Strona 6 z 6

go, shawty, it's your birthday

: śr wrz 23, 2026 12:05 pm
autor: Ruelle I. Prescott
W tym momencie zdecydowanie nie próbowała się z niej nabijać. Nie miała kompletnie do tego głowy. Mówiła kompletne głupoty, które równocześnie były też zaskakująco szczere. Zaskakujące, jaki wpływ miał na nią nadmiar alkoholu, który najwyraźniej prowokował ją także do większej wylewności, a nie jedynie do tego, aby kleiła się mocniej do swojej artystki.
- Que suerte, że jest przez ciebie miana... szczęściara - mruknęła w odpowiedzi.
Chyba faktycznie to, co mówiło miało coraz mniej sensu. Nawet jeśli nie byłaby pewna tego, że Cross mówi o niej to mogła być pewna, że każda dziewczyna, którą rysowniczka mogłaby mieć, była prawdziwą szczęściarą, że trafiła na kogoś tak wyjątkowego.
- Ty też jesteś... - odpowiedziała ściszonym głosem, odszukując spojrzenie jej oczu.
Zapadała się w nim. Te ciemne tęczówki kompletnie już nią zawładnęły i topiła się w ich bezmiarze. Chociaż może tylko miała takie wrażenie? Z pewnością jednak nie chciała od niej oderwać wzroku, ani dłoni, które coraz śmielej przylegały do jej ciała pod materiałem marynarki.
Chyba nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, że River się z niej nabija. Słyszała tylko komplementy, które rozpierały ją dumą. Czuła, że jej pierś mogłaby eksplodować od ich nadmiaru, a ona sama miała powody do tego, aby się puszyć i cieszyć z każdego miłego słowa, które słyszała od swojej dziewczyny... Bo przecież nią była, prawda? Każdy tak na nią mówił, więc musiało w tym na pewno coś być. Inaczej by jej tak nie nazywali.
Patrzyła na nią i może nie rozumiała zbyt wiele, ale trudno było mieć w głowie jakiekolwiek myśli, gdy wirował w niej alkohol, a artystka przysłaniała jej cały świat. Mogła tylko ją podziwiać i skupiać się na tym jak dobrze było jej w obecności dziewczyny.
Dźwięki imprezy całkowicie straciły na znaczeniu. Były teraz tylko one dwie i nikt więcej. Wszystko inne mogło zwyczajnie przestać istnieć. Tak długo jak miała przy sobie tę dziewczynę to wszystko było w porządku. Jej dziewczynę. W końcu sama tak o sobie mówiła. To musiała być prawda, prawda?
- Powinnam - odpowiedziała, jakby nagle doznała jakiejś ogromnej realizacji. - Zabierzesz mnie?
Całkowicie rozmiękła. Chciała raz jeszcze się w nią wtulić, ale River odsunęła się na tyle, aby móc na nią spojrzeć. Spróbowała raz jeszcze przyciągnąć ją do siebie, aby ukryć się w jej ramionach i zagłębieniu szyi. W końcu tak to powinno wyglądać. Potrzebowała tego ciepła.

