Strona 6 z 6

Toronto Project X

: pn wrz 28, 2026 11:46 pm
autor: Eric Stones
Nie próbował się wyswobadzać ani odpychać od ściany, kiedy Sher się do niego przytuliła - cóż, gdyby wiedział, jak potraktowała obcego typka, na pewno byłby dumny, a tak? Wiedział tylko, że miał pilnować swojej dziewczyny. Oczywiście odwzajemnił uścisk i zaczął wdychać zapach perfum swojej dziewczyny.
- Jakiś frajer, powiadasz…- odpowiedział, bagatelizując polecenie, ponieważ spokoju mu nie dawało, to, kto śmiał podrywać jego dziewczynę. Długo nie musiał czekać, gdyż typek rzucił jakimś nacechowanym negatywnie komentarzem.
- Coś ty właśnie, śmieciu, powiedział?! Chodź tu i powiedz to jeszcze raz! - zaczął się unosić, bo mu typ ciśnienie podniósł. Oczywiście poczuł zaciśnięte ręce zielonookiej na swoim odzieniu, ale no… naprawdę był gotów frajerowi pokazać, gdzie raki zimują i gdzie pieprz rośnie, ale jedno spojrzenie Winfield i… Fuuuck westchnął,ostatecznie łagodniejąc, a gość… albo już nie słyszał, albo udawał, że nie słyszy, albo wyczaił inną dramę i to właśnie na niej wolał skupić swoją uwagę.
- W porządku. Chodźmy. - choć otrzymał od swojej dziewczyny buziaka prosto w usta, on obdarował ją buziakiem w policzek. Kulturalnie wyszedł z Sher, trzymając ją za rękę i będąc ciekawym, co tam było słychać u reszty.
Nie minęło wiele czasu, a przestrzeń przed domem Erica zmieniła się w jakiś a la ring bokserski, na którym odbywał się pojedynek dwóch wojowniczek. Chociaż nie… w rzeczywistości było ich więcej. Stwierdził w myślach, bo a to Erika i Jamie coś krzyczały, a to August zadbała o to, by komuś było ciepło w głowę - już wiedział, jaką rolę będzie pełniła na ich wyjazdach. Będzie naczelnym podgrzewaczem, tzn… zadba o ciepło w domku czy gdziekolwiek tam pojadą.
No ale mniejsza.
Szczerze? Byłoby o wiele fajniej, gdyby dziewczyny chciały się zorganizować bitkę w kisielu, a tak? Niby co fajnego było w pojedynku na zwykłej zielonej trawie? Oby przypadkiem nie było tam narobione przez jakieś zwierzę, bo mogłoby być słabo – znaczy, Eryczek robił oględziny, by można było bez problemu po trawie połazić lub sobie na niej stanąć. Zaraz do akcji wkroczyli także Alex oraz Jason. Więc żeby sprawiedliwości stało się zadość oraz żeby pokazać solidarność, wyszedł przed szereg i stanął obok Cassie, będąc gotowym przyjąć cios, gdyby Lindsay postanowiła zaatakować Bo zazdrosna dziewczyna to zła dziewczyna… No ale jego refleks chyba wciąż był nieco opóźniony przez alkohol, ponieważ to Gaba - która swoją drogą zaskoczyła go, bo wpierw widział, jak niosła frytki, a w przeciągu kilku sekund bawiła się we fryzjerkę, trzymając scyzoryk (on swój zostawił w mieszkaniu Sher).
Stones, zaczynając mieć pewne obawy, nagle gwizdnął oraz klasnął głośno dwa razy w dłonie, bo musiał jakoś przebić się przez głośną, dobiegającą z mieszkania muzykę. Jeżeli nie podziałało, poszedł do domu, aby ściszyć dobiegający z głośników kawałek.
- Ej, dobra już, koniec tego teatrzyku. Jason dobrze mówi: osoby, które NIE otrzymały oficjalnego zaproszenia, mają stąd WYPIERDALAĆ. I to w podskokach. Macie pięć sekund, bo zrobi się nieciekawie. Jeden...- rozkazał, a jego mina mówiła jasno - absolutnie NIE żartował. Do pięciu planował dokończyć liczenie w swojej głowie, jednocześnie po kolei wyciągając palec za palcem, by każdy nieznajomy wiedział, ile ma czasu.

Miał serdecznie dość tej nieznanej ekypy.



Shereen Winfield Alexander Hall Gabriela R. Blais Erika Lindberg Jason Choi Jamie Park august winters