Strona 1 z 3
it's intimacy we want
: wt sty 06, 2026 5:25 pm
autor: Lacey Tadwell
Działo się ostatnio tak dużo, iż ciężko było jej wysiedzieć w miejscu. Miała natłok roboty związany z zakończeniem minionego roku, zatem poświąteczny tydzień spędzała niemal całkowicie w biurze. Bywało, że do mieszkania wracała tylko po to, aby złapać kilka godzin snu, a później znów wrócić do pracy.
Było to niesamowicie męczące, ale jednocześnie cholernie satysfakcjonujące.
Zwłaszcza wtedy, kiedy jej działania przynosiły skutki. A choć miło byłoby choć raz usłyszeć, że była to głównie jej zasługa, tego prawdopodobnie nigdy nie miała się doczekać. Nie mogła już patrzeć na wszystkich tych zesztywniałych, podstarzałych facetów, którzy mieli się za lepszych od niej, a słowa uznania przechodziły im przez usta tylko wtedy, kiedy kierowane były pod adresem innego, równie nadętego bufona, który wcale nie wykazywał się świetnymi pomysłami.
Dzisiaj też zamierzała zagrzebać się w pracy, choć zważywszy na to, że była sobota, poświęcić miała się temu w domowym otoczeniu. Musiała jednak najpierw rozładować napięcie, a skoro pogoda nie sprzyjała temu, aby wyściubiać nos na zewnątrz, to właśnie w salonie przygotowała sobie mały, sportowy kącik, mając zamiar wyświetlić na telewizorze przynajmniej półgodzinną sesję pilatesu, którą byłaby w stanie tu zrealizować.
Nie zdołała jednak dobrze się rozkręcić, a przeszkodził jej dźwięk dzwonka do drzwi, co pociągnęło za sobą zaskoczenie. Lacey nie należała bowiem do osób, które miewały niezapowiedzianych gości. Większość rzeczy w jej życiu była starannie zaplanowana, a ona starała się unikać sytuacji, które mogłaby uznać za stratę czasu. Jej znajomi wiedzieli zatem, że ewentualne spotkanie należało uzgodnić wspólnie, a najlepsze spośród wszystkich były te, które mogły odbyć się na mieście.
Nie był to więc moment, w którym kogokolwiek by się spodziewała.
Mimo to dźwignęła się z maty i pomaszerowała w stronę drzwi. Nie otworzyła ich od razu, w pierwszej kolejności wyglądając przez wizjer, co poskutkowało kolejną falą zaskoczenia. Sonny zdecydowanie nie był osobą, o której pomyślałaby, że mogłaby znajdować się po drugiej stronie.
Mało tego, nie powinno go tam być.
A jednak otworzyła przed nim drzwi i nim cokolwiek zdołałby powiedzieć, dosłownie pociągnęła go do środka. Teoretycznie nie miała nic do ukrycia, ale i tak nie chciała stać się przedmiotem sąsiedzkich plotek. — Chcesz mi wyjaśnić, co tutaj robisz? — zapytała, naprędce omiatając jego sylwetkę spojrzeniem.
Nie sądziła, żeby ostatnio źle się zrozumieli, a on pomyślał, że szukała czegoś więcej, ale właśnie ze względu na to jego obecność tutaj wydawała się całkowicie pozbawiona sensu.
Sonny Radwell
it's intimacy we want
: wt sty 06, 2026 5:59 pm
autor: Sonny Radwell
Sonny nie miał tak odpowiedzialnych zajęć. Początek roku oznaczał dla niego co najwyżej leczenie sylwestrowego kaca, powrót do pracy, o której zapominał zaraz po upłynięciu ośmiu godzin, a także inne standardowe, przyziemne sprawy. Nic wielkiego, czy godnego podziwu.
Można nawet powiedzieć, że było dość nudno, ale choć wyglądało to w ten sposób pozornie, to czy rzeczywiście można powiedzieć, że Radwell się nudził? Niekoniecznie, ponieważ potrafił zadbać o to, żeby jego życie było mimo wszystko bogate w doświadczenia. Odkąd miał nad nim pełną kontrolę, czerpał z niego garściami, nie chcąc zmarnować nawet chwili. I nie chcąc, aby cokolwiek jeszcze przeszło mu koło nosa.
