Coffee, cake and good company
: wt gru 30, 2025 7:43 pm
Plan na dziś? Praca w terenie.
Boon postanowiła pozwiedzać miasto, ale też miała sporo zleceń do ogarnięcia od swoich japońskich klientów, więc musiała zapakować w swój plecak laptopa. Bez niego to Sirsawat jak bez ręki. Swój pobyt w Toronto przedłużyła, ale to nie zmieniało faktu, że miała przy tym wszystkim od groma zleceń. Niestety różnica czasu była gigantyczna, bo aż 14 godzin, więc jeśli miała pracować to musiała mieć na uwadze, że nie zawsze dostanie odpowiedzi emailowe od razu.
Przed wypadem w teren odwiedziła oczywiście ojca, bo to dla niego tutaj przede wszystkim przyjechała, więc trochę głupio byłoby nie spędzać z nim odrobiny czasu mimo tego, że chłop świeżo po ślubie jest. Poza tym nie widzieli się bardzo długo i jakoś tak mimo wszystko za nim tęskniła. Wpadła do nich na śniadanie, ale nie chcąc mocno zawracać głowy zebrała manatki i ruszyła sobie samotnie w miasto. Lubiła spędzać czas sama. Była tego typu człowiekiem, że wolała własne towarzystwo.
Tułała się ponad dwie godziny i wypadało wreszcie zrobić sobie jakąś przerwę. Plus bateria życiowa się powoli rozładowywała. Jej ciało domagało się kofeiny!
Wstąpiła do tego przybytku, bo było po drodze i miało fajną nazwę! Przekraczając próg kawiarni już wzrokiem wypatrzyła sobie miejscówkę, którą zaraz zajmie jak tylko zamówi kawę. Jednak najpierw musiała poczekać grzecznie na swoją kolej, bo akurat trafiła na czas gdzie zrobiło się tłoczno. Oby tylko nikt przed nią nie zajął jej miejsca, bo będzie gryźć.
-Dużą latte z syropem waniliowym i jeśli macie to ciasto marchewkowe - uśmiechnęła się uroczo do kobiety za kasą. Nie wypatrzyła ciasta marchewkowego, ale może po prostu jest ślepa i nie widzi? Jak nie będzie to tragedii też nie będzie. Weźmie co mają.
Jamie Park