Strona 1 z 1

time for some updates

: ndz paź 26, 2025 11:28 pm
autor: Eric Stones
#9

Eric od jakiegoś czasu miał fazę na picie matchy, dlatego bardzo mu pasowało spotkanie z siostrą w kawiarni, gdzie ją serwowano. Próbował już truskawkowej (matchy) i mango, a ciekaw był, czy w Bang Bang Ice Cream & Bakery były dostępne jakieś inne smaki, czy tylko klasyczna - oczywiście mógł sprawdzić w necie, bo podejrzewał, że ktoś wstawił zdjęcie aktualnego menu lub sama kawiarnia (jeśli rzecz jasna aktualizowała swoją stronę) je zawierała, no ale koniec końców uznał, że zobaczy dopiero na miejscu.
Poza matchą, w miejscu gdzie miał się spotkać z Camellią, można było też dostać gofry bąbelkowe i choć sezon na gofry się skończył, to Eric i tak zamierzał sobie jednego lub dwa kupić. Uwielbiał gofry, szczególnie z bitą śmietaną i owocami oraz z nutellą (która swoją drogą najczęściej i tak zostawała na jego brodzie lub w kącikach ust, co go strasznie irytowało).
Tak czy inaczej, o dziwo udało mu się wyjść z pracy o normalnej porze, dzięki czemu dotarł do punktu docelowego tj. miejsca spotkania, na czas. Wszedł do środka bo zaczęło padać i zaczął rozglądać się za wolnym miejscem. Dostrzegłszy je, od razu zaczął tam iść - przyspieszył kroku, gdy kątem oka dostrzegł, że ktoś również polował na to samo miejsce. Czym prędzej odsunął krzesło i klapnął na nim zadkiem udając, że nikogo nie widzi. Usłyszał tylko jakiś miły epitet i kroki świadczące, iż jego przeciwnik nie zamierzał kontynuować tego starcia I dobrze, bo by przegrał. pomyślał usatysfakcjonowany.
Gdy usłyszał otwierające się drzwi, odwrócił głowę i widząc znajomą twarz, pomachał w jej kierunku. Normalnie by wstał i podszedł, lecz obawiał się utraty miejscówki - a nie po to o nią walczył, by ją zaraz oddać.
- Cieszę się, że dotarłaś. - powiedział z entuzjazmem, posyłając siostrze ciepły uśmiech oraz witając się z nią uściskiem.
- Idź zamówić pierwsza, ja pójdę po Tobie. - rozkazał, bo choć obok nich leżały ich rzeczy to doskonale wiedział, że ktoś i tak mógłby zająć te miejsca.
Ogólnie też podczas tego spotkania, planował opowiedzieć siostrze o osobie... o której ostatnimi czasy dość często myślał. I z którą się przespał. No i ciekawiło go, czy Camellia też przychodziła z jakimiś updetami życiowymi.

Camellia Stones

time for some updates

: ndz lis 16, 2025 10:59 pm
autor: Camellia Stones
006.

