Strona 1 z 2
life is short, flirt with me
: czw sty 22, 2026 9:28 pm
autor: Lacey Tadwell
Nie był to pierwszy raz, kiedy pracowała wieczorem. Nie był też pierwszy, kiedy pracą tą zajmowała się w hotelowej restauracji, u p r z y j e m n i a j ą c ją sobie smacznym posiłkiem.
Prawdę powiedziawszy nie była fanką takich przedsięwzięć. Nie lubiła bowiem tracić czasu, głęboko przekonana o tym, iż pracą należało zajmować się w pracy, ewentualnie w domu, albo we wszystkich tych miejscach, które były do niej znacznie bardziej przystosowane. Spotkanie biznesowe powinno zatem ograniczyć się do sali konferencyjnej lub, co Lacey preferowała, do krótkiej wideokonferencji, którą odbyć można było na odległość.
Część ich klientów była jednak t r a d y c j o n a l i s t a m i. Preferowali nie tylko spotkania na żywo, ale jeszcze robili wokół nich tę dziwną, nieoficjalną otoczkę, jak gdyby nie robili wspólnie interesów, ale się kolegowali. To nigdy nie wypadało naturalnie, a Lacey w trakcie tych spotkań robiła dobrą minę do złej gry, jednak dziś niekoniecznie musiała wykrzesać z tego wyłącznie coś złego.
O tym przekonała się, kiedy podczas wizyty w toalecie postanowiła napisać do Sonny’ego.
To był zwyczajny impuls. Działanie, którego podjęła się pod wpływem chwili, z jakiegoś powodu dochodząc do wniosku, że to właśnie jego obecność mogłaby uczynić ten wieczór przyjemniejszym. Nie musiała przecież ograniczać się w ten sposób i mogła zamiast tego skupić się na mężczyznach, którzy obecni byliby w hotelowym barze, jednak tego nie wzięła pod uwagę. Prawdę powiedziawszy, dopóki nie odezwała się do niego, nie pomyślała nawet o tym, że mogłaby spędzić ten wieczór w cudzych ramionach. Ciężko byłoby jednak zrezygnować z tego planu, kiedy pojawiła się na to realna szansa.
A tę zyskała, kiedy doczekała się odpowiedzi. Po krótkiej wymianie wiadomości Radwell zobowiązał się dołączyć do niej w hotelu, jednak Lacey musiała uprzednio doprowadzić do końca pracę. Kiedy tak się stało, na recepcji poprosiła o jeden z tych pokoi, które nie ograniczały się wyłącznie do łóżka. Zadbała także o to, aby do swojej dyspozycji mieli całkiem wygodną wannę i szereg drobniejszych wygód, z których zamierzała skorzystać, kiedy sama już się tam udała.
Nie odmówiła sobie też zamówienia butelki wina, którą obsługa hotelu miała dostarczyć jej do pokoju. I kiedy usłyszała pukanie do drzwi, była przekonana, że właśnie o to chodziło, dlatego widok Radwella odrobinę ją zaskoczył. Tylko o d r o b i n ę, bo przecież odkąd sama się tu zaszyła, naprawdę go wyczekiwała. — Myślałam już, że jednak się rozmyśliłeś — odezwała się, podczas gdy jej usta wykrzywiły się w zaczepnym grymasie.
Kłamała. W ogóle go o to nie podejrzewała.
Sonny Radwell
life is short, flirt with me
: pt sty 23, 2026 9:37 pm
autor: Sonny Radwell
Sonny wieczory miał wolne. Należały tylko do niego, więc wykorzystywał je na relaks, albo częściej na przyjemności, do których zaliczało się wiele różnych aktywności. Nie przepadał za marnowaniem czasu, więc jeśli nie był naprawdę mocno zmęczony, wolał nie tracić go na samotne wylegiwanie się na kanapie.
Nic dziwnego, że na dziś też miał pewne plany, choć można określić je mianem l u ź n y c h, bo po prostu siedział ze znajomymi w domu kumpla bez jakiejś okazji. Po prostu był to zwykły wieczór w ich paczce, więc nic nie stało na przeszkodzie temu, aby wprowadzić pewne zmiany w tych planach, kiedy naszłaby go taka ochota i pojawiłaby się na to jakaś szansa.
