Strona 1 z 1

Co robisz w sobotę?

: pn sty 19, 2026 6:28 pm
autor: tristan blackwell
Tristan chodził boso po domu, długo zastanawiając się, czy wybrać ten konkretny numer. Robił to rzadko; w jego stylu o wiele bardziej było pisanie sprośnych wiadomości, którymi pobudzał wyobraźnię Bowiego i zachęcał go do porzucenia wszelkich aktywności i przyjechania do jego posiadłości.
Wreszcie jednak uznał, że zwlekanie było bezcelowe i nacisnął właściwy przycisk, niecierpliwie czekając na to aż artysta odbierze (spróbowałby nie). 一 Dopiero wróciłem 一 rzucił na powitanie. 一 Próby były długie, za długie, a i tak mam wrażenie, że jutro wszystko zrobię inaczej.
Zatrzymał się, opierając biodrem o blat w kuchni. Uśmiechnął się lekko pod nosem, zachowując się tak, jakby wypił o parę kolejek za dużo. On i wylewność? Przecież zazwyczaj stronił od jakichkolwiek uczuć i pokazywania się z prawdziwej strony. 一 Nie powinienem dzwonić o tej porze, ale… 一 urwał, po czym parsknął cicho, bo w zasadzie uważał, że mógł dzwonić do Bowiego kiedy tylko ma na to ochotę. 一 I tak bym nie zasnął. Co masz na sobie?
Przesunął palcami po krawędzi stołu i uznał, że przejdzie do rzeczy, bo głupie gierki mogły jedynie rozmydlić cel rozmowy. 一 Sobota. Walentynki. 一 Przeciągnął słowa, jakby testował, czy na pewno powinien ująć to aż tak konkretnie. 一 Wszyscy robią z tego wielkie coś... ty też? 一 zapytał i podszedł do okna, po czym wyjrzał przez nie z głupią nadzieją, że kogoś tam zobaczy.
Mijałem dziś knajpę przy teatrze. Spokojnie, kameralnie. Coś innego, niż zawsze. Brzmi jak coś, co by mi się spodobało. Albo możemy nie wychodzić wcale. Łatwiej wtedy zostać do rana 一 mruknął wyraźnie sugerując, że głównie chodziło o spędzenie czasu razem, nieważne gdzie. Potem na chwilę zamilkł, jakby słuchał oddechu po drugiej stronie linii. 一 Albo nie, wolę improwizować 一 rzucił w końcu, niższym głosem.一 Wiesz, że w tym jestem najlepszy 一 dodał już jakby trochę mniej ciężko, a potem odsunął się od okna i oparł plecami o ścianę. Znowu przyszło mu coś na myśl, ale nim zdążył wypowiedzieć słowa, przygryzł wargę.
I nie mów mi, że nie myślisz o sobocie. Bo ja myślę. Trochę za często. Pojebane, nie? 一 Zaśmiał się cicho i krótko. 一 Dobra, teraz twoja kolej. Jestem ciekaw, co o tym sądzisz. 一 Wreszcie zamilkł, dając przestrzeń Bowiemu.

Bowie Vance