And she, just like I got her head in the clouds
: czw mar 12, 2026 9:54 am
Pokiwała głową z poważną miną, jakby właśnie wysłuchiwała istotnego wykładu na studiach, a nie uwag na temat własnych preferencji seksualnych. Może Teddy miała rację? April kochała być przecież w centrum uwagi. W większości sytuacji, gdy wszystkie oczy były skierowane na nią, czuła się doskonale. Czasem tez miała ochotę zapaść się pod ziemię, ale przecież w trakcie seksu wyglądałaby doskonale, więc nie byłoby powodów do zmartwień. Taksówkarz oczywiście zniknął z jej myśli natychmiastowo. Nie ma szans, by zaprosiła w sferę fantazji seksualnych jakiegoś chłopa, no dajcie spokój.
— Możesz mieć rację. Ładna laska zawsze jest w cenie. — To faktycznie nie brzmiało aż tak głupio. Na pewno byłoby to ciekawym doświadczeniem! Takiego jeszcze za sobą nie miała, a przecież uwielbiała próbować nowych rzeczy, o czym jej partnerka doskonale wiedziała.
— Albo jakby tak nagrać film... — mruknęła pod nosem może nawet trochę bardziej do siebie niż do niej. Domyślała się, że akurat to niespecjalnie było w stylu Teddy, nie chciała jej zarzucać takimi propozycjami. To powinna być przecież przyjemność dla wszystkich przed obiektywem. Akurat tego typu eksperyment miała już za sobą, więc nie wydawał się być aż tak ekscytujący. Od razu zaczęła zastanawiać się nad tym, co się przez te lata wydarzyło z tamtym materiałem. Nikt nigdy nie podszedł do niej, by wziąć autograf, bo kojarzył ją z pornosów. Nikt niepowołany z pracy też o tym nie wiedział. Chyba trafiła na uczciwą byłą.
— Wytrzymałabyś tak długo, żeby doprowadzić mnie do takich emocji? Ciekawe. — Przesunęła wzrokiem po jej ciele, by odsunąć od siebie złość, która mogła się w niej wezbrać choćby zaraz. Wiedziała, że Darling potrafiła być wyjątkowo uparta, ale żeby aż tak? W kwestii upartości mogłyby spokojnie zrobić sobie jakieś zawody i potencjalna zwyciężczyni wcale nie byłaby oczywista. Ale jeśli miałoby to dotyczyć grania prowokacjami, Finch na pewno by przegrała. I to wcale nie przez to, że była wiecznie napalona wariatką. To oczywiście też. Wystarczyło, że ukochana spojrzała na nią w odpowiedni sposób, a ona była gotowa się rozebrać. To ona w takich sytuacjach wymiękała pierwsza, to ona była tą, która się prosiła i błagała Teddy, by zabrała ją wreszcie do domu i wzięła się do roboty. Nie dałaby rady odmawiać sobie samej przyjemności zbyt długo. Wygląda na to, że strażaczka nie podzielała tych poglądów i bez mrugnięcia okiem doprowadziłaby April do absolutnego szału. Chyba wolała tego nie wiedzieć. Ale trudno, słowa zostały już wypowiedziane. Przynajmniej widok jej obłędnego ciała faktycznie Finch uspokoił i pozwolił wyrzucić z głowy tę myśl, zapomnieć o niej na dobre.
— Wiem. — Uśmiechnęła się, nachylając się do niej, by móc zatracić się w czterysetnym pocałunku. Dziewczyna jednak wyparowała z jej ramion równie szybko, jak się w nich pojawiła. Dobrze, że trafiła jej się taka mądra partnerka. Nie dość, że zdawała sobie sprawę, jak April była śliczna, to jeszcze bardzo ją za to kochała. Pod tym względem się ze sobą zgadzały.
Zrobiła większy krok i wyciągnęła rękę przed siebie, żeby ją dogonić. Złapała ją w pasie, zatrzymując je gwałtownie. Objęła ją pewnym chwytem, obróciła je sprawnie i naparła na nią, zmuszając do cofnięcia się o kilka kroków. Uśmiechnęła się zadziornie, gdy plecy Teddy natrafiły na wiatę przystanku autobusowego. Bardzo spodobały jej się te proste, dominujące gesty. Darling niepotrzebnie jej dziś powiedziała, że rządzi. Chyba weszło jej to na banię.
— Wiesz, jak mnie jara, że mogę ci tak zrobić w każdej chwili? — szepnęła, po czym musnęła językiem skórę za jej uchem. Objęła ją dłońmi na wysokości żeber, przesunęła kciukami tuż pod piersiami.
— Że jesteś moja? — Przylgnęła bliżej, zasłaniając ją własnym ciałem, jakby chciała ukryć ją przed całym światem. Bardzo chciałaby mieć sposób na ukrycie jej czasami tylko dla siebie. Nie potrafiła wpływać na rzeczywistość, nie była żadną wróżką. Mogła schować ją co najwyżej na kilka chwil przed wzrokiem potencjalnych przechodniów, których i tak o tej godzinie właściwie nie było.
— Tylko moja — dodała, wbijając palce mocniej w jej boki. Szybko zdała sobie sprawę, że to mogło ją zaboleć, więc poluźniła uścisk. Nie chciała narobić jej siniaków w okolicach żeber. Poczuła dreszcz przechodzący jej wzdłuż kręgosłupa, gdy wtuliła twarz w jej szyję. Wizja tego, że mogłaby wcale nie być jej, rozlała się po ciele Finch nieprzyjemnym chłodem. Kłujące uczucie zazdrości na kilka sekund sprawiło, że oddychanie zrobiło się bolesne. Ale przecież to było strasznie durne. Nic złego się nie działo, były kompletnie same na ulicy, był środek nocy i nawet bóstwa się nimi nie interesowały. Logicznie rzecz biorąc nie miała żadnych powodów do zmartwień. Ale April nigdy nie była logiczna.