Tej, która przed nim stanęła, prawdę powiedziawszy się dziś nie spodziewał. Odkąd ostatni raz spotkał się z Lacey, zastanawiał się nad tym, czy skorzysta z okazji, którą sobie stworzyli i jakaś jego część miała wątpliwości, czy do tego dojdzie, dlatego został dziś miło zaskoczony i wyprowadzony z błędu, gdy dotarła do niego wiadomość od Tadwell. Ta wywołała na jego twarzy uśmiech, nad którym nie umiał zapanować.
Nie było mowy, żeby jej odmówił. Chciał ją zobaczyć, a skoro nic go nie powstrzymywało, bo nie miał żadnych zobowiązań, nie widział powodów, żeby od razu się nie zgodzić. Chwilę po krótkiej wymianie wiadomości Sonny przeprosił znajomych, mówiąc, że coś mu wyskoczyło, co wcale nie było nieprawdą.
Musiał dotrzeć do hotelu, w którym była Tadwell, co zajęło mu trochę czasu, ale nie spóźnił się. Był mniej więcej na czas, gdy znalazł się pod drzwiami pokoju 115, pod którym spotkał się z pracownikiem hotelu. Ale nie minęła chwila, a Radwell został tam sam i zapukał do drzwi, a gdy zobaczył w nich Lacey, od razu przywołał na twarz uśmiech.
– Żebym stracił takie widoki? – mówiąc to omiótł ją wymownym spojrzeniem, po czym ponownie zerknął w jej oczy, a kącik jego ust powędrował nieco wyżej. – I przeszły mi koło nosa takie rarytasy? – zapytał, unosząc wyżej butelkę wina, którą przejął od obsługi hotelowej pod drzwiami do pokoju Lacey. Jednakże wcale nie tak oczywiste było to, czy rzeczywiście miał na myśl właśnie alkohol, ponieważ zaraz wykonał też krok ku niej i układając dłoń na jej biodrze, pocałował ją, wprowadzając ją do pokoju, do którego drzwi zamknął za sobą z pomocą nogi.
Może więc ona była tym r a r y t a s e m?
Lacey Tadwell
life is short, flirt with me
: sob sty 24, 2026 4:26 pm
autor: Lacey Tadwell
Nie pomylił się.
Lacey rzeczywiście przez pewien czas miała wątpliwości względem tego, czy powinna szukać z nim jakiegokolwiek kontaktu. Do tej pory mogła przecież posiłkować się usprawiedliwieniem, według którego wszelkie jej interakcje z Radwellem bynajmniej nie były intencjonalne, a wysłanie do niego choćby jednej wiadomości pozbawiłoby ją tego przywileju.
Nie wiedziała jednak, na ile w ogóle powinna się go trzymać. Po co miała tak uparcie zachowywać pozory i udawać, że dbała o związek, który od pewnego czasu wisiał na włosku? Stanowił też przecież relację, która dawała jej przyzwolenie na tego rodzaju w y b r y k i, choć Tadwell miała pewne wątpliwości względem tego, czy proponując takie rozwiązanie jej partner miał na myśli to, aby zaczęli spotykać się z jedną, stałą osobą.
Ilekroć uciekała w tę stronę myślami, stopniowo dochodziła do wniosku, że nie był to problem, który chciała rozkładać na czynniki pierwsze. Nie chciała doszukiwać się przeciwwskazań, ponieważ to, co łączyło ją z Devonem bynajmniej nie miało się d o b r z e. Było zepsute, pełne niedociągnięć i nie gwarantowało jej już żadnej przyjemności.
W ciągu minionych tygodni myślała o tej relacji wyłącznie w negatywnym kontekście.
Prawdopodobnie to właśnie to przesądziło o tym, że dzisiejszego wieczora poszukała kontaktu z Radwellem. Kiedy była z nim, wszystko było dziwnie proste i nieprzepełnione wątpliwościami. Przy nim zyskiwała komfort, którego od jakiegoś czasu jej brakowało, zatem nie powinno dziwić jej to, że kiedy tylko pomyślała o tym, że miał się tu dzisiaj zjawić, po jej wnętrzu rozlało się to znajome, przyjemne uczucie.
Nie inaczej było wtedy, kiedy w końcu spotkała go w drzwiach.
Jego prosty komplement sprawił, że usta Tadwell wykrzywiły się w łagodnym uśmiechu. — To chyba niezbyt renomowane miejsce, jeśli moje zamówienia rozdają przypadkowym ludziom na korytarzu — zażartowała, w rzeczywistości wcale nie narzekając na to, że teraz nikt już nie będzie im przeszkadzał.