Sezon na matchę i gofry nigdy się nie kończy, tylko trzeba było przyjąć odpowiednią taktykę.
Gdy była młodsza to zjedzenie gofra w pełnym, letnim słońcu zdawało się być łatwiejsze — zawsze była na to okazja i przynajmniej raz kosztowała tej letniej przekąski. Z bitą śmietaną, owocami i jak mama nie mówiła dość, to prosiła też o jakiś czekoladowy sos, aby zasłodzić się po uszy i w połowie już nie móc dokończyć jedzenia. Myślała, że gdy będzie dorosła, to przynajmniej raz w tygodniu będzie urządzać sobie takie wycieczki i nikt nie zabroni jej wrzucenia w siebie tony cukru za jednym zamachem. Całe szczęście, myślenie się zmienia i na obecną chwilę dbała o swoje zdrowie nieco bardziej niż jej siedmioletnia wersja. Młoda Camellia również nie podejrzewała, że w dorosłym życiu są dodatkowo inne obowiązki, które trzeba wykonać i nie zawsze będzie czas, aby co tydzień jeździć na gofry, zwłaszcza w akompaniamencie uderzających o brzeg fal morza bądź oceanu.
Dzisiaj nie miała zamiaru się oszczędzać, mimo że nie zakładała wziąć sobie przesłodkiego gofra, przez którego umrze zaledwie po jednym gryzie. Jako niekwestionowana fanka matchy, z pewnością skupi się na jej wyborze i już w drodze zastanawiała się, czy miała ochotę na jej klasyczny czy smakowy wariant.
Nie spodziewała się, że o tej porze roku ta kawiarnia może cieszyć się tak dużym zainteresowaniem. Z jednej strony to dobrze, że ludzie nie zamykają się w sztywnych ramach, a z drugiej zdecydowanie przyjemniej byłoby o spotkanie w nieco mniej zatłoczonym miejscu. Czy jej to jednak przeszkadzało? W żadnym wypadku; bo nawet jeśli cisza czasami była potrzebna, to najstarsza Stones lubiła przebywać wśród ludzi i z pewnością szybko skupi się na spotkaniu ze swoim bratem. Ucieszyła się, że był już na miejscu i co więcej, znalazł dla nich jakiś stolik. Podeszła do niego z uśmiechem wymalowanym od ucha do ucha.
— Też się cieszę, tym bardziej że udało mi się uniknąć zamordowania kogokolwiek po drodze. Parkowanie w centrum o tej godzinie to kompletna masakra — zamarudziła od początku, odwzajemniając uścisk brata i krótko klepiąc go po plecach. Doceniała spotkania ze swoim rodzeństwem, mimo że kiedyś chciała się szybko od nich uwolnić. Z biegiem czasu brakowało jej ich codziennych potyczek. — A masz już coś wybrane? Jeśli nie to zerknij co chcesz, zamówie nam za jednym zamachem — zagadnęła, bo jak już widzi młodszego, to chociaż tak może go rozpieszczać, kupując mu słodycze lub ulubione jedzenie. Sama zerknęła na tablicę, żeby choć trochę skrócić dylemat wyboru i podejść do kasy bez denerwowania pracownika swoim niezdecydowaniem.

Eric Stones

time for some updates

: ndz lis 23, 2025 1:28 am
autor: Eric Stones
W sumie, Eric mógł spróbować samemu upiec gofry, lecz po pierwsze, nie miał gofrownicy, a po drugie, obawiał się, że albo zamiast gofrów miałby pyszny węgiel, albo ciasto na nie, wyszłoby mu nie tak jak powinno tj. w smaku byłoby niedobre. Ale kto wie, może jednak któregoś pięknego dnia sam siebie zaskoczy i koniec końców pojedzie do sklepu, by zaopatrzyć się w brakujący (a potrzebny do zrobienia gofrów) sprzęt. Ostatnio nawet widział jakiś w dobrej cenie, ale nawet nie pomyślał, żeby go zabrać i zapłacić za niego.
- Oj prawda, żeby znaleźć wolne miejsce to istna masakra. - zgodził się z siostrą. - A gdybyś dokonała morderstwa... znaczy dobrze, że tego nie zrobiłaś, lecz gdyby mleko się wylało, to pamiętaj żeby do mnie zadzwonić, to pomogę Ci pozbyć się ciała. - odpowiedział pół żartem pół serio. Oczywiście, gdyby doszło do takiej sytuacji zrobiłby wszystko, byleby jego starsza siostra nie poszła siedzieć. Nie jeden film obejrzał i nie o jednej akcji czytał więc sądził, iż poradziłby sobie jakoś. Najwyżej jeszcze zadzwoniliby po brata Co trzy głowy, to nie jedna. Aż sobie przez moment wyobraził taką scenę, niczym z filmu akcji lub kryminalnego. On ogólnie bardzo lubił kryminały, zarówno filmy jak i książki.
- Możesz mi wziąć matchę latte i gofra bąbelkowego z owocami i polewą czekoladową. - powiedział, ostatecznie rezygnując z bitej śmietany - choć zapewne uwali się tą polewą, a kilka owocków spadnie na tackę bądź talerzyk (w zależności co tutaj dawali, bo co kawiarnia to różne standardy).
- Dziękuję! - krzyknął, gdy Camellia szła złożyć zamówienie. Ogólnie naszła go też ochota na miodownika, ale to już postanowił kupić po zjedzeniu gofra. Może Cama też będzie chciała jakieś ciastko. to przecież też było możliwe, dlatego postanowił poczekać.
- Opowiadaj, co tam u Ciebie? Asystujesz przy jakimś ciekawym projekcie? - spytał, gdy siostra wróciła do stolika. Naprawdę był ciekaw, co było u niej słychać i miał nadzieję, że nie musiała borykać się z większymi problemami, a jeśli miała problemy to liczył, iż o nich się dowie i będzie mógł jakoś pomóc.

