Strona 7 z 9

Cierpka jak agrest, słodka jak bez

: wt lut 10, 2026 2:48 pm
autor: April Finch
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Erika Lindberg

Cierpka jak agrest, słodka jak bez

: wt lut 10, 2026 6:02 pm
autor: Erika Lindberg
Zadziwiające było to, że w ogóle jeszcze żyły po tak nadludzkim wysiłku. Erika miała wrażenie jakby przebiegła maraton. Serce zdawało się przepompować kilkaset hektolitrów krwi na swoich wysokich obrotach, a nadwyrężone mięśnie paliły żywym ogniem. Czuła też jakby potrzebowała czasu, aby w pełni zrozumieć to, co właściwie się stało, ale na razie chciała po prostu cieszyć się trwającym momentem i kosztować go tak długo jak była w stanie. Na przemyślenia przyjdzie jeszcze czas. Taki, gdy nie będzie ciągle rozpraszana widokiem znajdującej się obok April oraz tym jak cudowna potrafiła być.
- Udajesz martwą? - powtórzyła z rozbawieniem, które przerodziło się w szczery acz krótki śmiech. - Nie wiedziałam, że się utożsamiasz z oposami.
Taka wizja wydawała jej się być niezwykle zabawna i starała sobie nawet wyobrazić jak sama by zareagowała, gdyby Finch właśnie padła trupem tuż obok niej. Wtedy na pewno by zaczęła panikować o ile nie przejrzałaby od razu jej zagrywki.
Przez moment wpatrywała się w twarz przyjaciółki, która przeczesała palcami jej włosy po czym westchnęła, rozluźniając się jeszcze bardziej niż dotychczas. Zapadła się wygodniej w poduszkach i przyciągnęła do siebie bliżej dziewczynę, gdy tylko położyła się obok.
- Czasami im to mówisz... Ale tak wprost czy starasz się to robić na okrętkę? - zapytała jeszcze, spoglądając głęboko w oczy znajdującej się tuż obok przyjaciółki.
Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co April właśnie robiła. Leniwie kreśliła jakieś przypadkowe wzory opuszkami palców na jej ramieniu, gdy słuchała dalszych komplementów. Miała jednak coraz większą ochotę na to, aby nagle ją uciszyć kolejnym pocałunkiem i przerwać tę całą serię pochlebstw spływających miękko z ust Finch.
- Jestem pewna, że wszystkie te dziewczyny doceniają podobne gesty... - mruknęła niskim tonem, wplatając palce w jej miękkie włosy. - Bo każdy z nich sprawia, że rozpływają się w twojej obecności...
Bo taka była prawda. Od dawna nikt nie adorował jej w ten sposób. Dlatego nic dziwnego, że tak łatwo poddawała się April, chcąc na chwilę uwierzyć w to, że naprawdę jest tak wyjątkowa.