Były też rzeczy dość nietypowe, które nie chciał, żeby go ominęły, a które mogłyby rodzić pewne p o d e j r z e n i a. Kiedy jego współlokator znalazł w swoim aucie bransoletkę i przyszedł z nią do Sonny’ego, ten w pierwszym odruchu pomyślał, że należała do jego siostry, która siedziała na tylnym siedzeniu – w miejscu, gdzie biżuteria została znaleziona. Siostra jednak prędko zaprzeczyła, a Radwella wtedy od razu oświeciło i zaskoczyło, czemu od razu na to nie wpadł. A chociaż podczas rozmowy z siostrą mógł zapytać o numer Lacey, którą mógłby zapytać w ten sam sposób to… Tu zaczyna się ta podejrzana część. Nie zrobił tego, bo wiedział, że wtedy jego siostra pewnie po prostu przejęłaby sprawę w swoje ręce.
A Radwell nie mógłby wtedy skontaktować się z Tadwell, co z jakiegoś powodu chciał zrobić, choć wiedział, że przekraczał w ten sposób pewną granicę.
Skoro nie miał jej numeru, mógł zrobić tylko jedno – odwiedzić ją w domu. Kiedy ostatnio ją odwiózł, dowiedział się nie tylko tego, w którym budynku mieszkała, ale też mieszkaniu, ponieważ poprosił ją o to, żeby po dotarciu do niego włączyła światło i pokazała mu się w oknie. Chciał w ten sposób upewnić się, że dotarła tam bezpiecznie.
A przy okazji dzięki temu zyskał wiedzę, której tak naprawdę nie zamierzał nigdy wykorzystać. No, przynajmniej do czasu, aż w jego ręce nie trafiła ta bransoletka, z którą wjeżdżał windą na właściwe piętro. A potem ustawił się pod drzwiami, które jak sobie policzył, powinny należeć do niej. I rzeczywiście należały, bo nim zdążył zorientować się, co się działo, został wciągnięty przez Lacey do mieszkania.
Kiedy pierwszy szok minął, a on obejrzał się na zamknięte za nim drzwi, przeniósł spojrzenie na Tadwell, spoglądając na nią pytająco. – Cześć… – przywitał się niepewnie, nie rozumiejąc jej zachowania. A może raczej będąc nim mocno zaskoczonym. – Znalazłem coś w samochodzie i pomyślałem, że to może być twoje. Nie mam twojego numeru, więc… Dlatego tu przyszedłem – i najwyraźniej był tutaj intruzem, co szybko zrozumiał. I poczuł się z tym dziwnie, dlatego był lekko spięty, a na dodatek r o z c z a r o w a n y. Nie oczekiwał, że kobieta rzuci mu się na szyję, jak go zobaczy, ale normalne podejście byłoby milej widziane niż to, co wyprawiała.
Nie zamierzał jednak rozwodzić się nad tym. Zamiast tego wyłowił z kieszeni płaszcza bransoletkę, o której mówił, i wyciągnął dłoń do brunetki, aby mogła się jej przyjrzeć.
Lacey Tadwell
it's intimacy we want
: wt sty 06, 2026 9:11 pm
autor: Lacey Tadwell
Lacey miała o wiele więcej zobowiązań, jednak prawda jest taka, że ściągnęła je na siebie na własne życzenie. W końcu to ona przez lata marzyła o tym, aby ukształtować własną karierę właśnie w taki sposób, jak prezentowała się obecnie.
Była więc z siebie niesamowicie zadowolona, choć jej własny entuzjazm gasł niekiedy, gdy dostrzegała to, jak podchodzili do niej pozostali członkowie zarządu. Nie żyła zbyt dobrze z pozostałą częścią dyrektorów, głównie dlatego, że zwykle była przez nich lekceważona. Nauczyła się jednak, aby nie zabiegać o ich aprobatę. Po prostu robiła to, co należało do niej, mając nadzieję, że przynajmniej jej szef okaże się o wiele rozsądniejszy.
Tak jak i ona sama powinna być r o z s ą d n a, jednak rozsądkiem nie sposób było nazwać przyjmowania w domu chłopaka, z którym kilka razy miała okazję się przespać. Nie powinna robić tego, ponieważ ta relacja nie miała się rozwinąć, a poza tym… Jak ona poczułaby się, gdyby miała świadomość tego, że dokładnie w tym miejscu stała któraś z kochanek Devona? Na samą myśl o tym coś ścisnęło ją w żołądku, jednak głównym tego powodem nie było to, że jej partner sypiać miał z kimś innym.