River Cross

go, shawty, it's your birthday

: śr wrz 23, 2026 2:08 pm
autor: River Cross
Przygryzła dolną wargę, żeby się nie roześmiać. Słowa Ruelle były pewnie równie rozmyte, jak jej myśli. Niemniej jednak starała się być miła. Nazywała samą siebie szczęściarą i czego chcieć więcej? Akurat to River cholernie schlebiało. Chciała, żeby jej partnerka naprawdę cieszyła się jej obecnością. Wyrażała to w nieco pokraczny sposób, ale sam fakt, że była w stanie przedstawić taką opinię, rozmiękczał serce artystki.
— Jaka jeszcze jestem? — dopytała, chcąc nieco lepiej wykorzystać stan, w jakim była teraz Ruelle. Skoro dziewczyna nie nadążała tym razem za żartami, to okazja była bardziej niż doskonała. Wpatrywała się w nią jakoś... inaczej niż zazwyczaj. Nie było w tym spojrzeniu wyłącznie pożądania, które zazwyczaj przysłaniało wszystko inne. Mało tego, nie było w nim nawet złości. Cross wolała tego nie nazywać, żeby zaraz nie dostać po głowie, że się pomyliła. Wolała po prostu korzystać z tego spojrzenia jak najdłużej. Od razu odezwał się w niej zew naukowczyni, którego zazwyczaj w sobie nie miała. Chciała zbadać to spojrzenie. Jak najlepiej poznać jego przyczyny. Chciała z nim eksperymentować i wywoływać je na setki nowych sposobów. Co ta dziewczyna z nią wyprawiała? Powinna właściwie być z siebie dumna, że udawało jej się przeciągać artystkę na ciemną stronę mocy.
— Oczywiście, że tak — zapewniła, pozwalając się przyciągnąć z powrotem. To całe przytulanie niespecjalnie ułatwiało przeniesienie się do nowego lokalu. Nie żeby jej to przeszkadzało. Przeciwnie. Przylgnęła do jej ciała, pozwalając opleść się ramionami tak mocno, jak solenizantka tego potrzebowała. Nadal uważała zwyczajne przytulanie bez prób dobrania się sobie do majtek za jakąś nowość. Ale to może przez to, że Ruelle nie miała już na sobie bielizny? Nie, chyba po prostu potrzebowała więcej czułości niż zazwyczaj zakładała.
— Powiedziałam, że odstawię cię rano, ale chętnie zabrałabym cię na dłużej. Należy mi się za to, jak mało się dzisiaj mną zajmujesz — mruknęła, wtulając się w jej ciepłą skórę. — Może po prostu spakuję cię na tydzień i wywiozę z kraju? — Trudno było powiedzieć, czy zastanawia się na głos, czy zaczyna już planować. Nie była pewna, czy Isabel byłaby zachwycona takim układem, szczególnie po ich ostatniej rozmowie, ale w sumie po co w ogóle się tym przejmowała?

Ruelle I. Prescott

go, shawty, it's your birthday

: śr wrz 23, 2026 2:35 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Zaskakujące jak bardzo potrafiła rozbawić swoją rysowniczkę i to nawet, gdy jej na tym szczególnie nie zależało. To już musiał być prawdziwy talent, bo jak inaczej to nazwać? W dodatku River wyglądała niezwykle kusząco i uroczo, gdy tak przygryzała dolną wargę, a Ruelle nie mogła przestać myśleć o tym jak bardzo chciała ją pocałować.
- Piękna, zabawna... Cudowna i kochana - wyliczała bez większego trudu, bo przecież właśnie te wszystkie cechy miała w sobie Cross.
Normalnie pewnie nie szastałaby zbyt wieloma przymiotnikami, ale mogła sobie na to pozwolić teraz, gdy znajdowała się w stanie większego odrzucenia. Było jej o wiele łatwiej używać słów, nad których znaczeniem nie zastanawiała się zbyt mocno.
Przez moment wydawała się być zwyczajną, zakochaną dziewczyną. No, ale przecież ona się nie zakochiwała. To musiało być coś innego. Na pewno jednak w tym momencie mogła powiedzieć śmiało, że po prostu podobała jej się obecność dziewczyny w jej życiu. Nawet jeśli w tej chwili przemawiał przez nią głównie alkohol to chyba musiało to być w jakiś sposób szczere.
- Dziękuję - mruknęła tuż przy jej skórze i ucałowała z pewną wdzięcznością nagi fragment ramienia rysowniczki.
Było jej teraz tak dobrze. Naprawdę ją uwielbiała i mogłaby tak spędzić długie godziny, ale przecież miały przenieść się do jej mieszkania. Byłoby to na pewno o wiele prostsze, gdyby tylko Ruelle w tym momencie się tak nie rozleniwiła. W tym momencie nie trzeba było jej wiele, aby czuć wyjątkowe zadowolenie.
- Zabierz mnie na jak długo chcesz... Możemy być gdziekolwiek - odpowiedziała zgodnie z prawdą.
Miały plany na ten wieczór, ale mogły go przedłużyć o jeszcze jeden dzień. Nie widziała też w tym momencie przeciwwskazań, aby spędzić z dziewczyną weekend, cały tydzień czy choćby miesiąc. Tak długo jak miałyby być razem to wszystko będzie w jak najlepszym porządku.

