Strona 1 z 1

tired of games but we must play anyway

: pn gru 01, 2025 4:38 pm
autor: helena peregrine
18
Wyczekiwała na powrót do pracy, ale ostatecznie gdy zjawia się w niej tego ranka, zaraz po przekroczeniu budynku czuje ciężar w żołądku. Może dlatego, że ostatnie dni przymusowego urlopu mogła w pełni poświęcić Teddy – w jej towarzystwie umysł Heleny wyciszał się z paranoi i rozchwiania, które towarzyszyły jej myślom o Holdenie. Być może dlatego, że sprawy między nimi były bardzo świeże, a przy tym swoją intensywnością sprawiały, że wszystko inne schodziło na tło? Ciężko stwierdzić. A już zwłaszcza teraz, gdy sprawa terrorysty wraca ze zdwojoną siłą do rozważań Peregrine.

Nie zdąża nalać sobie pierwszej kawy, gdy Rodwick informuje ją, że komendant chce ją widzieć u siebie.
Będziesz pracować nad tym ze Swanson. Ona opowie ci, co przegapiłaś. Skupcie się przede wszystkim na ustaleniu tożsamości Jane Doe. I nie bawicie się ze sprawcą w żadne gierki. — Helena kiwa posłusznie głową, chociaż jej mina musi nie wyglądać specjalnie przekonująco, bo komendant zaraz dodaje: — To już nie jest sprawa Judy, pamiętaj o tym, Peregrine. Koledzy przejmą część twoich zadań, żebyś mogła się w to zaangażować. Udowodniłaś, że masz nosa, dzięki tobie mieliśmy czas na reakcję, ale sprawa jest ciągle w toku. Nie spoczywaj na laurach, jasne?
Ta jest. — Brakuje tylko, żeby zasalutowała. To z pewnością nie będzie jej problemem; doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Holden wciąż jest na wolności. Pytanie tylko, czy śledztwo pod jej nieobecność posunęło się znacząco do przodu, czy wciąż jest w podobnym punkcie. Tym bardziej woli skupić się natychmiast na działaniu, więc ochoczo przyjmuje oddelegowanie i natychmiast podąża do gabinetu Swanson; puka energicznie do drzwi, które popycha, gdy słyszy zaproszenie.

To twoja strategia, żeby nie bawić się w gierki ze sprawcą, czy komendanta? — pyta od samego wejścia rzeczowym tonem, nawet nie wspominając, o którą sprawę chodzi, bo wydaje się to dla niej oczywiste. — No i dzień dobry — dodaje z opóźnieniem. Być może w pewnym momencie ich relacje były trochę napięte przez przyjaźń Heleny z Zaylee, ale na tym etapie było to już przeszłością, a Peregrine zawsze lubiła Evinę. A już na pewno dogadywały się służbowo, przez co Helena odczuła pewną ulgę, że to akurat Swanson przejęła sprawę Holdena – nawet jeśli wciąż czuła pewną gorycz ze względu na to, że detektyw Judy nie dostała nawet szansy naprawić swoich błędów. Wcześniej natomiast nie pracowały ze sobą aż tak blisko – to pierwszy raz, gdy Peregrine dostała odgórne polecenie zaangażowania się w jedną ze spraw, zamiast jedynie asystować jako informatyczka. Zastanawia ją zatem, czy ich podejścia bardzo się od siebie różnią.

