Strona 7 z 7

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: ndz cze 28, 2026 8:08 am
autor: Madox A. Noriega
trigger warning
przekleństwa
Pewnie Madox też powinien się uczyć na błędach i zostawiać dokumenty w pokoju, ale on się nic nie nauczył, po prostu pakował do kieszeni cały portfel i był gotowy, ale co się dziwić, kiedy oni wiecznie gdzieś gonili? A dzisiaj to już w ogóle gonił ich czas, bo ile już z tych dwudziestu czterech godzin za nimi? Kilka na pewno.
Kiedy Pilar wytknęła mu, że przeżywa swoje wydatki, to wywrócił oczami.
- No bo ja nie zawsze miałem kasy jak lodu, jak przyleciałem do Kanady, to ledwo mnie było stać na kurtkę, a było kurewsko zimno, oszczędności poszły na klub, potem też całą kasę w niego ładowałem, no i spłacałem dług matki w Medellin, przez co zapierdalałem w zimę w trampkach - wyjaśnił jej wzruszając ramionami. Bo Madox przyjechał do Kanady z jakimiś oszczędnościami młodego chłopaka, miał niewiele i długo, a przede wszystkim ciężko, pracował na to, co miał teraz. I na początku wszystkiego musiał sobie odmawiać, liczyć się z każdym groszem. Trochę to trwało i chyba weszło mu w krew. Co prawda teraz też nie żałował sobie kasy na nic, na tą jego biżuterię, drogie koszule, czy dodatki, samochód, wyjazdy, ale pogadać sobie musiał. No i trzeba wspomnieć, że Noriega był sentymentalny, do tej pory miał... a raczej teraz miała go Pilar, ten pierścionek, który kupił sobie za pierwszy odłożony hajs, miał swoje ulubione błyskotki, o które dbał, naprawiał je, czyścił, i nie chciał ich zepsuć, czy zgubić, jak ten zegarek od niej. Leżał sobie pięknie zapakowany w pudełeczko między ich ciuchami i czekał, aż założy go na ślub.
Teraz jednak nie zamierzali czekać, bo czas... Mieli go coraz mniej, więc po sprawdzeniu grupki, Madox zaraz poszedł do DJki, oczywiście musiał sobie pogadać, bo jakże by inaczej. Kiedy odchodzili w kierunku baru, a laska zmieniała nuty, to rzuciła przez mikrofon informacje, że jeśli ktoś znalazł torebkę proszony jest o jej zwrócenie, więc może Noriega nic nie załatwił, ale informacja jednak poszła.
- Zaraz się tam wbijemy... - i Madox pewnie wbiłby się na chama na sam przód, bo co to dla niego, on nie był pięknookim chłopcem z manierami. Był kurwa ciemnookim gangusem. Tylko, że akurat na coś nadepnął, poczuł to pod klapeczkiem i zaraz się schylił wygrzebując z piasku jakieś okulary... Jego Prady za siedem stówek. Co już go wkurzyło, a jeszcze jak się wyprostował i zobaczył Pilar w ramionach jakiegoś kolesia, to aż uniósł jedną brew, a wytatuowane palce mocniej zacisnął na potrzaskanych okularach przeciwsłonecznych. Oczywiście, że słyszał tą ich całą wymianę zdań i to jak jego narzeczona zachichotała na ten komplement? Chujowy swoją drogą. Słaby tekst na podryw.
Niby Pilar szybko spławiła kolesia, ale przecież Madox nie byłby sobą, gdyby się nie wtrącił, a kiedy jego narzeczona doskoczyła do baru, to on stanął przed Emanuelem.
- Może ja ci postawię drinka? Też jestem piękny? - warknął krzyżując ręce na piersi, co tylko podkreśliło jego mięśnie, a gość się trochę zmieszał, coś już zaczął, że sorry.
- Następnym razem to się kurwa zastanów, bo to może być czyjaś żona i trafisz na jakiegoś pojeba, który od razu ci sprzeda strzała... - zrobił krok w jego kierunku, a facet się cofnął - i teraz lepiej... ty sobie znajdź własną... kurwa, panienkę - sięgnął do jego ramienia, żeby go po nim poklepać, ale już wołała go Pilar, więc tylko klepnął Emanuelka w ten gładki policzek i sobie poszedł.
