Strona 7 z 8
All ppl make mistakes but this one shouldn't happen
: czw paź 29, 2026 4:12 pm
autor: Hunter Robertson
— Ja wiem, że jesteś tego pewien i o nic się nie martwisz. Pewnie nawet nie zrozumiesz jak zacznę Ci tłumaczyć, że wcale nie tak trudno stracić fortunę życia i zbankrutować. — westchnął, patrząc na przyjaciela. Taki pewny, że całe życie będzie bogaty, a on wiele słyszał o ludziach, który przez niewielki błąd stracili całe swoje oszczędności. Szkoda, że o tym nie myślał. — Wygodnicki jesteś, wiesz? A co jeśli najdzie mnie na biwak na plaży? Zrezygnujesz bo nie będziesz miał chłoptasia na posyłki? — mruknął. Na to pewnie i tak by się nie zgodził, bo namiot nie spełniał standardów Sinclaira, który potrzebował większej przestrzeni niż namiot i publiczna łazienka.
— No wiesz? — zaśmiał się. Kto inny byłby tak ugodowy w tej kwestii jak nie on? Każdy inny miałby gdzieś co woli Sinclair i kazałby mu uczestniczyć w wybranych przez siebie rozrywkach, a on znał go na tyle, żeby umieć szybko wybrać alternatywę.
— A kto tu kogo musiał nosić na rękach i wyręczać we wszystkim? Jesteś księżniczką, przykro mi. — odparł, wywracając oczami. On zdecydowanie nie będzie księżniczką. Nie tylko ze względu na posturę, która była większa w porównaniu z Ambrose, który przy nim był zdecydowanie drobny jak kobieta, ale nie mówił tego głośno. — A kto powiedział o pływaniu nago, zboczeńcu? Nie masz kąpielówek albo majtek? — normalnie aż sunęło mu się na język, że to może jednak Ambrose chce mu się bardziej dobrać do gaci niż on podobno jemu, ale zachował to dla siebie. Oczywiście to on zajmie się grillem, bo Sinclair przez brak doświadczenia pewnie całkiem spali ich kolację, więc wolał nie ryzykować.
— To tylko jezioro, wyluzuj. Nie ma tu potworów ani nic. — powiedział, wypijając kilka łyków swojego napoju.
Odpoczęli chwilę, rozmawiając trochę i w końcu zdecydowali się pójść popływać. Przebrał się w kąpielówki i z ręcznikiem zawieszonym na ramionach czekał na Rose przy drzwiach.
— No dalej księżniczko. Nie musisz się malować, nikt Cię nie będzie oglądał. — zawołał, nie wiedząc ile już czasu ten spędzał w łazience.
Ambrose Sinclair
All ppl make mistakes but this one shouldn't happen
: czw paź 29, 2026 4:51 pm
autor: Ambrose Sinclair
-Nie mówię, że nie jest to możliwe, ale jeśli tylko wiesz jak dysponować swoim majątkiem, nie musisz się obawiać, że nagle obudzisz się bez pieniędzy. Tylko niekompetentne osoby tracą dorobek życia. A jeśli go tracisz, znaczy, że na niego nie zasługujesz - stwierdził, ponownie wzruszając ramionami. Sprawa pieniędzy była kolejną rzeczą w kwestii której Rose był wyjątkowo niereformowalny. Ostatecznie nigdy nie podjął złej decyzji związanej ze swoim majątkiem, więc czemu nagle miałby się obawiać, że cokolwiek straci? Miał wystarczające oszczędności, by poradzić sobie w przyszłości, nie obawiając się, że nagle przestanie mieszkać w wili, zatrudniając służbę.
-Biwak na plaży? Chcesz, żeby piasek wlazł ci w dupsko? Wiedziałem, że jesteś fetyszystą, ale to chyba przesada, co? - skomentował, śmiejąc się pod nosem. Był na plaży wiele razy, całkiem lubił to miejsce. Niemniej nie zdarzyło mu się tam spać, ani specjalnie często leżeć, chyba, że na leżaku, który pod sobą miał koc. Taka ochrona, byleby tylko nie obudzić się z piaskiem w miejscach, w których lepiej go nie mieć.
