And she, just like I got her head in the clouds
: wt mar 10, 2026 10:43 am
Była wpisana w jej pokręcony łeb dużo mocniej niż tatuaż pod skórę. Nie było żadnej możliwości, by kiedykolwiek z tej głowy wyszła. April dobrze wiedziała, że Teddy dobrze wie, że tak jest. Tak się tylko pewnie głupio zgrywała. Przecież Finch nie zapominała o swoich miłościach. Dobrze pamiętała każdą swoją byłą! Oczywiście nie planowała, by jej partnerka kiedykolwiek przestała nią być.
— Ależ się zrobiłaś naćpana łasa na komplementy... Przecież wiesz, że jesteś w niej non stop i na zawsze. — Pogłaskała ją czule po policzku, chcąc wlać w ten gest całą miłość, jaką do niej miała. Nie było to w ogóle możliwe, ale intencje miała dobre. Nie nadążała już za tym, jak bardzo w tym momencie pożądanie mieszało się z nieskończoną dawką ciepła, jaką chciała otoczyć ukochaną.
— Mhmm. Najgorzej. — Chwyciła zębami jej dolną wargę i pociągnęła zaczepnie. Dobrze, że pracowała jako strażaczka, a nie jakaś tajna agentka, bo jeśli miałaby się tak kryć, to by ją wyrzucili na zbity pysk po pierwszym tygodniu. Wszystko było widać przecież jak na dłoni. Całą tę miłość, całe to wariactwo podawała jej na złotej tacy pod sam nos. A przecież April uwielbiała być traktowana jak księżniczka. Nic dziwnego, że tak szybko dała się wkręcić w tę relację.
Jej bezwstydność miała swoje plusy, jak i minusy. Pozorna odwaga, którą kochała się popisywać, mogła niektórym imponować. Na pewno otwierała jej w życiu wiele drzwi. Równie dużo zatrzaskiwała z hukiem przed nosem. W relacjach nie bała się pójść zawsze o krok dalej, kiedy tylko czuła taką potrzebę. Nie wstydziła się własnych potrzeb. Wiedziała, że zawsze powinna dostawać, to, czego chciała. A teraz chciało jej się ruchać. Z każdym kolejnym pocałunkiem kompletnie zapominała, po co tu przyszły i jaki był plan na ten wieczór. Wszystko strasznie przyspieszyło, narkotyki rozwaliły jej skrzętnie rozpisany harmonogram. Darling kompletnie zawróciła jej w głowie, sprawiając, że muzyka i taniec przestały się liczyć. Na świecie istniała wyłącznie Teddy.
Nabrała powietrza, chcąc zacząć protestować. Była gotowa nawet wszcząć awanturę, przekrzyczeć się przez te dudniące basy i dać strażaczce prawdziwą nauczkę za to, że teraz to ona śmiała ją odtrącić. Na szczęście wcale nie o to w tym wszystkim chodziło. Zmarszczyła brwi, trochę nie rozumiejąc, co teraz zamierzają zrobić. Posłusznie ruszyła za nią, spodziewając się, że zaraz zamówią Ubera i wrócą do domu. Ale wcale się na to nie zapowiadało.
Zatrzymały się w okolicach łazienki. Korytarz był oczywiście strasznie zatłoczony. W toaletach pewnie odbywała się sodoma, gomora, sikanie i ćpanie. Trochę pewnie zajęłoby dopchanie się do środka. Zaśmiała się, widząc zirytowanie swojej partnerki. Ukrywała się naprawdę ultra kiepsko, może powinna nad tym popracować? A może to Finch powinna popracować nad wyciąganiem z niej tego jeszcze szybciej i mocniej?
Język się suce rozwiązał, że trzeba go związać na supeł. Wzrok pilnie za nią podąża, ja zatrzymać tego nie umiem
— Ależ się zrobiłaś naćpana łasa na komplementy... Przecież wiesz, że jesteś w niej non stop i na zawsze. — Pogłaskała ją czule po policzku, chcąc wlać w ten gest całą miłość, jaką do niej miała. Nie było to w ogóle możliwe, ale intencje miała dobre. Nie nadążała już za tym, jak bardzo w tym momencie pożądanie mieszało się z nieskończoną dawką ciepła, jaką chciała otoczyć ukochaną.
— Mhmm. Najgorzej. — Chwyciła zębami jej dolną wargę i pociągnęła zaczepnie. Dobrze, że pracowała jako strażaczka, a nie jakaś tajna agentka, bo jeśli miałaby się tak kryć, to by ją wyrzucili na zbity pysk po pierwszym tygodniu. Wszystko było widać przecież jak na dłoni. Całą tę miłość, całe to wariactwo podawała jej na złotej tacy pod sam nos. A przecież April uwielbiała być traktowana jak księżniczka. Nic dziwnego, że tak szybko dała się wkręcić w tę relację.
Jej bezwstydność miała swoje plusy, jak i minusy. Pozorna odwaga, którą kochała się popisywać, mogła niektórym imponować. Na pewno otwierała jej w życiu wiele drzwi. Równie dużo zatrzaskiwała z hukiem przed nosem. W relacjach nie bała się pójść zawsze o krok dalej, kiedy tylko czuła taką potrzebę. Nie wstydziła się własnych potrzeb. Wiedziała, że zawsze powinna dostawać, to, czego chciała. A teraz chciało jej się ruchać. Z każdym kolejnym pocałunkiem kompletnie zapominała, po co tu przyszły i jaki był plan na ten wieczór. Wszystko strasznie przyspieszyło, narkotyki rozwaliły jej skrzętnie rozpisany harmonogram. Darling kompletnie zawróciła jej w głowie, sprawiając, że muzyka i taniec przestały się liczyć. Na świecie istniała wyłącznie Teddy.
Nabrała powietrza, chcąc zacząć protestować. Była gotowa nawet wszcząć awanturę, przekrzyczeć się przez te dudniące basy i dać strażaczce prawdziwą nauczkę za to, że teraz to ona śmiała ją odtrącić. Na szczęście wcale nie o to w tym wszystkim chodziło. Zmarszczyła brwi, trochę nie rozumiejąc, co teraz zamierzają zrobić. Posłusznie ruszyła za nią, spodziewając się, że zaraz zamówią Ubera i wrócą do domu. Ale wcale się na to nie zapowiadało.
Zatrzymały się w okolicach łazienki. Korytarz był oczywiście strasznie zatłoczony. W toaletach pewnie odbywała się sodoma, gomora, sikanie i ćpanie. Trochę pewnie zajęłoby dopchanie się do środka. Zaśmiała się, widząc zirytowanie swojej partnerki. Ukrywała się naprawdę ultra kiepsko, może powinna nad tym popracować? A może to Finch powinna popracować nad wyciąganiem z niej tego jeszcze szybciej i mocniej?
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
Język się suce rozwiązał, że trzeba go związać na supeł. Wzrok pilnie za nią podąża, ja zatrzymać tego nie umiem