If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late
: wt wrz 01, 2026 9:12 am
Może to wszystko wina tego relaksu? Rozluźniła się cała Teddy, rozluźnił się też jej myśli. Puściły się wolno przez jej umysł, a część z nich dotarła aż do ust. Wcale jej za to nie winiła. Chciała, by narzeczona zawsze była z nią całkowicie szczera. Lubiła słuchać o jej uczuciach, nawet jeśli wiązało się to z czymś smutnym. Najważniejsze, że było oznaką tego, że jej całkowicie ufa i chce się dzielić tymi wszystkimi pomysłami. Wierzyła, że razem są w stanie poradzić sobie z każdą przeszkodą, jaka stanie na ich drodze. Zawsze znajdowały wyjście z trudnych sytuacji. Obecność tej drugiej podnosiła je na duchu nawet w najsmutniejszych momentach życia i to się przecież nie zmieniło. Przeciwnie. Teraz miały siebie jeszcze więcej i mogły być dla siebie jeszcze większym wsparciem. Teddy przecież była jej najbliższą osobą na całym świecie.
— W takim razie bardzo do siebie pasujemy — zapewniła, uśmiechając się. Obie były mądre, zabawne i zajebiście seksowne. Stanowiły doskonały duet. Inni powinni im zazdrościć. Prawdziwa power couple na miarę dwudziestego pierwszego wieku. Friz i Wersow nie mieli z nimi żadnych szans. No dobrze, wygrywali w kwestiach finansowych, ale tak poza tym? Zostawiały ich daleko w tyle w tej całej swojej cudowności. Nigdzie nie czuła się bardziej na swoim miejscu niż w ramionach strażaczki. Przytuliła się do niej mocno, rozkoszując się tą bliskością. Nie musiała wcale za każdym razem podchodzić do zetknięcia ich nagich ciał jak do czegoś skrajnie erotycznego. Czasem wystarczała zwykła intymność i czułość, która budowała ich relację w całkowicie inny sposób. Na całe szczęście równie trwały i potrzebny. Wtulając się w jej mokre ciało czuła się potrzebna i kochana. Miała nadzieję, że przekazywała dotykiem podobne emocje do umysłu narzeczonej. Chciała, by również uznała, że jest dokładnie w tym miejscu, w którym powinna być. Rozwianie jej wątpliwości było dla niej ważne, nie chciała oglądać jej smutnej i zestresowanej, a odwrócenie wzroku nie było żadnym rozwiązaniem.
— Oczywiście, że będę twoją żoną — potwierdziła od razu, żeby przypadkiem w tej kwestii nie urodziła się w ukochanej żadna wątpliwość. Od tego nie było przecież żadnego odwrotu! Znaczy się... jasne. Formalnie rzecz biorąc był. April jednak nie brała go w ogóle pod uwagę. Sprawa była już postanowiona. Utwierdzała się tylko w przekonaniu, prosząc ją o rękę dziesiątki razy, ale przecież strażaczka za każdym razem się zgadzała, więc to naprawdę musiała być kwestia bardziej niż pewna.
— Skoro to wszystko wiesz, to skąd się nagle wzięła ta wątpliwość? — Odsunęła się na tyle, by móc ująć jej twarz w dłonie i spojrzeć jej w oczy. Pogłaskała kciukami jej policzki, chcąc nieco ją uspokoić, żeby sama zaraz nie zaczęła się stresować. Już teraz brzmiała przecież na nieco smutną. Nie chciała, by to się pogłębiło.
teddy darling
— W takim razie bardzo do siebie pasujemy — zapewniła, uśmiechając się. Obie były mądre, zabawne i zajebiście seksowne. Stanowiły doskonały duet. Inni powinni im zazdrościć. Prawdziwa power couple na miarę dwudziestego pierwszego wieku. Friz i Wersow nie mieli z nimi żadnych szans. No dobrze, wygrywali w kwestiach finansowych, ale tak poza tym? Zostawiały ich daleko w tyle w tej całej swojej cudowności. Nigdzie nie czuła się bardziej na swoim miejscu niż w ramionach strażaczki. Przytuliła się do niej mocno, rozkoszując się tą bliskością. Nie musiała wcale za każdym razem podchodzić do zetknięcia ich nagich ciał jak do czegoś skrajnie erotycznego. Czasem wystarczała zwykła intymność i czułość, która budowała ich relację w całkowicie inny sposób. Na całe szczęście równie trwały i potrzebny. Wtulając się w jej mokre ciało czuła się potrzebna i kochana. Miała nadzieję, że przekazywała dotykiem podobne emocje do umysłu narzeczonej. Chciała, by również uznała, że jest dokładnie w tym miejscu, w którym powinna być. Rozwianie jej wątpliwości było dla niej ważne, nie chciała oglądać jej smutnej i zestresowanej, a odwrócenie wzroku nie było żadnym rozwiązaniem.
— Oczywiście, że będę twoją żoną — potwierdziła od razu, żeby przypadkiem w tej kwestii nie urodziła się w ukochanej żadna wątpliwość. Od tego nie było przecież żadnego odwrotu! Znaczy się... jasne. Formalnie rzecz biorąc był. April jednak nie brała go w ogóle pod uwagę. Sprawa była już postanowiona. Utwierdzała się tylko w przekonaniu, prosząc ją o rękę dziesiątki razy, ale przecież strażaczka za każdym razem się zgadzała, więc to naprawdę musiała być kwestia bardziej niż pewna.
— Skoro to wszystko wiesz, to skąd się nagle wzięła ta wątpliwość? — Odsunęła się na tyle, by móc ująć jej twarz w dłonie i spojrzeć jej w oczy. Pogłaskała kciukami jej policzki, chcąc nieco ją uspokoić, żeby sama zaraz nie zaczęła się stresować. Już teraz brzmiała przecież na nieco smutną. Nie chciała, by to się pogłębiło.
teddy darling