kiss and tell
: ndz sie 16, 2026 6:45 pm
When you found me, I was a train wreck
You gathered my bones in a blanket
STATUS: Nieaktualne | 01/09


#ToMiałoByćProste #MotyleMiałyInnyPlan #SlowBurnNaWłasneŻyczenie
Bardziej prozaicznie się nie dało.
Will wpadła na nią w kolejce w sklepie spożywczym.
Serce zamarło jej na chwilę, kiedy rejestrowała kolor oczu i zaróżowione usta wygięte lekko w, najprzyjemniejszym na świecie, uśmiechu... i nie odpowiedziała nic na pospieszne przeprosiny.
Z półotwartymi ustami pokręciła głową, niezręcznie odłożyła koszyk z zakupami na półkę obok i wyszła.
Nie była gotowa na emocje, które nią zatrzęsły.
Była pewna, że nie miało znaczenia czy minęło pięć, sześć czy siedem lat, bo wszystkie romantyczne uczucia były zakopane w niej na zawsze. Jej życie jawiło jej się przed oczami bardzo wyraźnie tak jak to sobie zaplanowała: ona, jej biznes, jej mieszkanie, książki, motocykl, może za kilka lat nieduże zwierzę domowe do towarzystwa. Me, myself, and I.
Więc motyle w brzuchu zgotowały niemałe zamieszanie w jej głowie. Zamieszanie, które odepchnęła daleko na jej tył, dopóki nie dostrzegła znajomej twarzy po raz kolejny, rok później...
I tym razem już nie mogła udawać, że to był przypadek.
Nie wiedziała, czy bardziej przerażała ją możliwość, że znajoma-nieznajoma ją polubi, czy to, że ona polubi ją.
Bo Will nie randkowała, nie randkuje i nie ma zamiaru! I w ogóle to tak naprawdę nie miała na to czasu. Miała kawiarnię, rachunki, motocykl, który od miesięcy próbowała doprowadzić do porządku, i mieszkanie, w którym wszystko miało swoje miejsce. Miała spokojne życie. Przewidywalne życie. Bezpieczne życie.
A związki były wszystkim poza przewidywalnością.
Zwłaszcza kiedy ktoś zaczynał być dla niej ważny.
Chciałabym więc, żeby to była relacja, która nie wydarzy się od razu. Chętnie pozwolę Will przez jakiś czas wypierać fakt, że jest jakkolwiek zainteresowana. Może nawet przez dłuższy czas próbować wmówić sobie, że ona jest po prostu miła, że to sympatia, i każdemu czasem zdarza się zauważyć czyjś uśmiech i dołki w policzkach. A potem oczywiście zacznie robić rzeczy typu wypatrywania jej na ulicy, rozpoznawanie kroków przed drzwiami Lucie's i zastanawianie się, dlaczego akurat dzisiaj nie przyszła.
Czyli slow burn.
Taki trochę upierdliwy.
Z niedopowiedzeniami, przypadkowymi spotkaniami, źle odczytanymi sygnałami, momentami, w których jedna z nich robi krok do przodu, a druga akurat robi dwa w tył. Z chemią, która może być oczywista dla wszystkich poza nimi. Z rozmowami, które zaczynają się od kompletnych bzdur, a kończą na rzeczach, o których żadna z nich nie planowała mówić.
Chciałabym też, żeby to nie była relacja, która naprawi Will. Nie szukam dla niej wybawicielki. Will już zbudowała sobie życie, nie ważne jak dysfunkcjonalne, i nauczyła się być sama. Problem polega na tym, że po raz pierwszy od bardzo dawna może zacząć chcieć podzielić się nim z kimś jeszcze.
✧
Bardziej prozaicznie się nie dało.
Will wpadła na nią w kolejce w sklepie spożywczym.
Serce zamarło jej na chwilę, kiedy rejestrowała kolor oczu i zaróżowione usta wygięte lekko w, najprzyjemniejszym na świecie, uśmiechu... i nie odpowiedziała nic na pospieszne przeprosiny.
Z półotwartymi ustami pokręciła głową, niezręcznie odłożyła koszyk z zakupami na półkę obok i wyszła.
Nie była gotowa na emocje, które nią zatrzęsły.
Była pewna, że nie miało znaczenia czy minęło pięć, sześć czy siedem lat, bo wszystkie romantyczne uczucia były zakopane w niej na zawsze. Jej życie jawiło jej się przed oczami bardzo wyraźnie tak jak to sobie zaplanowała: ona, jej biznes, jej mieszkanie, książki, motocykl, może za kilka lat nieduże zwierzę domowe do towarzystwa. Me, myself, and I.
Więc motyle w brzuchu zgotowały niemałe zamieszanie w jej głowie. Zamieszanie, które odepchnęła daleko na jej tył, dopóki nie dostrzegła znajomej twarzy po raz kolejny, rok później...