April Finch

Cierpka jak agrest, słodka jak bez

: wt lut 10, 2026 7:07 pm
autor: April Finch
Czuła się doskonale spełniona. Nie tylko w kontekście seksualnym. Oczywiście to był ważny czynnik i nadal była pod wielkim wrażeniem Eriki, ale równie mocno podobało jej się, jak na nią reagowała, gdy trzymała rączki przy sobie. Czasami zapominała, jak przyjemne może być umówienie się z kimś, kogo się już dobrze zna, zamiast ciągłego szukania nowych kobiet w barze czy na Tinderze. Znała ją na tyle, żeby umieć ją rozbawić. Śmiech stał w jej rankingu nawet wyżej od jęków.
— Mhm. Łączy nas tendencja do wewnętrznego krzyku. I zewnętrznego. — Potrafiła wpaść w podobny stan paniki z absurdalnie nieistotnych powodów. Cóż, próba pozbycia się dziewczyny, z którą jakoś nie poszło nic oprócz seksu na pewno nie była aż tak skomplikowana, jak często malowała się w jej głowie. Dobrze, że z Eriką nie miała takiego problemu.
Zawsze wprost. Nie znalazła się jeszcze żadna tak obezwładniająca, żebym musiała zawstydzona uciec się do kombinowania. — Przygryzła dolną wargę, starając się powstrzymać uśmiech. No dobrze, to już na pewno była po prostu bajera. Ale to raczej kwestia hiperbolizowania, a nie zmyślania. Przecież naprawdę czuła się przy niej absurdalnie błogo. Ba, to przecież ona zaczęła! Randka była jej pomysłem. W ogóle by do niej nie doszło (i one by nie doszły), gdyby nie myślała o Lindberg w ten sposób od dłuższego czasu.
— Tak? Naprawdę myślisz, że im się to podoba? — Podniosła na nią wzrok znad pocałunków. Naprawdę czuła się doskonale spełniona. Szczerze wierzyła w to, że ludzie wyglądają najpiękniej, gdy mówi im się, że tacy są. Te jej gadki nie były jedynie sposobami na zaciąganie kobiet do łóżka. Zawsze były szczere, nie umiałaby składać fałszywych komplementów. Przy nich nie widziałaby w ich oczach tego, co widziała teraz u Lindberg.
— Nie chciałabym ich zanudzać po prostu banałami na temat tego, jakie są śliczne. Wolę im zdradzić, że są w stanie zahipnotyzować mnie tak, że wykonam każdą prośbę bez zająknięcia. — Ujęła jej twarz w dłoń, przejechała kciukiem po wardze, którą przed momentem obserwowała z tak absurdalną fascynacją.
— Czy jednak lepiej mówić te banały? — Uśmiechnęła się, oczekując szczerej rady. Zdecydowanie dążyła do bycia najlepszą wersją siebie. Jeżeli na co dzień jej jeszcze nie wychodziło, to niech chociaż uda się wersja na dzisiaj.

Erika Lindberg

Cierpka jak agrest, słodka jak bez

: wt lut 10, 2026 10:58 pm
autor: Erika Lindberg
Być właśnie przez to jak dobrze się znały były w stanie uniknąć swoistej niezręczności w łóżku. Nawet wcześniej pomiędzy jęki oraz drżenie napiętych mięśni wkradały się drobne żarty oraz lekki ton. Z nikim obcym raczej nie mogłyby sobie pozwolić na taką poufałość. Jeszcze naraziłyby się przypadkiem na śmieszność.
- Powinnam ci kupić na urodziny coś z oposowym motywem... Mogłaś mi powiedzieć to wcześniej - westchnęła zbolałym głosem.
Bez tej jakże cennej wiedzy mogła jej podarować w dniu urodzin jedynie wykonane na zamówienie kości do gry z motywem odpowiadającym druidce, w którą wcielała się April oraz brelok do kluczy z artem postaci i brokatem. Tak już wyglądało się zadawanie z prawdziwym nerdem.
- Ach, tak? - zapytała zaczepnie, zdając sobie dokładnie sprawę z tego, że obie teraz w oczywisty sposób grają. - Uwielbiam tę twoją pewność siebie i fakt, że zawsze wszystko mówisz ludziom w twarz.
Naprawdę nie sądziła, że po tym wszystkim w April może kryć się coś na kształt nieśmiałości. Czy też może raczej niewinnego uroku, gdy tak starała się zagryźć wpełzający na wargi uśmiech. Naprawdę tworzyły ciekawy duet, który potrafił płynnie przechodzić z jednego nastroju w drugi i odnajdywać w tym pewną harmonię.
- Tak myślę - odparła, obejmując ją i wciągając na swoje kolana, aby móc jej się jeszcze lepiej przyjrzeć.
Uniosła twarz i rozchyliła mimowolnie wargi, aby ucałować kciuk, który przejechał po jej ustach. Była w tym geście zadziwiająca miękkość. Erika nie potrafiła sobie przypomnieć kiedy i czy w ogóle przeżyła z kimś tak intymny moment. I wcale nie chodziło tutaj o to, że jeszcze chwilę temu były zaplątane we własnych ciałach, doprowadzając się do skrajnej przyjemności.
- Możesz mówić dalej - zapewniła ją. - Uwielbiam brzmienie twojego głosu... To jak intonujesz niektóre rzeczy. Lubię to jak dobierasz starannie słowa jakbyś chciała utkać z nich coś niezwykle delikatnego i zachwycającego. Mogłabym godzinami słuchać tego jak mówisz o czymkolwiek byle rozkoszować się jego brzmieniem.
Zwykle nie mówiła takich rzeczy, ale chyba też mogła się zdobyć na coś podobnego. April nie była w końcu jedyną, która potrafiła się posługiwać słowem. Nawet jeśli Lindberg w większości nie używała swoich zdolności krasomówczych w łóżku, a raczej podczas wcielania się w postaci podczas sesji lub prowadzącego je mistrza to chyba jednak mogła zrobić wyjątek dla takiej dziewczyny jak Finch. Zwłaszcza po tym wszystkim.

