We shouldn’t be here this late
: sob sty 10, 2026 9:51 pm
ciuch
Im dłużej pracowała w Northland Power tym więcej miała wątpliwości, czy to była dobra decyzja. Jasne… warunki były świetne i szanse na rozwój również, bo inaczej tej oferty by w ogóle nie przyjęła. Czuła gdzieś pod skórą, że to może oznaczać kłopoty. Każde spotkanie z Charliem na korytarzu, każda wymiana spojrzeń, każda pełna profesjonalizmu rozmowa… to wszystko budziło wspomnienia. Trudno było wyłączyć tą szufladkę w głowie, która odpowiadała za jeden z najlepszych okresów w jej życiu. Nie pamiętała, czy kiedykolwiek wcześniej albo później bawiła się tak dobrze jak podczas tego pół roku spędzonego w Europie.
A on był z tym nierozerwalnie związany.
I nie mogła powstrzymać tego, że jej serce zamierało za każdym razem, gdy ktoś w ostatniej chwili blokował drzwi do windy by do niej dołączyć albo zastanawiała się, czy wsunąć się do jego gabinetu, gdy w biurze późnym wieczorem zostawało właściwie już tylko parę osób. Zawsze jednak wybijała sobie te brednie z głowy. Zachowywała pełen profesjonalizm i ani razu nie wspomniała – nikomu – o jej wspólnej przeszłości z Marshallem. Nie chciała, żeby ktoś oceniał jej pracę przez pryzmat relacji z szefem.
Była na to za dobra.
Dzisiaj już też było późno. Większość dnia spędziła nad raportem finansowym i sama nie wiedziała jak to się stało, że zrobiło się AŻ tak późno. Dopiero, gdy podniosła głowę znad komputera, zdała sobie sprawę, że za oknami już jest ciemno a z biura wychodzą już właściwie ostatnie niedobitki – Hej, Richards, jutro też jest dzień! – znajomy rzucił pogodnie, machając jej na do widzenia. Miał rację. Ona jednak nie lubiła zostawiać spraw niedokończonymi, więc jeszcze na parę chwil skupiła się na swoim komputerze i odetchnęła dopiero, gdy kliknęła wyślij w mailu z odpowiednim załącznikiem.
Zerknęła na swój zegarek i westchnęła cicho. Zasiedziała się i trzeba było się zbierać. Wstała od biurka i miała zacząć zbierać swoje rzeczy, gdy jej uwagę przyciągnęło światło w jednym z gabinetów na drugim końcu biura. Szlag.
Serce zabiło jej mocniej, bo wiedziała, że nie powinna… ale pieprzyć to.
Chwilę później uchyliła odpowiednie drzwi, stanęła na ich progu, oparła się o futrynę i utkwiła wzrok w mężczyźnie za biurkiem, do którego uśmiechnęła się wymownie.
- Wysłałam Ci raport. To pilna sprawa, więc daj znać, gdy się z nim zapoznasz… będzie trzeba to przedyskutować z paroma osobami, z różnych działów. Potrzebuję do tego jednak zielonego światła od Ciebie. – założyła ręce na piersi i chociaż równie dobrze mogła się teraz wycofać – przekazała, co miała do przekazania – ale nawet nie drgnęła, nie odwracając od niego spojrzenia.
Charlie Marshall
Im dłużej pracowała w Northland Power tym więcej miała wątpliwości, czy to była dobra decyzja. Jasne… warunki były świetne i szanse na rozwój również, bo inaczej tej oferty by w ogóle nie przyjęła. Czuła gdzieś pod skórą, że to może oznaczać kłopoty. Każde spotkanie z Charliem na korytarzu, każda wymiana spojrzeń, każda pełna profesjonalizmu rozmowa… to wszystko budziło wspomnienia. Trudno było wyłączyć tą szufladkę w głowie, która odpowiadała za jeden z najlepszych okresów w jej życiu. Nie pamiętała, czy kiedykolwiek wcześniej albo później bawiła się tak dobrze jak podczas tego pół roku spędzonego w Europie.
A on był z tym nierozerwalnie związany.
I nie mogła powstrzymać tego, że jej serce zamierało za każdym razem, gdy ktoś w ostatniej chwili blokował drzwi do windy by do niej dołączyć albo zastanawiała się, czy wsunąć się do jego gabinetu, gdy w biurze późnym wieczorem zostawało właściwie już tylko parę osób. Zawsze jednak wybijała sobie te brednie z głowy. Zachowywała pełen profesjonalizm i ani razu nie wspomniała – nikomu – o jej wspólnej przeszłości z Marshallem. Nie chciała, żeby ktoś oceniał jej pracę przez pryzmat relacji z szefem.
Była na to za dobra.
Dzisiaj już też było późno. Większość dnia spędziła nad raportem finansowym i sama nie wiedziała jak to się stało, że zrobiło się AŻ tak późno. Dopiero, gdy podniosła głowę znad komputera, zdała sobie sprawę, że za oknami już jest ciemno a z biura wychodzą już właściwie ostatnie niedobitki – Hej, Richards, jutro też jest dzień! – znajomy rzucił pogodnie, machając jej na do widzenia. Miał rację. Ona jednak nie lubiła zostawiać spraw niedokończonymi, więc jeszcze na parę chwil skupiła się na swoim komputerze i odetchnęła dopiero, gdy kliknęła wyślij w mailu z odpowiednim załącznikiem.
Zerknęła na swój zegarek i westchnęła cicho. Zasiedziała się i trzeba było się zbierać. Wstała od biurka i miała zacząć zbierać swoje rzeczy, gdy jej uwagę przyciągnęło światło w jednym z gabinetów na drugim końcu biura. Szlag.
Serce zabiło jej mocniej, bo wiedziała, że nie powinna… ale pieprzyć to.
Chwilę później uchyliła odpowiednie drzwi, stanęła na ich progu, oparła się o futrynę i utkwiła wzrok w mężczyźnie za biurkiem, do którego uśmiechnęła się wymownie.
- Wysłałam Ci raport. To pilna sprawa, więc daj znać, gdy się z nim zapoznasz… będzie trzeba to przedyskutować z paroma osobami, z różnych działów. Potrzebuję do tego jednak zielonego światła od Ciebie. – założyła ręce na piersi i chociaż równie dobrze mogła się teraz wycofać – przekazała, co miała do przekazania – ale nawet nie drgnęła, nie odwracając od niego spojrzenia.
Charlie Marshall