Ten, w którym Jamie dostaje prywatnego lekarza
: śr gru 24, 2025 3:36 pm
Samotne spędzanie świąt ma swoje plusy i minusy. Po pierwsze nie masz presji na robienie tych wszystkich rzeczy, które powinno się przygotować na święta. Wystawne kolacje, dużo prezentów i tak dalej. Co prawda Jamie korzystała z gościnności swojej kuzynki i jej żony w wigilię i poranek świąteczny, ale reszta świąt raczej była tylko dla niej, jakkolwiek smutno by to teraz nie brzmiało. Miała sporą rodzinę, ale dalszych kuzynów, a jeśli chodzi o najbliższych, to była sama sama...
Kolejnym minusem było to, że robienie rzeczy, które tradycyjnie robi się w grupie, albo we dwoje było trochę niezręczne. Przez to zazwyczaj Jamie zaszywała się w kuchni swojej cukierni, przygotowując zamówione ciasta dla rodziny i klientów. Ale w tym roku miało być inaczej. Park postanowiła w sercu, że już nigdy nie będzie beznadziejna na święta i nawet jeśli jest sama, to może robić wszystko to, co lubiła. Albo znajdzie się towarzystwo, albo nie. Ale na pewno nie przeszkodzi to jej w dobrej zabawie i stworzeniu sobie atmosfery świąt.
Dlatego w końcu odgrzebała swoje łyżwy, na których tradycyjnie jeździła z którymś byłym, a wcześniej mamą i ubrawszy się na tyle ciepło, żeby nie zmarznąć, ale też na tyle lekko, żeby nie spocić się jak świnia, wybrała się na jarmark, gdzie naostrzyła szybko łyżwy i wskoczyła na lodowisko.
Minęło kilka lat od kiedy była ostatnio na lodzie, więc pierwsze ruchy były trochę niezręczne i nieporadne, ale przynajmniej były. Już od jakiegoś czasu ruszył w niej proces leczenia się z pracoholizmu, czy też z uciekania w pracę, przed normalnym życiem. Łaknęła bliskości z innymi, kontaktu z ludźmi poza pracą i czegoś realnego, nie będącego napiętnowane karmelem, wanilią i cukrem.
Jak to zwykle bywa, kiedy załączają się ruchy podświadome i pamięć myślowa, a w tym wypadku jeżdżenie na łyżwach zaczyna iść coraz lepiej, myśli gdzieś odpływają. U Jamie był to rachunek sumienia i ostatnich lat. Bilans zysków i strat, oraz ciche zastanawianie się nad tym, czego chciałaby od życia i przyszłego roku...
I tak, totalnie zamyślona, minęła już trzy razy Michaela, tym razem zostawiając za sobą ogon zapachu pierniczków korzennych. Raz mało na niego nie wpadła, rzucając zamyślone: "przepraszam", ale nie rozpoznała go zupełnie.
Michael Graham
Kolejnym minusem było to, że robienie rzeczy, które tradycyjnie robi się w grupie, albo we dwoje było trochę niezręczne. Przez to zazwyczaj Jamie zaszywała się w kuchni swojej cukierni, przygotowując zamówione ciasta dla rodziny i klientów. Ale w tym roku miało być inaczej. Park postanowiła w sercu, że już nigdy nie będzie beznadziejna na święta i nawet jeśli jest sama, to może robić wszystko to, co lubiła. Albo znajdzie się towarzystwo, albo nie. Ale na pewno nie przeszkodzi to jej w dobrej zabawie i stworzeniu sobie atmosfery świąt.
Dlatego w końcu odgrzebała swoje łyżwy, na których tradycyjnie jeździła z którymś byłym, a wcześniej mamą i ubrawszy się na tyle ciepło, żeby nie zmarznąć, ale też na tyle lekko, żeby nie spocić się jak świnia, wybrała się na jarmark, gdzie naostrzyła szybko łyżwy i wskoczyła na lodowisko.
Minęło kilka lat od kiedy była ostatnio na lodzie, więc pierwsze ruchy były trochę niezręczne i nieporadne, ale przynajmniej były. Już od jakiegoś czasu ruszył w niej proces leczenia się z pracoholizmu, czy też z uciekania w pracę, przed normalnym życiem. Łaknęła bliskości z innymi, kontaktu z ludźmi poza pracą i czegoś realnego, nie będącego napiętnowane karmelem, wanilią i cukrem.
Jak to zwykle bywa, kiedy załączają się ruchy podświadome i pamięć myślowa, a w tym wypadku jeżdżenie na łyżwach zaczyna iść coraz lepiej, myśli gdzieś odpływają. U Jamie był to rachunek sumienia i ostatnich lat. Bilans zysków i strat, oraz ciche zastanawianie się nad tym, czego chciałaby od życia i przyszłego roku...
I tak, totalnie zamyślona, minęła już trzy razy Michaela, tym razem zostawiając za sobą ogon zapachu pierniczków korzennych. Raz mało na niego nie wpadła, rzucając zamyślone: "przepraszam", ale nie rozpoznała go zupełnie.
Michael Graham