Strona 1 z 2

#6

: wt gru 23, 2025 6:22 pm
autor: Mizzy Thembo
Nadchodzące święta nieco przerażały Mizzy, ponieważ do tej pory ich nie obchodziła. Nie wyniosła tego z domu, więc też nie praktykowała, chociaż zazdrościła w duchu ludziom, którzy świętowali z bliskimi. Jednakże tegoroczne święta były pierwszymi, które obchodziła, chociaż nie miała pojęcia za bardzo jak zrobić odpowiedni nastrój.
Kupienie choinki było najprostszą rzeczą w przygotowaniach. Jak się okazało potem nabyła za mało ozdób oraz lampek, więc świąteczne drzewko wyglądało nietypowo skromnie. Była średnio zadowolona z wyglądu, ale też jakoś dało się znieść ten widok.
Z prezentem dla Tyli było mega ciężko. Zamierzała kupić jej coś związkowego z komputerami, ale się na tym nie znała. Ostatecznie kupiła jej coś innego, chociaż nie widziała, czy Tyli się spodoba. Chociaż najważniejsze w tym wszystkim było to, że miały je spędzić razem.
Mizzy poświeciła dużo czasu na studiowanie bożonarodzeniowych potraw kanadyjskich oraz litewskich. Ostatecznie zabrała się za przygotowanie miksu potraw z obu krajów, nie chciała przesadzić z jedzeniem. Lodówa nie pomieściłaby za wiele jedzenia, a nie miała balkonu, żeby tam przechować to, co trzeba.
Najwyżej Tyla dostanie na drogę do domu. A może nawet zechce zostać u niej do jutra, bo wspólnym wypadzie na łono natury w lecie? Nie zamierzała się rzucić na swoją dziewczynę, to jeszcze nie ten czas.
Nie zamykała zamka w drzwiach, żeby Tyla mogła sobie swobodnie wejść jak już zawita w jej skromne progi. Gospodyni wystroiła się nawet w sukienkę na te święta, którą kupiła w second jadzie, w okazyjnej cenie. Chciała ładnie wyglądać dla Tyli, która nawet w worku po ziemniakach wyglądałaby zjawiskowo, jak we wszystkich. Tyla była po prostu piękną młodą kobietą, za którą Mizzy szalała.
Przy akompaniamencie standardowego świątecznego zestawu piosenek z Last Christmas na czele podgrzewała jedzonko.

Tyla Andrulyte

#6

: wt gru 30, 2025 2:30 pm
autor: Tyla Andrulyte
9.
W kwestii świąt dziewczyny raczej się nie różniły. W domu Tyli również nie praktykowano tradycji tak namiętnie jak w przypadku innych, zwyczajnych osób. Po prostu było wiadomo, że były święta, było wolne, ale to wszystko. Rzadko kiedy otrzymywała prezenty porządniejsze niż skarpety czy nowa piżama z taniego materiału. Z jedzeniem też nie było tak wielkiej różnorodności. Szybko nauczyła się zatem, że świąt nie warto było wyczekiwać, bo będą wiecznie takie same. Dopiero w tym roku miało się coś zmienić, po otrzymaniu zaproszenia od Mizzy.
Mimo wszystko miała problem, by przerzucić się z Grincha na osobę tolerującą to święto w minimalnym stopniu. Dalej irytowały ją wciskane wszędzie świąteczne ozdoby, dodatki i specyficzna, świąteczna muzyka w głośnikach w miejscach publicznych. Potrzebowała chyba kilkunastu kolejnych lat, by odwrócić swoją niechęć na tyle, by nie krzywić się na widok każdej figurki mechanicznego Mikołaja wspinającego się po drabinie, albo, bardziej nowocześnie, twerkującego do remixu Mariah Carey.
Starała się jednak skupić na prezencie dla swojej ukochanej. Oczywiście zamierzała podarować jej kupiony przed miesiącami odtwarzacz płyt winylowych, który zamiast pod adresem Thembo wylądował u niej, ale nie chciała by ten prezent był tak skromny. Nie tylko przez fakt, iż ich relacja wciąż się rozbudowywała (mimo pesymistycznych prognoz Tyli), ale również i przez to, że Mizzy obiecała przygotować jedzonko na tę okazję. Znała ją już na tyle dobrze, by wiedzieć, że pewnie włoży w nie całe serce. A że ona nie miała za wielkiego pola do popisu, postawiła na cały wkład w upominek.
Pewnie uprzedziła ją, że drzwi są otwarte, bo inaczej Andrulyte nie miałaby śmiałości wejść do mieszkania ot tak. I tak czuła się dziwnie, otwierając drzwi, a następnie bez słowa ściągając buty w przedsionku. Też potrzebowała czasu, by przyzwyczaić się do aż takiej swobody.
Mizzy, jestem. — zakomunikowała, odkładając buty na bok i prostując się finalnie, poprawiając spodnie od swojego outfitu. Oczywiście, że nie włożyła sukienki, stawiając na bardziej chłopięcy styl ubioru, ale ubrała się stosownie do okazji. A przynajmniej taką miała nadzieję. — Gdzie jesteś? — rzuciła jeszcze, nie chcąc pałętać się bez celu po całym mieszkaniu. Do jej uszu już dotarła świąteczna muzyka, ale skomentowała ją jedynie westchnięciem. Musiała się w końcu przyzwyczaić, tyle.