Nie oponowała też, kiedy Radwell niemal od razu zdecydował się przejść do rzeczy. Sama w okamgnieniu odczytała jego intencje i ulokowała obie dłonie na jego policzkach, jednocześnie angażując się nie tylko w odwzajemnienie, ale też pogłębienie pocałunku.
Musiała przyznać, że chyba trochę stęskniła się za smakiem jego ust, choć gdyby o to zapytał, nigdy nie powiedziałaby tego na głos. Nie na poważnie.
Sonny Radwell
life is short, flirt with me
: pn sty 26, 2026 7:03 pm
autor: Sonny Radwell
Dla Sonny’ego sprawa była bardzo prosta. Lubił Lacey. Co go zaskoczyło, dobrze się rozumieli, rozmowa przychodziła im z łatwością i zapewniali sobie spory komfort, spędzając ze sobą czas. Poza tym ich zbliżenia były bardzo p r z y j e m n e. Również w łóżku (albo w każdym innym miejscu, gdzie zamykali się w swoich ramionach) rozumieli się wręcz bez słów, dlatego podjęcie decyzji o kontynuowaniu tej znajomości przyszło mu bardzo łatwo.
Jednocześnie był świadomy tego, że dla niej to wcale nie musiało być takie proste, dlatego był przygotowany na to, że pomimo jej zapewnień, już nigdy więcej się nie spotkają. I nie tylko w pełni by to rozumiał, ale też nie poczułby się oszukany, ponieważ zdawał sobie sprawę z tego, że nie miała wobec niego żadnych zobowiązań.
Był jednak miło zaskoczony, gdy okazało się, że nie zamierzała się wycofać i chciała się z nim spotkać. Tu dla blondyna sprawa również była bardzo prosta – nic go nie zatrzymywało, więc mógł pojechać do niej do hotelu, gdzie dotarł na czas. Nie chciał, żeby musiała na niego czekać.
Sam też nie chciał czekać na to, po co sięgnął tuż po przekroczeniu progu jej pokoju, ale nim to nastąpiło, porozmawiali o warunkach w wybranym przez nią miejscu. – Mam dar przekonywania – poruszył zaczepnie brwiami, ewidentnie zadowolony z siebie. Posunął się do drobnego kłamstwa… ale tylko drobnego, bo czy naprawdę tak bardzo mijał się z prawdą twierdząc, że to jego pokój? Przecież miał tu spędzić noc.
A nie chciał, żeby ktokolwiek przeszkadzał mu w powitaniu z Lacey, dlatego postanowił za nią odebrać jej zamówienie, aby teraz mogli w spokoju zająć się już tylko sobą, bez obsługi hotelu, odsuwającej wszystko w czasie.
I kiedy Tadwell odwzajemniła jego gest, Radwell przyparł ją do pobliskiej ściany – całując ją głęboko, zachłannie, jakby chciał nadrobić czas rozłąki, a świat poza nimi przestał mieć znaczenie. Zatracenie się w jej obecności i bliskości przychodziło blondynowi z ogromną łatwością. Przestawał myśleć o tym, co było gdzieś indziej, niezależnie od tego, jak ważne to wcześniej się wydawało. Liczyła się tylko o n a.
Lacey Tadwell
life is short, flirt with me
: pn sty 26, 2026 8:05 pm
autor: Lacey Tadwell
Przy nim rzeczywiście wydawało się to niesamowicie łatwe. Nie potrafiła tego wyjaśnić, jednak kiedy miała go na wyciągnięcie dłoni, jej myśli oscylowały już wyłącznie wokół niego. Odpowiadała jej jego bliskość oraz to, jak bezbłędnie odczytywał jej pragnienia, choć to wcale nie to czyniło ich zbliżenia s z c z e g ó l n y m i. Działo się tak głównie za sprawą tego, że Sonny rzeczywiście ją zauważał, a w jego spojrzeniu kryło się szczere pożądanie.
Miała wrażenie, że w oczach jej partnera brakowało tego już od pewnego czasu.
Może zatem miał rację sugerując, że powinni zacząć bywać z innymi ludźmi. W ich relacji brakowało żaru, jednak nie musieli okazać się skazani na życie bez niego. Lacey miała już świadomość tego, że mogła znaleźć go gdzieś indziej, a skoro z Radwellem przychodziło jej to tak łatwo, a poza tym nie musiała narażać się na zbędne komplikacje, głupotą byłaby rezygnacja z tej znajomości.
