Strona 7 z 7

My girl look like Wednesday Addams. Eyes go black when she orgasms

: śr paź 07, 2026 10:51 pm
autor: River Cross
Pokiwała głową, zgadzając się z jej diagnozą. To często była wina River. Sama to na siebie sprowadzała, ale przecież nie będzie psioczyć na siebie, bo to kompletnie nie w jej stylu. Najlepiej zwalić na kogoś, Ruelle jej to przecież powtarzała dość często.
— Możesz mieć trochę racji. Jak już zacznę, to trudno mi się powstrzymać — zamruczała zadowolona, przesuwając paznokciami po przedramieniu swojej kobiety. River była zachłanna w każdej kwestii. Tak to bywało z jedynakami. Przy Prescott poziom jej rozpieszczenia przekraczał wszelkie normy. Chciała czerpać ciągle jeszcze i jeszcze, jakby dziewczyna była niewyczerpanym źródełkiem istniejącym tylko po to, by rysowniczka mogła z niego korzystać. Dobrze, że to przynosiło Rue tyle przyjemności i faktycznie zgadzała się na taki układ bez większych protestów.
Otrzymała dzienną dawkę czułości i pewnie mogła spodziewać się, że na tym zakończą i to wcale nie przez to, że były coraz bliżej, by zmorzył je sen. Właściwie to Prescott pobijała dzisiaj wszelkie rekordy, jeżeli chodzi o okazywanie jej czułości. Część tych rzeczy wykonała wprawdzie kompletnie pijana, ale i tak powinna dostać za to punkty. Albo chociaż ich połowę. Nic dziwnego, że River spodziewała się, że życzenie będzie ściśle powiązane z seksem. Prescott jednak temu zaprzeczyła, co było pierwszym zaskoczeniem dla artystki.
Wzięła od niej telefon dość bezwiednie, w ogóle nie zastanawiając się, do czego mógłby jej być teraz potrzebny. Uniosła brwi, gdy usłyszała o Saint Clair. To ostatnie imię, którego spodziewałaby się w trakcie ich wspólnych chwil w łóżku. Brwi powędrowały jeszcze wyżej, gdy jej modelka dokończyła prośbę. River w pierwszym odruchu założyła, że to jakaś wyjątkowo wredna kpina, ale Prescott nie wyglądała, jakby sobie z niej żartowała. Nie do końca rozumiała, jak ma to interpretować. Uniosła w końcu telefon tak, by Rue też mogła widzieć jego ekran i odpaliła Instagram. Nie musiała scrollować się przez wiadomości, bo Blair znowu figurowała wysoko wraz z nieodczytanym powiadomieniem. River weszła w konwersację. Rozmawiały ostatnio w dzień, w którym River się spiła. Na pierwszy rzut oka było widocznych tylko kilka ostatnich wiadomości.

River: (...) jak no wiesz... stadium smutku artystki. W każdym razie potrzebuję pocieszenia.
Blair: Mówiłam przecież, pierdol ją
Blair: Mam dla Ciebie dużo ciekawszy pomysł na wieczór 💜
Blair: O ile dzisiaj nie pracujesz.

Nieodczytanym powiadomieniem okazało się zdjęcie, które Blair wysłała do niej kilka godzin temu. Oczywiście otworzyła je. Miłościwie natomiast darowała sobie danie wiadomości serduszka. Do okienka tekstowego dodała dwa ostatnie nagrania. Zaskoczyła ją długość jednego z nich, ale szybko domyśliła się, że musiała po prostu nie wyłączyć go w odpowiednim momencie.
— Spierdalaj, bo nigdy nie będzie mi z tobą tak dobrze jak z nią — powiedziała, wklepując grzecznie te słowa. Spojrzała pytająco na Ruelle, ale odsunęła rękę tak, żeby nie była w stanie dosięgnąć ekranu. Przyglądała się swojej modelce w milczeniu, starając się odczytać jej myśli za wszelką cenę, ale oczywiście było to niemożliwe.
— Czemu jesteś o nią aż tak zazdrosna? — zaryzykowała, rzucając pytanie z tezą. Naprawdę trudno było jej uwierzyć, że Rue robiła to wszystko z czystej pogardy. Przecież nie była aż taka pizdą. Chyba. A może jednak? Liczyła, że po prostu weźmie ją z zaskoczenia i dzięki temu Prescott się wreszcie wyprzęgli. Zatrzymała palec tuż nad przyciskiem do wysyłania, czekając na odpowiedź.