Evina J. Swanson

tired of games but we must play anyway

: wt gru 02, 2025 12:16 pm
autor: Evina J. Swanson
Od jakiegoś czasu nie widziała już w pracy Heleny. Głównie jednak zrzucała to na karb tego, że nie miały zwyczajnie okazji do tego, aby na siebie wpaść. Swanson zajmowała się swoimi sprawami, które bez ją pochłaniały, a w sprawach nie wypływały żadne laptopy, telefony czy inne urządzenia, które osobiście przekazywałaby do rąk tej konkretnej informatyczki. Nie miała też po co zasięgać u niej języka, gdyby tylko coś rodziło jej wątpliwość lub pytania.
Teraz jednak dostała nagłe wezwanie do gabinetu komendanta, które było związane z Peregrene. Na początku nie wiedziała dokładnie o co chodziło, ale mężczyzna szybko wyjaśnił jej o co się rozchodziło. Nie podobało jej się to wszystko. Miała swój własny bajzel do ogarnięcia, a w dodatku sprawę zleconą prze Letexiera, o której przecież komendant nie miał najmniejszego pojęcia. W końcu on też znajdował się na liście podejrzanych o bycie wtykami rosyjskiej mafii. Takie ukryte działania sprawiały jednak, że nieświadomie przełożeni dokładali jej więcej pracy niż by tego chciała.
Siedziała pochylona nad papierami, gdy nagle usłyszała dźwięk pukania. Przewróciła leniwie kartę w aktach i rzuciła zdawkowe proszę nim uniosła spojrzenie na intruza, który postanowił wtargnąć do jej gabinetu.
- Czyli już wiesz? - zapytała, bo najwyraźniej Helena też odbyła już potrzebną rozmowę z przełożonym. - Komendant zna mnie na tyle, by kazać mi trzymać głowę nisko... Skoro o tym mowa to nie zapomnij wspomnieć Zaylee, że wmieszanie się w to nie było moim pomysłem.
Zdawała sobie sprawę z tego, że te dwie wciąż utrzymywały dobry kontakt i nawet jeśli Swanson chciałaby ukryć swój udział w tej sprawie to istniało ryzyko, że zawsze coś może się wymsknąć informatyczce. Osobną kwestią było to, że ukrywanie czegokolwiek przed Miller było karkołomnym wyczynem, a w zapewnienia Eviny na temat tego, że nie pakowała się w to na własne życzenie mogły być niewystarczające.
- Dostałam akta sprawy, ale szczerze chętnie usłyszałabym, co sama masz mi do powiedzenia. Może masz jakieś fajne teorie lub przemyślenia, które nie są tutaj zawarte? - zapytała i przeciągnęła folder z dokumentami na środek biurka, niejako dając do zrozumienia kobiecie, aby się dosiadła po drugiej stronie.
Pierwszy raz w zasadzie miały ze sobą pracować tak blisko. Miały już wcześniej okazję do tego, aby się wspierać w różnych działaniach, ale nigdy nie była to stała współpraca nad konkretną sprawą. Swanson wiedziała, że były ze sobą w pewien sposób kompatybilne. Obie cechowały się profesjonalizmem i szybko przechodziły do rzeczy, co z pewnością bywało przydatne. Jeśli chodziło o sprawy prywatne to kiedyś znajdowało się między nimi dziwne napięcie ze względu na koronerkę, ale to była już przeszłość. W końcu Evina nie miała żadnych powodów do zazdrości, a to, co kiedyś łączyło Peregrene z Zaylee było historią, do której żadna nie zamierzała wracać.

helena peregrine

tired of games but we must play anyway

: sob gru 20, 2025 2:25 pm
autor: helena peregrine
Załatwione — mówi; pewnie będzie rozsądnie, jeśli od razu wspomni Zaylee, że to nie Evina, ani nie Helena wpadły na ten pomysł, tylko komendant. Ciężko będzie jednak udawać, że nie jest wdzięczna za to, że akurat Swanson przydzielono do tej sprawy, a nie chociażby Rodwicka albo Berkeleya, z którymi Peregrine nie byłaby tak skora, by opowiedzieć im wszystko, w obawie przed tym, że mogliby chcieć spróbować odsunąć ją od sprawy. Niby komendant uznał, że ma do tego nosa, ale ostatecznie Helena jest kobietą i może nie mieć u niego takiego samego przebicia, co wspomniani detektywi.

Informatyczka opada ciężko na siedzenie naprzeciwko Swanson i wyciąga rękę po akta sprawy, by sprawdzić, jak wygląda stan rzeczy. Jest przekonana, że te nie są kompletne – bo gdy opowiadała, co wydarzyło się po tym, jak podczas akcji komunikacja między nią i Judy została zablokowana, wciąż była w szoku – i musiała pominąć niektóre szczegóły. Na przykład taki, że Holden wyłudził od niej informację o jej anonimowej hakerskiej tożsamości, która w rękach policji mogła doprowadzić do odkrycia pewnych nielegalnych działań, których Peregrine czasami się podejmowała.
Teraz też zastanawia się, na ile może być otwarta z Eviną. Z pewnością najpierw będzie musiała wybadać grunt.