A kiedy już pochylali się nad pudłem z rzeczami znalezionymi, a Pilar grzebała w środku, to Madox znowu założył ramię na ramię - co to było Pilar? - aż usiadł dupą na piasku, chodziło mu w ogóle o tego kolesia? Czy może o to jak jej się podobał jego komplement? A może w ogóle o to, że zaczepiała jakiś facetów? Popatrzył na nią jeszcze krzywo, ale kiedy okazało się, że nie ma tam ich rzeczy, to odchylił głowę do tyłu - ja pierdole... Nigdy nie zdążymy na to przekazanie, chyba, że zbierzemy się już teraz, a ślub... - co on chciał? Przełożyć ślub?
Tylko nawet nie dokończył, bo już machała do nich Layla z DJki… torebką Pilar.
- Ej gościu, któremu podobają się moje tatuaże, chyba mam waszą zgubę! - krzyknęła, a zaraz stanęła nad nimi, Madox od razu poderwał się z miejsca. Wystawił rękę po torebkę, ale dziewczyna uniosła ją nad głowę - nie tak szybko! Najpierw stawiacie mi drinka... - wyjaśniła i uśmiechnęła się bezczelnie, a zaraz pokazała też sukienkę Pilar - a to chyba twoje śliczna, ale nie zakładaj - puściła do Stewart oczko. A zaraz bez skrępowania złapała ją za rękę i pociągnęła w kierunku baru, gdzie bezczelnie wbiła się bez kolejki, na sam przód. Popchnęła jeszcze przed siebie Noriegę, tak, że zderzył się z ladą.
- Cześć Riri, on płaci, zrób nam jakieś zajebiste drinki, trzy - barmanka uśmiechnęła się i skinęła głową, a Layla oddała w końcu Madoxowi torebkę Pilar, chyba wszystko było na miejscu, ale kiedy oni to sprawdzali, to oczywiście w kolejce odezwał się jakiś kolejny Emanuel, że gdzie, kolejka jest. Layla na to zaraz spojrzała w jego kierunku, zmierzyła gościa bezczelnym spojrzeniem, a potem pokazała mu środkowy palec, facet ruszył się z miejsca, ale DJka też, a zaraz rzuciła - spierdalaj na swoje miejsce, bo mój facet cię dojedzie - głową wskazała na wytatuowane, umięśnione plecy Noriegi. Tylko, że on to nawet nie zauważył tego co działo się za nim, bo akurat sprawdzał czy ma wszystko w portfelu, ale miał. Co do jebanego dolara.

¿Qué fue eso, Pilar? °❀⋆.ೃ࿔*:・°❀⋆.ೃ࿔*:・

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: ndz cze 28, 2026 11:10 am
autor: Pilar Stewart
trigger warning
przekleństwa
Nic takiego nie zrobiła.
Po prostu u p r z e j m i e uśmiechnęła się do faceta, żeby wpuścił ją przed siebie do kolejki. Nawet z nim nie flirtowała, nie używała swojego uroku osobistego, a przecież mogła. Akurat ich dwójka bardzo często dostawałą co chciała przez odpowiednie zakręcenie rozmówcy. Robili to nawet na sobie nawzajem jeszcze grubo zanim się zeszli, zanim polecieli do Medellin. Ona patrzyła o długo za długo w jego oczy, a on czarował ją słowami w Emptiness kiedy chcieli wymieniać ze sobą informacje. Kto jak kto, ale akurat Noriega najlepiej wiedział, jak to działało.
I Pilar też wiedziała. Wiedziała też to, że pewnie gdyby Emanuel był jakimś bezzębnym, wcale nie tak przystojnym gościem, to Madox jeszcze zbiłby mu piątkę i zaraz zapodał jakąś radą, jak odpowiednio wyrywać panienki. Wcale by nie był zazdrosny. Chociaż o niego i tak nie powinien, bo Stewart akurat nawet na sekundę nie spojrzała na niego w ten sposób. Nawet przez głowę jej nie przeszło, że facet miał chociażby ładną facjatę. I nawet gdy kierowała się do pudła z rzeczami znalezionymi nie myślała już o tamtym gościu. Jak się jednak okazało, Noriega miał w tej sprawie zupełnie inne zdanie.