Znacznie bardziej przeszkadzała jej wizja tego, że ktoś kompletnie obcy miałby sypiać w jej pościeli.
Odepchnęła jednak od siebie te myśli, kiedy po pierwszym szoku miała w końcu chwilę na to, aby swobodnie spojrzeć Sonny’emu w twarz. Wtedy też zdała sobie sprawę z tego, że najwyraźniej zareagowała nieodpowiednio - trochę tak, jakby się go wstydziła, a przecież kompletnie nie o to chodziło.
Nie chciała postępować względem niego tak, jakby była skończoną kretynką.
Wypuściła głośniej powietrze, a później poprawiła kosmyk włosów, który wydostał się z kucyka. — Przepraszam — odezwała się, a po wyrazie jej twarzy powinien poznać, że nie mówiła tego na odczepnego. Naprawdę było jej głupio, ale mimo to postanowiła przełamać to łagodnym uśmiechem. Tym bardziej, kiedy zrozumiała, że chciał zrobić dla niej coś miłego.
Zanim zwróciła uwagę na bransoletkę, omiotła jego sylwetkę spojrzeniem. Musiała oddać mu to, że prezentował się naprawdę dobrze. Nie wspomniała o tym jednak, zamiast tego przejmując w dłoń błyskotkę. Od razu zorientowała się, że nie należała do niej, co sprawiło, że jej usta wygięły się w pełnym rozbawienia grymasie. Wyglądało na to, że Sonny musiał wieść naprawdę p r z y g o d o w e życie w tym aucie.
Na krótką chwilę zacisnęła zęby na dolnej wardze, a moment później zerknęła na blondyna z zaczepnym uśmiechem wymalowanym na twarzy. — Dlaczego nie dałeś jej swojej siostrze? — czy to przypadkiem nie byłaby prostsza droga? I o wiele bardziej pasująca do scenariusza, którego powinni się trzymać. Już raz udowodnili przecież, że w swoim towarzystwie nie wychodziło im trzymanie przy sobie rąk.
Sonny Radwell
it's intimacy we want
: wt sty 06, 2026 9:41 pm
autor: Sonny Radwell
Sonny nie miał takich problemów w pracy. Mógł co najwyżej poskarżyć się na upierdliwego kierownika, który miał się za nie wiadomo kogo i próbował zgnoić każdego młodszego pracownika, tak dążąc do ich posłuszeństwa, ale nie przejmował się tym. Po prostu robił swoje, cała reszta się dla niego nie liczyła, bo ta praca i tak nie była dla niego miejscem docelowym, a raczej czymś na chwilę, zanim nie znajdzie czegoś lepszego albo nie wykształci się w kierunku, który go bardziej interesował.
W związku z tym też nie zależało mu na tym, żeby komuś się tam przypodobać, przez co potrafił być wrzodem na tyłku swojego kierownika, ale potrafił wyczuć na ile sobie pozwolić, żeby nie wylecieć z tej pracy. Może mu na niej nie zależało, ale nie chciał przez nią dorobić się wilczego biletu.
Nie chciał też naruszać przestrzeni osobistej Lacey i stawiać jej w niewygodnym położeniu. Nie próbował też przekroczyć granic, które wyznaczyła ich relacji, doskonale wiedząc, czym ona była i nie próbując niczego jej dodać. Mogła być spokojna, tu wcale nie chodziło o to, że Sonny się w niej zakochał i teraz miał ją osaczyć, to jej nie groziło.
Doceniał więc przeprosiny, które zauważył, że były szczere. – Nic się nie stało – odparł i uśmiechnął się łagodnie, sygnalizując w ten sposób, że nie miała czym się przejmować. Jej lekka panika i nerwy były zrozumiałe... Niepotrzebne, ale zrozumiałe.
Kiedy Tadwell była zajęta oglądaniem bransoletki, blondyn wykorzystał tę okazję na to, aby przyjrzeć się jej. Dopiero teraz zwrócił uwagę na jej strój, a jeszcze większą na jej odsłonięte ciało, którego widok przywoływał przyjemne wspomnienia. Był to również pierwszy raz, kiedy na spokojnie mógł się jej przyjrzeć i potwierdzić to, co wyczuł pod swoimi palcami, gdy błądził dłońmi po jej ciele.
