Sit. Drink. Breathe.
: wt sty 06, 2026 2:42 pm
Okres świąteczny i noworoczny był… intensywny. Głównie dlatego, że brała wszystkie możliwe zmiany i robiła absolutnie wszystko, żeby nie siedzieć samej w domu albo jeszcze gorzej – nie musieć iść do matki. Przez cały ten okres poszła tam raz, dokładnie raz… i to był dokładnie o ten jeden raz za dużo, bo głowa do dzisiaj bolała ją na samo wspomnienie tego felernego wieczoru. Już wolała pracę, użeranie się z pacjentami i lekarzami. Tam przynajmniej wiedziała, co ma robić… w rodzinnym domu czuła się zwyczajnie źle.
Na szczęście każdy intensywny okres kiedyś się skończy i kiedy po Nowym Roku udało jej się zgrać kalendarze z Teddy – nie mogła sobie tego odmówić. Bar, alkohol, orzeszki i same miłe rzeczy. Wszystko to, co nie przypominało ostatnich dni.
– Myślałam, że wybuchnę. Tyle, dosłownie tyle brakowało! – minimalną przerwą między kciukiem a palcem wskazującym pokazała przyjaciółce jak niewiele dzieliło ją do tego wybuchu. Zdążyły już pokonać kilka kolejek, bar z każdą godziną stawał się coraz bardziej zatłoczony, muzyka coraz głośniejsza, a policzki Valentine coraz bardziej zaróżowione – Jak można być tak zaślepiony?! W sensie wiem, że faceci odbierają zdolność logicznego myślenia, ale ten człowiek zniszczył życie swoje, jej i przy okazji też nasze. Nikomu go nie brakuje. No nikomu poza nią… cały wieczór histeryzowała, że to pierwsze święta bez niego, że jak ona sobie teraz poradzi, co ona ma robić. Że my też nie mamy dla niej czasu. No brawo… CIEKAWE DLACZEGO! – emocjonowała się, musząc wyrzucić z siebie wspomnienia tego jednego wieczoru, gdy jednak pojawiła w rodzinnym domu i dotrzymała matce towarzystwa. Żałowała – Więc jeśli się kiedyś zastanawiałaś dlaczego jestem pojebana to właśnie dlatego… to rodzinne. – prychnęła i spojrzała w kierunku kelnera, który momentalnie nawiązał z nią kontakt wzrokowy i po chwili przed nimi wylądowały kolejne dwa kieliszki alkoholu – Wolałam siedzieć w pracy. Przynajmniej ludzie, którzy płakali przy choince mieli ku temu dobry powód. – dodała trochę gorzko, ale no cóż… nie kłamała! Ani przez moment nie kłamała. Jeden z kieliszków przesunęła w kierunku Teddy, a drugi wzięła sama. Spojrzała na przyjaciółkę, wzniosła coś w stylu niewypowiedzianego na głos toastu i wlała sobie alkohol do gardła, wymownie się przy tym krzywiąc, gdy zapiekł.
teddy darling
Na szczęście każdy intensywny okres kiedyś się skończy i kiedy po Nowym Roku udało jej się zgrać kalendarze z Teddy – nie mogła sobie tego odmówić. Bar, alkohol, orzeszki i same miłe rzeczy. Wszystko to, co nie przypominało ostatnich dni.
– Myślałam, że wybuchnę. Tyle, dosłownie tyle brakowało! – minimalną przerwą między kciukiem a palcem wskazującym pokazała przyjaciółce jak niewiele dzieliło ją do tego wybuchu. Zdążyły już pokonać kilka kolejek, bar z każdą godziną stawał się coraz bardziej zatłoczony, muzyka coraz głośniejsza, a policzki Valentine coraz bardziej zaróżowione – Jak można być tak zaślepiony?! W sensie wiem, że faceci odbierają zdolność logicznego myślenia, ale ten człowiek zniszczył życie swoje, jej i przy okazji też nasze. Nikomu go nie brakuje. No nikomu poza nią… cały wieczór histeryzowała, że to pierwsze święta bez niego, że jak ona sobie teraz poradzi, co ona ma robić. Że my też nie mamy dla niej czasu. No brawo… CIEKAWE DLACZEGO! – emocjonowała się, musząc wyrzucić z siebie wspomnienia tego jednego wieczoru, gdy jednak pojawiła w rodzinnym domu i dotrzymała matce towarzystwa. Żałowała – Więc jeśli się kiedyś zastanawiałaś dlaczego jestem pojebana to właśnie dlatego… to rodzinne. – prychnęła i spojrzała w kierunku kelnera, który momentalnie nawiązał z nią kontakt wzrokowy i po chwili przed nimi wylądowały kolejne dwa kieliszki alkoholu – Wolałam siedzieć w pracy. Przynajmniej ludzie, którzy płakali przy choince mieli ku temu dobry powód. – dodała trochę gorzko, ale no cóż… nie kłamała! Ani przez moment nie kłamała. Jeden z kieliszków przesunęła w kierunku Teddy, a drugi wzięła sama. Spojrzała na przyjaciółkę, wzniosła coś w stylu niewypowiedzianego na głos toastu i wlała sobie alkohol do gardła, wymownie się przy tym krzywiąc, gdy zapiekł.
teddy darling