April Finch

Cierpka jak agrest, słodka jak bez

: śr lut 11, 2026 1:58 pm
autor: April Finch
— Oczekuję cię na wszystkich przyszłych urodzinach, więc na pewno wybierzesz odpowiednie na taki prezent. — Uśmiechnęła się uspokajająco. A co! Miała dobre serce, więc była gotowa przyjąć całą masę drobiazgów. Jeżeli Lindberg ma być od tego lepiej, to czemu nie? W końcu prezent, który jej sprawiła kilka tygodni wcześniej, był fenomenalny. Uwielbiała spersonalizowane podarunki. Jak ktoś miał zamiar dawać jej losowe perfumy albo zestaw żeli pod prysznic, to mógł sobie po prostu darować. Ale przecież Erika taka nie była. Nic dziwnego, że dostała od razu złoty bilet na wszystkie kolejne urodziny, co najmniej do tych trzydziestych.
Przyjemne ciepło rozlało się w okolicach jej żołądka. To miła odmiana po tym, co wcześniej zrobiła z jej podbrzuszem. Komplementy były równie słodką nagrodą, co pocałunki. Plasowały się oczywiście w innych kategoriach, ale dało się nimi oczarować April równie szybko, jeśli tylko wiedziało się, gdzie nacisnąć. A Erika zdawała się wiedzieć.
— Wiesz, że literatura po 1918 w dużej mierze odrzuciła obywatelskie, kapłańskie funkcje, a zaczęła operować hasłami obrazoburczymi? W wierszu Herostrates Jana Lechonia pada takie słynne zdanie: „A wiosną niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę!”... — wyszeptała jej mrukliwie do ucha, jakby opowiadała o wszystkich rzeczach, które chciała jej jeszcze zrobić, a nie o dwudziestoleciu międzywojennym. Finch wybrała literaturę w ramach dodatkowych zajęć na studiach, chcąc choć trochę ocierać się na co dzień o sztukę. Czemu uczono w Toronto o literaturze polskiej? Trudno powiedzieć, na pewno nie ma to niczego wspólnego z wykształceniem autorki tegoż posta. W każdym razie! April sprawiała wrażenie niezwykle dumnej z własnego żartu. Skoro mogła mówić o czymkolwiek, to czemu nie o Lechoniu? Z drugiej strony, zapraszanie do łóżka kogokolwiek na trzeciego w tym momencie nie wchodziło w grę.
— Nie, to głupie. Jak już mam mówić godzinami, to wolę mówić o tobie. — Zreflektowała się. Lindberg była dla niej o niebo ciekawsza niż wszystko, czego była w stanie dowiedzieć się na temat neoklasycyzmu.
— Wiesz, że patrzysz na mnie tak, jakby cały świat poza tym łóżkiem był tylko durnym wymysłem? I że ja ci w to totalnie wierzę? — Wróciła do tych słodszych słów i do drobnych pocałunków, którymi tym razem obdarowywała linię jej żuchwy. Przesuwała się leniwie po kilka milimetrów, muskając wargami jej skórę.
— Wiesz, że jesteś nieprzyzwoicie seksowna, kiedy uśmiechasz się do mnie niewinnie, a potem błagasz, żebym zrobiła z tobą, co tylko chcę? — Wędrówką pocałunków dotarła do jej ucha. Delikatnie złapała między zęby jego płatek.

