Strona 9 z 10

She's the serpentine, she's my collar

: sob sie 29, 2026 12:10 am
autor: River Cross
Makijażystka, która nigdy nie dostała negatywnej oceny od pomalowanego, zadawała strasznie dużo pytań jak na kogoś, kogo niespecjalnie obchodził obraz i jego autor. Cross zmarszczyła brwi, zastanawiając się, z czego to mogło wynikać. Zgadywanie takich kwestii akurat w przypadku Ruelle szło jej zazwyczaj bardzo kiepsko.
— Zwolniłam. To on przychodzi z powrotem ze smyczą w zębach, a potem twierdzi, że to był czysty przypadek — wyjaśniła pokrótce. Mieli z Raphaelem inne zadania na ten temat i pewnie nigdy się nie dogadają. Cross miała strasznie duże problemy z dogadywaniem się ze... wszystkimi. Może jednak problem leżał w niej? Niemożliwe. Przecież była taka miła i ugodowa. To wszyscy wokół mieli jakieś dziwaczne problemy. Czy Prescott miała teraz jakiś problem z autorem obrazu? Cholera ją wie, bo przecież nie przyznawała takich rzeczy wprost.
Te wszystkie pieszczoty przed snem nie zaspokoiły w pełni potrzeb żadnej z nich. Odespały i nakręcały się nawzajem od nowa, kompletnie nie przejmując się faktem, że może jednak warto byłoby się najpierw ogarnąć albo pozwolić fanatyczce trupów się umyć. Wspólny prysznic nie miałby raczej wiele wspólnego ze skupianiem się na higienie osobistej. Do łazienki było z łóżka zadziwiająco daleko. Loft niby nie był jakiś ogromny, ale teraz sprawiał wrażenie gargantuicznego. Miałaby się nieco uspokoić tylko po to, żeby tam dotrzeć? Trochę to głupie.
Mogłaby się na nią gapić godzinami, kiedy spała spokojnie tuż obok. Wyglądała wtedy tak uroczo i spokojnie. Równie dobrze mogłaby w nieskończoność wpatrywać się w jej oczy, gdy modelka się nakręcała i ogniskowała świat wyłącznie na swojej artystce. Jak zwykle była niezadowolona, że nie może mieć wszystkiego jednocześnie. Tak byłoby o wiele przyjemniej.
Drgnęła odruchowo, gdy usłyszała dźwięk telefonu. Na początku myślała, że to do niej ktoś próbował się dobijać, ale dzwonek dobiegał z kompletnie innej strony. Upiększaczka żałoby zdecydowanie zbyt mocno zaangażowała się w poszukiwanie własnego urządzenia. Rozproszyła się i przestała zwracać uwagę na Cross, a to bardzo niedobrze.
— Zostaw — poprosiła cicho, zsuwając pocałunki na ponaznaczaną licznymi śladami szyję dziewczyny. Nie ma opcji, że próbował się do niej dodzwonić ktoś ciekawszy niż River. Żeby opiekunka nieboszczyków nie miała co do tego żadnych wątpliwości, artystka przesunęła językiem po jej skórze, kierując się w stronę piersi. Dłoń zniknęła z jej szyi i błyskawicznie znalazła się między jej nogami. Cross zadrapała delikatnie wnętrze uda dziewczyny, sunąc coraz wyżej.