Żadnych fajnych — mówi, a jej wyraz twarzy może być podpowiedzią co do tego, że sprawa była dużo bardziej skomplikowana, niż wydawała się na papierze. Przegląda pobieżnie spis dowodów rzeczowych, w pierwszej kolejności sprawdzając, czy na kubku, który znalazła w serwerowni zaatakowango banku odnaleziono jakikolwiek materiał biologiczny. Nie rzuca jej się w oczy nic interesującego, więc na chwilę odwraca wzrok na Swanson. — Mamy do czynienia z kimś inteligentnym i cholernie sprawnym informatycznie. Możliwe, że jest lepszym hakerem ode mnie. Wygląda na to, że nie zatrzyma się przed niczym i działa z pobudek światopoglądowych. Ze wszystkiego robi grę. On liczył na to, że ktoś znajdzie informację o zamachu i spróbuje go powstrzymać, chciał bawić się w kotka i myszkę. To chyba dla niego jakaś posrana forma rozrywki. No i... — urywa na moment, by wziąć głębszy wdech i mierzyć Swanson czujnym spojrzeniem — chyba upatrzył sobie mnie na swoją myszkę — kończy.
Tego też nie powiedziała, gdy pierwszy raz raportowała wydarzenia z banku. Tym razem akurat dlatego, że próbowała wyprzeć tę informację. Potrzebowała przez chwilę nie pamietać o tym, że mogła znajdować się na celowniku, żeby móc bez poczucia winy umawiać się na randki z Darling.
Przez chwilę myśli o tym intensywnie, czując rosnącą niewygodę w żołądku – ale to nie jest sprawa, którą powinna się teraz zajmować, więc wraca spojrzeniem do Eviny.
Kiedy Holden zakłócał kanał, na którym komunikowałam się z Judy, puszczał muzykę. Melodię na pianino. Nie mogę sobie przypomnieć skąd ją znam, ale to nie mógł być przypadkowy wybór, nie? Tak samo jak ten "Buszujący w zbożu" nie był przypadkowy — zastanawia się na głos.

Evina J. Swanson

tired of games but we must play anyway

: ndz gru 21, 2025 10:29 pm
autor: Evina J. Swanson
Skinęła głową, gdy tylko Helena zgodziła się na to, aby w razie rozmowy o tej sprawie wspomnieć Zaylee, że Swanson nie pchała się na siłę do tej sprawy. Miała już wystarczająco rzeczy na głowie, żeby jeszcze dobrowolnie ładować się w coś takiego. Z całą sympatią do Heleny, bo jednak zdołała przekonać się o tym, że była naprawdę porządną kobietą i zdołała zapałać do niej sympatią. Nawet jeśli z początku Peregrine budziła w niej mieszane uczucia ze względu na to, co kiedyś łączyło ją z koronerką. To jednak była zamierzchła przeszłość o czym już dawno zdążyła się utwierdzić.
Dała jej chwilę na to, aby przejrzała wszystkie dokumenty. Evina domyślała się, że nie zawierają one wszystkiego, a nie chciała, aby marnowały czas na rozmowy o tym, co detektywka już wiedziała. Pragnęła konkretów. Czegoś, co byłoby dla niej nowością i dopełniłoby posiadane informacje o nowe szczegóły.
Wiedziała, że sprawa była poważna. Nie mogła jej w żaden sposób lekceważyć chociaż czasami przez nonszalancję, która wkradała się w jej głos ktoś mógłby odnieść zupełnie inne wrażenie. Takie jednak były już jej manieryzmy oraz sposób w jaki się wysławiała.
- Czyli w skrócie hiperinteligentny fanatyk? - podsumowała krótko, przysłuchując się tłumaczeniom Heleny. - W kwestiach informatycznych nie pomogę ci w żaden sposób. Jeśli chodzi o całą resztę to postaram się jak tylko mogę.
Pocieszające było to, że Swanson nie była jedyną w tym pokoju, która miała na swoim karku psychopatę, który ją sobie upatrzył. Chociaż powodów, dla których ten konkretny interesował się hakerką jeszcze nie znała.
- Czemu masz takie przeświadczenie? - zapytała, bo może było jeszcze coś o czym nie wiedziała.
Miała wrażenie jakby dotychczas Peregrine nie mówiła o wszystkim. Może i ich relacja nie była szczególnie zażyła, ale zdecydowanie kobieta mogła jej o wszystkim powiedzieć. Była dyskretna i cokolwiek by to było to nie opuściłoby tego gabinetu bez wyraźnej potrzeby.
- Pamiętasz tę melodię? Mogłybyśmy spróbować jej odszukać jeśli nie jest ona przypadkowa - zaproponowała, bo jeśli naprawdę miały do czynienia z intelektualistą to niewykluczone, że chciał w jakiś sposób im coś przekazać przez taki, a nie inny dobór materiałów. - Cóż, Buszujący w zbożu uchodzi za książkę, którą często wiąże się z różnymi mordercami...
Może i ich Holden miał się za inteligentnego, ale biorąc pod uwagę jego wybór literatury Swanson miała go za zwyczajnego pozera. Mało ambitnego i z obsesją na punkcie książki, która stała się popularna przez to, że była kontrowersyjna i stanowiła swoisty pamiętnik dzieciaka z problemami.
- Mark David Chapman był mordercą Johna Lennona. On też mocno się utożsamiał z protagonistą książki. Chciał nawet zmienić imię i nazwisko, żeby się nim stać... Może ten twój inspiruje się też takimi typami?
Wszystko było możliwe. Evina dopiero wchodziła w tę sprawę, ale z czasem na pewno dużo łatwiej będzie jej się poruszać w kwestiach związanych z tym cholernym terrorystą.