Erika Lindberg

Cierpka jak agrest, słodka jak bez

: śr lut 11, 2026 5:25 pm
autor: Erika Lindberg
Naprawdę chciało jej się w tej chwili roześmiać. Oczywiście, że April chciała jej na wszystkich swoich urodzinach skoro obiecywała jej niezwykle spersonalizowane prezenty, które mogą trafić w jej gust. Nawet jeśli nie był to podarek za miliony monet to sam fakt, że był wybrany specjalnie pod Finch dodawał takim prezentom wyjątkowej wartości osobistej czy też sentymentalnej.
- Wszystkie urodziny to trochę dużo, ale postaram się nie opuścić żadnych - obiecała, a jej głos przybrał niezwykle uroczysty ton.
W końcu miała przeświadczenie, że ich przyjaźń jest jedną z tych na wieczność. Może i mogły doprowadzić do pewnych komplikacji w swojej relacji idąc tak po prostu ze sobą do łóżka, ale biorąc pod uwagę ich podejście to raczej nie mogło namieszać zbyt wiele... Choć April obiecała nie zakochać się jedynie jeśli seks byłby beznadziejny, a taki zdecydowanie nie był.
Prawione przez nią komplementy najwyraźniej podziałały, a Finch wzięła je sobie nadzwyczaj do serca skoro w pewien sposób spróbowała sprawdzić prawdomówność Eriki. Tylko, że wybór tematu literatury był niezwykle zdradliwy. Może i faktycznie wiedza przyjaciółki w tym temacie mogła być dla niej podniecająca i wywołująca przyjemne uczucie ciepła w żołądku, ale jednocześnie ryzykowała także uruchomieniem kolejnego nerd talku.
- Mhmm... Nie sądziłam, że znasz się na literaturze zagranicznej - mruknęła w odpowiedzi, czując rozkoszny dreszcz mknący po kręgosłupie. - Nie dziwią mnie te treści obrazoburcze... Zgodnie z sinusoidą Krzyżanowskiego mówimy o epoce racjonalnej, w której odchodzi się od wartości patriotycznych czy romantycznych zrywów emocjonalnych...
Stwierdziła, że jednak może lepiej będzie zamilknąć. Nawet jeśli April poruszyła temat ściśle związany z jej własnymi studiami. Co prawda akurat Lindberg miała na nich do czynienia z literaturą anglojęzyczną, ale chętnie posłuchałaby także o tym, co pisać mogli zagraniczni autorzy. Akurat o Lechoniu nigdy nic nie słyszała, ale niespecjalnie ją to dziwiło. Jeśli chodziło o międzywojnie mogła bardziej porozmawiać o T.S. Eliocie czy Gertrudzie Stein na ten przykład.
- Na pewno wolisz rozmawiać o mnie niż o modernizmie? - rzuciła żartobliwie, odchylając głowę, aby zapewnić jej więcej przestrzeni dla drobnych pocałunków. - Możemy też spróbować porozmawiać o gotyku albo postmodernizmie...
Wyraźnie droczyła się z nią, ale nie była w stanie robić tego bezustannie biorąc pod uwagę jak słodko brzmiały kolejne słowa padające z ust Finch tuż przy jej skórze. Nie sądziła, że będą one w stanie tak na nią działać. Niemniej jednak objęła mocno dziewczynę i przysunęła ją jeszcze bliżej siebie, nie chcąc utracić ani grama ciepła jej ciała, który mogła poczuć na własnym.
- Póki stąd nie wyjdziemy to może być cały nasz świat - odpowiedziała miękko, powstrzymując się od błogiego westchnienia pod wpływem jej ust, które z każdą chwilą wędrowały coraz wyżej po jej skórze. - Skąd mamy wiedzieć czy reszta świata w ogóle istnieje póki go nie zobaczymy?
W tej chwili były zamknięte jedynie w czterech ścianach niezwykle przyjemnie udekorowanej sypialni. Miały pod ręką butelkę wina oraz nieco trawki, aby się odprężyć. Praktycznie nie potrzebowały nic innego. Mogły zatem udawać, że nie istnieje nic poza tym, a dopiero później powrócić do nieprzyjemnej rzeczywistości.
- To wszystko wina tego jak na mnie działasz - przyznała, przesuwając paznokciami wzdłuż kręgosłupa April. - Ten twój bezwstydny i władczy ton sprawia, że chcę być dla ciebie jak najlepsza...
Zatrzymała jedną z dłoni u nasady karku Finch, gdzie powoli zataczała kręgi kciukiem i masowała znajdującą się tam plątaninę mięśni. Naprawdę nie potrzebowała w tym momencie niczego poza bliskością przyjaciółki, która w tym momencie przybrała niezwykle intymny i hedonistyczny wymiar.

