczy i przylgnęła do jej boku, układając dłoń na jej brzuchu, aby przeciągnąć w kojącym geście po miękkiej skórze. To były najlepsze przeprosiny na jakie było ją stać. Wypowiedzenie na głos jakiegokolwiek słowa zapewne jedynie pogorszyłoby sytuację, znając ich możliwości czepiania się słów i wchodzenia w niepotrzebne dyskusje.
- Masz rację. Nie czytałam ich zbyt wielu... - przyznała, bo zdecydowanie wolała literaturę od komiksów, ale zdarzyło jej się przeczytać parę pozycji. - Wczułaś się w rolę sugar mommy czy po prostu chcesz mnie dokształcić? Bo prędzej spodziewałabym się, że wciśniesz mi jakiś ze swoich komiksów, aby udowodnić, że faktycznie rysujesz coś poza mną i wiesz jak tworzyć historię w rysunku.
Z pewnością nie spodziewała się, że dostanie jakiś prezent dopasowany pod siebie. To było, aż... zbyt miłe i osobiste. Nie mieściło się w ramach tego, co dotychczas robiły. Dlatego też w pierwszym odruchu pomyślała, że pozostawione na siedzeniu rzeczy należały do Cross i zostały tam niedbale rzucone, bo nie chciało jej się ich pakować do bagażnika albo schowka. Była po prostu zaskoczona, a może nawet nieco poruszona? Chociaż trudno było jej to uczucie określić.
Z prawdziwym zaangażowaniem wysłuchała tego, co tylko dziewczyna miała jej do powiedzenia na temat Gideon Falls. Musiała przyznać, że naprawdę brzmiało jakby miało ją to zainteresować i wciągnąć. Doceniała wszelkie straszne historie: te z potworami, bardziej psychologiczne czy o kryminalnym akcencie. Przede wszystkim liczył się dla niej klimat oraz to czy były dobrze skonstruowane. Chociaż niektórym mogła wybaczyć pewne braki.
- Faktycznie, wygląda jak coś dla mnie. Dzięki... Dam ci znać jak wrażenia, gdy się za to zabiorę - obiecała, bo z pewnością była jej winna opisanie swoich przeżyć z lektury.
Jeśli faktycznie komiks był tak dobry jak sprzedawała go Cross to na pewno Ruelle nie będzie go pogrążać. Pewnie jej się spodoba, ale nie była cholerną utrzymanką, aby kazać rysowniczce zdobyć kolejne części do swojej kolekcji. Liczyła się z tym, że pewnie ma ona jakieś dojścia, które pozwalały na łatwiejsze uzyskanie tych wydań i to pewnie z jakąś zniżką, ale raczej nie były ze sobą w relacji, w której mogłaby od niej czegoś podobnego oczekiwać czy nawet czuć się z tym komfortowo.
Nie zauważyła nawet tego w jakim układzie dłoń River krążyła po jej ciele. Zwyczajnie mruknęła z zadowoleniem, wbijając nieco mocniej paznokcie w jej skórę i przymknęła oczy. Zdecydowanie za bardzo się rozleniwiła, ale chciała zwyczajnie rozkoszować się tą bliskością, za którą nie stało nic konkretnego. Chyba po tych wszystkich kłótniach zasłużyły na coś podobnego.

River Cross