Ruelle I. Prescott

My girl look like Wednesday Addams. Eyes go black when she orgasms

: czw paź 08, 2026 1:54 am
autor: Ruelle I. Prescott
Z pewnością River nie mogłaby zaprzeczyć, bo przecież tanatopraktorka mówiła samą prawdę. Przechodziły już wielokrotnie przez cały te proces i wiedziały dokładnie jak to wszystko wyglądało. Na ten moment jednak wszystko im jak najbardziej odpowiadało, jeśli chodziło o ten układ. Zresztą, zawsze mogły wprowadzić pewne zmiany i urozmaicenia.
- To może powinnam zadbać o to, żebyś nie zaczynała? Wystarczyłoby, żebym zajmowała się tobą jako pierwsza, gdy mamy więcej energii… - zaproponowała z cwanym uśmiechem, ale przypuszczała, że pewnie Cross raczej nie byłaby skłonna do tego, aby pójść na taki układ.
Wzdrygnęła się lekko, czując ten delikatny dotyk. Nie było to na pewno coś do czego była przyzwyczajona. Wciąż chyba musiała się oswoić z tym jaka delikatna i czuła potrafiła być z nią River, a nie każde zetknięcie się ich skóry musiało być częścią gry wstępnej lub seksualnego aktu.
Nie zdawała sobie sprawy ile dla dziewczyny znaczą te wszystkie czułości. Nie zastanawiała się nad nimi. To było coś, co czasami po prostu do niej przychodziło. Zwłaszcza po alkoholu, gdy do głosu zaczynały przemawiać emocje oraz potrzeba czyjegoś dotyku oraz bliskości. Tylko, że na trzeźwo również coraz częściej potrafiły jej się zdarzyć podobne rzeczy. Czy nie chodziły już po mieście za rękę? To też musiało coś znaczyć. W sumie… czy nie zachowywały się naprawdę jak para? Szkoda tylko, że Ruelle tak nie widziała ich relacji.
Wiedziała, że musiała zdecydowanie zaskoczyć rysowniczkę, która na pewno nie przypuszczała, że jej życzenie związane jest z użyciem leżącego obok telefonu, a tym bardziej, że chodziło o skontaktowanie się z tą jedną dziewczyną, której Prescott zdawała się nienawidzić z zaskakującą wręcz zawziętością. Podyktowana treść wiadomości na pewno nieco rozjaśniła, ale wciąż musiało to być coś, co wydawało się nie pasować do Ruelle. Tylko, że przy rysowniczce zdecydowanie wyzbywała się swojego zwyczajowego rozumu. Sama siebie nie rozumiała. Podobnie jak targających nią emocji.
Spojrzała na ekran urządzenia, bo wyraźnie River zależało na tym, aby dostrzegła widoczne tam wiadomości. Przyjrzała im się, chłonąc ich treść. Nie sądziła, że mogłyby rozmawiać o niej. Nie przypuszczała też, że Cross mogłaby się żalić blondynce, bo przynajmniej taki wniosek mogła wyciągnąć z części widzianych zdań.
Zawartość zdjęcia nie była dla niej wielkim zaskoczeniem. Chociaż może sądziła, że będzie to coś z większą ilością negliżu. Nie przypuszczała też, że po tych zignorowanych wiadomościach nagle treść, którą podyktowała wyda się być niczym prawdziwa odpowiedź na rzucane wcześniej propozycje, anie jak coś rzucone całkowicie przypadkowo i pod wpływem kogoś innego.
Wsłuchiwała się w słowa swojej artystki, które zabrzmiały teraz zupełnie inaczej niż wtedy, gdy dyktowała je Prescott, a przecież poza zaimkami nie zmieniło się praktycznie nic w ich treści. Niemniej chyba w końcu osiadła w niej świadomość tego, że River naprawdę to robi. Bez jakiegokolwiek komentarza, bez drwin czy buntu. Po prostu wpisała, co zostało jej powiedziane i czekała na swoistą aprobatę. Przez moment zaskoczyło ją to dlaczego właściwie dziewczyna postanowiła tak obrócić telefon, aby nie mogła go dosięgnąć bez stoczenia walki. Oczywiście, że musiała wpierw rzucić przynajmniej tym jednym pytaniem nim wykonała polecenie, a jeszcze przez chwilę Rue mogła czuć pęczniejącą w niej dumę oraz rozlewające się po ciele ciepło. Teraz z kolei coś nieprzyjemnego i chłodnego chwyciło ją za trzewia.
- Po prostu jej nie cierpię… - odpowiedziała, nie potrafiąc ująć tego lepiej w słowa. - Uszkodziła moją dumę wtedy w barze. Wiesz jak kruche jest ego… Patrzyła na mnie z góry, pobłażliwie… Wydaje jej się, że jest ode mnie lepsza i może cię zagarnąć dla siebie… Chcę, żeby wiedziała, że jest na odwrót.
Że to ona pójdzie w odstawkę. Zawsze.
Nie dokończyła jednak tej myśli. Zamiast tego wpatrywała się z determinacją w dziewczynę, licząc na to, że taka odpowiedź jej wystarczy. Na pewno była prawdziwa i szczera. Czy była zazdrosna? Pewnie według jakiejś definicji tak, ale bardziej chodziło o jej poczucie własnej wartości.