– I dodałbym do tego to ta bransoletka, o której ci mówiłem, że znalazłem ją na tylnym siedzeniu. Nie wiem jak, ale może Lacey ją tam zgubiła? – rozbawiony wyjaśnił, co mogło tu stanowić sporą przeszkodę w obraniu tej ścieżki. Prawda jest jednak taka, że mógł to łatwo obejść, powiedzieć, że się pomylił i znalazł ją na podłodze, a tam przecież mogła przesunąć się z przodu. Siostra pewnie nie podała by tego w wątpliwość, bo czemu by miała? Sonny wolał jednak wykorzystać tę okazję, żeby zobaczyć Lacey… Tak po prostu.
I może przez jego grymas przebijało się to, że troszeczkę teraz kombinował, ale trzeba było się dobrze przyjrzeć, żeby to dostrzec.
Lacey Tadwell
it's intimacy we want
: wt sty 06, 2026 10:18 pm
autor: Lacey Tadwell
Nie wiedziała, co powinna myśleć, okej? Po raz pierwszy znalazła się w sytuacji, w której w jej życiu pojawił się ktoś inny. Ktoś, kto nie powinien mieć dla niej większego znaczenia, a jednak skłamałaby mówiąc, że go nie polubiła.
To oczywiście niczego nie oznaczało. Nie zmieniało również tego, że ich znajomość pozostawała czymś jednodwurazowym, a jego wizyta tutaj niczego nie miała zmienić. I gdyby tylko podeszła do sprawy rozsądnie, zamiast w pierwszej kolejności zastanawiać się nad tym, co pomyślą wszyscy dookoła, kiedy go tu zobaczą, prędko zdałaby sobie z tego sprawę.
Podobnie zresztą jak z tego, że sam jego widok pod drzwiami nie miał sprawić, że całe osiedle domyśli się tego, jak w rzeczywistości wyglądał jej związek. Czyżby jednak zależało jej na zachowaniu pozorów?
Nad tym obecnie się nie zastanawiała, jednak zdołała przynajmniej dojść do wniosku, że zachowała się jak k r e t y n k a. Zachowała się jak ktoś, kim nie chciała być, bo przecież to nie tak, że zaliczyła go dwa razy i nagle zapragnęła wyrzucić go całkowicie ze swojego życia, ponieważ to zaczęło stanowić dla niej problem. Sonny był względem niej uczciwy, a ona pragnęła być uczciwa względem niego.
Mimo to zdecydowała się nie tłumaczyć mu prawdziwych powodów, dla których pozwoliła sobie na tę drobną panikę.
Przesunęła palcem po drobnej zawieszce na biżuterii. Była całkiem ładna, ale jednocześnie nie do końca w jej stylu. I nie zamierzała jej sobie przywłaszczyć, planując oczywiście powiedzieć mu, że musiał nadal szukać prawowitej właścicielki, ale zanim by do tego dobrnęła, zdecydowała się zapytać go o coś jeszcze. Coś, na co odpowiedź sprawiła, że jej usta znów wygięły się w uśmiechu stanowiącego mieszankę zrozumienia i rozbawienia. W ten sposób mógł rzeczywiście postawić swoją siostrę w dziwnej sytuacji.
Koniuszkiem języka zwilżyła dolną wargę i przechyliła głowę na bok, jednocześnie ignorując myśl o tym, że to prawdopodobnie w tym momencie powinna zwrócić mu bransoletkę, podziękować i grzecznie się pożegnać. Zamiast tego z jej ust wydostało się coś innego. — Czyli to nie tak, że chciałeś po prostu mnie zobaczyć? — zapytała przekornie, robiąc przy tym minę, która miała sugerować, że tym odkryciem była nieco z a w i e d z i o n a.
Nie na poważnie, ponieważ ono wiele by skomplikowało.
Sonny Radwell
it's intimacy we want
: śr sty 07, 2026 4:24 pm
autor: Sonny Radwell
Lacey była zaskoczona jego wizytą, tak tłumaczył sobie tę sytuację Sonny. Nie zamierzał doszukiwać się prawdy, więc postanowił po prostu trzymać się tego, że nie była przygotowana na jego widok pod swoimi drzwiami i zadziałała w panice zanim zdążyła pomyśleć.
A gdyby to zrobiła, pewnie zrozumiałaby, że jeszcze bardziej podejrzane dla innych mogło być to, co zrobiła. Dla Radwella zaś było to nieprzyjemne, bo poczuł się jak intruz, ale szybkie przeprosiny zatarły to złe wrażenie. Nie zamierzał tego rozpamiętywać. Nie lubił skupiać się na złych rzeczach, dlatego ten mały i n c y d e n t mogli zostawić za sobą.
