Strona 1 z 1

i'm sorry but im gonna sing loud

: ndz sty 18, 2026 10:49 pm
autor: Filippo Carissoni
#później_sprawdzę

Filippo doskonale pamiętał, kiedy przeczytał w necie informację o tym, że jeden z jego ulubionych klubów ogłasza trasę koncertową i uważnie przeczytał kiedy rusza sprzedaż biletów - kij, że ruszała wtedy, gdy był na uczelni, a konkretniej gdy miał wykład, dlatego nie musiał wychodzić z sali, bo gdyby okazało się, że ruszą na ćwiczeniach, to po prostu poszedłby do toalety albo wykorzystałby nieobecność (aczkolwiek nie pamiętał, czy jeszcze mógł takową wykorzystać). Oczywiście w dniu zakupu biletów, klikał wszystko jak leci i czekał... Pieprzona kolejka. pomyślał, uderzając butem o podłogę, bo z nerwów noga mu latała w górę i w dół. Miał wrażenie, że bardzo powoli ta cała kolejka szła no ale nie miał jak jej przyspieszyć. Koniec końców, gdy tylko dopuszczono go do wyboru miejsca, kliknął płytę i zfinalizował transakcję. Nie ucieszyl się dopóki nie dostał maila z biletem, a gdy go otrzymał, oczywiście wrzucił tweeta z dopiskiem Udało się! Do zobaczenia na koncercie. oraz załączył screen biletu, zamazując dane poufne.
Nim się zorientował, nadszedł dzień koncertu, natomiast on specjalnie wziął wolne dzień przed koncertem, ponieważ do Ottawy miał ponad 4 godziny a nie chciał 8 godzin spędzić w aucie. Poza tym musiał się zorientować ile od hotelu miał do areny, gdzie miał odbyć się koncert, by potem nie musieć się martwić oraz uniknąć zgubienia.
W dniu koncertu przybył mniej więcej półtorej godziny wcześniej, bo nie był na tyle szalony, by zrywać się z samego rana i koczować przed barierkami. Ani trochę nie zaskoczyła go frekwencja, bo bądź co bądź, Imagine Dragons było dość znanym zespołem, a supportem miała być Alessia Cara, którą Filippo kojarzył z piosenki "scars to your beautiful". Stojąc w kolejce, zrobił kilka fotek na pamiątkę i zapoznał się z osobami stojącymi za nim.
Dziki tłum zaczął napierać, gdy otwarto drzwi. Oczywiście Filippo znając procedury, pokazał bilet, dowód oraz dał się obmacać po kieszeniach, a ponieważ nic groźnego nie wnosił (poza powerbankiem), pozwolono mu przejść. Od razu zaczął iść tak, by mieć najlepszy widok na scenę. Po zajęciu sobie miejsca, czekał scrollując media społecznościowe. Podczas krótkiej przerwy w scrollowaniu, rozejrzał się by wiedzieć, ile jeszcze miejsca jest za nim do wypełnienia i jakże go zdziwiło, gdy zauważył kto stał obok niego.
- Nie sądziłem że się tu spotkamy. - powiedział do Audrey, kiwając jej głową na przywitanie, choć zastanawiał się, czy nie byłoby lepiej, gdyby po prostu siedział cicho.
Po dłuższej chwili światła zgasły, co mogło sugerować, iż naprawdę niewiele brakowało do rozpoczęcia koncertu. Współczuł swoim sąsiadom, ponieważ nie planował stać cicho, ba! Planował śpiewać i nie oszczędzać głosu. A! I oczywiście zdjęcie siebie ze sceną w tle również musiało być, dlatego zrobił je dosłownie chwilę przed zgaszeniem światła.
- Nie mogę uwierzyć, że to już za chwilę... za momencik.... - normalnie czuł się jak podczas odliczania w sylwestra, tylko z tą różnicą, że był bardziej podekscytowany.

