Strona 1 z 1

Nie każdy bohater nosi pelerynę, czasem ma na sobie mini i szpilki

: pt gru 19, 2025 12:06 pm
autor: Maddie Lennox
Każdy dzień wyglądał dokładnie tak samo, praca, polewanie drinków, gadanie z klientami, a potem szybka zmiana ubrania na magazynie i Maddie leciała na parkiet. Nigdy nie potrafiła sobie radzić w trudnych sytuacjach, w sensie takich swoich życiowych. Bo w innych trudnych to umiała tak przynajmniej jej się wydawało. Pewna siebie z niej dziewczyna była, znała swoją wartość, ale była też człowiekiem i ciężko znosiła rozstania, szczególnie wtedy kiedy facet znika bez słowa, a ona znów zostaje sama jak palec. Wtedy zastanawia się czy to coś z nią jest nie tak, że każdy tak od niej ucieka. Powinna się już przyzwyczaić do myśli, że swoje kolejne lata spędzi w jakimś klasztorze w górach w dziwnym habicie i codziennie będzie się modlić. Zanim jednak do tego dorośnie to z problemami sobie radzi właśnie tak: imprezując i testując jak bardzo ma słabą głowę, a nie oszukujemy się, ma ją w chuj słabą.
Była szczęśliwa, nie liczyła godzin jakie spędziła w klubie, ale kiedy robiło się powoli pusto stwierdziła, że to czas na zakończenie swojej dzisiejszej przygody. Zabrała torebkę z zaplecza i skierowała się do wyjścia głównego, po przekroczeniu progu rozejrzała się, a jej spojrzenie przykuły policyjne światła radiowozu, który zatrzymał się tuż obok innego samochodu, tuż przy krawężniku.
A, że Maddie miała dzisiaj naprawdę dobry dzień, a facet, którego zatrzymali z daleka wyglądał na przystojnego postanowiła mu pomóc, a wszystko było lepsze od siedzenia w domu. Skierowała tam swoje kroki chociaż w szpilkach nie było to łatwe.
- Kochanie, tutaj jesteś! - zawołała już z daleka chcąc zwrócić na siebie uwagę i obcego gościa i policjantów. Kilka kroków później Maddie stanęła obok nieznajomego i chwyciła go za ramię, aby po pierwsze się podeprzeć bo te szpilki może i ładne, ale cholernie nie wygodne i zrobiła to też dlatego aby jakoś nadać koloru tej historii.
- Znów zaparkowałeś w niedozwolonym miejscu? Czy o co chodzi? - zapytała spoglądając na nieznajomego, bo aktualnie to policjantów miała w nosie, bo oni na nich oka zawiesić ani nic ciekawszego bo widać, że to jacyś sługusy.
Za chwilę jednak usłyszała jak jeden z policjantów dziwnymi dźwiękami starał się zwrócić uwagę Maddie na siebie, blondynka powoli przekręciła głowę w jego stronę.
- A Pani to? - zapytał jeden z policjantów patrząc na Maddie jak na kobietę, która wraca z nocnej zmiany. Blondynka zacisnęła usta w wąską kreskę, wywróciła teatralnie oczami.
- Maddie, dziewczyna tego tutaj niewinnego obywatela. Jaki jest powód zatrzymania? - zapytała starając się aby jej głos brzmiał jak najbardziej trzeźwo, tak samo jak zdania, które składała.
- Niedaleko stąd odbywał się nielegalny wyścig, podobny samochód brał w nim udział. Spisujemy. - odezwał się ten sam policjant patrząc to na Maddie to na zatrzymanego mężczyznę, a potem na auto. Lennox zmarszczyła delikatnie brwi, uśmiechnęła się delikatnie i spojrzała najpierw na policjanta, a potem na swojego "chłopaka".
- To niemożliwe, czekał tutaj na mnie aż skończę zmianę w klubie. Prawda, kochanie? - ostatnie słowa skierowała do mężczyzny.
Jay Cooper