Za to mogli się zająć sprawą, z która Sonny tu przyszedł. Nie był tu dla siebie, no, nie do końca, tylko po to, by zwrócić zgubę, która, jak wierzył, musiała należeć do niej. Skoro to nie była jego siostra, sens miał to, że powinna być to Lacey, dlatego tak pewny swojej racji przyszedł do niej, w ogóle nie podejrzewając tego, że mógłby ponownie się pomylić.
Bo jasne, to nie tak, że nie widział się z żadną kobietą po wspólnej nocy z Lacey, w końcu nie miał czekać na to, aż być może jeszcze kiedyś na siebie wpadną, ale od tamtego czasu z żadną nie był w tamtym aucie. Ono nawet nie należało do Radwella, tylko do jego współlokatora i może to on powinien zacząć szukać po swoich k o l e ż a n k a c h, zamiast wciskać bransoletkę blondynowi, który teraz wygłupiał się, wciąż nie będąc tego świadomym.
Skoro Lacey nic nie mówiła, to zaczął podejrzewać, że bransoletka wróciła do swojej właścicielki. W takim razie pewnie mógłby już zakończyć tę wizytę, ale skoro brunetka go nie przeganiała, nie ruszył się z miejsca, tylko dał wciągnąć w rozmowę. I poczuł się sprowokowany do tego, żeby zacząć z nią flirtować.
– To przyjemny skutek uboczny… Bardzo przyjemny – drugą część dodał, gdy wymownie omiótł ją spojrzeniem. Po tym Sonny uśmiechnął się łobuzersko, wyraźnie zadowolony z widoków, które Lacey nieświadomie mu dziś zapewniła.
W samochodzie nie miał możliwości się jej przyjrzeć, podobnie jak w ciemnym pokoju hotelowym, gdzie wpakowali się zajęci sobą, przez co nawet nie zapalili świateł, tylko po prostu przeszli do rzeczy. Ale dziś mógł nadrobić, przynajmniej częściowo, to, czego nie udało mu się zobaczyć wcześniej. I podobał mu się ten widok.
Lacey Tadwell
it's intimacy we want
: śr sty 07, 2026 8:10 pm
autor: Lacey Tadwell
Nie pomylił się. Była tą wizytą zaskoczona, a w dodatku najwyraźniej uważała, że to, co połączyło ich pewien czas temu, nie było tak do końca właściwe.
To nie tak, że robiła cokolwiek za plecami swojego partnera. Miała na to jego przyzwolenie dokładnie tak, jak on otrzymał je od niej. Warunek był jednak całkiem prosty - mieli trzymać to wszystko z dala od tego mieszkania, które należało przecież do nich obojga. Wprowadzanie tu kogokolwiek, do kogo się zbliżyli, nie byłoby w porządku.
Pod tym względem Sonny rzeczywiście był i n t r u z e m.
A jednak to nie była jego wina. To nie jemu powinno obrywać się za to, że ona wprowadzała do swojego życia chaos. Zrozumiała to być może trochę za późno, ale jednak zrozumiała i spróbowała zrekompensować mu to przynajmniej za sprawą przeprosin. To było jedyne, na co mogła się zdobyć po tym, jak na chwilę straciła kontrolę.
Ewidentnie jednak nie powinna tracić jej w kwestii tego, w jaki sposób do niego podchodziła, zatem prowokowanie go do flirtu nie było w porządku. Nie umiała sobie tego jednak odmówić, ponieważ to, w jaki sposób spoglądał na nią całkiem przyjemnie łechtało jej ego. Dokładnie to samo, które najwyraźniej potrzebowało aprobaty po tym, jak bezustannie wysłuchiwała słowa krytyki w pracy.
Uśmiechnęła się, a jej wolna dłoń jakby samoistnie powędrowała w kierunku jej dekoltu, po którym leniwie powiodła kilkakrotnie palcami, kiedy po prostu mu się przyglądała. Nie powiedziała nic, ale moment później zdecydowała się na to, aby zrobić kilka kroków w jego stronę tak, iż teraz dzielił ich już tylko wyjątkowo niewielki dystans. Sięgnęła też po jego dłoń.