Mizzy Thembo

#6

: śr gru 31, 2025 3:02 pm
autor: Mizzy Thembo
Miło było tak się dla kogoś starać, co Mizzy odkryła całkiem niedawno. Nie był to stracony czas, a spędzony bardzo produktywnie. Przy okazji poznawała kuchnię litewską i spróbować smaków dzieciństwa swojej dziewczyny. Musiała jednak przyznać, że jak smakowała zupę z buraków, zwaną barszczem, to nie bardzo jej to smakowało. Niemniej jednak zje mały talerz, do którego nawrzuca więcej pierogów.
Przygotowując wszystko na spokojnie podśpiewywała pod nosem te najbardziej znane fragmenty świątecznych hitów. Robiła to trochę nieświadomie, ale raczej większość ludzi tak miało.
W pewnym monecie, akurat gdy zagotowała się woda na pierogi, poczuła potrzebę pójść po kontemplować na tronie. Ostanie niczego jej brakowało to problemy żołądkowe.
- O Tyluś, kochaniutka, super, że jesteś - dobiegł stłumiony głos gospodyni zza łazienkowych drzwi, a po chwili dało się słyszeć spuszczaną wodę sedesie i tą lecącą z kranu do mycia rąk. - Poszłam za potrzebą, jak miałam wrzucać uszka do wody - wyjaśniła wychodząc z łazienki z ręcznikiem wycierając ręce. - Za dużo się wczoraj na wieczór najadałam i taka sytuacja - dodała na zakończenie tej historii odwieszając ręcznik na haczyk przy umywalce.
Podeszła do Tyli, żeby pocałować ją w policzek na powitanie. Miło było znów widzieć swoją ukochaną, chociaż nie minęło za dużo czasu odkąd się widziały.
- Jeszcze chwile potrwa nim zasiądziemy do jedzonka, bo trzeba do nowa zacząć gotować pierogi - wyjaśniła, bo nie wiedziała czy Tyla jest mocno głodna czy też nie. - Chcesz coś pić zanim zasiądziemy do stołu?
Całkiem podobało jej się w roli pani domu, więc po ślubie będą się dzieliły obowiązkami domowymi. Chociaż Mizzy mogła je wziąć na siebie, jak już dojdą do tego etapu.