Camellia Stones

time for some updates

: ndz sty 18, 2026 6:52 pm
autor: Camellia Stones
Każdy problem dało się rozwiązać — brak umiejętności robienia gofrów nie był problemem, gdy miało się siostrę, która znała więcej niż podstawy gotowania i mogła zrobić bratu szybki kurs. Później, zamiast na wypady na miasto, Camellia będzie przyjeżdżać do niego, aby czasami sprzęt nie zastał się po zakupie. Kto wie, czy tym samym nie odkryją jakiejś swojej małej tradycji?
— Jazda samochodem ma swoje plusy i minusy. Przynajmniej nie zmarzł mi tyłek. — Znalazła plus w całości, który był dla niej głównym powodem, że nadal denerwowała się na innych kierowców na drodze. Wygoda, szybkość, brak przesiadek… to były następne zalety, a pośród nich było kilka innych mankamentów, jak wymiana opon czy przeglądy, które trzeba było dopilnować w określonych terminach. — Dobrze jest mieć rodzeństwo — zaśmiała się, lekko czochrając młodszemu włosy. — Będę pamiętać, chociaż powinniśmy ustalić jakiś znak lub wyrażenie, bo średnio będzie powiedzieć przez telefon “cześć, zamordowałam kogoś, pomożesz ukryć mi ciało?” — doszła po chwili do ważnego wniosku, bo żyli w czasach, gdzie bądź co bądź telefony i aplikacje ich podsłuchiwały. A ona nie chciała być zawinięta już na samym początku swojej kryminalnej przygody, wolałaby choć chwilę postarać się i być może uciec przed sprawiedliwością… co prawda, oczywiście nie planowała nikogo zabijać a tym bardziej uciekać; zbytnio gryzłoby ją sumienie, gdyby taka sytuacja miałaby miejsce. — Żabie paliczki. Jakie jest prawdopodobieństwo, że w normalnej rozmowie użyjemy takich słów? — Żadne. To musiałaby być naprawdę dziwna rozmowa, żeby nagle zaczęli rozmawiać o żabach.
— Nie ma sprawy, zaraz wracam w takim razie — przyjęła zamówienie od braciszka i udała się do kasy, gdzie stanęła w dwuosobowej kolejce, aby dość sprawnie przejść do dyktowania własnego zamówienia. Dwie matcha latte i bąbelkowy gofr z owocami i polewą czekoladową oraz czekoladowego gofra z owocami. Szybkie zamówienie, wzięła numerek i wróciła do stolika, uśmiechając się do Erica. — Gotowe, trzeba pilnować aż da o sobie znać — rzuciła, siadając na krzesełku i kładąc pikacz na blacie, aby obydwoje mieli go w zasięgu wzroku.
— W sumie, teraz są same ciekawe zlecenia. Okres kampanii świątecznych, więc można powiedzieć, że jestem w raju. — Zostali wychowani przez matkę, która celebrowała i pielęgnowała świąteczną atmosferę. Odkąd Camellia pracowała nad reklamami, to standardem był dla niej fakt, że magia świąt rozpoczynała się już w październiku, gdzie wszystkie firmy potrzebowały materiałów, które zachęcą do zostawienia u siebie pieniędzy. — Obecnie jesteśmy w trakcie kampanii z biżuterią i to jest dopiero klimat. Pełno sztucznego śniegu na planie, jadalnia wyglądająca jak ze świątecznego filmu… — rozmarzyła się, nie mogąc już się doczekać, aż w radiu zaczną lecieć pierwsze świąteczne piosenki. — Poza tym, raczej nic się nie zmieniło od tego, jak się ostatnio widzieliśmy. Żadnych gorących newsów — stwierdziła, choć z tyłu głowy przechodziła jej myśl o ostatnim spotkaniu z Connorem i nocy spadających gwiazd. Chociaż nie miała co opowiadać… jej delulu dawało jej sprzeczne sygnały, że nie tylko jej serce biło wtedy szybciej. — A ty? Coś wywróciło twoim życiem do góry nogami?

Eric Stones