Ruelle I. Prescott

She's the serpentine, she's my collar

: sob sie 29, 2026 8:13 am
autor: Ruelle I. Prescott
Być może faktycznie nieco za bardzo interesował ją autor dzieła, ale czy można było ją za to winić? Była ciekawa tego, kto mógł krępować ciało jej artystki sznurem, a potem jeszcze przenosić ten widok na płótno. Miała naprawdę wiele pytań, ale starała się je zadawać w taki sposób, aby jednak nie wykazać tego zaciekawienia... czy też kiełkującej gdzieś wewnątrz zazdrości, że ktoś miał River w sposób, na który ona jej nie posiadała, a tego pragnęła.
- Zabawne. Patrząc na obraz można byłoby stwierdzić, że to ty jesteś na smyczy - odparowała jeszcze, starając się skupić swoje spojrzenie na malowidle, które przedstawiało ciało Cross owinięte eleganckimi wzorami z zawiązanych na nim lin.
Być może poświęcała tym myślom nieco zbyt wiele czasu. Trudno było to stwierdzić. Na pewno jednak w pewien sposób nie dawały jej one spokoju. Powinna jednak zamiast tego skupić się na dotyku swojej dziewczyny rysowniczki. Był on na pewno o wiele przyjemniejszy niż jakiekolwiek rozmyślania.
Ten poranek z pewnością różnił się znacznie od tego, który dzieliły jakiś czas temu. Na horyzoncie nie widniał żaden konwent, na którym miałyby się pojawić, a Ruelle była tą, która utknęła na dłużej w łóżku. Sam ten fakt już zdecydował o nieco innej dynamice, a brak zajęć sprawiał, że mogły na spokojnie rozkoszować się swoimi ciałami. W końcu kto przejmowałby się śniadaniem, prysznicem czy jakimikolwiek innymi rzeczami? Nagle łazienka przestała istnieć jakby mieszkanie Cross ograniczyło się znacznie do samego łóżka oraz jego okolic, a uwaga Rue w pełni przeniosła się na samą rysowniczkę.
Za każdym razem, gdy były razem to pragnęły zbyt wiele. Chciały mieć wszystko na raz, a przecież to było niewykonalne. Prescott miała wrażenie, że nigdy nie mogły się sobą wystarczająco nasycić. Zawsze pozostawał pewien niedosyt. Musiały się pogodzić już z tym, że dotknięte były praktycznie biblijnym głodem swoich ciał, wiecznym nienasyceniem, które od męk Tantala różniły się tym, że zawsze otrzymywały to, czego pragnęły, bo nie uciekały od swych ust, ale to nigdy nie wystarczało.
Telefon wybił ją z rytmu. Namierzenie miejsca, w którym spoczywał nie było wcale takie proste, ale w końcu dostrzegła na fragmencie podłogi spodnie, które miała na sobie poprzedniego dnia. Dlaczego tylko były tak daleko od łóżka? Chociaż może były na wyciągnięcie ręki, a to dla niej ta odległość nagle wydała się nieprzekraczalna.
- Daj mi chwilę - poprosiła słabo, ale jak miała w to włożyć więcej przekonania przy tym, co Cross z nią wyczyniała?
Skóra wydawała się bardziej tkliwa: cienka i podatna na wszelkie pieszczoty, gdy tylko usta rysowniczki przeniosły się w okolice jej piersi. Nie mogła też tak po prostu wyjść spod jej ciężaru. River unieruchomiła ją na łóżku, a jej dłoń wsunęła się ponownie między uda tanatopraktorki. Drgnęła, czując paznokcie, które zadrapały wnętrze jednego z nich i wydała z siebie cichy odgłos zaskoczenia wyrwał się z jej gardła, a myśli natychmiast zaczęły krążyć wokół tego jak bardzo chciała ponownie poczuć w sobie jej palce.
Wiedziała jednak, że powinna odebrać. W dzisiejszych czasach mało kto używał telefonu do dzwonienia. Chyba, że sprawa była pilna. Prescott nie miała w swoim życiu wiele osób, które zdobyłyby się na zainicjowanie połączenia. Zatem o ile nie był to jakiś telemarketer próbujący jej wcisnąć jakieś dziwne usługi czy produkty (wliczając w to również oczywistych scammerów) to miała w zasadzie tylko dwie opcje. Mógł to być tylko zakład pogrzebowy lub jej matka. Nie miała pojęcia, która mogła być godzina: równie dobrze zegar mógł pokazywać ósmą rano, jak i dwunastą. Ta wiedza jednak na pewno pomogłaby jej lepiej ocenić z kim miała do czynienia, a wtedy... Pewnie mogłaby podjąć bardziej świadomą decyzję czy oddać się rysowniczce czy jednak dążyć do odebrania telefonu.