-
Jestem księciem z krwi i kości. Nie uda ci się tego zakwestionować, wiesz? - stwierdził pewnie. Niech sobie Sinclair uważa co tam chce, ale w tej kwestii nie było mowy, by nagle młody projektant zaczął postrzegać siebie niczym księżniczkę. Gdzie on i sukienka? Ładniej wyglądałby w niej właśnie Hunter. Może powinien go namówić na sesję?
-Kąpiel w majtkach? Mało przyjemne. A czy ty mi powiedziałeś, że mam zabrać ze sobą kąpielówki? Tak jakby trochę mnie tu wywiozłeś - żachnął się, zerkając na przyjaciela. I co, teraz miał pływać w brudnej wodzie w swoich super bokserkach od Armaniego? Przecież jak nic po tych toksynach materiał zmieni swoją strukturę.
Ostatecznie dał się namówić (gdyby to nie był Hunter, pewnie kazałby tej osobie spadać na drzewo), założył swoje najgorsze majtki (czyli nie nowe) i po dwudziestu minutach spędzonych w łazience ostatecznie wyszedł.
-Ja wyglądam też dobrze dla siebie. I dla ciebie. Żebyś później nie gadał, że się nie staram, kochasiu - rzucił, przesuwając mu palcem po linii szczęki.
Opuścili domek, kierując się ku jezioru.
-Wygląda na mało toksyczną. Jak wyrośnie mi druga głowa, winię ciebie - stwierdził, powoli wchodząc do chłodnej, acz przyjemnej, wody.
Hunter Robertson
All ppl make mistakes but this one shouldn't happen
: czw paź 29, 2026 5:13 pm
autor: Hunter Robertson
— Więc szykując miejsce upewniasz się, że piasek nie wejdzie Ci w tyłek? Ale ty czasem jesteś głupiutki, Sinclair. Przecież wychodząc z wody masz już go całkiem sporo w różnych dziwnych miejscach i nic na to nie możesz poradzić. — odparł, kręcąc głową. On naprawdę myślał, że kąpanie się czy biwak są czymś prostym? Piasek był wszędzie i to oczywiste, że wyląduje w wielu różnych miejscach sam albo przyniesiony przez kogoś. Wystarczy, że jakiś mały dzieciak zacznie biegać i nawet prywatna plaża dla bogaczy go nie uchroni.
— Dobra, ale czy jako książę weźmiesz mnie na ręce i uratujesz przed złem? — zapytał, bo dalej był zdania, że to on był księciem w tym związku, a Ambrose był na to zbyt delikatny. I nawet pasowałaby mu sukienka, gdyby udało mu się go w jakąś ubrać.
— To wolisz kąpać się nago? Zaskakujesz mnie. — zaśmiał się, kręcąc głową. W nocy może jeszcze sam dałby się na to namówić, ale teraz w każdej chwili mógł pojawić się ktoś oby i lepiej, żeby nie zobaczył dwóch nagich mężczyzn w jeziorze. Brzmiało to jak wstęp do pornosa, ale raczej żaden z nich nie chciałby w takim występować. On pewnie czułby się dziwnie, a Ambrose martwiłby się o swoją reputację. No i te wszystkie choroby, które można złapać. Obrzydlistwo.
— Zaraz sobie pomyślę, że naprawdę liczysz na to, że zaciągnę Cię do łóżka bo tak się dla mnie starasz. — odparł, zaciskając szczękę, kiedy Rose przesunął po niej palcem. Czemu poczuł coś dziwnego w okolicach podbrzusza? Cholerny Sinclair.
Dobrze, że jezioro mieli naprawdę blisko i nikt im tutaj nie przeszkadzał.
— Wyluzuj. Pewnie zaraz załatwisz sobie operację, żeby się jej pozbyć. — mruknął, ochlapując go wodą i zanurkował, wypływając kawałek dalej. Woda była naprawdę przyjemna i mógłby w niej zostać na dłużej gdyby nie to, że wkrótce zrobią się głodni i będą musieli pomyśleć o jedzeniu.
— Potrzebujesz koła czy dasz sobie radę? — zawołał, zerkając na Rose, który nadal był blisko brzegu. Przymknął oczy, kiedy rozluźnił ciało i pozwolił mu dryfować na powierzchni. Nie myślał teraz o żadnych problemach, rozkoszując się jedynie ciszą i otaczającą go wodą.