River Cross

go, shawty, it's your birthday

: śr wrz 23, 2026 3:07 pm
autor: River Cross
Pokiwała głową z uznaniem na te wszystkie przymiotniki. Trzeba było przyznać, że były całkiem trafne! River zdecydowanie patrzyła na samą siebie w taki właśnie sposób. Ale że Ruelle podzielała jej zdanie? To naprawdę była nowość. Nie miała wcześniej wątpliwości co do tego pierwszego określenia, ale wszystkie pozostałe?
— Może dorzucimy to do nagrań? Chciałabym móc tego słuchać o dowolnej porze, w której najdzie mnie ochota — zasugerowała żartobliwie. A może jednak mówiła poważnie? Nagrywanie seksu to jedno, ale komplementów? To dopiero było kinky! Mogłaby sobie puszczać to w momentach, gdy miałaby jakiegoś doła i wracać wspomnieniami do tego dnia tak jak należy. To trochę łatwiejsze niż ciągle upijanie jej. Nie chciała przecież, żeby Prescott popadła w jakieś alkoholowe problemy.
— To co, kupować bilety do Niemiec? Zabiorę cię na randkę do katedry w Kolonii — zaproponowała tym razem już bez żadnych żartów. Spontaniczna wycieczka do Europy niespecjalnie mieściła się w jej budżecie ani planie wydawniczym, ale kto by się tam przejmował? Pieniądze nie były przecież aż tak istotne, zawsze się gdzieś znajdą. Chociaż akurat ostatnio wydawała ich na Rue całkiem sporo. A terminy? Z tym też sobie jakoś poradzi. Nie miała przecież w tym roku wakacji, powinna to nadrobić. Niemcy nie były może typową destynacją urlopową, ale one też przecież nie były zbyt typowe.
Zdawała sobie sprawę, że jak będzie tak leżeć, to w życiu nie znajdzie w sobie motywacji, by jednak ruszyć dupę. To trzeba było po prostu wykonać. Ostatni raz musnęła skórę na jej szyi, zanim wyswobodziła się z jej objęć. Rozejrzała się uważnie po sypialni, zastanawiając się, od czego powinna zacząć. W oczy rzucił jej się jakiś plecak, który od razu zgarnęła. Wiedziała, gdzie Ruelle trzyma prezent, który od niej dostała, więc jako pierwszy wylądował na dnie bagażu. Następnie podeszła do szafy i otworzyła ją szeroko. Poprzednio, kiedy tu była, nie poświęciła jej za dużo czasu. Teraz chciała przyjrzeć się uważniej, żeby zdecydować w czym – poza sprezentowaną sukienką – Ruelle będzie podobać jej się najbardziej. A może powinny zostać jednak przy ubraniach rysowniczki? Nie zmieniało to jednak faktu, że po prostu była ciekawa, co dziewczyna tam skrywała.
— Twoja mama i babcia mówiły, że jestem twoją pierwszą prawdziwą partnerką. To prawda? — zapytała, zdejmując wieszak, na której wisiała wyjątkowo kusa spódniczka. Pokiwała z uznaniem głową, po czym sięgnęła po jakąś zwyczajną koszulę nawet bez wcięcia w talii. Prescott naprawdę podobałaby jej się we wszystkim. Wychyliła się zza drzwi, chcąc spojrzeć na swoją modelkę, gdy będzie jej odpowiadać.