Skarbie jesteś mi potrzebna, gdy nie mam się do kogo odezwać
— Możesz mieć rację. Ładna laska zawsze jest w cenie. — To faktycznie nie brzmiało aż tak głupio. Na pewno byłoby to ciekawym doświadczeniem! Takiego jeszcze za sobą nie miała, a przecież uwielbiała próbować nowych rzeczy, o czym jej partnerka doskonale wiedziała.
— Albo jakby tak nagrać film... — mruknęła pod nosem może nawet trochę bardziej do siebie niż do niej. Domyślała się, że akurat to niespecjalnie było w stylu Teddy, nie chciała jej zarzucać takimi propozycjami. To powinna być przecież przyjemność dla wszystkich przed obiektywem. Akurat tego typu eksperyment miała już za sobą, więc nie wydawał się być aż tak ekscytujący. Od razu zaczęła zastanawiać się nad tym, co się przez te lata wydarzyło z tamtym materiałem. Nikt nigdy nie podszedł do niej, by wziąć autograf, bo kojarzył ją z pornosów. Nikt niepowołany z pracy też o tym nie wiedział. Chyba trafiła na uczciwą byłą.
— Wytrzymałabyś tak długo, żeby doprowadzić mnie do takich emocji? Ciekawe. — Przesunęła wzrokiem po jej ciele, by odsunąć od siebie złość, która mogła się w niej wezbrać choćby zaraz. Wiedziała, że Darling potrafiła być wyjątkowo uparta, ale żeby aż tak? W kwestii upartości mogłyby spokojnie zrobić sobie jakieś zawody i potencjalna zwyciężczyni wcale nie byłaby oczywista. Ale jeśli miałoby to dotyczyć grania prowokacjami, Finch na pewno by przegrała. I to wcale nie przez to, że była wiecznie napalona wariatką. To oczywiście też. Wystarczyło, że ukochana spojrzała na nią w odpowiedni sposób, a ona była gotowa się rozebrać. To ona w takich sytuacjach wymiękała pierwsza, to ona była tą, która się prosiła i błagała Teddy, by zabrała ją wreszcie do domu i wzięła się do roboty. Nie dałaby rady odmawiać sobie samej przyjemności zbyt długo. Wygląda na to, że strażaczka nie podzielała tych poglądów i bez mrugnięcia okiem doprowadziłaby April do absolutnego szału. Chyba wolała tego nie wiedzieć. Ale trudno, słowa zostały już wypowiedziane. Przynajmniej widok jej obłędnego ciała faktycznie Finch uspokoił i pozwolił wyrzucić z głowy tę myśl, zapomnieć o niej na dobre.
— Wiem. — Uśmiechnęła się, nachylając się do niej, by móc zatracić się w czterysetnym pocałunku. Dziewczyna jednak wyparowała z jej ramion równie szybko, jak się w nich pojawiła. Dobrze, że trafiła jej się taka mądra partnerka. Nie dość, że zdawała sobie sprawę, jak April była śliczna, to jeszcze bardzo ją za to kochała. Pod tym względem się ze sobą zgadzały.
Zrobiła większy krok i wyciągnęła rękę przed siebie, żeby ją dogonić. Złapała ją w pasie, zatrzymując je gwałtownie. Objęła ją pewnym chwytem, obróciła je sprawnie i naparła na nią, zmuszając do cofnięcia się o kilka kroków. Uśmiechnęła się zadziornie, gdy plecy Teddy natrafiły na wiatę przystanku autobusowego. Bardzo spodobały jej się te proste, dominujące gesty. Darling niepotrzebnie jej dziś powiedziała, że rządzi. Chyba weszło jej to na banię.
— Wiesz, jak mnie jara, że mogę ci tak zrobić w każdej chwili? — szepnęła, po czym musnęła językiem skórę za jej uchem. Objęła ją dłońmi na wysokości żeber, przesunęła kciukami tuż pod piersiami.
— Że jesteś moja? — Przylgnęła bliżej, zasłaniając ją własnym ciałem, jakby chciała ukryć ją przed całym światem. Bardzo chciałaby mieć sposób na ukrycie jej czasami tylko dla siebie. Nie potrafiła wpływać na rzeczywistość, nie była żadną wróżką. Mogła schować ją co najwyżej na kilka chwil przed wzrokiem potencjalnych przechodniów, których i tak o tej godzinie właściwie nie było.
— Tylko moja — dodała, wbijając palce mocniej w jej boki. Szybko zdała sobie sprawę, że to mogło ją zaboleć, więc poluźniła uścisk. Nie chciała narobić jej siniaków w okolicach żeber. Poczuła dreszcz przechodzący jej wzdłuż kręgosłupa, gdy wtuliła twarz w jej szyję. Wizja tego, że mogłaby wcale nie być jej, rozlała się po ciele Finch nieprzyjemnym chłodem. Kłujące uczucie zazdrości na kilka sekund sprawiło, że oddychanie zrobiło się bolesne. Ale przecież to było strasznie durne. Nic złego się nie działo, były kompletnie same na ulicy, był środek nocy i nawet bóstwa się nimi nie interesowały. Logicznie rzecz biorąc nie miała żadnych powodów do zmartwień. Ale April nigdy nie była logiczna.
Skarbie jesteś mi potrzebna, gdy nie mam się do kogo odezwać