Ambrose Sinclair
All ppl make mistakes but this one shouldn't happen
: czw paź 29, 2026 6:38 pm
autor: Ambrose Sinclair
-Jakieś wytyczne trzeba mieć, co? Ja dokładam wszelkich starań, żeby moje wyjście gdziekolwiek było jak najbardziej komfortowe - rzucił do przyjaciela. Przecież o to właśnie chodziło w jakichkolwiek spotkaniach na zewnątrz. W domu miał pewność, że nie stanie się nic, czego wcześniej by nie zaplanował, ale na zewnątrz? Człowiek musiał bardzo, ale to bardzo uważać, bo nigdy nie było wiadomo, co może się stać i kogo można spotkać. Rose za bardzo lubił siebie, żeby ryzykować.- A kto powiedział, że ja często wchodzę do wody? Zresztą sorry, ale ja nie pływam tyłkiem po piasku, nie wiem jak ty - obruszył się, że ten śmiał nazwać go głupim. Miał swoje zasady, swoje dziwactwa. Podobnie, jak miał je chyba każdy, chociaż w tym wszystkim Sinclaira najmniej obchodzili inni ludzie. W jego świecie to on grał pierwsze skrzypce i nie zapowiadało się by stan ten szybko miał ulec zmianie.
-Jak schudniesz to czemu nie. To, że jestem projektantem nie znaczy, że jestem aż tak słaby. Wiele opinii na ten temat jest czysto stereotypowa - stwierdził. No dobrze, nie był mistrzem w podnoszeniu ciężarów i pewnie z takim Hunterem nie miałby większych szans, bo ten zdawał się dość często pojawiać na siłowni, ale też nie był jakimś chucherkiem, które by sobie nie poradziło, jeśli tylko wymagała tego sytuacja. Nie lubił się przemęczać i do wielu czynności używał innych ludzi, ale też nie korzystał z ich usług wszędzie.
-W basenie często to robię. Ostatecznie nie mam się czego wstydzić - powiedział, unosząc lekko jedną z brwi. Według siebie miał dobre ciało. Wszak nie jedna panna się nim zachwycała, więc to utwierdziło go w przekonaniu, że ma czym się pochwalić. Napakowany nie był, ale to najwidoczniej nie było najważniejsze.
-Jesteś obrzydliwy, Robertson. Idź ty może zrób sobie dobrze pod prysznicem, bo w głowie masz tylko jakieś zbereźne myśli - skrzywił się. Nawet nie chciał wyobrażać sobie siebie i przyjaciela w takowej sytuacji, o której ten wspomniał. Przecież to było straszne! Niemal jakby macał swojego brata, bo właśnie tak traktował Huntera. Okropieństwo!
-Pierdol się, co? Umiem pływać i obaj wiemy, że bez problemu bym cię pokonał w każdym wyścigu - skomentował, kiedy wynurzył się obok niego, przy okazji ochlapując go potężną dawką wody. Wszystko w akcie rewanżu, na który Hunter jak najbardziej zasłużył.
Hunter Robertson
All ppl make mistakes but this one shouldn't happen
: czw paź 29, 2026 6:57 pm
autor: Hunter Robertson
— Nie wychodzisz nigdzie spontanicznie? Musisz mieć wszystko zaplanowane, żeby było idealnie? Co to za radość? — mruknął. On lubił spontaniczne wyjścia jeśli tylko miał na to okazję. Przed Hudsonem niewiele takich miał, a student często go wyciągał w różne miejsca. Wcześniej nigdy by nie pomyślał, by kupić biednym sąsiadom choinkę i prezenty, wpłacając jedynie pieniądze na jakąś fundację, a tak miło było spędzić czas z kimś innym, pomóc im i sprawić, że na ich twarzach pojawił się szczery uśmiech. To był najpiękniejszy prezent. — Kto powiedział, że trzeba pływać tyłkiem po piasku? — westchnął, kręcąc głową.
— Nie będę się odchudzał, przykro mi. Chodzi o to, że nie wyglądasz na kogoś kto mógłby podnieść więcej niż pięć kilo. — powiedział, patrząc na jego ramiona. Ambrose zawsze był chudy i gdyby teraz spróbowali porównać swoje ramiona jego na pewno byłyby większe. Po coś w końcu spędzał te godziny na siłowni.