Co? – podniosła na niego spojrzenie znak wielkiego pudła, akurat trzymając w ręce jakiś słomiany kapelusz. – Co o ci chodzi? Co było? To już nie mogę się uśmiechać do ludzi? – spojrzała na niego wymownie, a potem… – Cariño – skarciła go delikatnie, bo przecież nie mógł łapać aż takich korb. Nie kiedy doskonale wiedział, że był najlepszym, co ją w życiu spotkało, po tym wszystkim, co mówiła mu z ciałem zakopanym w piachu, to jak nieprzemijającą miłość mu wyznała. – Wiesz przecież, że te typy nie maja nawet do ciebie podjazdu – dodała jednak, łapiąc cieniutki materiał w dłonie, który akurat znalazła w pudle. – Daj im mieć marzenia – zaśmiała się, a następnie strzeliła w niego… majtkami. Różowiutkimi, cieniutkimi majtami, chyba schodzonymi swoją drogą. Zrobiła to tak niespodziewanie, że wylądowały Madoxowi na głowie. Pilar oczywiście ryknęła śmiechem, chociaż trochę mając nadzieje rozładowując napięcie i nawet chciała go jeszcze zaczepić, ale wtedy tuż obok odezwała się DJka, wymachując torebką Pilar i mówiąc o tym, jak to Madoxowi nie podobały się jej ta-tu-a-że.
No proszę – od razu wbiła w niego spojrzenie i uniosła w górę brwi. – A które ci sie tak bardzo podobaja? – to on jej robi wyrzuty o jakiegoś randoma, któremu Pilar nawet na nic nie odpowiedziała, a on już zdążył skomplementować DJkę? H i p o k r y t a. Wywróciła oczami na ten absurd i podniosła się z podłogi, żeby odebrać zgubę. Tylko zaraz okazało się, że dziewczyna wcale nie chciała im oddać torebki, bo chciała drinka. Co z tymi ludźmi dzisiaj było nie tak?
Dobra, ale szybkiego, bo trochę się śpieszymy – mruknęła pod nosem. Bo to było mega super, że kobieta pomogła im znaleźć ich rzeczy, ale Pilar to wolałaby dać jej chyba po prostu znaleźne niż znowu spędzać ich ostatnie chwile na wyspie z kolejką przypadkową osobą. – I ja na pewno nie stoję w tej kole… – nawet nie zdążyła dokończyć, bo dziewczyna już pociągnęła ich na sam początek. No tak, skoro tu pracowała pewnie miała jakieś przywileje. Zaraz jednak okazało się, że wcale nie i po prostu była bezczelna. Zamówiła co trzeba, a Emanuel 2.0 spierdolił się, że przecież była kolejka i się wpychają. Pilar już odwróciłą się w jego strone, gotowa go wyjaśnić, może zapodać jakąś smutną historią, ale wtedy DJka odpuskowała, że zaraz jej facet mu nakopie i wskazała na Noriegę. Pilar tylko złapała więcej powietrza w płuca.
A jego żona jeszcze ci poprawi – i ona również doskoczyła do typka, co chciał się pruć. Facet spojrzał pierwsze na nią, potem na DJkę, a na końcu na Noriegę, który akurat się przeciągał i jego mięśnie wyraźnie zarysowały się pod ciemnymi tatuażami.
Dobra, luz – od razu odpuścił, jakiś taki zmieszany, a wtedy Riri zawołała po ich drinki. Każdy zgarnął po jednym, a Madox oczywiście zapłacił. Przeszli kawałek na bok, oddalając się od tłumu. Okazało się, że jakiś dzieciak przybiegł z torebką Pilar zaraz po ogłoszeniu i w nagrodę kobieta pozwoliła mu wybrać piosenkę, dlatego właśnie w tej chwili leciał w tle jakiś remix baby shark, do którego o dziwo ludzie i tak się świetnie bawili. Gabriela, bo tak nazywała się DJka, okazała się być z João Pessoa, ale miała też jakiś krewnych w Kolumbii. Oczywiście Madox też się jej pochwalił swoimi korzeniami i od słowa do słowa skończyli razem z nią na scenie przy DJskim secie.