O tym również pomyślała, kiedy dziś zdecydowała się do niego napisać. A co do tego, że nawet przez sekundę nie przyjdzie jej tego pożałować, upewniła się już w momencie, w którym blondyn przekroczył próg jej pokoju. Nie ociągał się z tym, aby sięgnąć po to, po co tutaj przyszedł. Ona natomiast nie zamierzała przed tym uciekać.
Zamruczała tylko w jego usta, najwyraźniej zgadzając się z tym, co powiedział. Później już pozwoliła mu poprowadzić się prosto pod ścianę, do której przylgnęła plecami. Sama również agresywniej naparła na jego usta, podczas gdy jej dłonie odnalazły drogę do jego ciała. Jedna z nich przesunęła się po jego karku tak, aby jego skórę zaczepić lekko paznokciami. Na razie tylko droczyła się z nim w zapowiedzi tego, co jeszcze miało nadejść.
I czego ona sama najwyraźniej była spragniona, dlatego zamierzała czym prędzej rozprawić się przynajmniej z częścią jego ubrań. Właśnie dlatego przesunęła dłonie na jego ramiona, aby z nich stopniowo zacząć zsuwać kurtkę. Zdołała wcześniej zanotować, że wyglądał w niej całkiem pociągająco i być może właśnie dlatego tak bardzo się niecierpliwiła.
Cokolwiek chciałaby powiedzieć, nie mogłaby udawać, że nie kierowała nią żadna słabość. Lubiła go i właśnie dlatego desperacko wręcz pragnęła jego bliskości.
Sonny Radwell
life is short, flirt with me
: wt sty 27, 2026 5:17 pm
autor: Sonny Radwell
Sonny prawdopodobnie oszalał na punkcie Lacey, bo jak inaczej wyjaśnić to, jak bardzo go do niej ciągnęło? Było w niej coś, przez co po prostu stracił głowę i nie umiał się opamiętać, ponieważ w innym razie czy rzeczywiście wplątałby się w tak mimo wszystko skomplikowaną relację?
Dla nich wszystko mogło być proste i przyjemne, ale dla ich bliskich niekoniecznie. Tadwell przeszło przez myśl, że jej partner mógł tego nie aprobować i pewnie podobnie byłoby z siostrą Radwella, która nie popierałaby tego, że jej koleżanka i brat niezobowiązująco sypiają ze sobą.
Tym jednak Sonny zupełnie się nie przejmował. Przeszło mu przez myśl to, że jego siostra zareagowałaby na to negatywnie. Mało tego, myślał też o tym, co oznaczało to, że Lacey kogoś miała i jak sam się czuł z tym, że był tym drugim i finalnie doszedł do wniosku, że żadna z tych rzeczy nie stanowi dla niego przeszkody. Siostra nie musiała o niczym wiedzieć, a partner Lacey go nie obchodził. Nie był jego problemem. Dla blondyna liczyło się wyłącznie to, że mógł na chwilę zamknąć ją w swoich ramionach i spędzić z nią kilka upojnych chwil. Bo tylko tego przy sobie szukali, więc czemu Radwell miałby szukać problemów tam, gdzie ich nie ma?
Dziś więc przyszedł do niej podekscytowany tym, co to spotkanie miało za sobą pociągnąć. Nic dziwnego, że nawet przez chwilę nie zwlekał i zamknął usta Lacey w pocałunku, kiedy tylko znaleźli się w jej pokoju. I Sonny prędko zrozumiał, że nie tylko on był złakniony, jej dotyk i zachłanność, z jaką odwzajemniała pocałunek, powiedziały mu wszystko, co musiał wiedzieć. A poza tym, że udało jej się wywołać dreszcz na jego ciele z pomocą swoich paznokci, przy okazji też sprowokowała go do większej śmiałości i mniejszego ociągania się.
Nim jedna mógł cokolwiek zrobić, na oślep odstawił butelkę na znajdującą się w pobliżu szafkę, a później pomógł Tadwell w pozbyciu się własnej kurtki. Z nią niestety nie udało mu się trafić na szafkę, przez co skończyła na podłodze, ale nie sprawiał wrażenia przejętego tym, bo wciąż był zajęty ustami brunetki, z zaangażowaniem oddając się pocałunkom. A korzystając z tego, że w końcu miał wolne dłonie, rozprawił się z guzikiem jej marynarki i wsunął pod nią dłonie, na razie drażniąc się opuszkami palców z nagą skórą po jej obu bokach na wysokości pasa.