River Cross

My girl look like Wednesday Addams. Eyes go black when she orgasms

: czw paź 08, 2026 10:30 am
autor: River Cross
Mogły tak teoretyzować w nieskończoność. Zgodziła się nawet, że przy kolejnej okazji, może odstąpić jej pole pierwszeństwa, ale co z tego faktycznie wyniknie? Gdy w grę wchodziły kotłujące się w niej emocje, wszystko mogło się zmienić. Artystka była przecież wyjątkowo zachłanna i rozpieszczona. Lubiła brać to, co uważała, że jej się należy i to bez nawet chwili zwłoki. Może całkowicie zapomnieć o tych wszystkich postanowieniach i wziąć swoją modelkę od razu w sposób całkowicie bezkompromisowy. Jak zwykle.
Nie starała się dopiec jej w żaden sposób, pokazując ostatnie wiadomości, jakie wymieniła z Blair. Fakt, że dotyczyły akurat Ruelle był całkowitym przypadkiem i zrządzeniem losu. Zgadały się akurat w dzień, w którym River było wyjątkowo trudno zapanować nad własnymi emocjami, a Blair zawsze była gotowa uważnie jej wysłuchać, co akurat bardzo w niej doceniała. Spotkanie im nie wyszło, bo wylądowała na popijawie z Casparem, a potem w domu rodzinnym Prescottów. No dobrze, historia była ciut bardziej skomplikowana, ale jej przebieg po prostu w żaden sposób nie wynikał z winy Saint Clair. Podobnie zresztą jak fakt, ze od tamtej pory nie rozmawiały. Ile minęło? Tydzień? Kilka dni? Gdyby wysłała takie zdjęcie chociażby wczoraj, na pewno otrzymałaby odpowiedź. Pech chciał, że trafiła na dzień, w którym Cross nie poświęcała uwagi nikomu poza swoją solenizantką. Wiadomość podyktowana jej przez Rue pasowała do rozmowy. Nie brzmiała może jak River, ale może Blair nie będzie się nad tym zastanawiać? Uzna pewnie, że rysowniczka jest jakaś pierdolnięta, skoro od razu po rozmowie na temat tego, jak potrafi przez Ruelle cierpieć, wyrzuci Blair ze swojego życia, robiąc więcej miejsca Latynosce. To właściwie najlepsza opcja dla blondynki. Nie będzie cierpieć, jeżeli uzna, że River nie jest warta zachodu. Gorzej, jeżeli wyczuje pismo nosem.
Otrzymana odpowiedź niespecjalnie ją usatysfakcjonowała. Cała ta pogarda wobec Blair była dla niej naprawdę nie do pojęcia. Saint Clair może faktycznie potraktowała ją nieco pobłażliwie, ale przecież Prescott nie była lepsza. Obie syczały wtedy na siebie jak zirytowane kotki. Kompletnie nie dostrzegała w blondynce tych wszystkich wad, o których tak lubiła rozprawiać jej modelka.
— I tak mocno zadziałały na twoje ego słowa laski, którą widziałaś raz w życiu i nie rozmawiałaś dłużej niż pół godziny? Uraza siedzi w tobie do dzisiaj? I bardziej zależy ci na tym, żeby to ona uznała, że jesteś od niej lepsza, a nie ja? — zasypała ja kolejnym gradem pytań, bo to wszystko naprawdę brzmiało wyjątkowo niedorzecznie. Może Rue tak naprawdę podobała się Blair, a nie rysowniczka, skoro po prawie czterech miesiącach wciąż chciała zabiegać o jej atencję? Umowa miała proste zasady, artystka miała po prostu się nie wykręcać. Mimo braku satysfakcjonującej odpowiedzi wysłała wiadomość, trzymając telefon w taki sposób, by Prescott na pewno to widziała.

