Strona 8 z 8

bend me, break me anyway you need me

: czw cze 18, 2026 11:27 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Posłusznie przysiadła na kolanach Cross, gdy tylko artystka przyciągnęła ją do siebie. Czuła na swoich plecach jej ciężki oddech, gdy w dalszym ciągu River starała się uspokoić i powrócić do rzeczywistości. Pozwoliła jej na to, rozluźniając się pod wpływem jej dotyku i dopiero po chwili zwróciła uwagę na szkicownik, po który dziewczyna zdążyła sięgnąć.
- Aż tak wkręciłaś się w moją krytykę artystyczną? - zapytała z pewnym rozbawieniem, odwracając się na tyle, aby móc ująć jedną z dłoni szczękę rysowniczki i przyciągnąć ją do żarliwego pocałunku.
Stęskniła się za tym, Zresztą River powinna wiedzieć jak cholernie dobrze smakowała. Nic nie mogło się z nią równać. Przez moment nie istniało nic poza Przez moment nie istniało nic poza jej miękkimi wargami oraz zręcznym językiem, który wydobył z Rue pełen zadowolenia pomruk. Dopiero, gdy musiała zaczerpnąć tchu, postanowiła skupić się na wykonanym szkicu.
- Poszło ci dużo lepiej niż myślałam - pochwaliła, układając wolną dłoń na karku Cross, aby móc bezczelnie rozpraszać ją delikatnymi pociągnięciami paznokci po skórze. - Ciekawy światłocień. Widać, że byłaś nieco rozproszona, gdy to rysowałaś. Nie jest idealny, ale... Wtedy byłby bardziej nudny... Niewiele tu detali, ale nie są wcale potrzebne. Odwracałyby uwagę od tego wszystkiego, co tu się dzieje. Pod względem emocjonalnym...
Był to raczej ciąg urywanych i impulsywnych myśli, które przychodziły jej do głowy, gdy tylko przyglądała się pracy, ale czy ktoś mógłby ją za to winić? Trudno jej było się skupić, gdy czuła na swoim ciele dotyk River. Była od niego za bardzo uzależniona, aby móc poświęcić się w pełni czemuś innemu.

River Cross

bend me, break me anyway you need me

: pt cze 19, 2026 10:38 am
autor: River Cross
Miała nadzieję, że będzie mogła chwilę odpocząć. O ile ciału daleko było do porządnego zmęczenia i pewnie zniosłoby jeszcze sporo, tak umysł rysowniczki został przeciągnięty przez wyjątkowo sprawny magiel. Powinna się pewnie nauczyć medytować i korzystać z tej wiedzy w takich momentach. Zamiast tego z własnej woli wciągnęła sobie na kolana dziewczynę, która z takim zapałem wyżymała jej myśli, co mogło ją co najwyżej od tego spokoju oddalić. Chłonęła zapach jej ciepłej skóry i wyrównywało tempo oddechu. Z jej gardła wydobył się potwierdzający pomruk, który mógłby sugerować, że była jednak dużo bardziej zmęczona. Zależało jej jednak na tej recenzji i na wszystkim innym, co tylko Prescott będzie chciała jej przekazać. Dźwięk jej głosu powinien przecież zadziałać kojąco.
Tanatopraktorka nie pozwoliła jej odpoczywać zbyt długo, ale nie była w stanie się z tego powodu na nią złościć. Okazało się bowiem, że potrzebowała jej pocałunków dużo bardziej niż chwili oddechu. Wbiła palce mocniej w jej talię, gdy tylko poczuła własny smak na wargach. Kto by pomyślał, że Prescott potrafiła być tak wspaniałomyślna i będzie się nim tak chętnie dzielić? Przecież to taka egoistka!
Słuchała z zainteresowaniem jej komentarzy i gdyby tylko była w stanie z pewnością przez cały czas mruczałaby jak kotka pod wpływem dodatkowej pieszczoty jej paznokci na karku. Wybranie, czy bardziej działały na nią pochwały, czy drapanie skóry, byłoby bardzo trudne. Dobrze, że nikt nie stawiał jej takiego ultimatum.
— Miałaś wyjątkowo dobry pomysł, ale musimy go jeszcze dopracować. Chciałabym móc narysować coś bardziej skomplikowanego — przyznała, odkładając szkicownik z powrotem na biurko. Była chętna do powtórzenia kiedyś tego eksperymentu, ale może w nieco innych warunkach? Tym razem Ruelle dopadła ją w momencie, w którym i tak trudno było jej funkcjonować przez nagromadzone w niej pożądanie. Może gdyby zaczęły od tego wspólny wieczór, a szkicowanie przeciągnęłoby się do rana – podobnie jak obraz – to wyszłoby dużo lepiej? Trzeba będzie to po prostu sprawdzić.
— Tylko będziesz musiała znaleźć jakiś balans, żebym znów od razu nie zapomniała o całym świecie — dodała tuż przy jej uchu, zaczepnie przygryzając jego płatek. Postanowienie, by nieco ograniczyć jej dzisiaj słodzenie chyba wyparowało z jej ciała, by zrobić więcej miejsca na obezwładniający orgazm. Znów czuła się, jakby wlała w siebie koleją butelkę, która pozbawiała ją wszelkich hamulców. Sięgnęła do obroży i odpięła od niej smycz, która upadła na podłogę z cichym brzdękiem.
— Powiedz, jak doskonale ci z tym, że należysz do mnie — poprosiła między jednym a drugim pocałunkiem, które składała na jej nagich ramionach. Złapała za obrożę, trzymając w miejscu, w którym znajdowało się zapięcie, jednak nie uwolniła jej jeszcze.