audrey harrison

i'm sorry but im gonna sing loud

: wt sty 20, 2026 10:54 am
autor: audrey harrison
004.
Czekała na ten koncert od miesięcy. I wiecie co? Już była pewna, że na niego nie pojedzie! Żadne z rodzeństwa nie chciało pożyczyć jej samochodu, twierdząc, że do Ottawy jest za daleko na jazdę w taką pogodę, a pociągi, właśnie ze względu na fatalne warunki, miały potworne opóźnienia. Audrey w myślach żegnała się z Dan Reynolds i jego nagim, spoconym ciałem, bo wszyscy wiedzieli, że wokalista Imagine Dragons na każdym koncercie ściągał koszulkę. Niby że ciepło, ale doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co robił. Laski były zachwycone.
W końcu ubłagała swojego brata Davida, który zlitował się nad nią i zadeklarował, że zawiezie ją do Ottawy pod pretekstem odwiedzenia dawnego kumpla. Nie bez powodu Audrey nazwała go najlepszym bratem na świecie. Byłoby to zabawne, gdyby był jej jedynym bratem, ale był jednym z kilku, bo Harrisonów łącznie była parszywa ósemka.
Podróż minęła bez większych przygód, a David podwiózł ją pod samą Arenę (no skarb, a nie brat!) i obiecał, że będzie czekał na nią po koncercie. Może nie w tym samym miejscu, bo znalezienie miejsca parkingowego graniczyło z cudem, ale na pewno będzie kręcił się w pobliżu. Zresztą istniały telefony, na pewno się złapią! Audrey szczerze żałowała, że w tym wielkim wydarzeniu nie mógł towarzyszyć jej Lucas, który pewnie teraz nasypywał popcorn przed kolejnym seansem w kinie. No trudno, wyśle mu zdjęcia. Niech żałuje, że musiał siedzieć w pracy, zamiast świetnie się bawić ze swoją przyjaciółką.
Grzecznie odczekała swoje w kolejce, a kiedy przechodziła przez bramki, pokazała bilet w formie papierowej. Oczywiście, że go wydrukowała, przecież musiała mieć pamiątkę! Dzielnie przeciskała się przez tłum, ale nie pchała się jakoś bardzo blisko sceny. Zresztą zważywszy na ilość osób i tak nie było szans na stanięcie na samym przodzie. Nie było to jakoś kompletnie niemożliwe, Audrey była wystarczająco drobna, żeby osiągnąć cel, ale nie czuła takiej potrzeby. Tu, gdzie stanęła, widok był naprawdę w porządku.
Nie miała pojęcia, kto będzie supportem przed Imagine Dragons. To znaczy, przeczytała nazwisko, ale jakoś nic jej to nie mówiło, więc nie zagłębiała się bardziej. Pewnie skojarzy artystkę po tym, jak usłyszy piosenkę z Vaiany. Stanęła na palcach, żeby lepiej widzieć. Kurczę, jednak niski wzrost miał więcej wad niż potencjalnych zalet. Męski głos wyrwał ją z zamysłu. Rozejrzała się dookoła i dostrzegła znajomą sylwetkę. Wszędzie rozpoznałaby t e czuprynę.
O, hej — uśmiechnęła się do Filippo, zanim jeszcze przyciemniono oświetlenie. — Serio? Nie spodziewałeś się, że mogę słuchać dobrej muzyki? — spojrzała na niego podejrzliwie. Jej relacja z Carissonim była specyficzna. To nie tak, że za sobą nie przepadali, raczej rywalizowali na wielu płaszczyznach. Poznali się na jakimś konwencie i już wtedy stoczyli walkę na śmierć i życie o zwycięstwo w konkursie na najlepszy kostium. I tak im już zostało. Nie mieli nic do siebie, w sumie to Harrison uważała, że chłopak jest całkiem spoko,

Filippo Carissoni

i'm sorry but im gonna sing loud

: wt sty 20, 2026 10:43 pm
autor: Filippo Carissoni
W oczekiwaniu na rozpoczęcie koncertu, gdy zrobił sobie przerwę od scrollowania oraz ogarnął ile miejsca za nim zostało do zapełnienia przez ludzi, odwrócił głowę i patrząc na scenę, zaczął sobie wyobrażać, jak zamiast supportu wychodzi on sam, a zamiast stojącego mikrofonu, stała konsoleta. Ależ to musi być wspaniałe uczucie kiedy jest się za sceną i wie, że po drugiej stronie czeka mnóstwo osób, którzy skandowało Twoje imię... oj rozmarzył się chłopaczyna i to tak, że aż westchnął sobie.
Zaraz jednak wrócił do rzeczywistości i odwzajemnił uśmiech w kierunku Audrey i zaśmiał się nerwowo gdy usłyszał jej słowa.
- Szczerze? Nie spodziewałem się spotkać kogoś znajomego w takim tłumie, kiedy jeszcze trybuny są dookoła. Ale to akurat miła niespodzianka. - zaczął się tłumaczyć mając nadzieję, że Audrey zrozumie o co mu chodzi.
- Mam nadzieję, że zagrają Natural... masz jakąś ich płytę? - spytał, bo choć żyli w czasach streamingu, to on lubił sobie od czasu do czasu kupić jakiegoś CDka swoich ulubionych wykonawców - tak, w pokoju miał radio z odtwarzaczem. Jego najstarszy brat miał nawet gramofon i Filippo był zaskoczony jakością dźwięku z niego. Jego rodzice mu pokazali kiedyś, że za ich czasów to muzyki słuchało się z kaset i w sumie Filipa bardzo ciekawiło, czy za jakiś czas znowu takie kasety będą dostępne Bo skoro winyle wróciły, to czemu kasety miałyby nie zostać wskrzeszone? Wszystko było możliwe.
- Wyczyściłaś sobie miejsce w telefonie? Chyba, że nie musiałaś, to uznaj, że nie pytałem. - a pytał, ponieważ doskonale pamiętał, jak podczas poprzedniego koncertu, dziewczynie stojącej przed nim, nagle wyskoczył komunikat o braku miejsca i konieczności usunięcia plików, by zwolnić miejsce. Więc pytał, by Audrey nie musiała przeżywać tego co tamta dziewczyna. On w weekend przed koncertem, zrzucał filmiki i zdjęcia na pendrive'a. Robił tak, by w razie co mieć gdzieś zachowane media z telefonu.
No ale nagle światła zgasły, ludzie zaczęli krzyczeć a na scenę wyszedł support. Artystka wyszła śpiewając piosenkę ze swojego nowego albumu pt. Nighttime Thing. Filippo jej nie znał, ale była całkiem przyjemna. Kojarzyła mu się trochę vibe'owo z jedną z piosenek Sabriny Carpenter. Po zaśpiewaniu utworu, Alessia przedstawiła się i powiedziała kilka słów od siebie (m.in. wspomniała o tym, jaka okropna pogoda panowała na zewnątrz lecz dzięki temu że jest tu, i że jest tyle ludzi którzy jej słuchają, to ma wrażenie jakby była w słonecznym i ciepłym miejscu), a po tych słowach przeszła do kolejnego przygotowanego na ten wieczór utworu.