Ruelle I. Prescott

go, shawty, it's your birthday

: śr wrz 23, 2026 7:20 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Na pewno miała jeszcze sporo komplementów w zanadrzu. Może jeszcze pewnego dnia wyrzuci ich z siebie jeszcze więcej. Na razie jednak nie była w stanie ich z siebie wykrztusić. Nie przychodziły jej chwilowo do głowy, ale zachęcona na pewno znalazłaby jeszcze jeden czy dwa, którymi mogłaby zaszczycić swoją rysowniczkę. Zwłaszcza, że takie werbalne pochwały działały na nią wyjątkowo mocno. Nawet w tak prostej wersji.
- Chcesz już dziś nagrywać? - zapytała, wyrażając nagłe zainteresowanie tym tematem.
Czyżby miała dostać jeszcze jeden prezent urodzinowy? River o nią naprawdę dbała i rozpieszczała. Nawet w taki sposób. Ta dziewczyna naprawdę ją kochała. Coraz mocniej dochodziła do podobnego wniosku. Inaczej nie miałaby powodów, aby robić go wszystko. Już samo przyjście na imprezę wiele świadczyło o niej i jej uczuciu.
- A zwiedzimy jeszcze jakiś zabytkowy cmentarz? - odpowiedziała jedynie na jej propozycję, bo nie była w stanie jej odmówić.
Mogłaby z nią jechać choćby i do Niemiec. Była pewna, że na pewno dobrze by spędziły tam czas, a przy okazji na pewno zwiedziłyby sporo wspaniałych miejsc. Wycieczka do Kolonii brzmiała teraz jak dobry pomysł. Powinny więc kupić bilety już teraz i najlepiej wsiąść na pokład jeszcze zanim Prescott zdąży wytrzeźwieć. Wtedy na pewno zda sobie sprawę jak kosztowne i mało zorganizowane było to wszystko. W końcu miała jeszcze pracę i wypadałoby się w niej pojawić. Choć pewnie Noe mógł jej wiele wybaczyć.
Nie podobało jej się to, że River śmiała choćby pomyśleć o tym, aby się od niej odsunąć, a to, że w ogóle zrealizowała ten pomysł? Nie mogła zareagować na to wszystko inaczej niż wielce zawiedzionym jękiem. No, ale jeśli faktycznie chciały cokolwiek zrobić to musiały się ruszyć.
Przekręciła się na łóżku i objęła jedną z poduszek, w którą się wtuliła, obserwując uważnie krzątająca się po pomieszczeniu dziewczynę. Całkiem nieźle sobie radziła i musiała pamiętać dokładnie, gdzie co się znajdowało ze swojej poprzedniej wizyty. Bez problemu odnalazła prezent, który miały wykorzystać oraz obrożę, która znajdowała się w całkiem widocznym miejscu. Zaraz też przeszła do przeglądu szafy, aby zdecydować, co takiego miałaby wziąć na przebranie dla swojej modelki.
Nie spodziewała się tego pytania. Nie przypuszczała nawet, że jej matka i babcia rozmawiały z Cross na podobny temat. To jednak nie był jakiś wielki sekret, który chciałaby zachować.
- Mhmmm... No tak - odpowiedziała niemrawo, unosząc spojrzenie na twarz River, która nagle się skupiła na niej zamiast na szafie. - Mówiłam, że nie interesowały mnie nigdy randki ani nic podobnego. Tylko seks...
Nie kryła się z tym. W zasadzie mówiła już o tym River. Chyba nawet nie raz. Nigdy nie była w związku z kimkolwiek, ani nie posiadała podobnej relacji.