To kto chce spróbować? – krzyknęła w ich kierunku, patrząc na nich wyczekująco. Pilar od razu, nawet bez namyślenia, wskazała na Madoxa. Facet był chodzącą rozrywką, chciał się zabawić, a poza tym…
Idź, zagraj mi – nachyliła się do jego ucha, z każdym słowem muskając jego płatek. – A ja ci zatańczę – wymruczała zadowolona, po czym jeszcze przesunęła językiem miejsce tuż za jego uchem. Było tam trochę piachu i potu, ale komu by to przeszkadzało? Na pewno nie im.
To chodź – Gabriela szarpnęła do siebie Noriegę za stolik. – Używałeś już kiedyś takiej konsolety? – spytała, a po chwili tłumaczyła mu wszystko wskazując coś na laptopa, gdzie mógł sobie wybrać piosenkę, a potem jeszcze wyjaśniała, gdzie robiło się przejście, gdzie miksowało i wszystko inne, co Noriega albo nie spamiętał albo już widział, bo przecież prowadził klub. A Pilar tylko stanęła kawałek dalej, przed nim, na tle tłumu, w tym swoim kurewsko gorącym stroju i wbiła w niego wyczekujące spojrzenie, już lekko poruszając biodrami.

Bailaré para ti

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: ndz cze 28, 2026 5:25 pm
autor: Madox A. Noriega
trigger warning
przekleństwa
Według Madoxa to nie był taki zwykły, grzecznościowy uśmiech, którym odpowiada się na komplement. Zresztą co sobie ten facet myślał, że tak po prostu rzucał nimi na prawo i lewo, a jakby Pilar rzeczywiście miała jakiegoś pojebanego, narwanego męża? Zaraz będzie miała. Który nawet by nie dyskutował, tylko mu przyłożył?
- Jakoś jak ja tobie mówię, że wyglądasz pięknie, to się aż tak nie uśmiechasz... - a to o to mu chodziło. Co prawda Pilar też zawsze ładnie od niego przyjmowała komplementy, ale jednak czasem nie, na przykład kiedy on je rzucał tylko po to, żeby jej poprawić humorek. I ona teraz też mu pewnie chciała poprawić mówiąc, że te typy nie mają do niego podjazdu, chociaż pewnie nie miały. Wywrócił jednak oczami - to niech sobie marzą o kimś innym - mruknął i może nawet jeszcze by się trochę poboczył, ale dostał tymi różowymi stringami prosto w czoło, a zaraz złapał te kuse majtki w dwa palce - ktoś je zgubił? - uniósł obie brwi i już się uśmiechnął.
Może też by coś dodał na temat majtek swojej narzeczonej tym razem, żeby ich znowu nie zgubiła, czy coś, ale pojawiła się DJka, która jeszcze od razu go sprzedała z tymi tatuażami.
- Tu ma takiego lwa... - przesunął palcami po swoim wytatuowanym przedramieniu, bo rzeczywiście dziewczyna na nim miała wielkiego lwa, kolorowego, ale ładnie zrobionego.
Oczywiście, że Madox był hipokrytą, ale on to się nawet z tym nie krył. Potrafił prawić komuś morały, a później sam coś robić, ale on też nie podrywał tej DJki, a nawet nie uśmiechał się na jej komplementy. Bo właściwie go nie skomplementowała, tylko się z nim drażniła.
I teraz też zamierzała. Bo wcale nie chciała im oddać torebki zanim nie postawią jej drinka. Madox w sumie mógł, zwłaszcza, że już stali na samym początku kolejki, a on sobie przeglądał portfel czy wszystko jest na miejscu. Kiedy barmanka mu powiedziała ile kosztują drinki, a kosztowały tyle co butelka alkoholu, jeden, to on aż odchylił głowę do tyłu - ja pierdole, ale ceny... - musiał sobie znowu pomarudzić, a zaraz się przeciągnął tak, że napięły mu się mięśnie na plecach i... zapłacił, bo co miał zrobić? Dał jeszcze napiwek barmance, która w międzyczasie też puściła mu oczko. Dostali po jakimś dojebanym drinku z parasolką, słomką i ananasem, wyglądał naprawdę dobrze, ale dla Madoxa był za słodki, więc on niby go pił, ale tak słabo mu to szło. Porozmawiali sobie za to z Gabrielą, a jak się okazało, że ona ma rodzinę w Kolumbii, to Madox zaraz pytał jej o ulubiony klub piłkarski i piosenkarkę. Oczywiście Shakira i Atletico. Ale Gabriela przyznała mu rację chyba tylko dlatego, żeby już nie drążył. A później zaprosiła ich jeszcze na scenę, bo okazało się, że tam wraca. Noriega niby się trochę na tym znał, bo kiedyś jak jeszcze na wszystkim w Emptiness oszczędzał, to zdarzało mu się stać za konsolą, ale kiedy to było... Początki jego klubu, dawno tego nie robił. A jednak kiedy Pilar go wskazała, to na początku trochę się pokrzywił, a potem skinął głową, zwłaszcza kiedy powiedziała, że mu zatańczy zaczepiając zębami o jego złoty kolczyk. Mruknął, gdy jej język odnalazł to wrażliwe miejsce za jego uchem.