— Ale u siebie w domu czy publicznie? Bo jak u siebie w domu to pewnie nie jedna sąsiadka siedzi na drzewie z lornetką i podziwia widoki. Nie wiem jak publicznie. — zaśmiał się. Czy Rose kąpał się nago w basenie przy swojej służbie? On nie krępował się swojego ciała, ale wolałby nie kąpać się nago gdzieś, gdzie ktoś mógłby go zobaczyć. Dobrze, że nie miał basenu.
— Żebyś podsłuchiwał mnie pod drzwiami? Nie, dziękuję. — odparł. Żaden z nich nie wyobrażał sobie siebie w jakiejś seksualnej sytuacji z tym drugim, ale nie przeszkadzały im takie rozmowy. Ile to razy schodzili na taki temat, gdzie z każdą inną osobą poczuliby się dziwnie. Pewnie dlatego są dobrymi przyjaciółmi i mają do siebie zaufanie jak do nikogo innego.
— Proponujesz wyścig? Pewnie złapie Cię skurcz w połowie i będę musiał Cię ratować. — zaśmiał się, osłaniając się przed wodą. Potrząsnął głową, pozbywając się nadmiaru wody z włosów i całkiem przypadkowo większość wylądowała na przyjacielu.
— To co? Wyścig do plaży? — zaproponował, zaczesując mokre włosy do tyłu.
Ambrose Sinclair
All ppl make mistakes but this one shouldn't happen
: czw paź 29, 2026 10:07 pm
autor: Ambrose Sinclair
-Wolę mieć wszystko pod kontrolą. Nie widzę w tym niczego złego, wiesz? A radość mam jeśli wszystko idzie po mojej myśli - skomentował. Hunter znał go na tyle by wiedzieć, że Sinclair nie był mistrzem spontaniczności, jak również wiedział, że ten wyjątkowo się denerwował, kiedy coś nie szło po jego myśli. Istniało zdecydowanie wysokie prawdopodobieństwo, że gdyby ktoś inny zabrał Rose w takie miejsce, o jakie pokusił się przyjaciel, faktycznie by się zemścił. Tu jednak tatuator miał taryfę ulgową, którą najwidoczniej jawnie wykorzystywał, działając wbrew woli młodego projektanta.
-A weź się goń, co? Szczupły nie oznacza słaby, halo. A tobie, nie ukrywam, przydałoby się lekkie odchudzanko wiesz? Może powinieneś jeść mniej tych wszystkich słodyczy od tego całego Hudsona? Jak on cię pasie, a ty tego nie widzisz - rzucił, by trochę dogryźć przyjacielowi. Skoro on pił do niego, to Sinclair nie miał najmniejszego zamiaru być obojętnym. Nie pierwszy raz obrzucali się komentarzami i pod tym względem nic nie miało się zmienić. Jak dobrze, że przynajmniej z Hunterem Rose mógł pozwalać sobie na wszystko bez obawy, że duma zostanie urażona.
-W domu. Ja wiem, że marzy ci się taki widok, ale sorry, nie mam zamiaru nago paradować publicznie - wywrócił oczami. Skąd w ogóle brały się te wszystkie pomysły w głowie Huntera? Kiedyś zdawało mu się, że był spokojnym, trochę wyobcowanym chłopakiem, a tu proszę, pozory potrafiły mylić bardziej, niż cokolwiek innego.
Ponownie przewrócił oczętami na komentarz chłopaka. Ostatnie na co miał ochotę, to słuchanie jęków i sapania tatuatora, który robi sobie dobrze tuż obok w sypialni. Sama myśl sprawiała, że czuł się jakoś mało komfortowo, a co dopiero słuchać podobnych rzeczy.
-Niedoczekanie twoje, Robertson. Jestem od ciebie szybszy, bo trochę cię tłuszcz spowalnia - wystawił mu język, gotów udowodnić swoje przekonania. Mógł się śmiało założyć, że wygra, więc nie było mowy, by jakoś wykręcił się z wyścigu. - Do molo i z powrotem - zarządził, ustawiając się w miejscu, w którym mieli zacząć. - Przegrany stawia obiad po powrocie - dodał, żeby była jakakolwiek motywacja.
