She's the serpentine, she's my collar
: wt sie 25, 2026 4:32 pm
Potrafiła ją docenić nawet za drobiazgi, a ten prezent nie stanowił żadnego wyjątku. Było jej naprawdę bardzo miło, że pomyślała o niej w ten sposób. Jeszcze całkiem niedawno wzbraniała się rękami i nogami przed nazywaniem ich spotkań randkami, a teraz nie dość, że sama chciała je organizować, to jeszcze starała się zrobić wszystko w taki sposób, by sprawić swojej artystce prawdziwą przyjemność. Niby jakim cudem miała kompletnie nie stracić dla niej głowy? Miała wrażenie, że dziewczyna nie robi tego wszystkiego z premedytacją. Wcale nie stara się zawłaszczyć dla siebie każdej myśli artystki, żeby potem móc się nad nią znęcać. To wychodziło przy okazji. Ona po prostu chciała ją mieć blisko siebie i oferować jej samą siebie.
— Ach, no tak. Jesteś piekielnie urocza — powtórzyła, by informacja dotarła jeszcze skuteczniej. Nie miała zamiaru jej tego odpuszczać, bez przesady. Gdyby przestały się nawzajem irytować i podszczypywać, to równie dobrze mogłyby się rozejść w swoje strony i usunąć swoje numery. To byłby jasny sygnał, że wyparowały z nich wszystkie emocje, a kontynuowanie tego byłoby absolutną stratą czasu.
Pozwoliła jej się rozebrać, nawet nie oszukując się, że ma w planach wrócić w najbliższych minutach do płótna. Wciąż kusił ją pomysł na obraz, na który zdecydowała się przed momentem, a dzięki bliskości swojej modelki urodziło się ich jeszcze kilka. Będzie miała co robić... oczywiście w przerwach od pracy. Powinna chyba zrezygnować całkowicie z jakichś nieistotnych drobiazgów w ciągu doby, by zyskać nieco czasu. Nie marnowała go już prawie wcale na jedzenie, to może teraz usunie z niego sen? Na pewno da radę funkcjonować wyłącznie dzięki inspiracjom, które wzbudzała w niej tanatopraktorka.
Miała nadzieję, że jej pomyłka jakoś rozmyje się między nimi i nie będzie musiała jej przeżywać przez najbliższy tydzień. Prescott dopiero co jej dowaliła i zdawała się naprawdę tego żałować. Tym razem na pewno nie wykorzysta sytuacji i nie dowali jej raz jeszcze, prawda? Będzie w stanie zrezygnować z tak łakomego kąska i prostego wbicia jej igły prosto w płuca, żeby odebrać jej oddech... prawda? Cross nie była tego taka pewna, gdy została przyciągnięta bliżej za nowy łańcuch.
Nie miała nawet czasu na rozważenie tych słów. Ruelle zdecydowała się na hiszpański, by nie poszło za łatwo. Nie mogła jej o nic dopytać, bo złączyła ich wargi w namiętnym pocałunku, przez który równie dobrze mogłaby zapomnieć teraz również angielskiego. Artystka nie potrafiła myśleć o jej słowach negatywnie. Nie rozumiała ich dokładnie, a jednocześnie miała wrażenie, że zrozumiała każdą literkę. Nie mogła się przecież teraz od niej odsunąć. Nikt nie potrafiłby tak dobrze kłamać.
Ruelle I. Prescott
— Ach, no tak. Jesteś piekielnie urocza — powtórzyła, by informacja dotarła jeszcze skuteczniej. Nie miała zamiaru jej tego odpuszczać, bez przesady. Gdyby przestały się nawzajem irytować i podszczypywać, to równie dobrze mogłyby się rozejść w swoje strony i usunąć swoje numery. To byłby jasny sygnał, że wyparowały z nich wszystkie emocje, a kontynuowanie tego byłoby absolutną stratą czasu.
Pozwoliła jej się rozebrać, nawet nie oszukując się, że ma w planach wrócić w najbliższych minutach do płótna. Wciąż kusił ją pomysł na obraz, na który zdecydowała się przed momentem, a dzięki bliskości swojej modelki urodziło się ich jeszcze kilka. Będzie miała co robić... oczywiście w przerwach od pracy. Powinna chyba zrezygnować całkowicie z jakichś nieistotnych drobiazgów w ciągu doby, by zyskać nieco czasu. Nie marnowała go już prawie wcale na jedzenie, to może teraz usunie z niego sen? Na pewno da radę funkcjonować wyłącznie dzięki inspiracjom, które wzbudzała w niej tanatopraktorka.
Miała nadzieję, że jej pomyłka jakoś rozmyje się między nimi i nie będzie musiała jej przeżywać przez najbliższy tydzień. Prescott dopiero co jej dowaliła i zdawała się naprawdę tego żałować. Tym razem na pewno nie wykorzysta sytuacji i nie dowali jej raz jeszcze, prawda? Będzie w stanie zrezygnować z tak łakomego kąska i prostego wbicia jej igły prosto w płuca, żeby odebrać jej oddech... prawda? Cross nie była tego taka pewna, gdy została przyciągnięta bliżej za nowy łańcuch.
Nie miała nawet czasu na rozważenie tych słów. Ruelle zdecydowała się na hiszpański, by nie poszło za łatwo. Nie mogła jej o nic dopytać, bo złączyła ich wargi w namiętnym pocałunku, przez który równie dobrze mogłaby zapomnieć teraz również angielskiego. Artystka nie potrafiła myśleć o jej słowach negatywnie. Nie rozumiała ich dokładnie, a jednocześnie miała wrażenie, że zrozumiała każdą literkę. Nie mogła się przecież teraz od niej odsunąć. Nikt nie potrafiłby tak dobrze kłamać.
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
Ruelle I. Prescott