take this ramen
: pn sty 19, 2026 10:58 pm
#później_wpisze
Jak tylko Eric dowiedział się, że jego nauczyciel od poprawnego uderzania w worek treningowy oraz uderzania innych ludzi znajduje się w szpitalu, zamiast wracać z pracy do domu, odbił w jedną z uliczek, gdzie serwowano - zdaniem Stonesa - jeden z lepszych ramenów w mieście. Wziął dwie miski na wynos, a następnie skoczył do spożywczaka po musy owocowe, krzyżówki oraz herbatniki - nie miał zielonego pojęcia, czy Madox w ogóle będzie mógł te herbatniki zjeść ale no, najwyżej zje je po wyjściu ze szpitala. Korzystając z okazji że był w spożywczaku, kupił też od razu produkty dla siebie.
Zaparkował na szpitalnym parkingu, a następnie udał się w kierunku wejścia. Przywitał recepcjonistkę, do której od razu podszedł, by powiedzieć dlaczego tutaj był tj. chciał dowiedzieć się, gdzie powinien pójść, ponieważ jego dobry znajomy trafił tutaj. Oczywiście powiedział, że nie będzie długo, bo zdaje sobie sprawę, że odpoczynek teraz był najważniejszy. Już był gotów przekupić pielęgniarkę poprzez wręczenie jej kilku banknotów, lecz ostatecznie okazała serce i udzieliła Ericowi potrzebnych informacji. Podziękował ładnie, a następnie poszedł tam, gdzie powinien leżeć Madox. Stones nie byłby sobą, gdyby ostatecznie nie zgubił drogi, co spowodowało, że wykonał ładne kółko po oddziale Dobrze, że nikogo tu nie było, bo pewnie kazaliby mi opuścić szpital. pomyślał, choć wtedy uświadomił sobie, że przecież na korytarzu były kamery... Stanął więc i zaczął przypominać sobie słowa recepcjonistki. Słowo po słowie, aż wreszcie trafił do dobrego skrzydła. Dzięki otwartym drzwiom, zauważył Madoxa. Zapukał i po chwili już znajdował się w środku sali.
- Już po badaniach czy jeszcze będziesz miał odwiedziny? - spytał, w sumie by wiedzieć, czy zaraz wkroczy tu pielęgniarka, czy jednak będą mogli chwilę pogadać.
- Przyniosłem małe co nieco. - i po tych słowach, zaczął wyciągać rzeczy z reklamówki.
- Dwa rameny, musy różne, bo w sumie to nie wiem jaki jest Twój ulubiony, herbatniki i krzyżówkę. - taki był dobry, że Madox nie musiał zgadywać co na szafce powykładał Stones. W dodatku takim był dobrym ziomkiem, że do krzyżówek zostawił mu swój długopis - bo tego nie kupił, a w domu i tak miał jeszcze kilka, więc jeden w tę czy we w tę nie robiły mu szczególnej różnicy.
- W ogóle ochroniarz to nie wiem czy mnie zaraz nie wyjebie ale mniejsza. - machnął ręką. Bo przecież każdy tutaj mógł się zgubić, szczególnie, jeśli nie był zbyt częstym bywalcem.
Madox A. Noriega
Jak tylko Eric dowiedział się, że jego nauczyciel od poprawnego uderzania w worek treningowy oraz uderzania innych ludzi znajduje się w szpitalu, zamiast wracać z pracy do domu, odbił w jedną z uliczek, gdzie serwowano - zdaniem Stonesa - jeden z lepszych ramenów w mieście. Wziął dwie miski na wynos, a następnie skoczył do spożywczaka po musy owocowe, krzyżówki oraz herbatniki - nie miał zielonego pojęcia, czy Madox w ogóle będzie mógł te herbatniki zjeść ale no, najwyżej zje je po wyjściu ze szpitala. Korzystając z okazji że był w spożywczaku, kupił też od razu produkty dla siebie.
Zaparkował na szpitalnym parkingu, a następnie udał się w kierunku wejścia. Przywitał recepcjonistkę, do której od razu podszedł, by powiedzieć dlaczego tutaj był tj. chciał dowiedzieć się, gdzie powinien pójść, ponieważ jego dobry znajomy trafił tutaj. Oczywiście powiedział, że nie będzie długo, bo zdaje sobie sprawę, że odpoczynek teraz był najważniejszy. Już był gotów przekupić pielęgniarkę poprzez wręczenie jej kilku banknotów, lecz ostatecznie okazała serce i udzieliła Ericowi potrzebnych informacji. Podziękował ładnie, a następnie poszedł tam, gdzie powinien leżeć Madox. Stones nie byłby sobą, gdyby ostatecznie nie zgubił drogi, co spowodowało, że wykonał ładne kółko po oddziale Dobrze, że nikogo tu nie było, bo pewnie kazaliby mi opuścić szpital. pomyślał, choć wtedy uświadomił sobie, że przecież na korytarzu były kamery... Stanął więc i zaczął przypominać sobie słowa recepcjonistki. Słowo po słowie, aż wreszcie trafił do dobrego skrzydła. Dzięki otwartym drzwiom, zauważył Madoxa. Zapukał i po chwili już znajdował się w środku sali.
- Już po badaniach czy jeszcze będziesz miał odwiedziny? - spytał, w sumie by wiedzieć, czy zaraz wkroczy tu pielęgniarka, czy jednak będą mogli chwilę pogadać.
- Przyniosłem małe co nieco. - i po tych słowach, zaczął wyciągać rzeczy z reklamówki.
- Dwa rameny, musy różne, bo w sumie to nie wiem jaki jest Twój ulubiony, herbatniki i krzyżówkę. - taki był dobry, że Madox nie musiał zgadywać co na szafce powykładał Stones. W dodatku takim był dobrym ziomkiem, że do krzyżówek zostawił mu swój długopis - bo tego nie kupił, a w domu i tak miał jeszcze kilka, więc jeden w tę czy we w tę nie robiły mu szczególnej różnicy.
- W ogóle ochroniarz to nie wiem czy mnie zaraz nie wyjebie ale mniejsza. - machnął ręką. Bo przecież każdy tutaj mógł się zgubić, szczególnie, jeśli nie był zbyt częstym bywalcem.
Madox A. Noriega