April Finch

Cierpka jak agrest, słodka jak bez

: czw lut 12, 2026 2:56 pm
autor: April Finch
Zaśmiała się głośno, wtulając twarz w jej ramię. No tak, mogła się tego po niej spodziewać, wchodząc na takie żarty. Przecież się znały, a ona zawsze potrafiła ją zaskoczyć takimi głupotami. A raczej bardzo mądrymi stwierdzeniami. Powinna pewnie po prostu zacząć recytować jej instrukcję obsługi swojej nowej pralki, ale pewnie i na ten temat Erika miałaby sporo do powiedzenia.
— Naprawdę jesteś pierdolnięta — przypomniała jej, kręcąc głową z rozbawieniem. Nie było w tym ani grama złośliwości, nie stało to nawet obok zarzutów. To kolejny, bardzo szczery komplement, Wyraźnie jej się to w Lindberg podobało. Inaczej przecież nie zaczynałaby żadnej rozmowy, po prostu zamówiłaby Ubera. Mogłoby być nieco niezręcznie, bo to jej mieszkanie, ale jakoś by się pewnie wyłgała.
— Rozmowy o sztuce cię aż tak kręcą? Nawet nie wiesz, jak mi imponuje, że masz odpowiedź na wszystko, co sobie wymyślę — dodała dużo bardziej mrukliwym tonem. Słuchanie zarówno na temat gotyku, jak i modernizmu, z pewnością byłoby rozkoszne. Biorąc pod uwagę, jak mocno działał na April sam jej głos, na pewno błyskawicznie dałaby się jej oczarować. Bardzo podobały jej się też inteligentne kobiety, od których mogła się dużo nauczyć. A takie, które były w stanie ją czymś zaskoczyć? Albo przegadać? Nie spotykała takich wiele. Każda na start zasługiwała na wyniesienie na piedestał.
— Mam cię podrywać na zasadę komplementarności? Naprawdę jesteś wymagająca. — Reszta świata Schrödingera musi cierpliwie poczekać, aż którejkolwiek z nich będzie chciało zwlec się z łóżka i dotknąć absurdalnie oddalonej klamki w drzwiach. A na to zdecydowanie się nie zapowiadało. I bardzo dobrze.
Tuż za paznokciami Lindberg przez jej kręgosłup przeszedł dreszcz. Westchnęła wprost do jej ucha, na moment kompletnie rozproszona tą drobną pieszczotą. Jej słowa przywołały na kark i ramiona April gęsią skórkę. A może to wina tembru jej głosu? A może kolejnej pieszczoty? Pewnie wszystkiego jednocześnie.
— Przecież jesteś najlepsza — zapewniła, przenosząc pocałunki na jej obojczyki. Zatrzymała się jednak po drugim z nich, podniosła na nią wzrok. Coś jej wyraźnie nie pasowało w tym co powiedziała. Zmarszczyła nos, zastanawiając się. Pokręciła w końcu głową z niezadowoleniem.
— Nie, to było strasznie tandetne. Nie musisz się starać, żeby być totalnie ujmująca — poprawiła się. To leżało jej w ustach nieco lepiej. Skinęła głową, choć nadal nie sprawiała wrażenie dumniej z siebie. Chwilowo musiała się tym zadowolić. Nachyliła się znowu nad jej ciepłą skórą.
— To, jak mi ulegasz, jest bardziej niż kuszące. Nie uzależnij mnie od tego — Przesunęła dłonią w dół, wzdłuż jej boku, delektując się każdą krzywizną i każdym drgnieniem mięśni.