Hunter Robertson
All ppl make mistakes but this one shouldn't happen
: pt paź 30, 2026 5:09 am
autor: Hunter Robertson
— Gdzie pasie? Dalej wyglądam idealnie jakbyś nie zauważył. — odparł, podnosząc lekko koszulkę, żeby pochwalić się umięśnionym brzuchem. Ani odrobinę nie zasłaniał go tłuszcz. Miał może szersze ramiona niż zwykle, ale to wciąż same mięśnie, więc on nie czuł się gruby. Gdzie Ambrose znalazłby tak dobrze wyglądającego tatuatora? I pewnie wcale nie będzie próbował go namówić na pozowanie mu w najbliższym czasie.
— Chyba śnisz, kochasiu. Lataj sobie, ale przy tej swojej Emily? Pewnie byłaby zachwycona i uznała to za zaproszenie na coś więcej. — rzucił, wywracając oczami. Nadal nie pałał sympatią do żadnej jego koleżanki. Zdążył kilka poznać i wszystkie były wpatrzone w swoje paznokcie i karty kredytowe swoich ojców, bo same paluszkiem nie ruszą, żeby na siebie zapracować. Pewnie z pierwszym lepszym bogaczem zajdą w ciążę i tak ułożą sobie życie. On zaczął pracować tak szybko jak tylko to było możliwe, żeby odciążyć trochę ich matkę, która musiała sama wychować gromadkę małych Robertsonów w swoim domu.
Dobrze, że zakończyli ten temat, bo powoli zaczął czuć się niekomfortowo. Nie był aż tak uzależniony od seksu, żeby musieć robić sobie dobrze w łazience przy Ambrose. I tak ostatnimi czasy jedyną osobą z którą się przespał był Hudson, który przy okazji przestał się do niego odzywać od tego incydentu, więc chyba nie był to dobry pomysł.
— Mówiłem Ci już, że nie mam tłuszczu. Ty lepiej spójrz na swój tyłek i dopiero o tym pogadamy. — odparł, chlapiąc go ponownie wodą.
Ustawił się obok niego, kierując w stronę molo. Odległość nie była duża, więc szybko będą to mieli za sobą. Tylko który wygra? To się okaże za chwilę.
— Mogłeś wybrać coś bardziej interesującego. — mruknął, wzruszając ramionami. Czemu nie dobra whisky? Albo samochód. Rose mógłby mu kupić nowy samochód, chociaż jego obecny wcale nie był zły. Ale oczywiście to był żart, bo nie zamierzał wykorzystywać przyjaciela w ten sposób.
— Gotowy? 3… 2… 1… Start! — krzyknął i ruszyli.
Ambrose Sinclair
All ppl make mistakes but this one shouldn't happen
: pt paź 30, 2026 2:48 pm
autor: Ambrose Sinclair
-Wmawiaj tak sobie dalej. Jeśli Hudson utrzymuje, że nic się w tobie nie zmieniło, to trochę robi cię w chuja. Najwidoczniej tylko ja, jako twój jedyny prawdziwy przyjaciel, jestem w stanie powiedzieć ci prawdę - skomentował, klepiąc chłopaka po brzuchu. Jasne, nie było widać na jego torsie przesadnie dużego przyrostu tłuszczyku (ba, Rose mógłby pokusić się o stwierdzenie, że Hunter wyglądał naprawdę dobrze), niemniej Sinclair nie byłby sobą gdyby nie uraczył mężczyzny odpowiednimi, uszczypliwymi komentarzami. Ich relacja w dużej mierze właśnie na takich się opierała, a świadomość, że mogli sobie pozwolić w swojej obecności na więcej podobnych wyrażeń, jedynie pchała chłopaka do nieustannego dogryzania przyjacielowi.
-Gogusiu, ona wcale nie potrzebuje zaproszenia. Co najwyżej ja muszę się zgodzić na jej zachcianki seksualne - rzucił, uśmiechając się lekko. Miał wrażenie, że w dzisiejszych czasach dziewczyny były wyjątkowo napalone i chciały spędzić jak najwięcej czasu w łóżku, ale nie narzekał. Zaspokajanie swoich potrzeb, nawet jeśli nie były najważniejsze, leżało w naturze człowieka i miał je nawet on. Jedzenie, picie, fizjologia, seks. Prosty schemat, który wpływał na rozwój artystyczny. Wszak nie wyobrażał sobie, by miał skupić się na swoim zadaniu kiedy przykładowo ciśnie go w spodniach niewyobrażalnie.