Ruelle I. Prescott

My girl look like Wednesday Addams. Eyes go black when she orgasms

: czw paź 08, 2026 3:36 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Z pewnością musiałyby mieć nad sobą nieco lepszą kontrolę i pamięć w takich momentach, aby pamiętać o jakichkolwiek ustaleniach, a nie ruszać od razu za instynktem i pożądaniem. Dotyczas wychodziło im to jedynie, gdy miały już jakiś konkretny plan na swoje spotkanie. Tym razem go miały, miały go też, gdy Ruelle korzystała ze swojego życzenia w czasie konwentu. Zwykle jednak po prostu oddawały się chwili, a ta najczęściej stawiała na początkową inicjatywę ze strony River. Choć nie było to żadną regułą.
Nie wyczuwała z jej strony żadnej złośliwości. Bardziej zakładała szczerość i chęć bycia uczciwą. Zresztą, nie były to nawet takie wiadomości, które mogłyby z jakiegoś względu wywołać jej większą złość. Niby czemu miałaby się na to irytować? To kompletnie nie miało żadnego sensu. Zwłaszcza, że rysowniczka nie interesowała się Blair od czasu swojego załamania.
Zdawała sobie sprawę z tego, że wielokrotnie rysowniczka stawiała ją na piedestale. Wychwalała ją wielokrotnie, ale czasami nachodziło ją uczucie i przekonanie, że wcale nie była taka wyjątkowa jak mogła przypuszczać. Z jednej strony wiadomość pasowała odrobinę w kontekście, ale z drugiej… Nie brzmiała do końca jak River. W dodatku załączyła jeszcze nagrania, na których Ruelle była doskonale widoczna. Mogła zatem dodać dwa do dwóch i stwierdzić, że albo to tanatopraktorka w pełni przejęła telefon lub nakłoniła w jakiś sposób Cross do tego, aby napisała tę wiadomość. To jej jednak nie obchodziło. Najważniejsze było to, że przekazała, co chciała, a rysowniczka w żaden sposób nie podniosła buntu.
- Osobiście raz, ale doskonale wiedziałaś jak mi działa na na nerwy i specjalnie musiałaś mi wysłać materiały z tego jak się z nią ruchasz - przypomniała jej o wiele ostrzejszym tonem niż zamierzała.
Najwyraźniej Blair wciąż była dla niej drażliwym tematem, ale sama sprowokowała tę rozmowę swoim poleceniem. Wiedziała też, że River pewnie nie byłaby zadowolona póki nie usłyszałaby wprost przyznania się do zazdrości, ale… Prescott nie była pewna tego czy na pewno było to odpowiednie określenie, aby określić cały ten zbiór negatywnych emocji, jakie odczuwała w stosunku do St Clair.
- Wkurwia mnie to jak się do ciebie łasi niczym kotka w rui. Zachowuje się jakby mogła sobie rościć jakieś prawa do ciebie - kontynuowała, nakręcając się przez chwilę jeszcze bardziej, aż w końcu uniosła dłoń, aby chwycić za zawieszoną na szyi rysowniczki kłódkę i przyciągnąć ją bliżej ciebie. - Powinna wiedzieć, że należysz do mnie.
Mówiła z pełną powagą. Skupiła spojrzenie zdeterminowanych oczu na ciemnych tęczówkach artystki. Czuła w garści dotyk rozgrzanego metalu, a w żyłach buzowała na nowo adrenalina. Naprawdę w tym momencie miała River za swoją własność. W jakiś dziwny sposób należały do siebie. Nie miała, co do tego żadnych wątpliwości, a Cross sama wywoływała w niej cholerną zaborczość.

River Cross

My girl look like Wednesday Addams. Eyes go black when she orgasms

: czw paź 08, 2026 6:03 pm
autor: River Cross
Opinia Blair na temat tych wiadomości nie miała w kontekście ich relacji żadnego znaczenia. Cross wcale nie była z siebie dumna, że wysłała jej akurat takie, a nie bardziej uprzejme słowa, ale trudno. Nie była przecież aż takim aniołkiem, żeby zbyt długo się tym przejmować. Wolała zakładać, że dziewczynie naprawdę nie będzie przykro, bo już na bank uzna, że rysowniczka jest nienormalna i niewarta jej zachodu. To będzie zdrowe odcięcie się od relacji, w której do tej pory obie były względnie zadowolone. Nie było to jednak przecież dla rysowniczki nic naprawdę istotnego. Nie zgodziłaby się na potraktowanie jej w ten sposób, gdyby było inaczej. Jeszcze tego brakowało, żeby dała sobie wejść na łeb jakiemuś babsku. Trzeba się po prostu w związku traktować uczciwie. Może Ruelle też zacznie, jak już się dowie, że w tym związku jest!
— Nie używaj liczby mnogiej, bo to było jedno zdjęcie, to raz. A dwa, mówiłam ci już, że próbowałam w ten sposób wzbudzić twoją zazdrość. Nie zadziałało i odpuściłam — wytłumaczyła się, w tej kwestii również nie chcąc dać sobie wejść na łeb. Może i to były tylko szczegóły, ale jej zdaniem dość istotne. Takie przeinaczanie sytuacji, które jeszcze tak bardzo działało przeciwko niej, było po prostu niesprawiedliwe.
Prescott nie porzuciła jednak tematu swoim zwyczajem. Nie zaczęła ignorować słów swojej artystki i nie zarzucała jej ogólnikami. Wręcz przeciwnie. Zdecydowała się jej powiedzieć dużo więcej niż kiedykolwiek do tej pory. To było kolejne ogromne zaskoczenie. Nic dziwnego, że pozwoliła się przyciągnąć bez żadnych protestów. Jej mózg ledwo nadążał za słowami Rue, a co dopiero za ciałem. Wreszcie otrzymała taką odpowiedź, na jaką liczyła. Wreszcie jej dziewczyna postanowiła być z nią szczera. Nie nazywała tego wprost zazdrością, ale jeżeli uważała, że to nią nie jest, to była bardziej odklejona niż ustawa przewiduje. Ale to nic. Rysowniczka patrzyła jej śmiało prosto w oczy. Robiła to z pewną dozą... czułości. Te wyjątkowo nieuprzejme i toksyczne określenia naprawdę rozmiękczył jej serce.
— Okej, to było kurewsko seksowne. Mów mi tak dalej — zamruczała, absolutnie zachwycona zaborczością swojej modelki. Przysunęła się jeszcze bliżej i ucałowała zachłannie odsłoniętą szyję Latynoski. To było absolutnie niepojęte, jak ta kobieta na nią działała. Cross nie potrzebowała już żadnych energetyków. Adrenalina buzowała jej w żyłach jak szalona. Mogłaby teraz równie dobrze wstać i pójść do Salem na piechotę, żeby tam poczekać na swoją wybrankę, ale oczywiście nie chciała odsuwać się od niej ani na krok. Nie, kiedy wreszcie przestała owijać w bawełnę i nie kiedy jej skóra smakowała tak niesamowicie dobrze, przez co jeden pocałunek zmienił się w całą serię tych drobniejszych.
— A właściwie... — zaczęła, odsuwając się na tyle, by móc na nią spojrzeć. — Co z innymi? Jakie masz zdanie na ten temat? — zapytała spokojnie i bez cienia złośliwości. Zdecydowanie powinny takie rzeczy omówić, szczególnie, że żadna z nich nie miała przecież klasycznego podejścia do związków. Cross chciała wypracować z nią uczciwe kompromisy. Obie przecież na to zasługiwały.

