BFF
: sob sty 17, 2026 6:40 pm
Devon Koncecny
Czasami są takie wieczory jak ten. Kovalski potrzebowała towarzystwa, a choć od sylwestra potrzebowała odpoczynku, to nie mogła sobie na niego pozwolić. Chwilowo nie miała żadnego zlecenia, większość prac w kancelarii spięła przed końcem starego roku i mogła odpoczywać. Tylko nie chciała tego robić. Za często jej głowa wracała do absurdalnej nocy, wyjętej rodem z prześmiesznej komedii z Williamem. Wolała się od tego skutecznie uciąć. Kto nie zrobiłby tego lepiej niż jej przyjaciel z bonusami?
— Ile miałam na Ciebie czekać, Devon? — spytała, otwierając drzwi. W jej głosie wybrzmiewał wyrzut, bo nie potrafiła doczekać się jego przybycia. Cokolwiek się u niego działo, ona potrzebowała jednego. Wina, szybkiej wymiany informacjami i delikatnej przyjemności. Na samo przywitanie przytuliła się do niego, próbując powstrzymać dwie chmurki od zaatakowania gościa. Lubiły Devona, ale zawsze były zazdrosne o własną właścicielkę. Zresztą nic dziwnego, w końcu przestały być w centrum zainteresowania.
— Napij się i opowiedz, że u Ciebie ten rok zaczął się lepiej niż u mnie — zamknęła drzwi i zaraz chwyciła go mocno za dłoń. Chwila ciszy, aż nie rozsiedli się na kanapie, a Charlotte podała mu butelkę wina wraz z otwieraczem — tylko błagam, nie mów o pracy — oboje byli prawnikami, pracowali w konkurencyjnych kancelariach. Charlotte chciała usłyszeć o życiu towarzyskim, liznąć odrobiny plotek, dowiedzieć się, co dokładnie w trawie piszczy. W gruncie rzeczy poza pracą nie była spięta, lubiła odrobinę frywolności.
— Dla mnie liczą się gorące ploteczki! — najlepiej o innych kobietach, ewentualnie o mężczyznach, którzy zrobili na nim wrażenie. Może też coś spicy związanego z pracą? Lotte zajmowała się sprawami karnymi. Opowiadanie o zabójstwach, gwałtach, kradzieżach nie mogło dobrze rozpocząć przyjemnego wieczoru.
Czasami są takie wieczory jak ten. Kovalski potrzebowała towarzystwa, a choć od sylwestra potrzebowała odpoczynku, to nie mogła sobie na niego pozwolić. Chwilowo nie miała żadnego zlecenia, większość prac w kancelarii spięła przed końcem starego roku i mogła odpoczywać. Tylko nie chciała tego robić. Za często jej głowa wracała do absurdalnej nocy, wyjętej rodem z prześmiesznej komedii z Williamem. Wolała się od tego skutecznie uciąć. Kto nie zrobiłby tego lepiej niż jej przyjaciel z bonusami?
— Ile miałam na Ciebie czekać, Devon? — spytała, otwierając drzwi. W jej głosie wybrzmiewał wyrzut, bo nie potrafiła doczekać się jego przybycia. Cokolwiek się u niego działo, ona potrzebowała jednego. Wina, szybkiej wymiany informacjami i delikatnej przyjemności. Na samo przywitanie przytuliła się do niego, próbując powstrzymać dwie chmurki od zaatakowania gościa. Lubiły Devona, ale zawsze były zazdrosne o własną właścicielkę. Zresztą nic dziwnego, w końcu przestały być w centrum zainteresowania.
— Napij się i opowiedz, że u Ciebie ten rok zaczął się lepiej niż u mnie — zamknęła drzwi i zaraz chwyciła go mocno za dłoń. Chwila ciszy, aż nie rozsiedli się na kanapie, a Charlotte podała mu butelkę wina wraz z otwieraczem — tylko błagam, nie mów o pracy — oboje byli prawnikami, pracowali w konkurencyjnych kancelariach. Charlotte chciała usłyszeć o życiu towarzyskim, liznąć odrobiny plotek, dowiedzieć się, co dokładnie w trawie piszczy. W gruncie rzeczy poza pracą nie była spięta, lubiła odrobinę frywolności.
— Dla mnie liczą się gorące ploteczki! — najlepiej o innych kobietach, ewentualnie o mężczyznach, którzy zrobili na nim wrażenie. Może też coś spicy związanego z pracą? Lotte zajmowała się sprawami karnymi. Opowiadanie o zabójstwach, gwałtach, kradzieżach nie mogło dobrze rozpocząć przyjemnego wieczoru.