Erika Lindberg

Cierpka jak agrest, słodka jak bez

: czw lut 12, 2026 7:23 pm
autor: Erika Lindberg
Za cały ten nerdowski dialog odpowiadał nie kto inny jak FInch właśnie. Nie powinna rozpoczynać gadki na temat czegoś, co wyjątkowo interesowało Erikę i na czym się znała. Jeszcze tego brakowało, żeby w tym momencie zaczęła przyjaciółce opowiadać o wielkiej przesuwce samogłoskowej i o tym jak wpłynęła ona na obecne wybrzmienie języka angielskiego oraz spowodowała jedynie niekonsekwentne zasady wymowy poszczególnych zapisów.
- Powiedziałabyś coś czego nie wiem - odparła kompletnie nieurażona podobnym określeniem, bo co do tego, że Lindberg była nienormalna nie było żadnych wątpliwości. - Niektórzy twierdzą, że mózg jest największą strefą erogenną... Także tak. Kręci mnie jak mówisz mądre rzeczy z zakresu mojej dziedziny tym swoim nieprzyzwoicie seksownym głosem.
Było coś niezwykle pociągającego w ludziach, którzy posiadali nie tylko pewność siebie, ale także mówili z sensem. Te dwie cechy nie zawsze chodziły ze sobą w parze, ale jakimś cudem April potrafiła jakoś się wpasować w cały ten klucz oraz starać się czarować Erikę coraz bardziej z każdym mijającym momentem.
- Sama sobie stawiasz wysoko poprzeczkę. Ciągle przebijasz moje oczekiwania - stwierdziła swobodnym tonem, uśmiechając się z zadowoleniem.
Uśmiech ten jedynie poszerzył się, gdy tylko poczuła jak Finch drgnęła pod jej dotykiem oraz westchnęła tuż przy jej uchu. Na chwilę przesunęła dłoń nieco wyżej. Wplotła ją w we włosy na potylicy przyjaciółki, aby zacisnąć się na nich i odsunąć ją od siebie pewnym lecz niezbyt silnym szarpnięciem. Dopiero wtedy mogła spojrzeć swobodnie w jej oczy i pochylić się, aby raz jeszcze zakosztować jej ust, za których smakiem zdążyła się stęsknić. Jeśli wyjście z pomieszczenia oznaczałoby utratę tego, co właśnie się działo między nimi to z premedytacją opóźniała to jak mogła.
- Przecież od samego początku zamieniasz tandetę w prawdziwie przekonujące komplementy - zwróciła jej uwagę, bo część wypowiadanych przez April komplementów w ustach kogoś innego brzmiałaby niezwykle tanio.
Finch miała w sobie wystarczający czar, aby sprawić, że człowiek chciał uwierzyć w każde wypowiadane przez nią słowo i brać je za prawdę objawioną. Jeszcze nigdy nie czuła się przez kogokolwiek tak uwielbiana...
- A zaczynasz się uzależniać? - zapytała wprost, ale zaraz jej mięśnie mimowolnie się spięły pod wpływem jej dotyku, który ponownie zmierzał w dół jej ciała.

April Finch

Cierpka jak agrest, słodka jak bez

: czw lut 12, 2026 8:07 pm
autor: April Finch
Nic tak nie psuło atmosfery jak rozmowa o gramatyce. A fonetyka była na czele tego całego grajdołka, do spóły z gramatyką historyczną. Finch chciała uwodzić Lidnberg i ją rozbawiać, a nie zanudzić na śmierć i sprawić, że ubranie się na niej z powrotem zmaterializuje.
— Mówisz? W takim razie jesteś o niebiosa bardziej pociągająca niż podejrzewałam. — W jej uśmiechu podziw mieszał się z niecierpliwym i zachłannym zainteresowaniem.
— Albo o piekła? — poprawiła się. Za to wszystko, co robiły, raczej się do nieba nie idzie. Nie była w stanie nie zgodzić się z Lindberg. Nic nie było w stanie tak mocno nakręcić ją na kobietę, jak świadomość, że może jej słuchać godzinami, bo ma dużo do powiedzenia. I na jakiś temat. Potyczki słowne były przecież jej ukochaną domeną, o czym jasno dawała jej do zrozumienia od dłuższej chwili. Gdyby Erika zostawała daleko w tyle, pewnie zdążyłyby już zasnąć i teleportować się myślami do jutra. Ale Finch w ogóle nie czuła zmęczenia, miała ochotę przedłużać ten wieczór w nieskończoność.
Nie spodziewała się szarpnięcia. Ale nie miała zamiaru protestować. Czy nie rozmawiały przed momentem o tym, jaka potrafiła być niewinna i uległa? Na kilka sekund to wrażenie gdzieś wyparowało, całkowicie zastąpione smakiem jej ust oraz chęcią padnięcia przed nią na kolana. Wciąż jednak leżały w łóżku, więc to drugie nie było do końca możliwe.
— Ja? Tandetna od początku? — prychnęła urażona do żywego. No dobrze, może wcale się aż tak nie przejęła, ale musiała trochę nabudować takiego wrażenia. Jednym z ostatnich słów, jakimi by się określiła, była tandetna. Nie sklejało jej się to właściwie z niczym, co robiła. Ale to pewnie tylko kwestia jej głowy, bo w obiektywnej ocenie, momentami od tandety aż kipiała.
— Zaczynam się bać fazy odstawienia — poprawiła ją, przyspieszając proces o kilkanaście kroków. Najwyraźniej w tę krótką chwilę zdążyła się bez pamięci w niej zatracić. Może to przez miękkość skóry Lindberg, którą badała uważnie palcami, zsuwając się w stronę jej biodra? Dłoń się wreszcie zatrzymała. Wcisnęła kciuk pod jej kość biodrową, chcąc zadrapaniem paznokcia przywołać na sekundkę otrzeźwiający ból. Dłoń kontynuowała wędrówkę. Wsunęła się między jej uda, zatrzymując się mniej więcej w połowie.