Ruelle I. Prescott

My girl look like Wednesday Addams. Eyes go black when she orgasms

: czw paź 08, 2026 7:39 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Powinny już dawno porzucić kwestię Blair. Ta dziewczyna nie powinna mieć dla nich żadnego znaczenia, a jednak w jakiś sposób stała się pewną kością niezgody w ich relacji. Z pewnego względu Prescott nie potrafiła odpuścić, a River tylko ją dalej prowokowała. Dobrały się wprost idealnie, ale to już wiedziały od dawna. Kim w końcu byłyby, gdyby wiecznie nie darły ze sobą kotów i nie podejmowały takich kwestionowalnych decyzji?
- Dobrze. Jedno zdjęcie i chciałaś mnie nim wkurwić. Zazdrość to też forma wkurwienia - wytknęła jej, gdy tylko rysowniczka przeszła do własnej obrony.
To była jawna prowokacja. Po tym jak Rue postanowiła zignorować jedną jej wiadomość zawierającą krótki filmik pochodzący z cyfrowej sekstaśmy Cross, ta odpaliła dużo cięższe działa i zaprosiła celowo do łóżka kogoś, kto mógłby wzbudzać w Latynosce dużo większe emocje. Te negatywne, rzecz jasna.
Zdecydowanie Ruelle mogłaby to zostawić bez tych dodatkowych kilku słów, które rzuciła jej początkowo, ale temat Blair chyba ją zbyt drażnił, aby mogła pozostać cicho. W końcu od miesięcy mogło się w niej zrodzić zdecydowanie zbyt dużo niechęci względem St Clair. Zwłaszcza, że widywała ją wystarczająco często w DMach swojej artystki.
Nie powinna pozwalać sobie na tak wiele, ale już było za późno. Wyrzuciła to z siebie. Przyciągnęła do siebie bliżej dziewczynę i wpatrywała się w nią niczym terytorialny drapieżnik, który zamierzał zaborczo bronić swojej własności. Rozszarpałaby zapewne tę durną blondynkę na strzępy, gdyby tylko znalazła się w pobliżu i postanowiła raz jeszcze naruszyć to, co Prescott uznawała za swoje.
- Pamiętaj kto jest twoją muzą i obsesją - przypomniała jej, nie dając się rozmiękczyć tą czułością i zadowolonym mruknięciem ze strony River. - Kto jest twoją panią i dziwką zarazem?
Musiała jej to przypomnieć. Nie sądziła jednak, aby mogło to wypaść artystce z głowy. Westchnęła z pewną ulgą, gdy tylko poczuła jej wargi na swojej skórze, ale irytacja i adrenalina wciąż pulsowały pod jej skórą w rytmie mocnych uderzeń serca. Nie miała pojęcia, że Cross zareaguje w podobny sposób, ale adrenalina wciąż pulsowały pod jej skórą w rytmie mocnych uderzeń serca. Nie miała pojęcia, że Cross zareaguje w podobny sposób, ale czy mogła się spodziewać tego, że nie będzie jej się podobało to zawłaszczanie? Zwłaszcza, że przecież była w niej zakochana?
Trzymała ją blisko siebie. Pociągnęła jeszcze mocniej za łańcuch jakby próbowała zmusić River do tego, aby wtopiła się w jej skórę. Miała ją. Nie zamierzała jej puszczać, ani pozwalać na to, aby Cross pomyślała sobie, że może należeć do kogokolwiek innego. Z pewnością Ruelle by jej na to nie pozwoliła.
- Mówiłam ci to już raz - niemal warknęła, przysuwając się na tyle blisko, że prawie musnęła nosem ten należący do Azjatki. - Pierdol się z kim chcesz, ale nie z Blair.
Niby już jej to kiedyś powiedziała, ale czy można było jej wierzyć? Po tym jak rozkręciła dramę o bezimienną modelkę oraz Raphaela? Prawda chyba była nieco bardziej skomplikowana, a Ruelle jedynie wmawiała sobie, że nie ma dla niej znaczenia z kim i kiedy sypia jej artystka.

