Complex Legal Matter
: pn gru 29, 2025 10:26 am
Percival Gardner
Okres świątecznie minął jej zaskakująco spokojnie. Nie zastanawiała się nad tym, co stanie się później. Nadchodzący rozwód rodziców przyjęła wraz z rodzeństwem całkowicie spokojnie. Choć momentami łapała się na tym, że patrząc w niebo, myślała o pewnym prokuratorze. Zniknął z jej życia, a ona czuła delikatną nostalgię. Te kilka miesięcy wydawało się dla niej najbardziej spokojnym okresem. Mogli się nie zgadzać, kłócić, a finalnie i tak dochodzili do siebie. Może dlatego w jej sercu zostawiło to dziwną pustkę.
Powrót do pracy wydawał się być kolejnym kamieniem milowym na zakończenie roku. Dawno nie pracowała w kancelarii. Do większości spraw wolała przygotowywać się w zaciszu domowym. O ile sąsiad nie decydował się zrobić imprezy, siedziała w ciszy. Nikt nie wyprowadzał ją z równowagi, nikt nie zagadywał. Powroty do biura połączone były z dowiedzeniem się, co dokładnie w trawie piszczy. Choć Kovalski lubiła plotki, to nie za każdym razem chciała krążyć dookoła nich.
Razem z poranną kawą zaczęła przyglądać się nowej, głośnej sprawie. To morderstwo było dla niej zaskakująco tajemnicze, za mało poszlak, szybkie aresztowanie. Aż kipiała sprawa od błędów, na które Charlotte chciała móc zwrócić uwagę. Przymknęła na moment oczy, zastanawiając się, w jaki sposób powinna to ugryźć. Z rozmyślań wyrwał ją dźwięk telefonu służbowego i prośba o spotkanie z partnerem w kancelarii.
— Dzień dobry Panie Mecenasie Gardner — zaczęła, wchodząc do gabinetu. Niekoniecznie wiedziała, czego powinna się spodziewać. Może dlatego jeden z kącik ust jej drgnął. Lubiła pracować sama, idealnie domykała sprawy, a wezwanie na dywanik do szefa zawsze pachniało kłopotami — coś się stało, że zostałam wezwana? — może zażyczy sobie od niej kawę? Jako stażystka przeżyła etap przynoszenia ich całej kancelarii — chodzi o tą najnowszą pana Hexleya? — spytała finalnie, a jej usta ułożyły się we wąską linię. Pomoc przy takiej sprawie oznaczałaby brak zaufania względem jej osoby.
Okres świątecznie minął jej zaskakująco spokojnie. Nie zastanawiała się nad tym, co stanie się później. Nadchodzący rozwód rodziców przyjęła wraz z rodzeństwem całkowicie spokojnie. Choć momentami łapała się na tym, że patrząc w niebo, myślała o pewnym prokuratorze. Zniknął z jej życia, a ona czuła delikatną nostalgię. Te kilka miesięcy wydawało się dla niej najbardziej spokojnym okresem. Mogli się nie zgadzać, kłócić, a finalnie i tak dochodzili do siebie. Może dlatego w jej sercu zostawiło to dziwną pustkę.
Powrót do pracy wydawał się być kolejnym kamieniem milowym na zakończenie roku. Dawno nie pracowała w kancelarii. Do większości spraw wolała przygotowywać się w zaciszu domowym. O ile sąsiad nie decydował się zrobić imprezy, siedziała w ciszy. Nikt nie wyprowadzał ją z równowagi, nikt nie zagadywał. Powroty do biura połączone były z dowiedzeniem się, co dokładnie w trawie piszczy. Choć Kovalski lubiła plotki, to nie za każdym razem chciała krążyć dookoła nich.
Razem z poranną kawą zaczęła przyglądać się nowej, głośnej sprawie. To morderstwo było dla niej zaskakująco tajemnicze, za mało poszlak, szybkie aresztowanie. Aż kipiała sprawa od błędów, na które Charlotte chciała móc zwrócić uwagę. Przymknęła na moment oczy, zastanawiając się, w jaki sposób powinna to ugryźć. Z rozmyślań wyrwał ją dźwięk telefonu służbowego i prośba o spotkanie z partnerem w kancelarii.
— Dzień dobry Panie Mecenasie Gardner — zaczęła, wchodząc do gabinetu. Niekoniecznie wiedziała, czego powinna się spodziewać. Może dlatego jeden z kącik ust jej drgnął. Lubiła pracować sama, idealnie domykała sprawy, a wezwanie na dywanik do szefa zawsze pachniało kłopotami — coś się stało, że zostałam wezwana? — może zażyczy sobie od niej kawę? Jako stażystka przeżyła etap przynoszenia ich całej kancelarii — chodzi o tą najnowszą pana Hexleya? — spytała finalnie, a jej usta ułożyły się we wąską linię. Pomoc przy takiej sprawie oznaczałaby brak zaufania względem jej osoby.