Ruelle I. Prescott

bend me, break me anyway you need me

: pt cze 19, 2026 12:44 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Było coś naprawdę miłego w tych leniwych momentach, gdy znajdowały czas na to, żeby odetchnąć i przetworzyć wszystko, co zdążyło się wydarzyć w ostatnim czasie. Coraz bardziej pozwalały sobie na te pieszczotliwe i w zasadzie czułe gesty. Coś, co kiedyś byłoby nie do pomyślenia, a teraz coraz bardziej wchodziło w krew. Nie przejmowała się jednak jedynie tą zachodzącą zmianą. Zwyczajnie rozkoszowała się bliskością dziewczyny, która obejmowała ją w pasie i powoli otrząsała się po niedawnym natłoku przyjemności.
Zamruczała z zadowoleniem, gdy tylko poczuła palce zaciskające się mocniej na jej talii. Naprawdę się czuła jakby znajdowała się na swoim prawowitym miejscu. Co ta obrożs z nią robiła?
Połączenie delikatnego dotyku z prawionymi komplementami było wystarczające, aby rozsadzić ego River. Nie mogła przesadzić, bo jeszcze ta gotowa byłaby umrzeć z przyjemości jaką jej Prescott oferowała. Na pewno żadna z nich by tego nie chciała.
- Jestem pewna, że wymyślimy coś odpowiedniego - odmruknęła z lekkim uśmiechem.
Była pewna tego, że pomysł przypadnie Cross do gustu. W jej głowie kotłowało się jeszcze sporo podobnych, czekających na swoją kolej i wykorzystanie ich pewnego wieczoru, gdy nadejdzie na to odpowiednia pora. Z tym, że ciągle nachodziła je ochota na coś innego, a kolejne scenariusze pojawiające się gdzieś w fantazjach kształtowały się szybciej niż były w stanie wykorzystać poprzednie.
- To bardziej twój problem - odparowała, siadając na niej okrakiem, aby móc spojrzeć z większą łatwością w te jej niedorzecznie przyciągające ciemne oczy. - Staraj się nie tracić dla mnie głowy z byle powodu.
Sama nie miała sobie nic do zarzucenia. To River natychmiast odrzucała cały świat dla jednego pocałunku. To ona była skłonna wziąć ją w każdym miejscu i czasie tylko dlatego, że tanatopraktorka zapewniła jej odrobinę swojej uwagi oraz dotyku. A to ją miała czelność nazywać łatwą.
Kolejne drobne pocałunki składane na ramionach sprawiły, że westchnęła, odprężając się i poddając tym drobnym gestom. Naprawdę nie miała ochoty nigdzie się stąd ruszać. Ciążący jej u szyi łańcuch gdzieś zniknął, a jedynym co pozostało była obroża.
- Byłam już dzisiaj dla ciebie zdecydowanie zbyt miła i jeszcze ci mało? - zapytała z rozbawieniem, bo w dalszym ciągu nie było mowy, aby wypowiedziała to na głos.
Nieważne jak bardzo River zamierzała ją rozmiękczać pocałunkami.


River Cross