River Cross

My girl look like Wednesday Addams. Eyes go black when she orgasms

: czw paź 08, 2026 10:03 pm
autor: River Cross
Wywróciła tylko oczami, gdy zaczęła z nią dyskutować, czy zazdrość powinna zaliczać się do formy próby popsucia jej humoru. To dyskutowanie z nią o semantyce czasami przechodziło ludzkie pojęcie. Niech jej będzie. Dzięki temu każda z nich miała punkt na swoją korzyść, każda musiała odpuścić pola, lekko zmieniając zdanie na rzecz tej drugiej. Kompromisy! Naprawdę świetnie im szło to tworzenie związku, a przecież nie minęła nawet doba! Czy minął tydzień? Cross powinna się zdecydować albo chociaż ustalić to ze swoją dziewczynką, bo się jeszcze pokłócą na rocznicę. Byłoby zabawnie, gdyby nie porozmawiały o tym przez cały rok i Prescott dowiedziałaby się, że są w związku, dopiero przy wręczeniu prezentu.
Może gdyby River chętniej dzieliłaby się ze swoją modelką własną codziennością i dałaby jej znać, jak często widywała się z Blair przez te kilka miesięcy, to doszłoby do takiej rozmowy nieco wcześniej. A może jednak to te DMy wszystko wywołały? Cross nie była pewna. Niedawno w sumie Rue się tego czepiała, ale artystce wtedy do głowy by nie przyszło, że może to doprowadzić do wykorzystania życzenia w ten sposób.
— Jesteś moją muzą i obsesją. Panią i dziwką. Lekarstwem i trucizną. Zbawieniem i zgubą. Dziełem skończonym i czymś nie do namalowania. — Paczką papierosów, pasztetem kaliskim, prezentem od losu, byłaś dla mnie wszystkim. Tak naprawdę, to nie. Ale te rzeczy, któe wymieniła sama Cross? Jak najbardziej. Nie przejmowała się kompletnie tym, jak tanio to wszystko brzmiało, bo w tej całej tandecie to przecież było prawdą. Wymieniała kolejne określenia, a między nimi składała na szyi swojej kobiety kolejne pocałunki, by za każde z nich odpowiednio ją wynagrodzić. Żadna inna nie da jej przecież tego wszystkiego. Nie wzbudzi tylu emocji. Nie będzie popadać w takie skrajności, nie będąc przy tym banalną. To mogła być tylko Ruelle.
To niesamowite, na jak krótkiej smyczy chciała ją trzymać, a jednocześnie była w stanie dać jej tyle swobody. Nie spodziewała się, że Prescott będzie w tej kwestii aż taka otwarta. Naprawdę ciągle ją zaskakiwała! Artystka nie śmiała na to narzekać. Ustawiało ją to przecież w naprawdę niezłej sytuacji. Pozbycie się jednej Blair nie sprawiało wrażenie aż tak dużego wyzwania, skoro może zachować kontakty ze wszystkimi innymi. A może jednak będzie jej brakować tego zakazanego owocu i ucieknie do Saint Clair? Nie, nie była taka. Chyba.
— Najbardziej chcę się pierdolić z tobą — zapewniła od razu, uśmiechając się z wyrazem charakterystycznego dla siebie triumfu. To była przecież szczera prawda! Może i kusiło ją wiele dróg, bo nie potrafiła usiedzieć w jednym miejscu, ale Prescott była poza wszelkimi kategoriami. Usiadła na niej okrakiem, przyszpilając do materaca. Przylgnęła do niej, przytulając nagie piersi do biustu Ruelle.
— To czy jest coś, czego mi nie wolno? Albo co bezwględnie muszę? — zapytała cicho, podszczypując zębami skórę na jej ramieniu. Nie chciała zrobić jej na złość przez przypadek. Kłótnia, która mogłaby z tego wyniknąć, nie była pewnie tego warta.