River Cross

go, shawty, it's your birthday

: śr wrz 23, 2026 8:53 pm
autor: River Cross
Prychnęła rozbawiona, gdy Prescott błyskawicznie przeszła z tematów komplementów do nagrywania ich seksu. To prawdziwy talent, by słyszeć tylko to, co cię faktycznie interesuje. Może to dzięki temu była tą o lżejszym sercu i nerwach w tej relacji? Nawet na pewno.
— Nie chcę się dzisiaj niczym rozpraszać — odparła. Skupienie się na Prescott było dla niej priorytetem. A przecież miały spróbować dzisiaj czegoś nowego. Chciała z tego czerpać garściami, a nie zastanawiać się, czy aby na pewno ustawiła odpowiedni kadr. Na nagrywanie będą miały jeszcze miliard innych okazji. Akurat co do tego nie miała wątpliwości.
— Oczywiście, Mała — zapewniła odruchowo. Nie było przecież niczym zaskakującym, że zabrałaby ją nawet na księżyc, gdyby tylko z jakiegoś powodu Ruelle uznała, że ma ochotę zobaczyć go z bliska i będzie się tam dobrze bawić. Cmentarz nie był zresztą niczym zaskakującym, podobnie jak gotycka katedra. Rzuciła to właściwie dość luźno, bez większego zastanowienia, ale może to nie był jednak taki zły pomysł? Na pewno bawiłyby się bardzo dobrze... do pierwszej kłótni. Jak coś takiego wyszłoby na innym kontynencie? Nie byłoby im łatwo od siebie uciec. Chociaż właściwie czy Cross, która w nerwach przez tę dziewczynę była w stanie nie tylko demolować swoje rzeczy, ale i wyjść z własnego mieszkania, miałaby jakiekolwiek opory przed zostawieniem ją w obcym kraju? Pewnie nie.
Po tym jak wpakowała do plecaka najważniejsze przedmioty, nie była już taka chętna do wciskania kolejnych. Nie miały przecież aż takiego znaczenia. No i czy aby na pewno były potrzebne?
— To urocze, że jestem twoją pierwszą — przyznała, odwieszając na miejsce jakąś bluzę. Podeszła z powrotem do łóżka i na nim usiadła na nim obok swojej dziewczyny. Fakt, że jakimś dziwnym sposobem udało jej się zakręcić Ruelle w taki sposób, że zaczęła się tymi kwestiami interesować, wyjątkowo przyjemnie łechtał jej ego.
— Pojedźmy gdzieś razem. Nie musimy od razu do Europy, ale zróbmy sobie kilka dni tylko dla siebie. Jak się w międzyczasie pozabijamy, to wylądujemy na cmentarzu tak czy siak — zaproponowała, opierając rękę na materacu, by móc się do niej nachylić. Zatrzymała się kilka centymetrów przed jej twarzą, nie będąc pewną, czy jej modelka zasłużyła sobie na pocałunek. Równie dobrze mogła jej przecież teraz odmówić.