River Cross

She's the serpentine, she's my collar

: sob sie 29, 2026 10:38 am
autor: River Cross
Spojrzała na nią z wyraźnym rozbawieniem, gdy zasugerowała, że to River znajdowała się w tej relacji na smyczy. Nie było w tym nawet kpiny, a raczej autentyczne zdziwienie, że ktoś w ogóle mógł pomyśleć w ten sposób. Może faktycznie miało to jakiś sens? Na obrazie to ona była związana.
— Nie wiedziałam, że interpretujesz sztukę tak dosłownie — rzuciła tylko. Takie zero jedynkowe podejście do obrazów było przecież zbyt proste. Nie pasowało do Ruelle. Była zbyt inteligentna, żeby nie zastanawiać się nad tym, co widzi, jakoś głębiej. Cross wciąż jednak niespecjalnie rozumiała, z czego wynikały te wszystkie pytania i czy faktycznie dokądś zmierzały, czy po prostu zabijały czas rozmową o ogólnikach. To również niespecjalnie pasowało jej do samej Prescott. Nie była osobą, która interesowała się pierwszą lepszą rzeczą, byle tylko móc pogadać.
O ile jej słowa były zwodnicze i tworzyły powoli zupełnie nowy bałagan w głowie artystki, o tyle jej ciało reagowało dokładnie tak, jak powinno. Bardzo szybko poddała się wszelkim pokusom, jakimi otaczała ją River. Nie musiały nigdzie się spieszyć, mogły porządnie nacieszyć się swoim towarzystwem. To nic, że znowu zajmowały się dokładnie tym samym. W ogóle nie czuła znudzenia. Fakt, że wczorajszej nocy spędziła długie godziny na całowaniu, głaskaniu, gryzieniu i wtulaniu się w ciało swojej modelki w ogóle nie sprawiał, że teraz nie miała ochoty na powtórkę. Nie musiała jej nawet zaciągać pod ten prysznic. Mogła być grzeczna. A przynajmniej grzeczna jak na swoje własne standardy. Była gotowa zgodzić się na naprawdę wiele, jeżeli tylko Prescott nie odbierze jej swojego ciała.
Problem w tym, że głowa pracowniczki zakładu pogrzebowego zafiksowała się na odbieraniu, ale telefonu. Znowu zwróciła na niego uwagę, zamiast skupiać się na swojej artystce. Kompletnie bez sensu. Cross westchnęła teatralnie, zsuwając się z dziewczyny. Spojrzała w stronę, z której dobiegał natarczywy dźwięk i szybko zlokalizowała jego źródło. Sięgnęła po urządzenie. Nie spojrzała na ekran, bo nie byłoby w tym absolutnie nic ciekawego. Podała jej telefon bez słowa i znów nachyliła się nad jej skórą. Tym razem zawisła niżej. Skupiła się na wewnętrznej stronie jej ud, na pachwinach i podbrzuszu. Składała dziesiątki drobnych, czułych pocałunków, wielbiących jej rozgrzane ciało. Bardzo starannie omijała najwrażliwszy fragment jej ciała, najwyraźniej uznając, że rozpraszanie jej teraz w ten sposób, to nie jest najlepszy pomysł. Lepiej poczekać, aż dziewczyna wkręci się w rozmowę, prawda?