Ruelle I. Prescott

My girl look like Wednesday Addams. Eyes go black when she orgasms

: czw paź 08, 2026 11:15 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Te dwie naprawdę potrafiły się uczepić najmniej istotnych szczegółów i sprzeczać w związku z nimi. Chyba naprawdę nie potrafiły skupić się na tym, co naprawdę się liczyło w tej dyskusji. Czekała je zatem naprawdę ciężka przeprawa. Przynajmniej River zdążyła już wywrócić oczami i wspaniałomyślnie nie ciągnąć tematu, bo przecież starały się unikać kłótni. Jak na ten moment szło im naprawdę dobrze, bo brakowało naprawę niewiele do tego, aby się porządnie ze sobą pogryzły i to z powodu takiej głupoty jak Blair.
Na początku trudno sobie było wyobrazić, aby mogły razem normalnie rozmawiać bez planowania morderstwa tej drugiej w głowie (a później także wielorakich sposób na to jak ją przelecieć), więc takie zwyczajne wymiany zdań na temat tego jak im dzień mijał były zdecydowanie czymś, co do nich nie pasowało. Nie było, więc możliwości, aby wiedziała cokolwiek o częstotliwości wysyłanych wiadomości oraz spotkań pomiędzy ich dwójką. Nie znała nawet ich charakteru. Widziała tylko pojawiające się powiadomienia, a to wystarczało jej do tego, aby czuła nieznośną irytację.
— Jestem twoją alfą i omegą — dodała jeszcze, uśmiechając się z pewnym rozbawieniem, bo nie sądziła, że rysowniczka tak chętnie się podejmie rzucania kolejnych określeń po tym jak powtórzyła już te, które podrzuciła jej sama tanatopraktorka.
Po raz kolejny jej ego było wyjątkowo przyjemnie pieszczone przez dziewczynę, a każdy delikatny pocałunek składany na jej szyi jedynie umacniał ją w przekonaniu o tym jak cenna była dla artystki. Zupełnie jakby były one walutą, którą River była skłonna zapłacić po to, aby zatrzymać przy sobie ukochaną kobietę. Całe szczęście, że Ruelle była bardziej niż skłonna jej na to wszystko pozwolić.
Chciała ją trzymać blisko siebie. Potrafiła przy tym łączyć w sobie naprawdę wyjątkowe skrajności. Nie była szczególnie wymagająca, ale jednocześnie potrafiła stawiać naprawdę żelazne warunki. Tyle dobrego, że Cross uwielbiała te wszystkie sprzeczności zamykające się w postaci jej muzy. Inaczej zapewne już dawno by oszalała i tyle by z tego wszystkiego było. Tak jednak wydawało się, że czeka ją naprawdę pełna przyjemności przyszłość. O ile będzie chętna tańczyć tak jak zagra jej tanatopraktorka.
— To najlepiej pierdol się ze mną — odpowiedziała niezwykle błyskotliwie, ale trudno było wysilać umysł w momencie, gdy naga rysowniczka znalazła się na jej udach i przycisnęła do powierzchni materaca.
Uwielbiała dotyk ciała. Było coś naprawdę cudownego w tym, że mogła ją czuć całkowicie bez jakichkolwiek barier. Było w tym coś naprawę magicznego. Podobnie jak w tych licznych pocałunkach, które w dalszym ciągu River składała na jej skórze, ale tym razem skupiała się na jej ramieniu, które delikatnie przygryzła, sprawiając, że mimowolnie Prescott poruszyła się pod nią nieznacznie pod wpływem tego gestu i objęła ją mocno, przesuwając paznokciami po jej plecach.
— Bezwzględnie musisz mnie uwielbiać i nie wolno ci o tym zapominać — odpowiedziała jedynie, gdy dziewczyna zaczęła podpytywać o panujące zasady.
Chyba naprawdę nie było to takie trudne skoro Cross już to robiła i to w tak wielu formach. Oraz pozycjach. Najbardziej, rzecz jasna, Ruelle podobało się, gdy robiła to na kolanach. Chociaż wychwalanie jej poprzez sztukę również było przyjemne i potencjalnie mogło stanowić dowód tego umiłowania, który mógł być pokazany osobom trzecim.

River Cross

My girl look like Wednesday Addams. Eyes go black when she orgasms

: czw paź 08, 2026 11:46 pm
autor: River Cross
Ta cała dynamika alfy i omegi pewnie nie powinna zostać wtłaczana tylko do jednego ciała. A może powinna? River nie była aż taką specjalistką w zasadach panujących w omegaverse (w przeciwieństwie do niektórych), więc nie mogła być pewna, czy to się źle nie skończy. Każda ze sprzeczności, które drzemały w Ruelle, mogła doprowadzić do strasznych i cudownych rzeczy, więc przejmowanie się w nadmiarze tą konkretną właściwie mijało się z celem.
Bliskość fizyczna była naprawdę niesamowicie przyjemna. Na szczęście było z bliskością, która wynikała ze wszystkiego innego, poza pożądaniem. Fakt, że Ruelle chciała pierdolić się głównie z nią i potrafiła przyznać to na głos, był naprawdę romantyczny. Chwytał River za serce. Sposoby, jakimi Rue okazywała jej czułość, były naprawdę niesamowite i zaskakująco przyjemne. Gdyby tylko jej organizm nie potrzebował względnie regularnego snu, mogłaby wtulać się w nią i całować właściwie bez końca. Chciałaby czuć dreszcze wywołane paznokciami przemakającymi po plecach właściwie cały czas. Strasznie chciałaby rozciągnąć ten dzień, wtłoczyć kilka dodatkowych godzin do doby, dać im jeszcze więcej czasu na przebywanie tylko we dwie.
— To jestem w stanie bez problemu obiecać — zapewniła, spoglądając na nią z rozbawieniem. Nie musiała się nawet specjalnie starać. Właściwie to musiałaby się cholernie postarać, żeby przestać to robić. Jakby Latynoska nagle zażądała takiej głupoty, to mogłoby się nie udać. Ale w sumie czemu miałaby chcieć czegoś takiego w ich obecnej sytuacji? Może i nie miała doświadczenia w relacjach, ale chyba tak mniej więcej rozumiała, o co chodzi? Nie no. Na pewno rozumiała. Musiała rozumieć. Cross nie może dopuszczać do siebie myśli, że jest inaczej, bo ochujeje.
— Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że będziesz aż taka ugodowa. Mój błąd. Nie śmiem na to narzekać — przyznała szczerze. Nie lubiła przyznawać się do pomyłek, ale potrafiła to zrobić, kiedy się należało. Mogły wejść w tę relacje dużo szybciej! Ruelle tak się wzbraniała, że rysowniczka spodziewała się wyjątkowo ostrych wymagań, a tu proszę, dziewczyna miała totalny luz, jednocześnie godząc się, żeby trwać przy artystce i nie popisywać się zdolnościami ranienia jej. Czyżby ten strach przed połączeniem się faktycznie wynikał z lęku przed bliskością? A może nawet ona się martwiła o uczucia River? Matko kochana, ależ kochaną miała dziewczynę. Była taką farciarą. Może i straciła szansę u ładnej, wyjątkowo miłej, niekonfliktowej i oczarowanej nią blondynce, ale zyskała partnerkę, która jest nią na swój własny sposób naprawdę zauroczona i szczerze zależy jej na budowaniu solidnych fundamentów związku! River zsunęła się z Prescott, nie chcąc zamęczyć jej ciężarem własnego ciała. Położyła się tuż obok i natychmiast przykleiła się do niej z powrotem, obejmując ją ramieniem i wtulając twarz w jej miękką skórę.

