tell me why?!
: czw sty 15, 2026 3:40 am
Victor mocno dręczył się myślami, czy spotkanie z Bronte było dobrym pomysłem. W końcu od ich rozwodu minęło już tyle czasu, że oboje stali się nowymi, świeżymi ludźmi, którzy na swój sposób mogli ułożyć sobie życie na nowo. Przynajmniej tak myślał za każdym razem, gdy w jego głowie pojawiały się wspomnienia z ich wspólnego życia. Głupio było mu się do tego przyznać, ale przekraczając już magiczną trzydziestkę, mógł poszczycić się tym, że do tej pory Rosenthal była jedyną kobietą, której udało się zagościć w jego życiu na dłużej.
To uczucie kosztowało go jednak wszystko - godność, oszczędności i resztki dumy.
Moment, w którym prawnicy kobiety ujawnili na sali sądowej wszystkie skrywane przez niego sekrety, były chwilą, w której jego świat momentalnie zamarł. Nie był osobą, której łatwo przychodziło zakochiwanie się, a dźwięk bolesnej prawdy tylko utwierdził go w przekonaniu, że miłość była częścią życia, która zwyczajnie do niego nie pasowała. Choć sama relacja z blondynką przez długi czas należała do tych przyjemniejszych. Poznali się chwilę przed zakończeniem jego studiów, kiedy wciąż był zagubionym chłopakiem, szarpanym przez sprzeczne emocje. Był to okres, w którym ostatecznie wyrwał się ze szponów rodziców wybierając drogę zupełnie niepasującą do wizji życia skrojonej pod ich bogate standardy. Choć był wtedy całkowicie pogubiony i niedoświadczony w miłosnych sprawach, tak z Bronte tworzyli na swój sposób szczęśliwą, nieco zwariowaną parę, taką w której miłość nie była ani walutą, ani fałszem widocznym w ich środowisku. Dlatego nie czekali długo i w tajemnicy przed wszystkimi postanowili się pobrać i zamieszkać razem, co okazało się dopiero początkiem ich dramatu. Wspólne życie szybko przerosło ich oboje, a liczne kłótnie i spory sprawiły, że wkrótce zdecydowali się na rozstanie w spokojnej atmosferze; przynajmniej do chwili, w której na sali sądowej Victor usłyszał zarzuty, które pogrążyły go finansowo na długie lata.
Czemu?! - to pytanie od tamtej pory nie potrafiło opuścić jego myśli.
Ostatecznie decyzja zapadła na spotkanie. Chciał poznać prawdę i dowiedzieć się, dlaczego postanowiła go zniszczyć, zwłaszcza że oboje zgodzili się na rozwód w pokojowych warunkach. Sam nie wiedział, czy dominowała w nim nienawiść, czy raczej żal za to, jak go potraktowała. Nigdy nie życzył jej źle, a wspomnienia z tamtego okresu wywoływały w jego głowie burzę myśli, które potrafiły w jednej chwili zrujnować mu cały nastrój. Napisał do niej i zaproponował spotkanie w restauracji, do której często chodzili przed ich rozstaniem. Nigdy nie należał do mężczyzn, którzy przepadali za takimi miejscami. Elegancja kojarzyła mu się z fałszem, a fałsz z rodzicami, którzy za wszelką cenę próbowali udowodnić światu, jaką niby idealną i perfekcyjną byli rodziną.
Jak miał w zwyczaju, na miejsce przybył pierwszy odbierając wcześniej zarezerwowany stolik dla dwojga. Stresował się tą rozmową, w końcu chciał poznać odpowiedz, a dodatkowo było to ich pierwsze spotkanie od bardzo dawna. Złość i rozpacz nie pozwalały mu przez te wszystkie lata nawet interesować się jej życiem; starając się po prostu o niej zapomnieć. Gdy tylko usiadł, postanowił zrobić jej niespodziankę i wbrew zasadom zamówić dania jeszcze przed jej przyjściem. Był ciekaw, czy po tylu latach wciąż pamiętał jej ulubione potrawy, które najczęściej zamawiali, gdy jeszcze byli razem.
Bronte Rosenthal-Murray
To uczucie kosztowało go jednak wszystko - godność, oszczędności i resztki dumy.
Moment, w którym prawnicy kobiety ujawnili na sali sądowej wszystkie skrywane przez niego sekrety, były chwilą, w której jego świat momentalnie zamarł. Nie był osobą, której łatwo przychodziło zakochiwanie się, a dźwięk bolesnej prawdy tylko utwierdził go w przekonaniu, że miłość była częścią życia, która zwyczajnie do niego nie pasowała. Choć sama relacja z blondynką przez długi czas należała do tych przyjemniejszych. Poznali się chwilę przed zakończeniem jego studiów, kiedy wciąż był zagubionym chłopakiem, szarpanym przez sprzeczne emocje. Był to okres, w którym ostatecznie wyrwał się ze szponów rodziców wybierając drogę zupełnie niepasującą do wizji życia skrojonej pod ich bogate standardy. Choć był wtedy całkowicie pogubiony i niedoświadczony w miłosnych sprawach, tak z Bronte tworzyli na swój sposób szczęśliwą, nieco zwariowaną parę, taką w której miłość nie była ani walutą, ani fałszem widocznym w ich środowisku. Dlatego nie czekali długo i w tajemnicy przed wszystkimi postanowili się pobrać i zamieszkać razem, co okazało się dopiero początkiem ich dramatu. Wspólne życie szybko przerosło ich oboje, a liczne kłótnie i spory sprawiły, że wkrótce zdecydowali się na rozstanie w spokojnej atmosferze; przynajmniej do chwili, w której na sali sądowej Victor usłyszał zarzuty, które pogrążyły go finansowo na długie lata.
Czemu?! - to pytanie od tamtej pory nie potrafiło opuścić jego myśli.
Ostatecznie decyzja zapadła na spotkanie. Chciał poznać prawdę i dowiedzieć się, dlaczego postanowiła go zniszczyć, zwłaszcza że oboje zgodzili się na rozwód w pokojowych warunkach. Sam nie wiedział, czy dominowała w nim nienawiść, czy raczej żal za to, jak go potraktowała. Nigdy nie życzył jej źle, a wspomnienia z tamtego okresu wywoływały w jego głowie burzę myśli, które potrafiły w jednej chwili zrujnować mu cały nastrój. Napisał do niej i zaproponował spotkanie w restauracji, do której często chodzili przed ich rozstaniem. Nigdy nie należał do mężczyzn, którzy przepadali za takimi miejscami. Elegancja kojarzyła mu się z fałszem, a fałsz z rodzicami, którzy za wszelką cenę próbowali udowodnić światu, jaką niby idealną i perfekcyjną byli rodziną.
Jak miał w zwyczaju, na miejsce przybył pierwszy odbierając wcześniej zarezerwowany stolik dla dwojga. Stresował się tą rozmową, w końcu chciał poznać odpowiedz, a dodatkowo było to ich pierwsze spotkanie od bardzo dawna. Złość i rozpacz nie pozwalały mu przez te wszystkie lata nawet interesować się jej życiem; starając się po prostu o niej zapomnieć. Gdy tylko usiadł, postanowił zrobić jej niespodziankę i wbrew zasadom zamówić dania jeszcze przed jej przyjściem. Był ciekaw, czy po tylu latach wciąż pamiętał jej ulubione potrawy, które najczęściej zamawiali, gdy jeszcze byli razem.
Bronte Rosenthal-Murray