helena peregrine

tired of games but we must play anyway

: pt gru 26, 2025 2:32 pm
autor: helena peregrine
Niby hiperinteligentny, ale biorąc pod uwagę wybór literatury, to nie sądzę, żeby był tak samo inteligentny emocjonalnie — stwierdza, bo wciąż uważa, że "Buszujący w zbożu" jest książką zwyczajnie żenującą – gdy myśli o kimś, kto doznaje olśnienia podczas tej lektury, a do tego wybiera ją na swój prywatny statement, widzi tylko zadufanego w sobie faceta, który sądzi, że wie wszystko. Cholernie niebezpieczne połączenie z wysokim IQ i skrajnymi poglądami.
Helena wdycha drżąco powietrze, ale opowiada wciąż rzeczowo:
Rozwiązałam jego zagadkę. Tamtego dnia w banku spodziewałam się, że będę tylko pośredniczyła w rozmowie negocjatora z zamachowcem, ale zamiast tego on zadawał pytania o mnie. — Nie wspomina o tym, że jej anonimowa tożsamość miała życiorys, który mógł akurat przypaść mu do gustu – naprawianie niesprawiedliwości świata było także jego modus operandi, chociaż różnili się podejściem. Być może przyjdzie taki moment, w którym będzie zdradzi Evinie swój sekret, ale na razie to nie było konieczne, żeby posiadała tę informację. — Pendrive był znaleziony na ciele, które sprawca ułożył w zjeżdżalni na placu zabaw. Przeniósł je z miejsca zbrodni i wybrał akurat to miejsce, a teraz bawi się z nami w gierki. Od początku chodziło o to, by ktoś dostrzegł jego starania — nakreśla swoją teorię.

Pamiętam — nie dało się tego zapomnieć. — Eee... — zawiesza się na moment w niepewności, bo śpiewanie w służbowej sytuacji trochę przekraczało jej strefę komfortu, ale za chwilę zaczyna odrobinę kulawe mormorando. Jej głos jest szorstki, ale dźwięczny, chociaż Peregrine ma wrażenie, że w jej wykonaniu melodia ma dużo bardziej ponury ton, niż w oryginale. Nie była już pewna po tym, jak słyszała to w głowie przynajmniej raz dziennie. Przez to też coraz bardziej ucieka jej, skąd tę melodię zna – jest tylko pewna, że już ją słyszała.
Och? — Zainteresowanie błyszczy w jej spojrzeniu. To mógł być zbieg okoliczności, ale może nie był? — Może i się inspiruje. Albo po prostu to książka, która karmi w białych mężczyznach kompleks boga. — Przechyla lekko głowę. — W sumie nie wiem, czy Holden jest biały, ale tak bym obstawiała — stwierdza. Stawiałaby nawet niemałą sumę, a zazwyczaj od hazardu trzyma się z daleka.