Tyla Andrulyte

#6

: sob sty 03, 2026 10:32 am
autor: Tyla Andrulyte
Tyli z pewnością będzie bardzo miło, że jej dziewczyna tak chętnie chłonęła jej kulturę, zwłaszcza pod kątem kulinarnym. Nie, żeby była jakimś wielkim łasuchem czy miłośniczką litewskich specjałów, ale wiele potraw, które miała okazję spróbować, dość dobrze zapisały się w jej pamięci. Sama osobiście lubiła buraki i chyba były jednymi z nielicznych warzyw, które była w stanie zjeść bez krzywienia się czy narzekania. Innym wyjątkiem były warzywa tworzące chłodnik litewski, choć takiej botwinki chyba nie zjadłaby samej.
Nie spodziewała się, że głos Mizzy dobiegnie ją akurat z toalety, ale nie skomentowała tego ani słowem. Normalna, naturalna potrzeba, więc mogła jej akurat wybaczyć. Nie skierowała swoich kroków w tamto pomieszczenie, dając jej trochę prywatności. Coś, czego Tyla często nie miała – jej matka potrafiła wchodzić za każdym razem, nawet mimo powtarzających się próśb. Nie, żeby się wstydziła. Po prostu tak bardzo odczuwała braki prywatności z wczesnych lat, że teraz dosłownie każda podobna sytuacja, w warunkach gdzie miała jednak możliwość na nieco więcej swobody, mimowolnie ją denerwowała.
Aaa, rozumiem. — pokiwała głową. Ściągnęła nieco brwi, słysząc kolejne słowa dziewczyny. — Oj, to musisz uważać dziś… Ale już lepiej? — spytała, mając nadzieję, że nie brzmiała jakoś wścibsko. Chciała się upewnić, czy Mizzy nie boli już brzuch, bo jednak dzisiaj czekała je wyżerka. Trochę byłby przypał, jakby teraz wyskoczyły im nagle jakieś żołądkowe dolegliwości.
Uśmiechnęła się, również cmokając ją w policzek. Cieszyła się, że już przyzwyczajała się do tego gestu na tyle, by jej twarz za każdym razem nie przypominała pomidora.
Nie ma problemu, mogę poczekać. Z głodu nie umieram. — zaczęła dreptać za Mizzy w kierunku kuchni, by ewentualnie coś pomóc. Tutaj wręcz się do tego garnęła, bo wiedziała, że nie dostanie całego dziesięciominutowego wywodu na temat tego, co zrobiła źle podczas przygotowywania jakiejś potrawy. — Chętnie napiję się herbaty, dzisiaj jest trochę chłodno, więc bym się rozgrzała. Wstawić wodę? — zaproponowała, zwracając się w kierunku dziewczyny. Chciała się na coś przydać, nawet jeśli to będzie tylko i wyłącznie głupie wyciągnięcie saszetek herbaty, wsadzenie ich do kubka i zalanie wrzątkiem.

Mizzy Thembo

#6

: sob sty 10, 2026 7:29 pm
autor: Mizzy Thembo
Tak miło było widzieć potem zadowolenie Tyli, że coś jej smakowo. Mizzy nie miała pojęcia jak powinny owe potrawy smakować, więc robiła wszystko na czuja. Dosłownie wykonywała każde polecenie z przepisu. Jak nie wyjdzie to napiszę negatywną opinię pod przepisami, które brała z internetu.
Miło jej było, że Tyla się o nią martwi, a szczerze mówiąc nie chciała martwić swojej dziewczyny w ich pierwszych wspólnych świętach.
- Jak się zjawiałaś to już w najbliższym - zapowiedziała z uśmiechem. -To chwilową niedyspozycja, o której możemy śmiało zapomnieć.
Nie wypadało kazać gościowi czekać, ale z fizjologią nie dało się wygrać. Taki był niestety ludzki los, a ogranizm czasami potrafił płatać mało przyjemnie figle.
-To się cieszę - dodała, chociaż sama była trochę głodna. Nie jadła dzisiaj za dużo, żeby móc najeść się bożonarodzeniowego obiadu. - Rozgość się kochanie, a ja wracam do garów.
Bardzo cieszyło ją, że Tyla już oswoiła się z pierwszymi bliższymi kontaktami. To znaczyło, że ich relacja weszła na nowy etap, zbliżyły się do siebie jeszcze bardziej. A może zdarzy się świąteczny cud i zaczną się przytulać!
- A chętnie skuszę się na herbatkę z twojej słodkiej rączki - dodała, gdy wróciły razem do kuchni, a właściwe aneksu kuchennego.
Pomieszczenie akurat nadawało się na dwie osoby, z czego Mizzy kursowała pomiędzy lodówką, a kuchenką. Fajnie było we dwie, tak gwarnie, nie pusto jak gotowała, gdy była sama. Wrzucając do gotującej się wody powoli uszka, żeby nie chlapać gorącą wodą dookoła. Uważnie przeczytała opis, ile czasu ma je gotować. Takie cuda przyrządzała po raz pierwszy i nie wiedziała jak się z tym obchodzić.
- Możesz zostać na noc jakby się nam kolacja przedłużyła - zaproponowała mieszając powoli w garnku.