Erika Lindberg

Cierpka jak agrest, słodka jak bez

: czw lut 12, 2026 11:05 pm
autor: Erika Lindberg
Z pewności,ą większość ludzi nie zniosłaby rozmów w łóżku o gramatyce, ale one dwie nie były w żaden sposób normalne, więc może akurat Erika byłaby w stanie to zdzierżyć i wydawać się nawet zafascynowaną tym wszystkim? W końcu nie potrafiła się nadziwić temu jak cudownie brzmiał głos April niezależnie od tego, co mówiła.
- Teraz bawisz się w odwracanie komplementów? Niezbyt to ambitne - odparowała, chcąc jeszcze przez chwilę się z nią podroczyć.
Zawsze lubiły ze sobą sporo dyskutować i mogły rozmawiać w nieskończoność, bo co rusz natrafiały na jakiś temat, które mógł je interesować lub znajdowały coś czym chciały się podzielić z drugą osobą. Nic w tym względzie się nie zmieniło i nawet w takich okolicznościach mogły przerzucać się bardziej lub mniej błyskotliwymi komentarzami.
Jedno trzeba było stwierdzić: Erika była dokładnie taka jaka chciała. Potrafiła dostosować się bez problemu do bardziej dominującej persony, ale sama również potrafiła wziąć sprawy w swoje ręce, gdy tylko nachodziła ją na to ochota.
- Momentami... Chociaż kto nie lubi odrobiny tandet w odpowiednim natężeniu? - mruknęła, starając się jakoś załagodzić to niezwykle realistyczne obruszenie się.
Pochyliła się jeszcze kawałek. Musnęła językiem jej szyję, całując ją w miejscu, gdzie wyczuwała pod gorącą skórę dudniący przyjemnie puls. Kto by pomyślał, że kiedyś serce April będzie biło tak szybko i mocno wyłącznie dla niej?
- Mhmm... W takim razie może powinnyśmy przestać? - zapytała, ale jej głos zdecydowanie wybrzmiał zbyt słabo w obliczu dłoni, która przemknąwszy po jej biodrze przeszła na wnętrze jej uda i zatrzymała się zdecydowanie zbyt blisko pulsującego podniecenia.
Westchnęła cicho. Spróbowała poruszyć biodrami, chcąc dosięgnąć jej palców, a uchwyt na włosach Finch, w których wciąż miała wplątaną dłoń mimowolnie się zwiększył. Co ta dziewczyna z nią wyprawiała?
- Chcesz, żebym znów cię błagała? - zapytała ściszonym głosem i zniżyła głowę, aby ukryć ją w zagłębieniu szyi dziewczyny.
Nie potrafiła jej spojrzeć w oczy. Nie teraz, gdy zdawało się jakby jeden drobny gest wystarczył, żeby rozpadła się na kawałki pod jej wpływem.

April Finch