Evina J. Swanson

tired of games but we must play anyway

: sob gru 27, 2025 12:34 pm
autor: Evina J. Swanson
Przytaknęła, bo sama nie mogła się nie zgodzić z tym stwierdzeniem. Dla niej wybór był jak najbardziej banalny. Jakby po prostu wybrał pierwszą z brzegu książkę, którą ludzie uważali za kultową oraz inteligentną. Trochę tak jakby chciał swoją osobowość opierać na Ojcu Chrzestnym czy American Psycho.
- Też bym tak powiedziała. Moim zdaniem stawia go raczej w rzędzie przegrywów, inceli i samozwańczych niezrozumianych samców alfa czy jakkolwiek chcą być nazywani - podsumowała, czując, że są z Heleną zgodne akurat, co do tego wszystkiego.
Przez moment przypatrywała się jedynie twarzy Peregrine, wysłuchując jej tłumaczeń. Rozmyślała nad czymś intensywnie, opierając się o powierzchnię biurka. Z pewnością trafiła jej się sprawa, która wydawała się niezwykle... fascynująca.
- Widać widzi w tobie kogoś kto będzie w stanie docenić jego kunszt oraz może być dobrym partnerem do wspólnej zabawy - stwierdziła, bo kto w końcu nie marzył o tym aby zdobyć uznanie? - Myślisz, że plac zabaw został wybrany dlatego, że dla niego jest to po prostu gra i dziecięca igraszka?
Takie przesłanie wydawało jej się w tym momencie dosyć prawdopodobne ale nie mogła tego stwierdzić z całą pewnością. Powoli jednak coraz bardziej mogła uzyskać pewien zarys przeciwnika, z którym dane będzie im się mierzyć.
Dała Helenie chwilę na to, aby przypomniała sobie melodię i spróbowała ją zanucić. Może i by się to na coś zdało, ale Evina za nic nie była w stanie rozpoznać tego mruczenia i przypisać mu odpowiedniego tytułu czy też kompozytora.
- Próbowałaś to przepuścić przez jakieś Google, Alexy czy inne Shazzamy i zobaczyć jaki będzie wynik? - zapytała, bo może technologia znajdzie odpowiedź na stawiane przez nie pytania.
Przytaknęła raz jeszcze, bo to wszystko brzmiało bez generalizowania jak dzieło jakiegoś białego chłopaka, który ma się za jednostkę wybitną albo szczególnie uciśnioną w dzisiejszym społeczeństwie.
- Albo się wzoruje świadomie albo po prostu nieświadomie wpisuje się taki sam schemat jak oni - oświadczyła, bo może nie zdawał sobie sprawy z tego, że nie jest do końca oryginalny.

helena peregrine

tired of games but we must play anyway

: wt gru 30, 2025 2:11 pm
autor: helena peregrine
Kiwa zapalczywie głową na słowa Eviny, ciesząc się, że w podobny sposób widzą sprawę. Zawsze czuła, że by się polubiły – jeszcze kiedy nie było im wiadomo, że tkwią w dziwnym miłosnym trójkącie. Sytuacja z Zaylee sprawiła, że przez jakiś czas trzymały do siebie dystans, chociaż gdy musiały współpracować służbowo, zachowywały pełen profesjonalizm. Helena cieszy się, że można tę niezręczność zostawić w przeszłości.