Tyla Andrulyte

#6

: ndz sty 11, 2026 11:00 am
autor: Tyla Andrulyte
Potrawy to jedno, natomiast zadowolenie kubków smakowych to już nieco inna sprawa. Tyla też była dość specyficzna pod tym względem, ostatnio notując wiele zmian w swoich upodobaniach smakowych, nawet tych wieloletnich. I tak doceniała sam fakt, że Mizzy usiłowała wykonać litewskie potrawy tak dobrze, jak tylko mogła. Nawet jeśli nie będzie jej do końca smakować przez samą specyficzność potrawy, pewnie zje wszystko do ostatniego okruszka, by jej dziewczynie nie było przykro.
Okej. Ale jakby się coś jeszcze działo to mów. — poprosiła, nie chcąc, by Mizzy celowo ukrywała przed nią jakiś dyskomfort tylko i wyłącznie z powodu wyjątkowej okazji, jaką były święta. Takich rzeczy się nie lekceważy, zwłaszcza u osób najbliższych. Gdyby to natomiast Tyla miała jakiś zdrowotny problem, pewnie by to przemilczała. Jak to ona.
Dobrze. Jak będziesz potrzebować pomocy to dawaj znać. — sama z siebie nie bardzo wiedziała, kiedy i jak powinna zareagować, nie chcąc przekraczać niektórych granic. Dlatego też bardzo sobie ceniła to, gdy ktoś wydawał jej jasne polecenia i nie miał pretensji, że magicznie nie wyczytała ich sobie z czyjejś głowy.
Super! To już nam robię. — nawet klasnęła w dłonie w klasycznym dla siebie, nieprzesadnym entuzjazmem. Przygotowała kubki i herbaty dla nich obu, a potem już tylko czekała, aż wstawiona w czajniku woda się zagotuje. Żadna filozofia, ale cieszyła się, mogąc wykonać nawet tak drobną rzecz.
Z uwagą przyglądała się temu, jak Mizzy krzątała się po kuchni. Niby tyle razy widziała, jak robiła to jej własna mama, ale zupełnie inaczej czuła się w obecnej sytuacji. Nie czuła się jak intruz, bardziej jak element pasujący do układanki. Może niewielki, niewiele znaczący, ale wciąż pasujący.
Jasne. Mama nie powinna mieć nic przeciwko, tylko dam jej wtedy znać że zostanę. — umyślnie pominęła fakt, że jej mamie pewnie będzie przykro, gdy zdecyduje się na święta ze swoją dziewczyną. Ale Tyla miała do tego pełne prawo. W dodatku, spędzała z mamą każde święta od początku swojego życia. Najwyższa pora, by nieco zmienić tę oklepaną, nudną rutynę.

Mizzy Thembo

#6

: pn sty 12, 2026 5:10 pm
autor: Mizzy Thembo
Dużo potraw z kuchni litewskiej wyglądało dość podejrzanie, a człowiek je też wzrokiem. Nie musiało to oznaczać, że są one paskudne tak jak wizualnie się prezentują. Może właśnie wbrew temu, jak się wizualnie prezentowały, były bardzo smaczne? Mizzy wychowała się bardziej na gotowych dniach i fast foodach.
- Oczywiście niezwłocznie cię poinformuję - zapewniła cmokając Tylę w policzek. - Jak tylko Cię widzem to się czuje jak ten młody bóg - dodała.
Życie nauczyło ją nieokazywania słabości, a jeśli już to pokazywać go jak najmniej. Szczerze doceniała troskę swojej dziewczyny, ale nie łatwo było tak po prostu zmienić swoich nawyków. Mimo to wiedziała, że powinna, bo nie chciała przysparzać Tyli dodatkowego, niepotrzebnego stresu.
- Powinnyśmy sobie kupić kubki do pary - wyjechała z pomysłem.
W końcu były parą, a po to się jest z kimś, żeby robić różne fajne rzeczy we dwie. Poza tym nie miała do tej pory takiego poważnego związku. A będąc ze swoją ukochaną obecną chciała robić dużo rzeczy wspólnie lub posiadać przedmioty, mogące symbolizować fakt, że są razem. Nie wiedziała jak na tą sprawę zaopatruje się jej dziewczyny, będę wierzyła, że nie będzie mieć nic przeciwko.
A do gotowania w małej kuchni zrobiło się trochę ciepło, biorąc pod uwagę włączone wszystkie palniki oraz gotująca się woda w czajniku. Mimo wszystko nie dało się tego odczuć, wręcz przeciwnie. Był to taki pozytywny mały chaos, mające na celu przyrządzenia niech pierwszej wspólnej świątecznej kolacji. Na pełnię inaczej czuło się we własnych czterech ścianach, jeśli nie było się w nim samą. Obecność Tylk bardzo dużo wnosiła wszyscy na fakt, że po prostu była.
-W przyszłym roku możemy spędzić święta z twoją mamą, o ile nie będzie miała nic przeciwko zasugerowała.
Bardzo chciałaby, żeby mama jej dziewczyny ją polubiła je zaakceptowała. Zależało jej, aby mieć dobre relacje z przyszłą teściową, chociaż nawet nie były jeszcze zaręczone.