Ruelle I. Prescott

go, shawty, it's your birthday

: czw wrz 24, 2026 12:19 am
autor: Ruelle I. Prescott
Nie jej winą było to, że River wspomniała na nagraniach, a te kojarzyły jej się z pomysłem, który niedawno dziewczynie podsunęła. To było naprawdę dziwne, że do tej pory jakiekolwiek zdjęcia czy nagrania miały z udziałem osób trzecich. Nic, gdzie znajdowałyby się we dwie. Chociaż czy na pewno było to takie dziwne skoro wszystkie ich razy skażone były swego rodzaju niecierpliwością? Chyba tylko podczas wykonania pierwszego szkicu Cross była w stanie nad sobą panować na tyle, aby coś stworzyć... a Ruelle skupiała się na tym, aby w jak najszybszy sposób nakłonić ją do tego, aby dotknęła jej zamiast tylko patrzeć.
- Dobrze. Skup się na mnie - odpowiedziała, bo taki stan rzeczy również jej mocno odpowiadał.
Nie teraz to kiedy indziej. W końcu to nie miał być ich ostatni raz. Nic nie zapowiadało się na to, aby miały w najbliższym czasie zakończyć swoją seksualną znajomość. Czy też w ogóle znajomość, więc okazja do tego, aby zrealizować ten plan na pewno się nadarzy i to pewnie jeszcze w niedalekiej przyszłości znając tę dwójkę.
Uśmiechnęła się z zadowoleniem, gdy tylko River potwierdziła, że zwiedzą jeden z cmentarzy. Katedra i cmentarz... to się nawet łączyło, a i Prescott chętnie zobaczyłaby tę gotycką budowlę. Była pewna, że wspólnie byłyby w stanie zorganizować naprawdę ciekawą wycieczkę. Może naprawdę powinny kiedyś się tam wybrać, gdy już będą w stanie to jakoś lepiej zaplanować. Pytanie tylko czy faktycznie nie zdołają się jakoś zabić w czasie ewentualnej kłótni lub czy nie popełnią żadnej zbrodni wojennej.
Spakowanie Ruelle na to krótkie wyjście do mieszkania River z pewnością nie było wymagającym zadaniem, z którym Cross mogłaby się męczyć. Wystarczyło skompletować kilka rzeczy, aby wyprawka była gotowa.
- Pierwszym pocałunkiem też byłaś - przypomniała jej, bo o tym fakcie również nie mogła zapomnieć.
Dużo było tych pierwszych razy. Brakowało do całego zestawu jeszcze tego, aby River odebrała jej dziewictwo, ale do tego, niestety, Prescott już czasu nie cofnie. Ta jedna rzecz była już stracona.
Z zadowoleniem zauważyła, że River powraca do łóżka, na którym przysiadła tuż obok niej. W końcu mogła raz jeszcze nacieszyć się bliskością swojej artystki, która była jej aż tak miła.
- Zróbmy to - przytaknęła na to, przysuwając się jeszcze bliżej do rysowniczki. - Chcę z tobą gdzieś pojechać.
Nie miało dla niej znaczenia, gdzie miałyby się znaleźć. Tak długo jak miałyby być we dwie oddalone od całego świata to wszystko wydawało jej się być wyjątkowo dobrym pomysłem. Zwłaszcza teraz, gdy mogła podnieść się z materaca na tyle, aby przylgnąć do jej ust własnymi. Zdecydowanie nie robiła tego już zbyt długo.

River Cross

go, shawty, it's your birthday

: czw wrz 24, 2026 1:15 pm
autor: River Cross
Zdecydowanie potrzebowały odłożyć nieco pieniędzy, żeby zrealizować te wszystkie plany. Żadna z nich nie mogła się niestety poszczycić jakimś niesamowitym majątkiem, który mogłyby do woli roztrwaniać. Nie żeby musiały narzekać, ale nieplanowane wakacje w Europie to jednak całkiem spory kaliber. Były jednak dorosłe i zaradne, na pewno znajdą sposób, żeby móc nacieszyć się realizacją wspólnych planów. Cross nie miała żadnych wątpliwości, że bawiłaby się ze swoją partnerką bardzo dobrze w każdym zakątku świata, ale jednak wolałaby zabrać ją w jakieś wyjątkowe miejsce. Lubiła ją przecież rozpieszczać. Wychodziła z założenia, że Prescott zasługiwała na wszystko, co najlepsze. Chociaż nie, chwila. To już dostała, bo miała przecież River. To teraz powinna być obdarowywana wszystkim, co co najmniej bardzo dobre.
— Racja. Podoba mi się to kolekcjonowanie pierwszych razów. Chcę wyryć się w twojej głowie jak najmocniej — odpowiedziała. Gdyby tylko dało się w jakiś sposób wymazać u każdej z nich dzień utraty dziewictwa, też z chęcią zostawiłaby to w ich przypadku. Nie miała pojęcia, jak to wyglądało w przypadku Rue, ale własnego nie wspominała ciepło. Z nią na pewno byłoby inaczej. Z drugiej strony, nigdy też tego specjalnie nie romantyzowała. W ogóle nie uważała, że pierwsze razy są magiczne z samego faktu bycia pierwszymi. W tym wypadku nakręcało ją po prostu połączenie między nimi. Chciała być jak najbardziej wyraźną częścią życia Prescott. Chciała kojarzyć jej się z całą masą rzeczy i stać się bardzo istotną częścią jej życia, ale też niezbędnym fragmentem codzienności.
— Moja cudowna... — wymruczała wprost do jej ust, ujmując twarz w dłonie. Wspólny urlop bardzo jej się spodobał. Wreszcie dostanie ją tylko dla siebie i nikt nie będzie im zawracał głowy jakimiś głupotami. Oby tylko spożytkowały go na coś więcej niż leżenie w hotelowym łóżku.
— Moja zjawiskowa. Moja zniewalająca. Moja, moja, moja... — szeptała między jednym pocałunkiem a drugim. Wyprostowała się, by móc wygodnie przerzucić nogę przez uda dziewczyny i wygodnie na nich usiąść. Przygwoździła ją samą sobą do materaca, nie przerywając pocałunków. Tak łatwo się w niej zatracała, a to, jak ją dzisiaj traktowała, było jak najlepszy afrodyzjak.