Ruelle I. Prescott

She's the serpentine, she's my collar

: sob sie 29, 2026 12:03 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Wcale spodziewałaby się po River tego, że mogłaby się znaleźć na czyjejś smyczy. W zasadzie to mogła powiedzieć, że były do siebie pod tym względem podobne, bo nawet jeśli Prescott znajdowała się, całkiem dosłownie, na smyczy swojej artystki to nie powiedziałaby, że jest jej w jakiś sposób jej podległa. Na pewnych płaszczyznach ich relacja była dosłowna, ale w niektórych gestach kryła się wyjątkowa głębia. Przynajmniej tak wmawiała sobie tanatopraktorka.
- Więc kryje się w tym jakiś większy przekaz niż seks i kontrola? Wyzwolenie poprzez sznur? Zrzucenie ciężaru odpowiedzialności z umęczonego ciała? - zapytała, przyglądając się uważnie swojej rysowniczce.
Nie bardzo interesowało ja przesłanie obrazu, a raczej to kto go namalował, dlaczego i kim właściwie był dla Cross. Zaczynała wyobrażać sobie jak mógł wyglądać cały ten proces. Czy podobnie do tego jak wtedy, gdy ona pozowała dla swojej artystki? Wolała się nad tym nie zastanawiać, a jednak w ten czy inny sposób jej myśli, co chwilę uciekały w tym kierunku.
Nie była w stanie skutecznie zapanować nad tym jak jej ciało reagowało na dotyk River. Nie chciała zwyczajnie od niego uciekać i wcale nie musiała tego robić. Nigdzie jej się nie spieszyło także mogła oddać się kolejnym pocałunkom, ugryzieniom i innym sposobom na jakie rysowniczka doceniała jej ciało. Chyba naprawdę te kilka godzin przed snem nie było dla nich wystarczających. Mogłyby robić to przez całą wieczność i się sobą nie znudzić.
Fakt, że dziewczyna w żaden sposób nie oponowała, gdy Ruelle poprosiła ją o to, aby dała jej jeszcze chwilę. Mogła przecież ją przycisnąć mocniej do łóżka, unieruchomić i wziąć ją sobie siłą. To było coś do czego na pewno byłaby zdolna, ale zamiast tego River zeszła z jej kolan i podała jej telefon.
Podziękowała jej krótkim skinieniem głowy. Niemal od razu przeszedł ją zimny dreszcz, gdy zobaczyła nazwę kontaktu. Od razu wplotła palce we włosy artystki, aby odciągnąć ją od swojej skóry, bo na pewno nie potrzebowała tak rozpraszających pieszczot w takim momencie. Jeszcze tylko zerknęła na godzinę nim w końcu przesunęła palcem po ekranie.
- Hola, mamá - przywitała się szybko, starając się powstrzymać artystkę od kolejnych pocałunków w rejonie jej ud i podbrzusza. - Wybacz. Dopiero się obudziłam. Mhmm... No lo sé. Pewnie zjemy coś razem...
Chciała jak najszybciej zakończyć tę rozmowę, ale zdawała sobie sprawę z tego, że nie będzie to takie proste. Nie mogła przecież sprawiać wrażenia jakby chciała spławić swoją rodzicielkę, bo to jedynie zaczęłoby rodzić kolejne pytania o to, co takiego było na tyle interesujące, że nie mogła poświęcić tych dwóch minut na rozmowę z własną matką.

