Strona 9 z 9

fast laps and mixed signals

: pt lip 10, 2026 11:08 pm
autor: Daisy Whitmore
Dużo rzeczy ostatnio miała nie robić, a jednak robiła.
W tym przypadku również — zdrowy rozsądek krzyczał, żeby się w to nie angażowała emocjonalnie; żeby zostawiła tą dziwną, chorą fascynację Kirą gdzieś z tyłu, daleko w umyśle i kompletnie nie zwracała na to uwagi. Tylko co zdrowy rozsądek miał do gadana, kiedy ciało robiło coś zupełnie innego? Szczególnie pod wpływam upojenia alkoholowego, które już na dobre rozgościło się w jej ciele?
Nie potrafiła przestać na nią patrzeć.
Na wyjątkowo kobiece ciało, które wywoływało u niej dziwne emocje, których nie umiała nazwać. A przecież często widywała kobiety nago, chociażby na siłowni w szatni, czy spa. Tu było inaczej. Na to naprawdę zwracała uwagę. A to zaś było skrajnie nieprofesjonalne i nie na miejscu, biorąc pod uwagę, że Kira była jej koleżanką z pracy. Z naciskiem na słowo koleżanka, bo przecież jeszcze kilka tygodni temu nawet się nie znały, a jedynie kojarzyły z widzenia.
Co ona wyprawiała?
Powinna się odwrócić. A jednak tego nie zrobiła. Nawet kiedy Kira przyłapała ją na gorącym uczynku, Daisy to wytrzymała. Jakim cudem? Jej trzeźwa wersja z pewnością nie będzie miała zielonego pojęcia. A może nawet nie będzie tego pamiętać? Oby, bo kurwa…
Westchnęła głośno, gdy drzwi od łazienki się otworzyły. W pierwszej chwili odwróciła się tyłkiem do prysznica, jakby WCALE przed chwilą nie gapiła się na cycki Kiry i przez moment nawet udawała, że śpi. Aktorstwo pierwsza klasa. Nic dziwnego, że chciała iść w reżyserkę i jednak stać za kamerą. Podniosła spojrzenie dopiero, gdy blondynka zadała jej pytanie.
Widoki? — w pierwszej chwili udała zdziwienie, ale kiedy uświadomiła sobie, że granie głupia nic tutaj nie da, wzruszyła po prostu ramionami. — Całkiem niezłe — uśmiechnęła się zaczepnie, po tym złapała za telefon i coś tam faktycznie jeszcze potrzebała, przy okazji wciskając się pod pierzynkę po swojej stronie. — W wielkim świecie słychać to, że wszystkie nagrania trafiłī na chmurę, nawet po tym, jak poszłyśmy na karaoke, a tak poza tym, to nuda… — przescrollowała kilka storn z wiadomościami, ale nawet ich nie czytała. Z góry po prostu założyła, że było to nic wartego uwagi. — To ten, dobranoc! — wypięła się do Kiry tyłkiem, a potem schowała głowę między poduszką, a kołdrą.
Leżała tak przez kilka chwil, podczas gdy za plecami Finch jeszcze się ruszała. Światło w końcu zgasło, a w pokoju zapanowała cisza. Daisy próbowała zasnąć. Naprawdę próbowała. Już nawet liczyła owieczki i stosowała wszystkie odpowiednie techniki, ale na marne. Wierciła się i przewracała, aż jej stopa nie natrafiła na łydkę Finch. W pierwszej chwili chciała ją po prostu zabrać, ale… znowu ten cholerny alkohol sprawił, że przesunęła po całej długości miękkimi palcami. A potem uciekła.
Tylko po pięciu minutach znowu się wierciła i tym razem odwróciła na plecy. Niby między znam a jawą, ale sięgnęła po dłoń Finch, kiedy ta JAKIMŚ cudem znalazła się obok. Przesunęła palcami po jej przedramieniu, czując, że w pokoju robi się coraz cieplej. Znowu się wystraszyła, odsunęła, ale w nosy jeszcze kilka razy zupełnie nieświadomie a może świadomie szukała tego przypadkowego dotyku. Przyjemnego. Bo akurat nie można było o nim powiedzieć, że to nie było miłe. Inne. Ciekawe.
W końcu udało jej się zasnąć, a rano jak się okazało wcale nie było miejsca na jakieś rozmowy czy tłumaczenie się z tego, co się stało, bo żadna nie nastawiła budzika i obudziły ich dopiero krzyki i walenie w drzwi przez Marco i Blankę. Szybkie śniadanie, kolejne wywiady, a popołudniu rajd. Cały dzień spędzili z ludźmi z redakcji i chociaż wymieniły kilka przedłużonych spojrzeń, kilka razy stykając się dłońmi, tak to by było na tyle. A droga powrotna? Tą Daisy spędziła na telefonie z prawnikiem, bo okazał się, że znowu jakiś debil pozwał Toronto Sun za jeden z artykułów, przy którym — zero zdziwienia — brała udział Roberta. Nie miały nawet kiedy pogadać, chociaż może to i dobrze? Bo jeszcze gorsze rzeczy mogłyby wyjść z tej rozmowy.
Żegnaj Brandford, witaj Toronto!

kira finch
koniec