Tyla Andrulyte

#6

: wt sty 13, 2026 2:29 pm
autor: Tyla Andrulyte
Były potrawy, które wyglądały potwornie, ale smakowały nieziemsko. Było natomiast też takie jedzenie, które w żadnym aspekcie nie zachwycało, prowokując jedynie do zastanowienia pod tytułem „dlaczego?”. Prawda była jednak taka, że istniały gusta i guściki. Kto wie, może istnieli fani najbardziej niesmacznego jedzenia, bo im akurat bardzo smakowało. Kuchnia litewska miała z pewnością wielkie zróżnicowanie, więc ciężko było stwierdzić co do jednego, co mogło smakować, a co nie.
Jak młody bóg? Który na przykład? — powtórzyła, po czym parsknęła cicho. Jednocześnie nie mogła powstrzymać drobnego uśmiechu cisnącego się na jej usta, gdy dostała buziaka w policzek. Tyla miała podobnie w kwestiach słabości, choć u niej był to zwyczajnie wykształcony nawyk duszenia wszystkiego w sobie. Za każdym razem gdy wspominała o swoim zdrowiu, jej mama zawsze urządzała sobie konkurs pod tytułem „kto ma większe prawo do bycia zmęczonym”. Było to na tyle irytujące, że w końcu przestała się dzielić takimi rzeczami.
Ej, to jest super pomysł! Zwłaszcza, że potrzebuję swojego kubka u ciebie. I ty swojego u mnie. — zauważyła, nawet nie kryjąc ekscytacji w swoim głosie. Takie drobne rzeczy, drastycznie różniące się od jej codzienności, były dla niej bardzo podbudowujące. Podkreślały one fakt, że były w związku, a Andrulyte bardzo się to podobało.
Ciepło w kuchni było niemalże namacalnym, świątecznym nastrojem panującym wokół. Chaos czy nie, było to coś naprawdę pozytywnego, przywołującego uśmiech na twarzy. Tyla od razu czuła różnicę, może nie przez samo święto, ale głównie za sprawą obecności jej ukochanej tuż obok. Posmakowała tego już na ich wspólnym wyjeździe i wcale nie zamierzała z tego rezygnować. Czuła się tak zdecydowanie lepiej niż we własnym mieszkaniu i matką nad swoją głową.
Nic przeciwko? Ona już coś gderała że nie zaprosiłam cię w tym roku chociaż na chwilę. Chociaż może to po części przez fakt, że to moje pierwsze święta bez niej. — nie zdziwiłaby się, gdyby nie przeżywała teraz jej nieobecności, choć pewnie poszła na Wigilię do kuzynostwa Tyli. Sama na pewno by nie wysiedziała w taki dzień.

