'Cause it's nice out and we could get high
: pt sie 14, 2026 4:51 pm
Przygryzła nerwowo dolną wargę, zastanawiając się, czy ten poziom pesymizmu u narzeczonej był aby na pewno normalny. Na tym etapie była gotowa kwestionować każde jej zachowanie, doszukując się w nim jakichś dwuznaczności albo dowodu na to, że coś popsuła. Z jednej strony zdawała sobie sprawę, że nie może z tym przesadzać i że na pewno cała masa tych rzeczy maluje się w jej głowie na wyrost, ale naprawdę nie umiała się powstrzymać. Nie chciała zakładać, że Teddy sprawia wrażenie przybitej przez nią, ale też nie do końca rozumiała, czemu narzeczona z góry zakładała, że ich założenie się nie uda i to przez to, że Teddy zdążyła się na nie napalić. April może nie znała się na rachunku prawdopodobieństwa, ale z kolei strażaczka chyba za bardzo brała do siebie sposób działania prawa Murphy'ego. Z nikim przecież nie było aż tak źle, szczęście w codzienności rozdzielało się pomiędzy ludzkość mniej więcej po równo. A może wcale nie i świat był okrutnie niesprawiedliwy i generalnie niewarty nastawiania się, bo i tak zawsze chuj w dupę? No to zdecydowanie nie podniesie jej na duchu
— Ale skąd wniosek, że nie mam ochoty tu zostawać, skoro wcześniej rozmawiałyśmy o tym, żeby zostać? Nie powiedziałam w żadnym momencie, że ta ochota mi przeszła. Przeciwnie. Powiedziałam, że jeżeli nie uda nam się tutaj, to nie ma się co martwić, bo w głowie już zaczęłam planować następną okazję do zrealizowania planu. Nie mam zamiaru go ot tak odpuszczać. — Sama już nie była pewna, czy to co mówi ma sens, czy znowu wytwarza problem z niczego. Ale skoro poczuła, ze coś jest nie w porządku, to czy nie powinna odezwać się tak czy siak? Cholera, miała tyle wątpliwości w związku ze... wszystkim, że to przechodziło ludzkie pojęcie. Jeszcze niedawno wydawało jej się, że jest taka dorosła, trwa w rozsądku w zdrowej relacji i czeka je świetlana przyszłość, a za kilka chwil przeniosą się do pięknego domu z ogrodem i stadem dzieci i zwierząt, a tu proszę. Znowu zachowywała się jak durna nastolatka. Durne nastolatki nie budują przyszłość. Durne nastolatki są po prostu... durne.
— Nie twierdzę, że musisz się ze mną często nie zgadzać — zaznaczyła, nie chcąc, żeby wyszło, że faktycznie szuka powodów do kłótni na siłę. Podobał jej się fakt, że miały takie małe pole do popisu w kwestii sprzeczek. Nie zależało jej na tym, żeby zatapiać się w dziwacznych i toksycznych wzorcach, na jakich funkcjonowała z większością kobiet w swoim dotychczasowym życiu.
— No pewnie, że kocham mieć rację. Ale nie chcę, żebyś musiała machać na wszystko ręką, jakby ci było względnie wszystko jedno, w jaki sposób przeżywamy codzienność. Przecież wiesz, że kocham twój entuzjazm. — Spojrzała na burgera, którego zamówiła strażaczka. No świetnie, teraz popsuła posiłek także jej. Zaczynała się czuć winna, że poruszyła ten temat, a jednocześnie złościła się o to na siebie, bo chyba nie powinna się tak czuć przy wyrażaniu emocji? Nie powinna przede wszystkim brać się za takie przemyślenia po wypiciu jakiegoś barwionego denaturatu, który jeszcze do niedawna w siebie wlewali. Takie rzeczy nigdy nie wpływają dobrze na rozwój duchowy ani na poziom rozmowy.

— Ale skąd wniosek, że nie mam ochoty tu zostawać, skoro wcześniej rozmawiałyśmy o tym, żeby zostać? Nie powiedziałam w żadnym momencie, że ta ochota mi przeszła. Przeciwnie. Powiedziałam, że jeżeli nie uda nam się tutaj, to nie ma się co martwić, bo w głowie już zaczęłam planować następną okazję do zrealizowania planu. Nie mam zamiaru go ot tak odpuszczać. — Sama już nie była pewna, czy to co mówi ma sens, czy znowu wytwarza problem z niczego. Ale skoro poczuła, ze coś jest nie w porządku, to czy nie powinna odezwać się tak czy siak? Cholera, miała tyle wątpliwości w związku ze... wszystkim, że to przechodziło ludzkie pojęcie. Jeszcze niedawno wydawało jej się, że jest taka dorosła, trwa w rozsądku w zdrowej relacji i czeka je świetlana przyszłość, a za kilka chwil przeniosą się do pięknego domu z ogrodem i stadem dzieci i zwierząt, a tu proszę. Znowu zachowywała się jak durna nastolatka. Durne nastolatki nie budują przyszłość. Durne nastolatki są po prostu... durne.
— Nie twierdzę, że musisz się ze mną często nie zgadzać — zaznaczyła, nie chcąc, żeby wyszło, że faktycznie szuka powodów do kłótni na siłę. Podobał jej się fakt, że miały takie małe pole do popisu w kwestii sprzeczek. Nie zależało jej na tym, żeby zatapiać się w dziwacznych i toksycznych wzorcach, na jakich funkcjonowała z większością kobiet w swoim dotychczasowym życiu.
— No pewnie, że kocham mieć rację. Ale nie chcę, żebyś musiała machać na wszystko ręką, jakby ci było względnie wszystko jedno, w jaki sposób przeżywamy codzienność. Przecież wiesz, że kocham twój entuzjazm. — Spojrzała na burgera, którego zamówiła strażaczka. No świetnie, teraz popsuła posiłek także jej. Zaczynała się czuć winna, że poruszyła ten temat, a jednocześnie złościła się o to na siebie, bo chyba nie powinna się tak czuć przy wyrażaniu emocji? Nie powinna przede wszystkim brać się za takie przemyślenia po wypiciu jakiegoś barwionego denaturatu, który jeszcze do niedawna w siebie wlewali. Takie rzeczy nigdy nie wpływają dobrze na rozwój duchowy ani na poziom rozmowy.