- Dobra, ale zaraz do ciebie przyjdę... - bo w zasadzie to mieli sobie razem potańczyć, a nie znowu oddzielnie, ale Madox zaraz dostał słuchawki i stanął za konsolą. A Gabriela tłumaczyła mu co i jak. Przeleciał wzrokiem po liście piosenek i zaraz wybrał... Wiadomo coś na wskroś latynoskiego i rytmicznego. Może nie były to typowo klubowe rytmy, ale do imprezy na plaży mu pasowały, a reszcie... musiało. Coś sobie przestawił, coś podkręcił, a potem zmiksował, i jak na początku jego ciemne spojrzenie padło na DJską konsoletę, to zaraz przeniósł je na Stewart. Przesunął nim po jej zgrabnych, długich nogach, na biodra, które bujały się w rytm muzyki, a po których sunęły jej smukłe palce. Na piersi ukryte jedynie pod tym kusym, kurewsko gorącym bikini. Tak się na nią zagapił, kiedy tańczyła przed nim, dla niego, że kurwa... cały świat przestał istnieć, a w pewnym momencie Madox coś nawciskał i nałożył na siebie jakieś dwie nuty, Gabriela parsknęła śmiechem i zaraz się do niego zbliżyła uderzając go biodrem.
- Dobra... idź do niej - no tak, bo przecież od razu było widać, że go tutaj nosi, że on wcale nie umiał się skupić na muzyce, bo już się wkurwiał, że nie może jej dotknąć.
- Dzięki - rzucił jeszcze do DJki, a potem już zeskakiwał ze sceny, żeby dołączyć do swojej narzeczonej, tylko, że... ubiegł go jakiś koleś, który od razu podbił do Pilar od tyłu i bez żadnego skrępowania już opierał łapska na jej biodrach przyciągając ją do siebie.
- Zajebiście się ruszasz - rzucił jej do ucha - może po tym kawałku postawię ci drinka, a potem moglibyśmy... - nie dokończył, bo przed nimi już stanął Madox i przechylił na bok głowę. Wiedział, że Pilar jest zajebiście gorąca, ale czy jak taka laska tańczy sama, czy gdzieś sama stoi, to od razu znaczy, że jest wolna i chętna? No według niektórych chyba tak.
Może Madox już by to wyjaśnił, ale zanim ruszył się z miejsca, to w niego wpadła jakaś pijana blondynka i przytrzymała się jego ramienia, żeby nie wywinąć orła.
- Ale się nawaliłam - rzuciła, a zaraz podparła się o jego klatę, bo praktycznie ledwo stała na nogach. On to też miał wiecznie takiego farta, że tylko robił za jakieś podpórki.

¿Quizás algún día por fin bailemos juntos? 💃❤️✨

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: ndz cze 28, 2026 6:14 pm
autor: Pilar Stewart
trigger warning
przekleństwa, agresja
Muzyka, którą puszczała kobieta była o k e j. Mono klubowa, energiczna, ale jakoś bardzo nie porywała. Pewnie zdecydowanie bardziej siedziała tym wszystkim naćpanym ludziom, którzy już dawno przestali kontaktować z rzeczywistością i tylko skakali w kompletnym szale.
