home is you
: wt sty 13, 2026 11:30 pm
043.
W weekend zdołała posprzątać cały dom na błysk, przy czym pomagał jej zdeterminowany dziewięciolatek, który starannie ścierał kurze i odkurzał dywany. Salon był przygotowany tak, żeby Swanson miała pełną wygodę — narożna kanapa została rozłożona, a Miller ułożyła wokół mnóstwo wygodnych poduszek. Niektóre spiętrzyła specjalnie na unieruchomioną nogę, bo lekarz prowadzący wyraźnie powiedział, że Evina jak najczęściej powinna trzymać kończynę w górze, a Zaylee zamierzała dopilnować, aby ukochana trzymała się wszystkich zaleceń. Już i tak wystarczająco odpuściła, kiedy Swanson nawet nie chciała słuchać o poruszaniu się na wózku i zawzięcie twierdziła, że wystarczy zwykłe poruszanie się o kulach. Miller nie naciskała. Pomogła jej wsiąść do samochodu i pół godziny później otwierała drzwi do domu.
— Poczekaj, pomogę ci — powiedziała po tym, jak weszły do środka. — Nie możesz być taka uparta — przypomniała jej, bo chcąc nie chcąc, teraz w dużej mierze była na łasce swojej kobiety. — Daj kurtkę i przysiądź na pufie — poprosiła i już miała zaproponować, że ściągnie jej buta, ale w porę ugryzła się w język. Wiedziała, że Evina nienawidzi być traktowana jak kaleka, pomimo że po części teraz kaleką była. Mimo to Zaylee umywała ręce. Chciała jednak, aby narzeczona miała świadomość, że była tutaj dla niej i wystarczyło poprosić, jeżeli z czymś sobie nie radziła. Nie było w tym niczego niewłaściwego ani wstydliwego. Swanson naprawdę nie musiała jej niczego udowadniać. Sama pomagała jej, gdy została postrzelona we wspólnocie chrześcijańskiej i w tym trudnym czasie, do którego przyczynił się Foster. Miller była wtedy w kompletnej rozsypce i gdyby nie Swanson, nie dałaby sobie rady.
— Tak się złożyło, że nie zdążyłam przygotować żadnego wykwintnego dania — powiedziała z udawanym ubolewaniem, doskonale zdając sobie sprawę ze swoim marnych umiejętności kulinarnych. Dalej nie uważała, że były aż tak fatalne, ale wolała nie ryzykować spalenia kuchni. — Powiedz, na co masz ochotę — dodała, odwieszając na wieszak najpierw kurtkę narzeczonej, a potem swój płaszcz.
Evina J. Swanson