Ruelle I. Prescott

go, shawty, it's your birthday

: czw wrz 24, 2026 2:45 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Nagle zaczęły snuć dosyć ambitne plany, ale może potrzebowały pewnej odmiany? Lub po prostu były rozochocone przez ten cały dzień i szukały sposobów na to, aby w jakiś przyjemny sposób spędzić razem czas. Zwykle myślały głównie o tym, co mogłyby ze sobą zrobić w łóżku, a czasami o tym w jakie miejsce na mieście mogłyby razem pójść. Nie dało się jednak ukryć, że przede wszystkim najczęściej myślały właśnie o tym w jaki sposób miałyby sobie sprawić przyjemność. Pomysł wycieczki był czymś nowym, ale zapewne powinny się udać gdzieś bliżej, aby przekonać się czy nie zabiją się, gdy spędzą razem ponad dwadzieścia cztery godziny. W czasie konwentu przecież prawie poległy.
- W czym jeszcze chciałabyś być pierwsza? - zapytała z pewnym zaciekawieniem, przyglądając się swojej rysowniczce.
W końcu nie był to żaden wyścig, w którym najlepszy był ten pierwszy. W zasadzie to mogło być nawet na odwrót ze względu na brak doświadczenia, którego nie potrafiła wynagrodzić nawet ekscytacja pewną nowością. To wszystko mogło się przełożyć na średnie lub nawet zwyczajnie kiepskie doznania. Dodatkowo od samego początku podchodziła do wszystkiego wyjątkowo pragmatycznie. Wiedziała, że nie spędzi reszty życia z osobą, która pierwsza ją weźmie do łóżka, więc nie widziała powodu, aby się oszczędzać, jeśli tylko miała ochotę, aby to zrobić.
- Twoja… - odpowiedziała niemal automatycznie, nie analizując zbytnio tego słowa.
Z zadowoleniem zamruczała wprost w usta River, gdy tylko ta ujęła jej twarz w dłonie i pocałowała po raz pierwszy od… Nawet nie wiedziała, ale na pewno minął od tego zbyt długi czas. Odwzajemniała każdy z tych pocałunków, coraz bardziej zatracając się w tym wszystkim, a szeptane słowo moja odbijało się echem w jej umyśle, przyprawiając o kolejne niezwykle przyjemne doznania.
Mogłaby po prostu nie wychodzić już z łóżka i dalej się rozkoszować tym wszystkim, ale Cross musiała mieć inne plany. Usiadła na jej udach i przygwoździła do materaca tylko po to, aby rozpalić ją do czerwoności, a później brutalnie się od niej oderwać. Wiedziała, że miały się zawinąć do jej mieszkania, ale to nie było fair.
Jęknęła coś zawiedziona, gdy tylko rysowniczka podniosła się i pociągnęła ją za rękę, mówiąc o tym, że powinny się zbierać. Miała rację. W końcu czekała je niezwykle przyjemna i głośna noc, której nie mogły zrealizować w tym pokoju.
Musiały zatem zejść na dół i odmeldować się u Isabel, a potem wymknąć niepostrzeżenie z terenu imprezy. Wymagało to od nich unikania wszystkich natrętnych ciotek oraz nabuzowanych cukrową energią dzieciaków. Uber już czekał na ulicy tuż pod domem, więc wystarczyło jedynie wsiąść do środka i udać się w podróż.

River Cross
koniec