Dopiero kiedy jej narzeczony stanął za konsolą i zaczął przebierać w laptopie, a potem wybrał piosenkę, Pilar uśmiechnęła się pod nosem. Wiedziała, że wybierze coś odpowiedniego. Latynoskiego. Coś co o wiele bardziej pasowało do tej gorącej pogody i dzikiej wyspy. Od razu jej biodra poszły w ruch, chociaż spojrzenie nawet na moment go nie opuszczało. Dłonie umieściła pierwsze na udach, a potem wbijając lekko paznokcie z skórę, przesunęła nimi w górę, na brzuch i piersi, by po chwili musnąć ramiona i wpleść je w swoje rozwiane przez wiatr włosy.
Pilar tańczyła dobrze. Od zawsze miała nieanganne poczucie rytmu, a latynoska krew, która płynęła w jej żyłach sprawiała, że każdy ruch, każe przesunięcie ciała było sensualne i precyzyjnie wykonane. A jak do tego jeszcze dodać ten pilates, na który chodziła z Heleną… no cóż, musiało to wyglądać dobrze. I chyba faktycznie tak było, bo wzrok Madoxa, który pociemniał widziała aż z miejsca, w którym stała. Nikt tak nie motywował jej jak on, by robić to jeszcze lepiej. Dlatego wykonała obrót, tym razem prezentując mu swoje wyrzeźbione na siłowni pośladki i patrząc na niego przez ramię.
Chciała, żeby do niej przyszedł.
Tęskniła za nim.
Dlatego zaraz wyciągnęła ręce do przodu i palcami wskazującymi zagarnęła do siebie trochę powietrza, w gaście zachęcając go do tego, by podszedł. By położył swoje wytatuowane dłonie na jej skórze; żeby ona mogła wbić w niego paznokcie, poocierać się o niego, pokusić go. Kurwa, w końcu to był ich dzień ślubny, a ona była… no powiedzmy, że bardzo go spragniona. Jego bliskości. Obecności.
Tylko zaraz okazało się, że zanim Madox zeskoczył ze sceny, czyjeś inne dłonie nagle wylądowały na jej pośladku, a po chwili na biodrach. Stewart miała nienaganny odruch obronny, dlatego zaraz złapała faceta za nadgarstki i wykręciła mu je w obrocie, łapiąc jego spojrzenie.
Jestem też zajebiście zajęta — warknęła, odrzucając go od siebie. Chociaż schlebiała jej ta nadmierna atencja, tak również wkurwiał ją tak, że faceci nie mieli już kompletnie filtrów. Już nawet nie badali terenu, nie sprawdzali, czy kobieta była zainteresowana, a po prostu przychodzili ją sobie zabrać. Miała ochotę przywalić mu prosto w nos i najlepiej jeszcze wyrzucić z siebie cały wywód o tym, jak pojebane było jego zachowanie. Tylko wtedy kątem oka zobaczyła, jak jakaś blondyna wiesza się na Noriedze w pół kroku.
Nie no kurwa, serio — aż przewróciła oczami. To on jej kurwa prawi morały, że nawet nie może się uśmiechnąć, a sam potem maca jakieś obce baby? Hipokryta. Ruszyła w ich kierunku solidnym krokiem. A że jeszcze chwile temu poirytował ją tamten facet co się przystawiał, to podchodząc do nich była już w iście bojowym nastroju.
Wypierdalaj — wbiła spojrzenie w kobietę, która już w połowie leżała na nagiej klacie Madoxa, przesuwając dłonią po jego tatuażasz. Dziewczyna podniosła na nią pijaniutki wzrok i zmierzyła od góry do dołu. — Nie słyszałaś, co powiedziałam? Zabieraj łapska z mojego faceta — warknęła, nawet się z nią nie patyczkując. Sięgnęła do ręki, którą dziewczyna trzymała na ciele Noriegi i ją szarpnęła.
Ej laska!! Poje-bało cię? — krzyknęła blondyna, próbując samodzielnie ustać w pionie, po tym jak Pilar zaburzyła jej równowagę. — My tu się tyl-ko bawimy — zarechotała jak żaba i puściła durny uśmiech w stronę Madoxa.