Mruczy z pewnym niezadowoleniem, gdy Swanson słusznie diagnozuje sytuację. Większość życia Peregrine przeklinała fakt, że ma niebywały talent do zwracania na siebie uwagi akurat osób, którym wolałaby umknąć w cieniu. Nie ma pojęcia, co takiego w sobie ma, że to ciągle się wydarza. Przynajmniej rzadko w takiej skali – ale jednak to już drugi psychopata w jej życiu. Jeśli to przypadek, to Peregrine ma w życiu zajebistego pecha.
Nie jestem do końca pewna — mówi po chwili zastanowienia. — Morderstwo Jane Doe wydaje się bardziej osobiste, niż reszta jego działań. W końcu ile było tych ciosów? — Zerka we wciąż otwarte akta sprawy, które ma przed sobą. — Dwadzieścia trzy uderzenia ciężkim obiektem. Część z nich, kiedy była jeszcze żywa. — Włoski na ramionach Heleny stają dęba, gdy to sobie wyobraża. — Może ten plac zabaw ma więcej znaczeń, ale prywatnych. Jeśli Jane była kimś, kogo Holden znał, może to miejsce było szczególne dla tej relacji? Może coś symbolizuje — kombinuje. Wydawało się, że zamachowiec miał się za inteligenta. Być może część z jego wyborów wcale nie miała być żadnym symbolem, ale szczerze mówiąc, Peregrine trochę w to wątpiła.
Na pewno nie działa z Shazzamem, ale przepuszczę to jeszcze przez jakieś sztuczne inteligencje — stwierdza. Kombinowanie z aplikacją w telefonie to jedyne, co zdążyła zrobić, zanim nie zmusiła się do faktycznego odpoczynku na swej przymusowej przerwie od pracy.
Ponownie kiwa głową. Być może, zwłaszcza jeśli postępował w ten sposób nieświadomie, przeanalizowanie tych schematów mogło być dla nich bardzo korzystne. W myślach Helena dopisuje to na listę swoich dzisiejszych zadań.
Zakładam, że nie pojawiły się żadne wieści w sprawie Kurta Rosenfeldta? Ani brakujących kończyn Jane? — gdyby było inaczej, przecież dowiedziałaby się o tym od razu. Ale i tak pyta, bo szczególnie martwi brak wieści o saperze, który zniknął z parteru banku podczas akcji. Na tym etapie prawdopodobieństwo znalezienia go żywego jest wybitnie niskie.

Evina J. Swanson

tired of games but we must play anyway

: śr gru 31, 2025 2:19 am
autor: Evina J. Swanson
W gruncie rzeczy miały ze sobą naprawdę wiele wspólnego poza faktem, że obie dzieliły łóżko z tą samą kobietą: Helena w przeszłości, a Evina obecnie. Kto wie... Może w jakiejś innej alternatywnej rzeczywistości to one dwie tworzyły jakąś niesamowicie zgraną parę? To jednak na pewno nie był temat do rozmyślań na teraz.
Kolejną rzeczą, która je łączyła była chyba ta niebywała umiejętność wpadania w kłopoty. Być może też przykuwania uwagi nieodpowiednich osób. Peregrine miała na głowie swojego terrorystę, który zainteresował się jej osobą, a Swanson z kolei musiała użerać się z grasującym w tle mordercą, który chciał na niej dokonać vendetty. Mogły sobie w tym momencie podać ręce.
Detektywka przez moment wysłuchiwała teorii Heleny, która w sumie nie była wcale znowu aż tak nieprawdopodobna. Chociaż na razie nie miały pojęcia kim była Jane Doe ani nic, co mogłoby im pozwolić na zdemaskowanie tożsamości samego Holdena.
- Mógł ją znać osobiście, ale to znowu tylko teoria - skinęła głową. - Nawet jeśli popełniana w afekcie zbrodnia wydaje się mieć związek z czymś osobistym może niekoniecznie chodzić o wyżycie się na konkretnej osobie. Czasami po prostu ofiara w jakiś sposób reprezentuje coś, czego dana osoba nienawidzi.
Możliwe, że Jane Doe po prostu miała w sobie coś, co mogło w jakiś sposób uruchomić gniew ich. Swanson na razie była pewna tego, że sama musiała przestudiować o wiele uważniej cały ten przypadek i poradzić się też profilera.
- Zrób to jeśli możesz - stwierdziła krótko, bo sama nie znała się aż tak dobrze na całej tej technologii, ale wiedziała, że w tych czasach podobno ludzie potrafili odnajdywać konkretne melodie po zwyczajnym wymruczeniu ich do mikrofonu.
Podoba jej się konkretne podejście Heleny do tematu. Przynajmniej dzięki temu nie traciły niepotrzebnie czasu. Czasami brakowało jej pracy z takimi ludźmi, bo nie każdy z kim dane jej było współpracować wykazywał się podobnymi cechami.
- Jeszcze nie. Wciąż szukają o ile mi wiadomo - odpowiedziała, bo to były kwestie, które paliły więcej niż jedną osobę, a wciąż nie dawały konkretnych odpowiedzi. - Jak chcesz to możemy skontrolować postępy zespołu. Może będą mieli coś do zaraportowania.
Zawsze warto było wywrzeć jeszcze odrobinę dodatkowej presji, aby mieć pewność, że nikt z nich się nie opierdalał.

helena peregrine