audrey harrison

i'm sorry but im gonna sing loud

: czw sty 22, 2026 12:25 am
autor: audrey harrison
Nie wierzyła w przypadki. Audrey uważała, że nic nie działo się bez powodu. Ale to, że akurat wpadła na Arenie w Ottawie na Filippo, na pewno było czystym przypadkiem. Nie widziała innego wytłumaczenia. Gdyby pokręciła się w tumie, pewnie w końcu znalazłaby kilka innych znajomych twarzy. Imagine Dragons miało wielu fanów, również w Toronto. A skoro nie koncertowali w Toronto, była to jedyna okazja, żeby ich zobaczyć.
Hmm — zamyśliła się na moment. Niby wiedziała, o co mu chodzi, ale sama starała się nie być jakoś wielce zaskoczona. — Zwykły zbieg okoliczności — wyjaśniła krótko i najsensowniej, jak potrafiła. Ludzie jeżdżą na koncerty, nie było w tym niczego niespodziewanego. — A właśnie, jesteś tutaj sam? — zapytała, rozglądając się po ludziach, czy aby któraś z otaczających ich osób nie była kumplem Carissoniego. — Nie chciałabym nikomu zajmować miejscówki — dodała zgodnie z prawdą. Mogła się grzecznie przesunąć, jeśli okazałoby się, że chłopak ma towarzystwo, tylko akurat ktoś, z kim przyjechał poszedł po piwo czy inny napój.
Pokręciła głową, dając mu do zrozumienia, że nie miała żadnych płyt. Po co, skoro w dzisiejszych czasach wszystko było dostępne na Spotify? I wszystkie albumy były dostępne w jednym miejscu. Harrison była dzieckiem internetu, wychowała się wśród elektroniki i chociaż jej starsze rodzeństwo miało w dzieciństwie walkmany i discmany, ją od maleńkości używała tableta i komórki.
Ja mam nadzieję, że zagrają Shots — wymieniła się spostrzeżeniem na temat ulubionego kawałka, który swoją drogą był bardzo niedoceniany. A szkoda, bo to naprawdę świetny utwór!
Zastanawiała się, czy wśród obecnych na Arenie znaleźliby się tacy, którzy znają jedynie najpopularniejsze kawałki. Na przykład Demons albo Radioactive. Na bank! Fani jednej piosenki.
Mam wystarczająco dużo pamięci, ale dzięki za troskę — zaśmiała się, jednak bez złośliwości, a kiedy światła zgasły i na scenie pojawiła się Alessia Cara, zamieniła się w słuch.
Nie znała tej piosenki. Ani następnej. Mimo to bujała się w rytm melodii, dając się porwać muzyce. Chyba nawet przypadkowo zdzieliła Filippo łokciem, za co posłała mu przepraszający uśmiech. A potem przysunęła się nieco bliżej, żeby móc ją usłyszeć.
Niezły głos — stwierdziła z uznaniem. — Występowanie przed znanymi artystami jest dla mniejszych artystów naprawdę ogromną szansą. Jak byłam na koncercie The Fray, to wcześniej śpiewał St.Lundi. Nie znałam człowieka, ale zakochałam się w jego piosenkach. A jak zagrał cover Iris Goo Goo Dolls, to wszyscy oszaleli! — uśmiechnęła się szeroko na samo wspomnienie tamtego wydarzenia. To był naprawdę świetny koncert. Dużo mniejsze wydarzenie niż te, na którym byli teraz, ale bardzo klimatyczne.

Filippo Carissoni