Are we doing this again?
: ndz sty 18, 2026 4:50 pm
outfit
Nie spodziewała się tej wiadomości. Zdecydowanie nie spodziewała się tej wiadomości. I to do tego stopnia, że przez dłuższą chwilę w ogóle zastanawiała się, czy powinna odpisywać, a jeśli tak to, co powinna odpisać. Jeśli jakąś relację można było zakwalifikować do tych z kategorii skomplikowanych to właśnie tą. Właściwie nawet nie była w stanie powiedzieć na jakim byli etapie…
Ale czy miała coś do stracenia? To tylko jedna randka. Oczywiście, że przez jej głowę przemknęło całe mnóstwo wątpliwości i miała przygotowanych przynajmniej kilka ripost o tym, że była opcją zapasową i czy wszystkie jego modelki były w ten weekend zajęte, ale póki co zostawiła to dla siebie.
Przecież mogło być miło, prawda? Wiedziała, że tak.
To te wszystkie dobre momenty sprawiały, że nie zablokowała jego numeru, że nie odwracała się na pięcie, gdy wpadali na siebie na mieście albo u wspólnych znajomych. Miał w sobie coś, co sprawiało, że wracała jak bumerang i chociaż nie była z tego dumna, później pluła sobie w brodę i obiecywała, że to ostatni raz – ciągle to robiła. Głupia, głupia, glupia…
Powtarzała to sobie też, gdy siedziała już w taksówce, która wiozła ją pod ten dobrze znany jej adres, ale mimo wszystko nie zawróciła. Nie poszła po rozum do głowy i ostatecznie zadzwoniła do odpowiednich drzwi. Walentynkowa randka u Joela… no naprawdę! Jeszcze raz przeklęła się w myślach, ale gdy otworzył jej drzwi, gdy przesunęła spojrzeniem po męskiej sylwetce a ostatecznie ich spojrzenia się spotkały – i tak kolana się pod nią ugięły. Trudno było nie być w takim momencie naiwną. Uśmiechnęła się i weszła do środka.
- Kolacja w walentynki… nie wiem, czym sobie zasłużyłam, Delaney. – rzuciła swobodnie, gdy zdjęła płaszcz i mogła się rozgościć – Nie mów, że się stęskniłeś… albo w sumie mów? To mogłoby być dobre dla mojego ego. – bo cóż, nie dało się pominąć tego, że te wszystkie zawirowania w jej życiu prywatnym bardzo mocno odbiły się na jej pewności siebie. Dobrze, że chociaż miała jeszcze pracę i tam nic się nie zmieniało. Nic dziwnego, że tak bardzo skupiała się na swojej karierze, gdy była to jedyna stała w jej życiu. No a przynajmniej była bardziej stabilna niż mężczyźni! – Cieszę się, że napisałeś. – bo była naiwna i cieszyła ją ta odrobina zainteresowania.
Joel Delaney
Nie spodziewała się tej wiadomości. Zdecydowanie nie spodziewała się tej wiadomości. I to do tego stopnia, że przez dłuższą chwilę w ogóle zastanawiała się, czy powinna odpisywać, a jeśli tak to, co powinna odpisać. Jeśli jakąś relację można było zakwalifikować do tych z kategorii skomplikowanych to właśnie tą. Właściwie nawet nie była w stanie powiedzieć na jakim byli etapie…
Ale czy miała coś do stracenia? To tylko jedna randka. Oczywiście, że przez jej głowę przemknęło całe mnóstwo wątpliwości i miała przygotowanych przynajmniej kilka ripost o tym, że była opcją zapasową i czy wszystkie jego modelki były w ten weekend zajęte, ale póki co zostawiła to dla siebie.
Przecież mogło być miło, prawda? Wiedziała, że tak.
To te wszystkie dobre momenty sprawiały, że nie zablokowała jego numeru, że nie odwracała się na pięcie, gdy wpadali na siebie na mieście albo u wspólnych znajomych. Miał w sobie coś, co sprawiało, że wracała jak bumerang i chociaż nie była z tego dumna, później pluła sobie w brodę i obiecywała, że to ostatni raz – ciągle to robiła. Głupia, głupia, glupia…
Powtarzała to sobie też, gdy siedziała już w taksówce, która wiozła ją pod ten dobrze znany jej adres, ale mimo wszystko nie zawróciła. Nie poszła po rozum do głowy i ostatecznie zadzwoniła do odpowiednich drzwi. Walentynkowa randka u Joela… no naprawdę! Jeszcze raz przeklęła się w myślach, ale gdy otworzył jej drzwi, gdy przesunęła spojrzeniem po męskiej sylwetce a ostatecznie ich spojrzenia się spotkały – i tak kolana się pod nią ugięły. Trudno było nie być w takim momencie naiwną. Uśmiechnęła się i weszła do środka.
- Kolacja w walentynki… nie wiem, czym sobie zasłużyłam, Delaney. – rzuciła swobodnie, gdy zdjęła płaszcz i mogła się rozgościć – Nie mów, że się stęskniłeś… albo w sumie mów? To mogłoby być dobre dla mojego ego. – bo cóż, nie dało się pominąć tego, że te wszystkie zawirowania w jej życiu prywatnym bardzo mocno odbiły się na jej pewności siebie. Dobrze, że chociaż miała jeszcze pracę i tam nic się nie zmieniało. Nic dziwnego, że tak bardzo skupiała się na swojej karierze, gdy była to jedyna stała w jej życiu. No a przynajmniej była bardziej stabilna niż mężczyźni! – Cieszę się, że napisałeś. – bo była naiwna i cieszyła ją ta odrobina zainteresowania.
Joel Delaney