-Mój tyłek zostaw w spokoju, co? Jest idealny. Dokładnie taki, jaki powinien być - skrzywił się, bezwiednie dotykając pupy ręką, jakby chcąc się upewnić, że nagle nie urosła po słowach Robertsona. Miał lekką obsesję na punkcie swojej sylwetki i wiedział o tym chyba każdy, kto lepiej go znał. Pewnie dlatego nie lubił jeść tych wszystkich wysokokalorycznych rzeczy. Zdarzało się, to prawda, ale nie było to dla niego nałogiem, jak w przypadku niektórych osób.
-Co? Jedno życzenie? Proszę, możesz zmienić - rzucił, a chwilę poźniej ruszyli w stronę molo, które miało być wyznacznikiem połowy.
Ambrose dawał z siebie wszystko. Lubił pływać i czuł się w tym naprawdę pewnie. Kto wie, może właśnie owa pewność go zgubiła, ponieważ tuż przed metą, kiedy zdawało się, że faktycznie z łatwością pokona przyjaciela, zahaczył się majtkami o coś wystającego pod wodą, przez co zwyczajnie został spowolniony. Na tyle, by to właśnie Hunter wygrał wyścig, którego pierwsze miejsce na podium należało do projektanta.
-Nie liczy się! - rzucił, szarpiąc się z prętem czy tam jakąś inną gałęzią. Nijak to coś nie chciało go puścić i chłopak obawiał się, że poszarpie mu gacie. - Przyznaj się, że specjalnie to tu dałeś.
Hunter Robertson
All ppl make mistakes but this one shouldn't happen
: pt paź 30, 2026 10:30 pm
autor: Hunter Robertson
— No wiesz? Poza tym nie mów tak o nim. Nawet go nie znasz. Nigdy by mnie nie okłamał, zwłaszcza w tej sprawie. — mruknął, marszcząc czoło. Ambrose był po prostu zazdrosny, że spędza czas z kimś innym i ten o niego dba. Nie jego wina, że Rose był ostatnio skazany na spędzanie czasu samemu albo w domu z Valentinem. Już od dawna mu powtarzał, że powinni się dogadać i byłby spokój.
— Tylko pamiętaj o zabezpieczeniu. Chyba nie muszę Cię uczyć jak go używać, prawda? Lepiej, żebyś nie wpadł z żadną panną spragnioną twojego majątku, a nie Ciebie. — odparł. Nie podobało mu się, że bogaci ludzie często brali ślub dla korzyści, a nie z miłości. On nie chciał takiego życia. Jak miałby budzić się codziennie obok takiej osoby, nic do niej nie czując? A o dziedzicu to już w ogóle nie chciał myśleć.
— Tak, tak. Lepiej zacznij ze mną chodzić na siłownię i robić przysiady, zanim Ci ten tłuszcz opadnie. — rzucił, pokazując mu język. Złośliwość za złośliwość, nawet jeśli uważał tyłek Sinclaira za seksowny, ale trochę kościsty. I do tego należał do przyjaciela, więc był na liście zakazanych tyłków.
Skupił się na płynięciu przed siebie. Nie zależało mu na byciu najszybszym, ale nie chciał też być daleko w tyle, więc po prostu płynął w swoim tempie pilnując, żeby przypadkiem nie wpaść na Ambrose. Ale nie był mocno zdziwiony kiedy okazało się, że to on wygrał. Ambrose zawsze więcej gadał niż robił.
