Strona 1 z 1

Ride or Die

: czw gru 18, 2025 2:30 pm
autor: Jay Cooper
#1


Okolice stadionu to zawsze dobra lokalizacja na zlot samochodowy. Dobra, jeśli chodzi o umiejscowienie, bo jeśli chodzi o jej widoczność i szanse na to, że zjawi się tutaj policja to jest fatalna. Mimo wszystko Jay jak i inni ludzie, którzy czynnie biorą udział w takich eventach chyba lubią na tyle ryzyko, że nie przejmują się nalotem, który z pewnością prędzej czy później dzisiejszej nocy się wydarzy.
Cooper był już po swoim wyścigu. Dzięki nowym turbo zamontowanym w swoim aucie, zostawił przeciwnika daleko za sobą. Trudno w jakikolwiek sposób się dziwić, skoro w swojej Mazdzie RX-8 zawsze miał najnowsze części. Wszystkie wyciągane z kradzionych aut. Gdyby miał podsumować to ile włożył w ten samochód i jeszcze miałby za to zapłacić to zdecydowanie nie byłoby go na to stać. Nie oszukujmy się. Na szczęście miał to wszystko pod ręką, a dodatkowo za darmo, więc nic tylko się cieszyć.
Zawsze po wyścigu spotykał się z kumplami na placu, aby przegadać ważne tematy. Nigdy nie jechał do domu jako pierwszy. W końcu jego auto ludzie chcieli oglądać najczęściej. Trudno jest się dziwić. Traktuje je lepiej niż większość ludzi bliskich jego sercu. To jak kobieta, która w dodatku nie ma wobec niego żadnych wymagań. Nie liczymy tu oczywiście oleju oraz paliwa, bo to jest jedyny jej mankament.
Z godziny na godzinę robiło się coraz to tłoczniej. Przychodziło więcej ludzi i teraz był moment, w którym zlot na pewno zwrócił na siebie uwagę. Jay doskonale to wyczuł, bo kilka chwil później dostał informację od swojego informatora, że na miejsce zbliża się kilka wozów policyjnych. Przekazał wiadomość dalej i wszyscy w dużym pośpiechu zaczęli się zbierać. On również.
Wystartował spod stadionu niemalże z piskiem opon, a kilka chwil później widział z oddali odbijające się od mokrej nawierzchni lampy radiowozów. Znał miliony skrótów, którymi bez problemu mógł zwiać. Na jego nieszczęście po jednej z tych uliczek spacerowała jakaś dziewczyna, która co chwilę odwracała się za siebie. Wnioski wyciągnął sam i domyślił się, że mogła również wracać ze zlotu. Podjechał blisko niej, otworzył szybę na wysokości jej twarzy i krzyknął - Jeśli nie chcesz pojechać na dołek to wsiadaj - zaapelował, dłonią klepiąc miejsce pasażera w swoim samochodzie.

Elena Santorini