Bawić to ty się będziesz z moją pięścią, jeśli jeszcze raz go kurwa dotkniesz — wyszła na przeciw dziewczynie i nawet nie musiała się na nią zamachnąć. Wystarczyło, że trąciła ją własną klatką piersiową, patrząc na nią z góry, a blondyna od razu się odsunęła z jakimś jesteś pierdolnięta na ustach. I fajnie. Mogła być pierdolnięta. Szczególnie, że to był ich ślubny dzień, a wychodziło na to, że więcej pomacali ich inni ludzie, niż oni siebie nawzajem. Nie podobało jej się to i miała zamiar w końcu wziąć sprawy w swoje ręce.
A ty co się szczerzysz? — tym razem warknęła na Madoxa, już chyba bardziej dla zasady niż dlatego, że faktycznie chciała go zjebać. Zdawała sobie sprawę, jak odklejona musiała być ta scenka. Wyciągnęła rękę do przodu i zacisnęła ją na materiale jego bokserek, po czym szarpnęła mocno. Oczywiście świadomie, żeby na nią wpadł i musiał ją sobie bliżej przytrzymać. Przykleiła się do niego, zadzierając głowę w górę i łapiąc jego ciemne spojrzenie. — Sama się prosiła — wzruszyła ramionami, jak gdyby nigdy nic. — Mną byś się zajął, a nie jakimiś najebanymi dupami i innymi z zajebistymi tatuażami — aż przewróciła oczami. Oczywiście specjalnie się z nim droczyła, wciąż jeszcze lekko poirytowana. Przysunęła się do niego jeszcze bliżej, tak że ich ciała były już praktycznie cały złączone, zatrzymując się tuż przy jego ustach. — Mam ci wszystkie jeszcze raz pokazać? — bo przecież znał je doskonale. Każdy jeden schowany w różnych mniej lub bardziej intymnych miejscach. — No chyba, że nie są tak zajebiste, jak ten lew…

:kwiatek:

bajo el cielo de río, contigo siempre ‪‪❤︎‬

: ndz cze 28, 2026 7:45 pm
autor: Madox A. Noriega
trigger warning
przekleństwa
Według Madoxa Pilar ruszała się świetnie, zajebiście, najlepiej na świecie, może nie był do końca obiektywny, ale z drugiej strony, kiedy tańczyła to przecież nie tylko na nim robiła tak kurewskie wrażenie. Bo już za pierwszym razem, kiedy poruszała się w rytm muzyki, dla niego, w Emptiness, to też przecież zaraz znalazła sobie towarzystwo. I on wtedy sobie darował i się do niej nie wyrwał, dzisiaj nie zamierzał popełnić tego błędu. Chociaż przez chwilę jeszcze cieszył spojrzenie tym nieziemskim widokiem, jego oczy w momencie pociemniały, śledziły jej każdy ruch, każde przesunięcie palców po rozgrzanej skórze, i to jak wplatała je w te zmierzwione kudły. Nie skupiał się na muzyce. Wcale.
Bo on myślał tylko o tym, żeby się do niej wyrwać, a kiedy Pilar go zachęciła, to przecież, że już patrzył na Gabrielę, która na szczęście pozwoliła mu do niej iść.
Madox zeskoczył ze sceny i już przecisnął się przez tłum do swojej narzeczonej, a tam... Dostawia się do niej jakiś inny facet.