River Cross

She's the serpentine, she's my collar

: sob sie 29, 2026 12:41 pm
autor: River Cross
Była święcie przekonana, że mają już za sobą część randki odbywającej się w muzeum i omawianie cudzej sztuki nie stanie się istotnym fragmentem ich poranka. Najwyraźniej się pomyliła. Prescott drążyła temat, chcąc dowiedzieć się o dziele jeszcze więcej. Żeby chociaż rozmawiała z autorem obrazu! A przecież River była tylko skromną modelką, która co najwyżej mogła mieć jakieś podejrzenia względem intencji Raphaela.
— Na przykład. Albo sprawdzenie, czy zamykanie w ramach faktycznie jakkolwiek ogranicza? Nie spodziewałam się, że aż tak będzie interesowała cię cudza twórczość. — Przekrzywiła nieznacznie głowę, starając się znaleźć sposób na odczytanie jej myśli. Niestety nadal nie miała pojęcia, jak to zrobić. A szkoda! To wiele ułatwiłoby w ich relacji. Nie przypominała sobie, żeby Prescott aż tak drążyła temat jej sztuki i niespecjalnie się to River podobało. Powinna być zainteresowana głównie tym, co tworzyła jej artystka i to najlepiej nie tylko tym, co robiła dzięki swojej muzie. Zapętlanie się w temacie, który dotyczył River tylko pośrednio, godziło w jej ego. Niemożliwe, żeby Prescott wolała tamten obraz od czegokolwiek, co stworzyła Cross... prawda?
Podsunięcie jej telefonu było dużo prostsze niż dalsze słuchanie marudzenia albo nieznośnie wbijającego się w mózg dźwięku dzwonka. Chciała słuchać kompletnie innych rzeczy. Dźwięk głosu Ruelle jak zawsze był dla niej bardzo przyjemny, ale powinien formułować całkowicie inne słowa. Jak się szybko okazało, do dziewczyny musiał dzwonić sam Jezus Chrystus albo ktoś równie istotny, bo stało się to powodem przerwania pieszczot. Cross mruknęła niezadowolona, gdy studentka medycyny wplotła palce w jej włosy nie po to, by ją gdzieś nakierować, tylko by ją od siebie odsunąć. To już totalnie nie było w jej stylu! Co się z tą kobieta dzisiaj działo? Jakieś wyjątkowo straszne rzeczy.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Ruelle I. Prescott

She's the serpentine, she's my collar

: sob sie 29, 2026 2:02 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Wciąż dociekała. Nie była w stanie się powstrzymać od zadawania dalszych pytań, które miały jej rozjaśnić kwestie związane z tym kim był ten przeklęty Raphael i dlaczego właśnie River była malowana przez niego w takim kontekście. Tylko, że dziewczyna wcale nie ułatwiała jej sprawy. Ruelle musiałaby ją zapytać wprost o to, co ją dręczyło, ale wtedy na pewno jej własna artystka miałaby używanie.
- Czy to naprawdę jest cudza twórczość skoro jesteś jego głównym obiektem? Dołożyłaś się do niego jako modelka - wytknęła jej, bo zapewne, gdyby na obrazie znajdowała się jakakolwiek inna dziewczyna namalowana cudzą ręką to Prescott zupełnie nie zaprzątałaby sobie nią głowy.
Było jednak inaczej, a Ruelle trudno było zignorować oznaki tego, że ktoś inny był w mieszkaniu Cross i oglądał ją w negliżu. To był kolejny raz, gdy działo się coś podobnego i gdyby nie to, że żadna z jej wizyt u rysowniczki nie była zaplanowana (co najwyżej można było się jej spodziewać) to uznałaby, że całość została sprytnie zaaranżowana, aby spróbować wywołać w niej zazdrość. Może jednak tak było? Albo River zwyczajnie zbyt regularnie spotykała się z innymi ludźmi na takie nagie sesje. Tanatopraktorka mogła się jedynie tego domyślać.
Na pewno żadna z nich nie miała ochoty, aby ich mała idylla była zakłócana przez wyraźnie zbyt ostre dźwięki, które nie pasowały do roztaczającej się na łóżku sceny. Na pewno też lepiej było uporać się raz z przeszkadzaczem w ciągu minuty lub dwóch niż wystawić się na ciągłe połączenia. No, a nawet gdyby miała wyciszyć telefon to i tak musiała po niego sięgnąć.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


River Cross

She's the serpentine, she's my collar

: sob sie 29, 2026 2:33 pm
autor: River Cross
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Ruelle I. Prescott

She's the serpentine, she's my collar

: sob sie 29, 2026 3:39 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


River Cross

She's the serpentine, she's my collar

: sob sie 29, 2026 4:49 pm
autor: River Cross
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

She's the serpentine, she's my collar

: sob sie 29, 2026 6:14 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


River Cross