Strona 9 z 9

All ppl make mistakes but this one shouldn't happen

: czw lis 05, 2026 2:13 am
autor: Hunter Robertson
— Aaron przecież miał żonę, zapomniałeś? Ale im nie wyszło. A Ramsay przecież jest modelem, a nie transwestytą. Skąd w ogóle pomysł o Drag Queen? — zaśmiał się, za nic nie wyobrażając sobie Ramsaya w takim stroju. Może by się nadawał, ale jednak wolałby tego nie widzieć. Ale wspierałby go w tym, gdyby jednak bawił się w ten sposób. Kochał swoją rodzinę niezależnie od wszystkiego.
— Mam nadzieję, że w przyszłości nie będziesz taki sam dla swojego dziecka. Rozumiem, że wasz świat jest inny, ale nie zmuszaj go do niczego. Niech poznaje świat i uczy się po swojemu. Nie ma nic lepszego niż życie po swojemu, zamiast podporządkowywania się pod innych, bo tak wypada w waszym świecie. — powiedział, zerkając na przyjaciela. Nie podobał mu się ten świat i nigdy by nie chciał w niego wejść. Tam nie można nawet podrapać się po tyłku, bo zostanie to źle przyjęte przez towarzystwo. On lubił swobodę i nie zamierzał się zastanawiać dwa razy czy coś mu wolno czy nie. Szkoda, że jego przyjaciel się tak męczył i nic nie dało się z tym zrobić.
Wciąż nie mógł uwierzyć, że jego przyjaciel całował się z facetem. No jak to?
— Czekaj, co? Po pierwsze czemu wcisnąłeś Valentina w sukienkę i szpilki, zamiast poprosić koleżankę o pomoc? Na pewno wyglądałaby lepiej w sukience niż twój służący. I jakim kurwa cudem twoi rodzice nie zauważyli, że jest facetem? O ile mi wiadomo chłopak jest od Ciebie wyższy, więc jak tego nie zauważyli? No spowiadaj się, bo to brzmi tak absurdalnie, że nie chce mi się w to wierzyć. — zaśmiał się, przekręcając na kanapie, żeby dobrze widzieć Ambrose, kiedy będzie mu to wszystko opowiadał. A myślał, że chłopak nie może mieć gorszych pomysłów. On już by wolał wynająć jakąś przypadkowo poznaną laskę w kawiarni, niż zmuszać faceta do czegoś takiego. Zwłaszcza jeśli chodzi o Valentina, którego ten niby tak bardzo nienawidził, a jednak skończyli się całując. Może jednak to będzie jakiś wstęp do biseksualnych przygód Ambrose?

Ambrose Sinclair

All ppl make mistakes but this one shouldn't happen

: czw lis 05, 2026 3:54 pm
autor: Ambrose Sinclair
Na jego kolejne słowa jedynie przewrócił oczami, bo wcale nie podobało mu się, że Hunter tak uparcie stara się odpowiedzieć na wszystko, co wyrzucał z siebie Rose. Jeśli ktoś miał mieć tutaj ostatnie zdanie, to zdecydowanie projektant.
-Tamta się nie liczy, skoro ostatecznie im nie wyszło i nawet nie dorobili się dzieciaka. No chyba, że bro nie o wszystkim ci mówi i jednak gdzieś tam w świecie biegają małe policyjne szkraby - machnął ręką, jakby to było mało istotne. Zdaniem Ambrose jeśli już któryś z braci miał szansę na szczęśliwy związek z happy endem, to zdecydowanie był to Hunter. Ten człowiek był tak cholernie lojalny i stały w uczuciach. Nawet, kiedy jego były miał go w poważaniu, młody Robertson robił wszystko co mógł, by zwrócić na siebie uwagę osoby, którą kochał. Jak dobrze, że Sinclair nie musiał się martwić takimi rzeczami. - Nie wiem, przebiera się w dość dziwne ciuszki. No i wygląda na takiego, co śmiało mógłby kręcić dupskiem w barze dla fetyszystów - wzruszył ramionami. Ostatnim razem, kiedy Hunter pokazał mu swojego starszego brata, ten miał dość abstrakcyjną fryzurę, która na myśl przywodziła totalną gejozę.
-Stawiam, że za wychowanie mojego dziecka będzie odpowiadała jedna z siedmiu niań. Wiesz, każda na inny dzień tygodnia. Zresztą od czego mam ciebie. Masz dostateczne doświadczenie w opiekowaniu się dzieciakami, więc nie mam co się martwić - powiedział, rozbawiony. Mimo wszystko miał rację w tym, co mówił. Hunter był wujkiem naprawdę sporej gromadki. Zupełnie jakby jego bracia obrali sobie za cel przejęcie kontroli nad światem.
-Bo starzy mnie wkurwiali i znowu chcieli mi przedstawić jakąś dziunię. Musiałem na szybko coś wymyślić, a ten patyczak nadawał się idealnie. Przynajmniej raz się do czegoś przydał. Najważniejsze, że uwierzyli i póki co dali mi spokój - westchnął. Powinien dostać jakąś nagrodę za improwizację, bo był w tym naprawdę świetny. - Siedzieliśmy. Zresztą oni chcieli tylko wiedzieć, czy ma kasę, czy się nadaje. Prawda jest taka, że mało się skupiają, kiedy rozmawiamy - odpowiedział. Akurat ta część była naprawdę prosta. Jego rodzice faktycznie nie interesowali się przesadnie rozmową. A skoro temat rozmów mógł zejść na firmy, wszystko zdawało się być jeszcze łatwiejsze. - A co, złotko? Aż tak jesteś ciekawy, jak dobrze całuję? - powiedział, lekko go szturchając.

Hunter Robertson