- Ej! - tyle zdążył powiedzieć, nim jakaś blondyna nie wpadła w niego, zataczając się i nie oparł mu się o klatę. I może by ją grzecznie odsunął, a potem mniej grzecznie wyjaśnił kolesiowi, żeby trzymał łapy przy sobie, tylko tym razem to Pilar ruszyła do niego w bojowym nastroju, widział jej minę i dłonie zaciśnięte w pięści i aż się cofnął rączki podnosząc je do góry, że trzyma je przy sobie. A kiedy Stewart od razu kazała lasce wypierdalać, no to on już się uśmiechnął, jakoś odruchowo. Może to pojebane, ale on lubił też tą zaborczą i narwaną wersję Pilar. Każdą lubił, ale tą, którą zaraz określił - estas loca - kiedy szarpnęła tą laskę, to chyba najbardziej. Madox tylko wzruszył ramionami zerkając na kobietę - ja tam się wolę bawić z moją pojebaną narzeczoną, a ty możesz... z jej pięścią - nawet się uśmiechnął do blondynki ładnie, a kiedy Stewart się do niego odwróciła, to wyszczerzył się też do niej - bo lubię ciebie... taką - rzucił i już chciał do niej sięgnąć, żeby przyciągnąć ją do siebie, ale Pilar zrobiła to pierwsza. Wpadł w nią z impetem i zaraz zacisnął palce na jej przedramieniu, przytrzymując ją przy sobie. Druga ręką już sięgnęła do jej pośladka, w który wbił palce, przyciskając ją do siebie. Uśmiechnął się znowu, a jego ciemne spojrzenie odszukało jej piękne, duże oczy - prosiła się, ale ja chyba przez te dziary, rzucam się w oczy i jestem jak taka podpórka dla pijanych lasek - przesunął palcami po jej ramieniu, zaczepił o szyję i żuchwę, żeby finalnie odgarnąć z jej policzka jakiś niesforny kosmyk, który tam wylądował. Założył go jej za ucho, a zaraz sięgnął do jej dłoni, żeby zacisnąć na niej palce, poprowadzić jej rękę poprzez swój idealnie wyrzeźbiony brzuch, klatę z tym dzikim lwem, na kark, na którym ją sobie oparł - twoje są najbardziej zajebiste - jego spojrzenie od razu zjechał niżej, na węża, który wił się między jej piersiami. Jego ulubiony sprytny waż, który tak ładnie się zgrywał z jego dzielnym lwem. Chociaż na jej kolejne słowa podniósł spojrzenie na jej pełne, gorące wargi, do których on też się wyrwał - chyba musisz - zaczepił ją i szczypnął zębami jej usta. Znał jej tatuaże na pamięć, z zamkniętymi oczami wskazałby każdy jeden, ale przecież to nie przeszkadzało w tym, żeby ją pozaczepiać. Jego kolano bezczelnie wdarło się pomiędzy jej uda, a ich biodrom, które się o siebie ocierały, nadał wspólny rytm. Może nie do końca do muzyki, bo im wystarczyło, że zaglądali sobie głęboko w oczy, i znowu byli tak blisko siebie. Skóra przy skórze, że kiedy się o siebie ocierali, to mogli jeszcze czuć między sobą, te niesforne ziarenka piasku. I cały świat mógłby już nie istnieć. Bo kurwa liczyła się tylko ona.
- Wolę ten... - spuścił spojrzenie w dół, na ten, który ukrywała pod linią bikini, a który zawsze tak ładnie pozwalał mu się rozgościć. I teraz też zamierzał się wcale nie wahać, bo jego wytatuowane palce przesunęły się po jej biodrach, zaczepiły o sznurki od jej majtek, szarpnęły je niebezpiecznie, ale wiązania nie puściły. Ułożył dłonie na jej plecach i odchylił ją do tyłu, tak, że długie, czarne włosy prawie zamiotły podłogę, a Madox pochylił się nad Pilar, jedną ręką przytrzymując ją pod plecami, drugą sunąc po rozgrzanej skórze, bo brzuchu, gdzie też zaraz wylądował jego ciepły oddech, między piersi, szorstkie opuszki musnęły tatuaż z wężem. A zaraz przesunął po nim też językiem, zbierając sól i piasek z jej gładkiej skóry. Czarne tęczówki utkwione miał w jej pięknych, czekoladowych oczach, kiedy napięła te idealnie rysujące się pod skórą mięśnie brzucha, by na niego spojrzeć - la serpiente que conduce a la tentación - wąż, który wodzi na pokuszenie, mruknął gdzieś na wysokości jej obojczyka, który musnął wargami, a dla kontrastu zaraz szczypnął zębami. Palce przesunął na jej szyję, na gardło, poczuł pod opuszkami cichy pomruk, kiedy jego kolano ocierało się o jej uda. A zaraz sięgając do jej karku, znowu szarpał ją do siebie, tak, że jej pierś zderzyła się z jego torsem - już dawno mnie uwiódł - mrugnął do niej jednym okiem i pokazał jej czubek języka, sięgnął do jej dłoni zaciskając na niej palce, prowadząc ją w rytm muzyki, blisko siebie. Tak, że czuli na sobie bijący od ich ciał gorąc. Każdy oddech i każde pełne pożądania spojrzenie. Paliło... pod skórą.

Me sé todos tus tatuajes de memoria °❀⋆.ೃ࿔*:・