Strona 1 z 1

ten jeden niezapomniany panieński...

: pn sty 05, 2026 9:53 pm
autor: Reece Graham
Już nie pamiętał kiedy wziął udział w tym głupim zakładzie, a już na pewno to luk w jego pamięci dołożył się wtedy wypity alkohol. Zranione serce, cóż poradzić i jak najlepiej mógł je uleczyć? Spotykając się z kumplami na ostry melanż, mający pomóc mu w jednym, a wpędzić w drugie - wziął udział w zakładzie, pewny swojego i wygranej przede wszystkim. Nie przyjmował w końcu innego scenariusza do głowy, okej? Zawsze jak to dumny Graham, parł do przodu biorąc pod uwagę reguły gry, zasady i wytyczone ścieżki, nie oszukiwał jak zapewne kumpel. Nie poradził sobie na końcu tak jakby chciał, a stawka chociaż nie była wielce duża to... była delikatnie mówiąc upokarzająca. Wtedy dużo się z tego śmiał, licząc że przepite głowy na końcu i tak zapomną o tym pomyśle, no bo jak to tak? On jako tancerz? Striptizer strażak na czyimś panieńskim? Przecież od tego są profesjonaliści, osoby żyjące z tego, z takich wieczorów. Rozumiał cięcie kosztów i inne za tej sytuacji, jak na przykład fakt, że był strażakiem i miał niezłe ciało, może i nawet te kocie ruchy. Ale taka zasadzka na niego? I to jeszcze sztylet od najlepszych kumpli? To go nieco zabolało i nawet upodliło.
Nawet jeśli od sytuacji minęło parę miesięcy to i tak, zakład wciąż pozostawał zakładem, a Reece był po prostu honorowy w tym wszystkim. Dostał w końcu od kumpla informację oraz adres i poniekąd małe wytyczne. Teraz i tak był singlem, więc co mu zależało dać się zmacać paru napalonym i pijanym laskom. Przecież to tylko mały element wieczoru, nawet jeśli w dołączonych wytycznych znalazł przezabawne skąpe majty z flagą kanady. Widząc to załamał się podwójnie, ale słowo się rzekło a on po prostu może i potrzebował takiego szaleństwa na tym łez padole? Wylewanie żali po stracie ukochanej, ciągła podróż między domem a pracą i nic właściwie nie miał z tego życia. Może więc to mu doda kopa do działania, do chociażby małej refleksji nad sobą?
Na umówioną godzinę stawił się pod drzwiami w swoim roboczym stroju, wraz z kaskiem, który trzymał na głowie. Ostatnimi resztkami sił ułożył swój palec na dzwonku, oznajmiając już przy okazji i sobie, że klamka zapadła. Nie było odwrotu. Plusem całej sytuacji był fakt, jak mocno kameralna była to impreza, w dodatku mająca miejsce w prywatnym domu, więc połowę wstydu miał już za sobą. Powędrował więc za kobietą, która mu otwarła drzwi i w sumie to niespiesznie przywitał się z resztą pań. Plan był prosty, kilka kocich ruchów dla całego towarzystwa, a potem prywatny pokaz dla tej jednej szczęśliwie wybranej. Brzmiało jak pestka.
W rytm muzyki pokręcił się trochę wokół kobiet, obrzucając je nieco speszonym wzrokiem. Nie był w tym zawodowcem, a przy okazji potrzebował się wczuć. Pierwsza część minęła, a on zdążył pozbawić się górnej części ubioru, pozostając bez koszulki. Uśmiechnął się i poczekał aż panie wybiorą między sobą tą jedną szczęśliwą wybrankę. Jego w tym czasie zaprowadzono do pokoju obok, z dala od całego konkursu. Sam nawet nie zdążył wybadać gruntu i kobiet tam będących, zbyt mocno działała adrenalina oraz... wstyd.
W końcu drzwi się otwarły, a damy już będące chyba w niezłym szale procentów, wepchnęły mu do pokoju jedną z nich, śmiejąc się wniebogłosy. To nie pomagało za grosz, a cała sytuacja wydała się chyba jeszcze gorsza niż występ dla nich wszystkich. - To mam tańczyć czy... oszczędzisz mi tego? - zapytał, widząc jak dziewczyna próbuje pozbierać się ze śmiechu, który nią trząsł. Nie było by w tym nic złego, ale świecił jej tu gołą klatą plus chyba było widać, że to jego pierwszy raz w tym biznesie.


Mara Lakefield