I tym razem już nie mogła udawać, że to był przypadek.
Nie wiedziała, czy bardziej przerażała ją możliwość, że znajoma-nieznajoma ją polubi, czy to, że ona polubi ją.
Bo Will nie randkowała, nie randkuje i nie ma zamiaru! I w ogóle to tak naprawdę nie miała na to czasu. Miała kawiarnię, rachunki, motocykl, który od miesięcy próbowała doprowadzić do porządku, i mieszkanie, w którym wszystko miało swoje miejsce. Miała spokojne życie. Przewidywalne życie. Bezpieczne życie.
A związki były wszystkim poza przewidywalnością.
Zwłaszcza kiedy ktoś zaczynał być dla niej ważny.
Chciałabym więc, żeby to była relacja, która nie wydarzy się od razu. Chętnie pozwolę Will przez jakiś czas wypierać fakt, że jest jakkolwiek zainteresowana. Może nawet przez dłuższy czas próbować wmówić sobie, że ona jest po prostu miła, że to sympatia, i każdemu czasem zdarza się zauważyć czyjś uśmiech i dołki w policzkach. A potem oczywiście zacznie robić rzeczy typu wypatrywania jej na ulicy, rozpoznawanie kroków przed drzwiami Lucie's i zastanawianie się, dlaczego akurat dzisiaj nie przyszła.
Czyli slow burn.
Taki trochę upierdliwy.
Z niedopowiedzeniami, przypadkowymi spotkaniami, źle odczytanymi sygnałami, momentami, w których jedna z nich robi krok do przodu, a druga akurat robi dwa w tył. Z chemią, która może być oczywista dla wszystkich poza nimi. Z rozmowami, które zaczynają się od kompletnych bzdur, a kończą na rzeczach, o których żadna z nich nie planowała mówić.
Chciałabym też, żeby to nie była relacja, która naprawi Will. Nie szukam dla niej wybawicielki. Will już zbudowała sobie życie, nie ważne jak dysfunkcjonalne, i nauczyła się być sama. Problem polega na tym, że po raz pierwszy od bardzo dawna może zacząć chcieć podzielić się nim z kimś jeszcze.
✧
✧ Postać drugiej strony zostawiam Tobie! Nie mam szczególnych wymagań dotyczących wieku, zawodu czy historii, ważniejsze jest dla mnie to, żebyśmy mogły wspólnie napisać między nimi coś ciekawego.
✧ Może być zupełnie inna od Willi i być jej przeciwieństwem. Może być równie zamknięta i ostrożna. Albo mieć własny bałagan, którego Turner długo nie zauważy. Chętnie pogadam o wszystkim i pomogę jeśli jest taka potrzeba! Co dwie głowy, to nie jedna i tak dalej... I dopasujemy sobie szczegóły tak, żeby obie postacie miały przestrzeń na rozwój!
✧ Nie zakładam też, że ich pierwsze spotkanie musi wyglądać dokładnie tak, jak to napisałam. Spożywczak jest dla mnie placeholderem, nie kajdankami. Możemy równie dobrze zdecydować, że spotkały się w parku, albo na klatce schodowej, a potem los z jakiegoś powodu uparcie będzie wrzucał je sobie pod nogi.
Może mieszkają niedaleko siebie, mają wspólnego znajomego.
Może przez pierwszych parę rozgrywek będą mijały się kilka razy, zanim któraś w końcu zdecyduje się powiedzieć coś więcej niż przepraszam i miłego dnia.
✧Ważne, żeby było z czego cierpieć i mieć poturbowane serca!
✧ Może być zupełnie inna od Willi i być jej przeciwieństwem. Może być równie zamknięta i ostrożna. Albo mieć własny bałagan, którego Turner długo nie zauważy. Chętnie pogadam o wszystkim i pomogę jeśli jest taka potrzeba! Co dwie głowy, to nie jedna i tak dalej... I dopasujemy sobie szczegóły tak, żeby obie postacie miały przestrzeń na rozwój!
✧ Nie zakładam też, że ich pierwsze spotkanie musi wyglądać dokładnie tak, jak to napisałam. Spożywczak jest dla mnie placeholderem, nie kajdankami. Możemy równie dobrze zdecydować, że spotkały się w parku, albo na klatce schodowej, a potem los z jakiegoś powodu uparcie będzie wrzucał je sobie pod nogi.
Może mieszkają niedaleko siebie, mają wspólnego znajomego.
Może przez pierwszych parę rozgrywek będą mijały się kilka razy, zanim któraś w końcu zdecyduje się powiedzieć coś więcej niż przepraszam i miłego dnia.
✧Ważne, żeby było z czego cierpieć i mieć poturbowane serca!










