bend me, break me anyway you need me
: śr cze 17, 2026 12:41 am
Była mistrzynią jeśli chodziło o doprowadzanie River do szału, ale jednocześnie bywały momenty, że ta nie mogła zbyt długo się na nią gniewać. Głównie dlatego, że jednak umiała sprawić jej rozkosz zdolną sprawić, że ta zapominała o tym, że powinna w danym momencie rzucić złośliwym komentarzem lub postawić na swoim w ten czy inny sposób. Każdy pojedynczy dotyk był niczym zapowiedź dalszych niewypowiedzianych przyjemności, które oczekiwały na nią jeśli tylko nie sprzeciwi się w żaden sposób tanatopraktorce.
- Zastanawiam się czy przestaniesz mnie wreszcie męczyć o te randki, gdy wreszcie cię na jakąś zaproszę czy wtedy dopiero nie dasz mi spokoju - mruknęła niezadowolona, bo Cross musiała zniszczyć ten moment wspomnieniem o tych bzdurnych randkach.
Prescott nie randkowała. Jeśli jednak nazwanie jednego spotkania w ten sposób miałoby uciszyć River to byłaby ku temu skłonna. Chociaż czuła wewnętrznie, że wtedy rysowniczka najzwyczajniej szczyciłaby się tym, że w końcu poszły na randkę, a Rue jej uległa w tej kwestii. I tak źle, i tak niedobrze.
Mogły czasami się pozornie w czymś ze sobą zgadzać, ale jeśli już to jedynie częściowo. Nie zawsze przynosiło to spodziewaną satysfakcję. Czasami było to jedynie jedno drobne zwycięstwo w małej potyczce, która nie miała większego znaczenia na tle całej toczonej przez nie wojny.
Wydała z siebie naprawdę zadowolone niskie mruknięcie, gdy River z niemniejszym zaangażowaniem odpowiedziała na każdy jej kolejny pocałunek. Musnęła językiem jej dolną wargę, domagając się od niej więcej uwagi po czym odsunęła się od niej niechętnie, bo jednak miała w głowie coś zupełnie innego.
- Jest jeszcze sporo rzeczy, których nie wiesz - mruknęła tajemniczo nim raz jeszcze oddech uwiązł jej w gardle po tym jak River szarpnięciem za obrożę sprawiła, że Prescott musiała przystąpić do zmiany swojej pozycji.
River Cross
- Zastanawiam się czy przestaniesz mnie wreszcie męczyć o te randki, gdy wreszcie cię na jakąś zaproszę czy wtedy dopiero nie dasz mi spokoju - mruknęła niezadowolona, bo Cross musiała zniszczyć ten moment wspomnieniem o tych bzdurnych randkach.
Prescott nie randkowała. Jeśli jednak nazwanie jednego spotkania w ten sposób miałoby uciszyć River to byłaby ku temu skłonna. Chociaż czuła wewnętrznie, że wtedy rysowniczka najzwyczajniej szczyciłaby się tym, że w końcu poszły na randkę, a Rue jej uległa w tej kwestii. I tak źle, i tak niedobrze.
Mogły czasami się pozornie w czymś ze sobą zgadzać, ale jeśli już to jedynie częściowo. Nie zawsze przynosiło to spodziewaną satysfakcję. Czasami było to jedynie jedno drobne zwycięstwo w małej potyczce, która nie miała większego znaczenia na tle całej toczonej przez nie wojny.
Wydała z siebie naprawdę zadowolone niskie mruknięcie, gdy River z niemniejszym zaangażowaniem odpowiedziała na każdy jej kolejny pocałunek. Musnęła językiem jej dolną wargę, domagając się od niej więcej uwagi po czym odsunęła się od niej niechętnie, bo jednak miała w głowie coś zupełnie innego.
- Jest jeszcze sporo rzeczy, których nie wiesz - mruknęła tajemniczo nim raz jeszcze oddech uwiązł jej w gardle po tym jak River szarpnięciem za obrożę sprawiła, że Prescott musiała przystąpić do zmiany swojej pozycji.
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
River Cross