— Jak nie? Wygrałem! — krzyknął, podpływając do przyjaciela, który się z czymś szarpał. Może wyszło trochę nie fair, ale może tak musiało być? Cały wszechświat chciał, żeby to Hunter wygrał, chociaż nagrodą był jedynie obiad, który przecież mogli sobie zrobić sami. — No ciekawe kiedy i jak? Cały czas byłem z Tobą i to ty wybrałeś trasę, więc nie mogłem tego tak zaplanować. — odparł, kręcąc głową. Rose i te jego głupie pomysły. — No już, nie szarp się. Pomogę Ci. — mruknął, znikając pod powierzchnią wody, by mieć lepszy widok na to co robi. Pacnął przyjaciela w rękę, żeby przestał szarpać i sam ostrożnie odczepił jego bieliznę od prętu. Ciekawe skąd to się tu wzięło, bo na pewno nie było to bezpieczne i ktoś mógłby zrobić sobie krzywdę. Dobrze, że Ambrose zaczepił o to jedynie majtkami, a nie trafił sobie tym w oko czy coś innego.
— Dobra, chyba wystarczy nam pływania, co? — zapytał, jak już się wynurzył i zaczesał włosy do tyłu, które przez wodę opadły mu na twarz.
Ambrose Sinclair
All ppl make mistakes but this one shouldn't happen
: sob paź 31, 2026 5:57 pm
autor: Ambrose Sinclair
-Nie mam zamiaru nikogo zaciążyć. Wtedy pewnie musiałbym się z nią hajtnąć, żeby nie było skandalu, a małżeństwo nie jest dla mnie. Przynajmniej póki co - powiedział, wywracając oczami. Ostatnią rzeczą, o której teraz myślał, było zakładanie rodziny, śluby i uwiązanie do jednej osoby. Był za młody i potrzebował się jeszcze wyszaleć. Zresztą u niego romanse były zaledwie przejściowe. Ot, forma odreagowania po ciężkim i pracowitym dniu. Zaspokojenie potrzeb, które miał każdy człowiek. Wiedział, że w którymś momencie będzie musiał sobie kogoś znaleźć, ale stawiał, że będzie to na takiej samej zasadzie jak u jego rodziców - małżeństwo biznesowe, które miało przynieść odpowiednie korzyści i sprawić, że ich rodzina jedynie umocni swoją pozycję w elitarnym świecie. Póki jednak miał czas i wolność, korzystał nie przejmując się konsekwencjami.
-Tłuszczyk zostawię tobie, jakoś ciebie się ima bardziej złotko - odciął się, lustrując przy tym wymownie przyjaciela. Rose miał obsesję na punkcie swojego wyglądu i jeśli tylko zauważył nadprogramowe kilogramy, z miejsca robił wszystko by się ich pozbyć. Był związany ze światem mody, a tu nie można było pozwolić sobie na bycie grubym. Perfekcja miała znaczenie nawet w jego wyglądzie, tym bardziej, że wymagał jej od swoich modelek i modeli. Jak mieliby sami dbać o linię, kiedy ubrania dla nich projektowałaby toczący się z pagórka Snorlax?
Zirytował się w chwili, w której okazało się, że przegrał. Był dobry w pływaniu. Ba, był to jeden z tych sportów, które tolerował, ponieważ z natury nie lubił się pocić. To było dość niesmaczne, a dzięki wodzie nie czuł kropelek potu na własnym ciele. No i ubranie się do niego nie kleiło.
Skrzywił się widząc triumf na twarzy Robertsona. Wspaniale, teraz pewnie przez cały wyjazd będzie gadał o tym jak niesprawiedliwie wygrał, pusząc się niczym paw. Ambrose był niemal pewien, że zostały tu użyte jakieś podstępne sztuczki, którymi zapewne przyjaciel nie miał zamiaru się podzielić.
-To zwycięstwo ani trochę się nie liczy. Obaj wiemy, że byś mnie nie pokonał, gdyby nie ten pręt - stwierdził, upierając się przy swoim. Zdecydowanie nie umiał przegrywać i wiedział to każdy kto go znał.- Ale do gaci nie musisz mi się dobierać tak ostentacyjnie - mruknął, kiedy Hunter ostatecznie uwolnił go z pułapki.
-Jeśli mam znowu trafić na coś co tym razem trafi mi w dupsko, daruję sobie - powiedział, kierując się w stronę brzegu.
Kiedy znalazł się na lądzie, odgarnął mokre włosy z twarzy, wzdychając. Pomimo przegranej czuł się dobrze - miał zdecydowanie więcej energii, niż wcześniej.
-Jaki plan na teraz?
Hunter Robertson