Uniosła ją na tyle, by móc skierować ją wnętrzem do góry. Dopiero po tym ulokowała bransoletkę na jego ręce, a potem powiodła do jego oczu spojrzeniem. — Nie jest moja. Trafiłeś na nie tego kopciuszka — przyznała, a kąciki jej ust wygięły się w wesołym grymasie.
Nie miała mu tego za złe, no bo dlaczego by miała? Była przecież tylko jedną z wielu dziewczyn, które musiały przewinąć się przez jego życie i tak, jak kilka bez wątpienia musiał zaliczyć przed nią, tak najpewniej i po niej nadejdą kolejne.
Ich krótka historia była już przecież zakończona.
Sonny Radwell
it's intimacy we want
: śr sty 07, 2026 8:57 pm
autor: Sonny Radwell
To niestety było jej problemem. Sonny nie miał pojęcia o jej układzie z partnerem, nie wiedział nawet, że go miała, więc nie mógł brać odpowiedzialności za naruszenie ich zasad.
Ale nie przyszedł tu po to, aby zagrzebać się w jej pościeli, więc nie można posądzić go o to, że zjawił się tu, aby namieszać w jej życiu. Po prostu myślał, że zgubiła coś cennego i chciał jej to oddać, żeby nie była stratna. A przyjście do niej wydawało się najmniej skomplikowanym wyjściem, bo tylko tak mógł uniknąć niezręcznych pytań.
Chociaż odrobinę mógł mieć za uszami, bo to też nie tak, że zobaczenie Tadwell było mu obojętne. Szansa na to okazała się być dla niego sporą korzyścią, na którą się skusił. Podobnie jak skusił się na ten drobny flirt, do którego go sprowokowała. Ale był on niewinny i donikąd nie poprowadził. Wciąż stali z lekkim dystansem panującymi między nimi, a jedyne, co robili, to przyglądali się sobie.
I tak, spojrzenie Sonny’ego uciekło na jej dekolt w momencie, gdy w tamtej okolicy zaczęła poruszać się jej dłoń, co przyciągnęło jego uwagę w pierwszej kolejności, ale to nie jej ręka była tym, co sprawiło, że na chwilę zatrzymał tam swój wzrok…
Zaskoczony zamrugał kilkakrotnie, jakby nie docierało do niego to, co mówiła. Ale to nie powinno jej zwieść, bo w pełni dotarły do niego jej słowa. Po prostu był w lekkim szoku, ponieważ był pewny, że tym razem trafił pod właściwy adres i bransoletkowa zagadka rozwiązała się. Wychodzi na to, że nie. I jak w przypadku siostry pomyłka nie była niczym wielkim, w końcu to tylko jego siostra, tak teraz miał wrażenie, że wyszło trochę niezręcznie. – No tak… Przyznam szczerze, że inaczej wyobrażałem sobie tę rozmowę. W mojej wersji nie wyszedłem na idiotę – stwierdził, śmiejąc się z samego siebie. Inaczej nie dało się tego podsumować. Zakłopotany, podrapał się palcem po policzku, w tym samym czasie chowając bransoletkę z powrotem do kieszeni płaszcza.
A choć wiedział, że lekko się teraz wygłupił, to jednocześnie przy Lacey nie bał się tego, że źle odbierze tę sytuację i poczuje się nią dotknięta, bo być może był też z innymi kobietami. Może bransoletka nie była kobiety, z którą on spał, ale tłumacząc to teraz, tylko by się bardziej pogrążył. I tak czy inaczej, przecież bywał z innymi.
Lacey Tadwell
it's intimacy we want
: czw sty 08, 2026 8:49 pm
autor: Lacey Tadwell
Jej problemy rzeczywiście były wyłącznie jej problemami, nad którymi musiała nauczyć się panować. Na to na szczęście istniało całkiem proste rozwiązanie, bo przecież wystarczyłoby, gdyby postawiła na tej relacji kreskę.
I właśnie do tego zmierzała, dopóki Sonny nie pojawił się dziś pod jej drzwiami kompletnie niespodziewanie. Zaskoczył ją tym, co sprowokowało początkową panikę, jednak ostatecznie sprowadziło ją do pionu. Lacey nie tylko zdobyła się na zasłużone przeprosiny, ale również ostatecznie udało jej się powrócić do swobody, którą dotychczas przy nim odczuwała.
