Jak to jest być przegrywem?
: pn sty 12, 2026 5:44 pm
Ogólnie to nie była jakaś bardzo skomplikowana sprawa, ot, kolejny rozwód, w którym to kobieta cierpiała najbardziej. Było mi jej nawet trochę szkoda. Związała się z kompletnym frajerem, który porabiał ją... Być może od bardzo dawna. A ona? Znosiła to dzielnie przez lata, aż pewnego dnia nie wytrzymała i spakowała walizki. Tylko że pojawił się pewien problem, ona właściwie nic nie miała - jego dom, jego majątek, jego biznes. A ona - biedna żona, która poświęciła życie na zajmowanie się nie swoją chałupą. W tle wianuszek młodszych kochanek, przemoc psychiczna i ekonomiczna. W takich sytuacjach nawet cieszyłem się, że mogę komuś dokopać. Nie dosłownie oczywiście, chodziło raczej o mentalnego kopa prosto w rozdmuchane ego. Z początku nie wydawało się to aż tak proste, jasne, mogliśmy ugrać to i owo i raczej i tak dobrze byśmy na tym wyszli - podział majątku i do widzenia, ale kobieta była naprawdę rządna zemsty, a mnie w końcu udało się skontaktować z byłą kochanką, która chętnie zeznała przeciwko swojemu dawnemu lovelasowi. Jako dowody jej słowa, wspólne zdjęcia, zbereźne filmy, wyuzdane wiadomości, po prostu to nie mogło potoczyć się lepiej. Być może na początku ktoś jeszcze mógł pomyśleć, że również czuł się pokrzywdzony przez oschłą żonę, że w tym domu po prostu brakowało miłości, ale im bliżej końca, tym bardziej się pogrążał. Albo raczej to my go pogrążyliśmy. Byłem naprawdę zadowolony z wygranej, udało się ugrać wysokie alimenty na poszkodowaną, które jej ex będzie płacił być może do usranei śmierci. W sumie tego mu życzę. Po drugiej stronie barykady Melanie Campbell, nie wiem jak to się działo, ale zawsze gdy stawaliśmy przeciwko sobie, miała kurewskiego pecha do klientów, czasem nawet jej trochę współczułem. Po ogłoszeniu wyroku wychodzimy na korytarz, moja petentka płacze z radości i mocno ściska mi rękę, energicznie nią potrząsając. Dziękuje po raz chyba już tysięczny - Ależ cała przyjemność po mojej stronie, pani Beckett, sprawiedliwość znowu zwyciężyła - kiwam głową i puszczam jej oczko, na co z jej ust wydobywa się perlisty chichot, Melanie mija nas w drzwiach, więc żegnam się uprzejmie i ruszam za nią szybkim krokiem - Campbell poczekaj! Muszę cię o coś zapytać - wołam, a gdy nasze kroki się zrównują, wbijam spojrzenie w jej twarz i z bezczelnym uśmieszkiem rzucam - Jak to jest być przegrywem? Bo nie wiem - oczywiście, że wiedziałem. Nie oszukujemy się nikt z nas nie był idealny, czasem wygrywasz, czasem przegrywasz i tak to się toczy. Bywały trudniejsze i łatwiejsze sprawy, w tej konkretnej miałem sporo szczęścia, ale przecież nie byłbym sobą gdybym jej nie zaczepił. To chyba takie moje zboczenie zawodowe, rywalizacja nas napędzała, szczególnie gdy to ty triumfowałeś. Unoszę nieznacznie jedną brew.
Melanie Campbell
Melanie Campbell