Ruelle I. Prescott

My girl look like Wednesday Addams. Eyes go black when she orgasms

: pt paź 09, 2026 8:36 am
autor: Ruelle I. Prescott
Zdecydowanie nie powinny wchodzić w dyskusje na temat omegaverse oraz innych przeklętych konceptów z twórczości wszelakiej. Z drugiej strony to na pewno były takie zagadnienia, które mogły być ciekawe, jeśli poprowadzić je w odpowiedni sposób. Tylko, że Prescott bardziej po głowie chodziło to, że mogła być początkiem i końcem rysowniczki. Była w jej debiutanckim tomiku. Nie miała pojęcia czy też była jej pierwszym pocałunkiem, ale na pewno wzbudziła w niej jakieś emocje, które równie dobrze mogły stać się prawdziwym końcem dla River. Kto wie czy kiedyś jej nie wykończy? W końcu potrafiła być dla niej naprawdę okropna i zapewne nie potrafiła się wystarczająco zmienić, aby zapewnić jej harmonijne współistnienie w jednej przestrzeni.
Fizyczna bliskość zawsze sprawiała im ogrom przyjemności, ale tym razem nabrała ona zupełnie innego kształtu. Nie chodziło już w niej wyłącznie o zachłanność i zmysłowość. Było to może dla nich dziwne, ale chwilowo trwały obok siebie bez chęci pochłonięcia się całkowicie w pożądaniu. Kto by się po nich tego spodziewał? Czułe gesty bez podtekstów? To w końcu nie były one. Jednak jakimś cudem się w tym odnalazły.
— To dobrze. Inaczej miałybyśmy problem — odmruknęła, wyraźnie zadowolona z odpowiedzi dziewczyny, która wciąż rozkosznie się w nią wtulała.
Wciąż nie wiedziała, jakie założenia czyniła sobie w głowie Cross. Niby coś rozmawiały, ale jednak nie bezpośrednio. Wciąż nie było żadnego mówienia o związku, byciu czyjąś dziewczyną czy jakimkolwiek chodzeniu ze sobą, ale to chyba nie bardzo do nich pasowało. Cóż, najwyżej Ruelle będzie bardzo zdziwiona, gdy rysowniczka określi ją w jakiś podobny sposób, a ona będzie próbowała to naprostować. To jednak wciąż znajdowało się przed nimi i nie było, co się tym przejmować.
— Ach, czyli teraz jestem ugodowa? Może być jak chcesz — odparła, ale nie było w niej żadnej chęci do tego, aby ciągnąć tę dyskusję.
Obie były już całkowicie wyzute z energii i potrzebowały sporej dawki snu. Zwłaszcza po tym wszystkim. Prescott mogła jedynie zamruczeć z zadowoleniem, gdy tylko rysowniczka ułożyła się tuż obok niej i ufnie wtuliła mocno w jej umęczone ciało. Czuła jak powoli jej oddech się normuje i zwalnia. Sama zresztą również nie potrzebowała zbyt wiele, aby w końcu zasnąć. Nie miała pojęcia dlaczego, ale bliskość Cross potrafiła dać jej naprawdę sporą dawkę komfortu.
Najdziwniejsze miało dopiero nadejść. Był to całkowicie zwyczajny poranek. Pozbawiony kłótni, a za to obfitujący w te drobniejsze, jak i te większe czułości nim w końcu były gotowe do tego, aby opuścić mieszkanie artystki. W końcu River obiecała, że odstawi dziewczynę rano, a czy nie wypadało wypaść dobrze przed przyszłą teściową?

River Cross
KONIEC