Nie każdy bohater nosi pelerynę, czasem ma na sobie mini i szpilki

: pt gru 19, 2025 1:52 pm
autor: Jay Cooper
#3


Nie spodziewał się tego, że tak długo po zgubieniu pościgu policja dalej będzie węszyć po mieście. Zaparkował auto na jednej z najbardziej zatłoczonych przecznic - zwłaszcza dziś, gdy są imprezy - i chciał w ten sposób wtopić się w tłum. W najgorszym przypadku pójść do klubu. Nagle niebieskie światła odbijające się od szyb zwróciły jego uwagę. Policjant podszedł do niego i zaczął wypytywać o bardzo niewygodne rzeczy. Musiał wymyślić jakąś bajeczkę, którą uda mu się ich spławić.
Był trochę wybity z tropu, gdy filigranowa blondynka zaczęła nazywać go swoim kochaniem, a chwilę później jak gdyby nigdy nic podeszła do niego i zaczęła się przytulać. Na szczęście Jay szybko łączy kropki i zrozumiał, że dziewczyna po prostu chciała uratować mu dupę swoim zachowaniem, co bardzo doceniał. Odpalił swoją grę aktorską najlepiej jak potrafił, aby na te kilka chwil udawać parę.
Czekałem tutaj na Ciebie i... sama widzisz — zakomunikował, a następnie wzruszył ramionami. Nie do końca wierzył, że ta historia przejdzie, ale mógł chociaż spróbować, bo przecież co mu teraz szkodziło? Mandat to na pewno drobnostka przy tym co faktycznie mogłoby się stać, gdyby faktycznie padło hasło o tym, że brał udział w wyścigach dzisiejszego wieczoru. Wtedy mogłoby być naprawdę niezbyt kolorowo.
Z dużą uwagą przyglądał się całej sytuacji i temu jak prowadziła konwersację z policjantem. Maddie. A więc tak miała na imię. Jay kojarzył ją z widzenia z klubu, bo przecież często tutaj przychodził, ale nigdy nie mieli zbytnio okazji, aby zamienić ze sobą kilka zdań. Mimo wszystko cała ta sytuacja i to w jaki sposób zaczęła go bronić była naprawdę zabawna, a sam zainteresowany ledwo co powstrzymywał się przed śmiechem. Nawet na sekundę nie pomyślał, aby wejść jej w zdanie, bo bardzo dobrze radziła sobie w tej sytuacji. — Tak, wszystko się zgadza. Jak co każdy weekend przyjechałem odebrać Cię z pracy — potwierdził, a następnie przytaknął głową na potwierdzenie słów. Był w szoku jak świetnie szło jej kłamanie i nawet on nie był w tym aż tak dobry, a wiadomo jak wiele do ukrycia miał młody Cooper. — Jeżeli Pan chce to możemy uzyskać dostęp do kamer w klubie i udowodnić, że jestem tu od dłuższej chwili — zaryzykował licząc na to, że policjant wcale nie będzie chciał zerknąć na kamery. Jeżeli powiedziałby, że chce je zobaczyć to dopiero później zaczęliby się tym wszystkim martwić, a tak po prostu szedł na żywioł.
Los chciał, że naiwny policjant jak to oni mają w zwyczaju pogroził mu tylko palcem i chwilę później odjechał. Jay roześmiał się głośniej nie wierząc w to co właśnie się tutaj wydarzyło. Od razu odwrócił się w kierunku blondynki i wykorzystując niewielką odległość, która ich dzieliła, zapoczątkował rozmowę, nachylając się w jej kierunku. — Jak mogę Ci się odwdzięczyć, Maddie? — zapytał, a jeden z kącików ust powędrował ku górze.
Maddie Lennox

Nie każdy bohater nosi pelerynę, czasem ma na sobie mini i szpilki

: sob gru 20, 2025 7:38 am
autor: Maddie Lennox
Całe szczęście mężczyzna szybko załapał o co chodziło i brał udział w tej dość komediowej akcji, bo gdyby wypalił jakiś głupi tekst typu "kim babo jesteś" to oboje mieliby przerąbane. Chociaż gdyby sytuacja była krytyczna Maddie wyciągnęła by z rękawa tajnego asa, którym było jej nazwisko, a przecież żaden szanujący się policjant zaczynać z Lennoxami nie chciał. Całe szczęście nie musiała tego używać, bo po pierwsze nigdy nie lubiła jeździć po swoim nazwisku i korzystać z niego to po drugie wierzyła, że jej ładne oczy załatwią sprawę.
- Jak zwykle pakujesz się w kłopoty, zostawić Cię na chwilę samego. - rzuciła wywracając oczami i zachichotała jak jakaś rasowa nastolatka co idealnie pasowało do jej zaróżowionych od alkoholu policzków. W głębi duszy naprawdę modliła się aby policjanci nie byli na tyle upierdliwi na jakich wyglądają. Z resztą nie powinna narzekać, sama się to wpakowała, mogła odwrócić się na pięcie i odejść, ale przecież nie byłaby sobą. Lubiła zadymy, a wieczór bez adrenaliny to wieczór stracony, szczególnie dla niej.
- Widzicie, musieliście się pomylić. Dla Was każdy obywatel wygląda jak przestępca, szczególnie jeśli jeździ dobrym autem. - dodała ręką wskazując na pojazd mężczyzny, który stał zaparkowany tuż obok nich. Mads na autach się kompletnie nie znała, dla niej to były tylko cztery koła i kierownica, nic więcej, ale rozumiała zajawkę.
Wstrzymała oddech kiedy jej "chłopak" odezwał się i powiedział coś o monitoringu. Na twarzy dalej malował się jej uśmiech, stała twardo licząc, że jednak tych kamer nie zobaczą. Bo wtedy to już gwóźdź do trumny dla nich obojga. Co mu do głowy strzeliło aby o tym wspomnieć, Jezu Ci faceci to kompletnie nie myślą.
Po przemyśleniu sprawy policjanci odpuścili, coś tam marudzili, a potem wsiedli w radiowóz i najzwyczajniej w świecie odjechali. Maddie nawet im pomachała na pożegnanie, powinna im środkowy palec pokazać, ale istniało ryzyko, że wrócą, a tego oboje nie chcieli.
- Kamery? Serio? Dobry pomysł! Dobrze, że byli na tyle leniwi, że im się nie chciało, kochanie. - nie nie byłaby sobą gdyby nie wypomniała mu tego genialnego pomysłu, zła nie była bo na twarzy miała uśmiech.
- Co do odwdzięczenia się... - zamilkła na chwilę i zdecydowanie bezczelnie zmierzyła go swoim spojrzeniem, a uśmiech na jej buzi zmienił się na taki bardziej prowokacyjny.
- Coś by się ciekawego wymyśliło, ale na obecny moment to możesz mnie zabrać na jakąś przejażdżkę skoro uratowałam Ciebie i Twoje auto. - i tak nie miała nic lepszego do roboty, a noc w aucie z nieznajomym była akurat na jej liście nieodpowiedzialnych i głupich rzeczy jaką miała zamiar zrobić. A co tam, raz się żyje.
Jay Cooper