Mizzy Thembo

#6

: śr sty 14, 2026 4:15 pm
autor: Mizzy Thembo
-Dobre pytanie jaki bóg - potarła brodę wymyśleniu, ponieważ w kwestiach religijnych Jej Biedna leżała i Kwiczała. – Może jakiś bogaty i mieszkający w ciepłych krajach, albo chociaż żeby gdzieś w ciepłym klimacie miał jakieś zakwaterowanie.
Lubiła Ciepłe klimaty, chociaż nigdy nie byłam w żadnym kraju spełniającym ten wymóg. Nowa jedynie kanadyjskie lata w tym mieście. Niemniej jednak kiedyś na pewno uda jej się wraz ze swoją ukochaną pozwiedzać trochę świata. Musi od nowego roku zacząć coś odkładać. Nawet jeżeli nie na wakacje to na pewno na jakieś zaręczynowy przedmiot, ślub oraz wesele czy też wkład własny na poczet wynajmu wspólnego mieszkania w przyszłą narzeczoną. Przemknęło jej przyznać, że fajnie by było, aby ojciec którego nie znała okazał się bogaty i ją odnalazł
- Ja mam jeszcze lepszy pomysł - Zrobiła dłuższą pauzę, nim zdradziła co jej też przyszło do głowy. - Pójdziemy na zajęcia z ceramiki i same stworzymy sobie kubeczki - Wykończyła oczekujący na pozytywne przyjęcie przez twoją słuchaczkę.
Takie własnoręcznie wykonanie przedmiotu wydawało jej się całkiem ciekawym pomysłem. Chociaż perspektywa wytwarzania czegoś na kole garncarskim, gdy oglądała w telewizji, nie wyglądała jakoś szczególnie trudne. Niemniej jednak sama konsystencja gliny zbytnio nie zachęcała.
- Aż mi teraz głupio, że przeze mnie twoja mama siedzi sama. A wystarczyło chwilę wcześniej o tym pomyśleć i uniknęło by się takiej gafy.
Odruchowo nie pomyślała, że mama może pójść do kogoś innego na święta. Przeciwieństwie do niej tyle miała rodzinę, którą mogła obchodzić różnorakie święta oraz uroczystości. Przeszło jej teraz przez myśl, że z czasem będzie musiała ich wszystkich poznać i nie miała na najmniejszego pojęcia jak na nią to reagują.
- Po świętach musisz mnie koniecznie umówić z twoją mamą, żebym mogła zamazać to złe wrażenie jak ja zrobiłam, chociaż się jeszcze nie znamy.

Tyla Andrulyte

#6

: czw sty 15, 2026 12:27 pm
autor: Tyla Andrulyte
Z tego co kojarzę to większość Bogów, przynajmniej tych greckich, mieszkała na Olimpie. Na tej górze takiej. Chociaż chyba nie wszyscy. Może jakiś ma domek letniskowy gdzieś w ciepłym miejscu. — w finale Tyla wzruszyła ramionami, uśmiechając się z rozbawieniem pod nosem. Mitologie zawsze jej się mieszały, tak samo jak imiona tych greckich i rzymskich bóstw. A jeszcze były przecież mniej znane osobliwości, o których możliwe nawet że nie słyszała. Ciepłe kraje na pewno miały swoje wierzenia, z którymi być może powinny się w ramach świątecznej aktywizacji czy coś w tym stylu. Mogłoby im to posłużyć jako przedsmak jakiejś wycieczki na przyszłość, bo Andrulyte też z chęcią zwiedziłaby inne kraje. Nigdy nie miała do tego okazji, więc ponownie, w czymś znowu miała identyczne przeżycia.
No to by mógł być dobry pomysł… Gdybym nie była prawie że pewna, że wyjdzie mi jedynie koślawa gruda zamiast kubka. — nie chciała niszczyć jej entuzjazmu, ale była święcie przekonana, że takie rzeczy nie są na jej ręce. Mogła grzebać w komputerach, ale własnoręczne twory… Postawiła na szczerość, by w finale obie nie skończyły rozczarowane.
Ale ona nie jest teraz sama. Poszła do moich kuzynów, mówiła że się tam wybiera. Gdybym została w domu to pewnie wtedy by ze mną siedziała. — wyjaśniła, nie mogąc powstrzymać uśmiechu. — Ale to bardzo miłe, że pomyślałaś o mojej mamie w ten sposób. Na pewno to doceni. — a przynajmniej taką miała nadzieję.
Spokojnie, żadnego złego wrażenia nie masz. — reakcja Mizzy sprawiła, że zaśmiała się cicho, kręcąc nosem. — Ale mogę zapytać ją byś wpadła do nas na obiad po świętach. — obiecała po krótkiej chwili, kiwając głową. Jej matka pewnie będzie wniebowzięta jak tylko Tyla zacznie częściej zapraszać do siebie swoją drugą połówkę. Ona to tylko się bała, że ta zacznie ją oczerniać przy stole, a tego wolała zdecydowanie uniknąć.

Mizzy Thembo