I nie przeszkodziła jej w tym nawet ta bransoletka, która nie okazała się jej własnością. O to nie miała do niego pretensji, bo dlaczego miałaby? Oboje wiedzieli, że ta relacja była wyłącznie czymś epizodycznym, a spoglądając na to, jak układało się jej życie, dla niego i tak znacznie lepszym scenariuszem było znalezienie kogoś innego.
Nie musiał też wcale ograniczać się do liczby pojedynczej.
Nie uważała też wcale, że jakoś szczególnie się wygłupił. Chciał przecież postąpić właściwie, a nawet jeżeli nie była to jej bransoletka, był to i tak o wiele lepszy scenariusz, niż gdyby zaniósł ją do lombardu. Wtedy r z e c z y w i ś c i e wyszedłby na idiotę.
Odrobinę więc zaskoczył ją tym, że najwyraźniej nieco się zakłopotał. Odnotowała, że był przy tym całkiem uroczy, dlatego na jej usta znów wkradł się łagodny uśmiech. — Tylko trochę — odparła, jednak wyraz jej twarzy powinien powiedzieć mu dostatecznie w kwestii tego, że jedynie droczyła się i trochę próbowała mu dokuczyć. Nie bez powodu jeden z kącików jej ust pofatygował się jeszcze wyżej.
— Ale to całkiem urocze, że fantazjujesz o naszych rozmowach — dodała przekornie, próbując przy tym nieco pohamować własny grymas. Nie potrafiła tego wyjaśnić, a jednak Radwell miał w sobie coś, dzięki czemu uśmiech praktycznie nie schodził jej z ust. Potrafił z łatwością ją rozbawić, dzięki czemu ona także nie obawiała się przy nim żartować.
Miała wrażenie, że czego by nie powiedziała, on i tak by to zrozumiał.
Sonny Radwell
it's intimacy we want
: czw sty 08, 2026 9:29 pm
autor: Sonny Radwell
Z jego perspektywy było to dość niefortunną pomyłką. Nie dość, że obnosił się w ten sposób z tym, że sypiał z innymi, to jeszcze wpakował się do niej do mieszkania, zdenerwował ją i było to po nic.
Co nie znaczy, że zamierzał się z tego powodu kamieniować, bo wcale nie uważał, że to było tak poważną pomyłką. Jasne, nazwał się idiotą, ale zrobił to raczej z dowcipnym wydźwiękiem, nie zamierzając brać do siebie tego, co tu zaszło. W końcu pewnie o tym zapomni, a chociaż wyszło niefortunnie, ta sytuacja miała jeden plus – pozwoliła mu jeszcze raz zobaczyć Lacey.
I jasne, wiedział, że gonienie za nią było niewłaściwe i pozbawione sensu, ale nie umiał nie ucieszyć się na jej widok. Naprawdę dobrze było ją zobaczyć, nawet jeśli dzisiejsze spotkanie nie miało doprowadzić ich do tego samego miejsca, co dwa poprzednie. Choć patrząc na to, jak wplatali w tę rozmowę delikatny flirt, może nic nie było tu tak niemożliwe, jak się wydawało na pierwszy rzut okiem?
Sonny na nic się nie nastawiał, ale też niczego nie wykluczał. A na razie musiał przyjąć na klatę to, że zgodziła się z nim w kwestii tego, że jest idiotą. Poznał się jednak na tym, że nie mówiła tego poważnie, dlatego zamiast się oburzyć, uśmiechnął się do niej i zostawił ten temat.
– Żeby to były tylko rozmowy… – odparł z równie dowcipnym zacięciem i poruszył zaczepnie brwiami. Wydurniał się teraz, to od razu było widać, co nie znaczy, że jego myśli nawet raz po ich wspólnych nocach nie uciekły w jej kierunku i nie pozwolił sobie pofantazjować. Zdarzyło mu się to, ale czy było w tym coś dziwnego lub nienaturalnego? Albo czy było to powodem do wstydu czy niezręczności? Nie sądził. – I po dziś będę mógł dorzucić kolejną. Niezła by była z ciebie seksowna wuefistka – zauważył, przy czym wymownie omiótł ją spojrzeniem, a na koniec zasyczał z podziwem. I tym razem wyrwał mu się krótki śmiech, którym podkreślił to, że stroił sobie żarty. Co nie znaczy, że nie mówił teraz prawdy – naprawdę świetnie nadawała się teraz na seksowną wuefistkę.
I kto wie, być może Sonny wróci wspomnieniami do tych widoków.
Lacey Tadwell