Z jego ust za to wyrwał się pomruk, sugerujący, że blondyn był z siebie zadowolony… A może raczej bardziej z tego, że w końcu mógł poczuć pod swoimi palcami jej miękką skórę.
Lacey Tadwell
life is short, flirt with me
: czw sty 29, 2026 8:43 pm
autor: Lacey Tadwell
Lacey nigdy nie była zbyt dobra, jeśli chodzi o rachunki sumienia. Bywało bowiem, że postępowała w sposób, który inne osoby uznawały za niewłaściwy, podczas gdy ona nie doszukiwała się w tym niczego złego. Jej sumienie było dość elastyczne, szczególnie wtedy, kiedy chodziło o kwestie, na których jej zależało - a więc głównie pracę.
Była na tyle zdeterminowana, aby nie bać się grać nieczysto.
Podobnie podchodzić zaczęła do znajomości, która połączyła ją z Radwellem. Ta przecież powinna stanowić dla niej przeszkodę - coś, co mogło wprowadzić niepotrzebne komplikacje między nią a jej partnera. Doszła jednak do wniosku, że na utrzymaniu go bez ewentualnej skazy wcale aż tak bardzo jej nie zależało. Przecież już i tak układało się między nimi ś r e d n i o.
Jeszcze łatwiej było jej wyrzucić z myśli jego siostrę. Była jej koleżanką, ale przecież widywały się na tyle rzadko, iż obie miały raczej niewielkie pojęcie na temat tego, jak układały się ich życia osobiste. Plotkowały ze sobą, ale te rozmowy były pozbawione głębszego znaczenia. Gdyby więc bardziej się zastanowić, Lacey prawdopodobnie doszłaby do wniosku, że wcale aż tak bardzo jej na niej nie zależało.
Przeciwnie do tego, co miał jej do zaoferowania Sonny. Jego bliskości pragnęła n a p r a w d ę, dlatego dziś przylgnęła do niego z takim zaangażowaniem. Przyciągnęła go bliżej siebie, zamknęła jego usta w pocałunku i już na wejściu stopniowo zaczęła pozbawiać go ubrań, nie mając nic przeciwko temu, aby odpłacił jej się tym samym.
Była naprawdę spragniona jego dotyku, dlatego już chwilę później zaciągnęła go prosto do sypialni, gdzie mogła już w pełni nacieszyć się jego bliskością. I nie zamierzała pozwolić mu zbyt szybko uciec. Po pierwszej rundzie zdecydowanie liczyła na dogrywkę, choć to wcale nie znaczy, że musieli zająć się tym już teraz. Doba hotelowa nie miała zakończyć się prędko i najwyraźniej nie musiało też kończyć się ich spotkanie.
Po kilku chwilach spędzonych jeszcze na drobniejszych pieszczotach, Tadwell w końcu podniosła się do pozycji siedzącej. — Jadłeś kolację? — zapytała, obracając się przez ramię na Radwella. A skoro postanowiła wstać, potrzebowała też czegoś, co mogłaby na siebie narzucić, a tym, co znajdowało się najbliżej, była jego koszula. Wsunęła ją sobie na ramiona, jednak nie zaprzątała sobie głowy tym, aby pozapinać guziki. — Gdzie zgubiłeś wino? — zapytała, kiedy obeszła łóżko dookoła i nachyliła się nad blondynem, aby jeszcze przelotnie cmoknąć go w usta.
Nie umiała sobie tego odmówić.
Sonny Radwell
life is short, flirt with me
: pt sty 30, 2026 5:03 pm
autor: Sonny Radwell
Żadne z nich najwyraźniej nie zamierzało rozliczać się z tego, co robili innym, bo… Przynajmniej zdaniem Sonny’ego to w ogóle tych “innych” nie dotyczyło. Ich relacja, to co się między nimi działo… To wszystko dotyczyło tylko jego i Lacey. Byli dwójką dorosłych osób, która wiedziała, co robiła. I mogła sobie na to pozwolić, bo Radwell był wolnym człowiekiem, a Tadwell była w otwartym związku, choć tego blondyn nie wiedział. Ale nie zamierzał w to wnikać, bo nic mu do tego.
Ich relacja była luźna, więc nie miał powodów, aby przejmować się tym, czy zdradzała partnera, czy sypiała z nim za jego przyzwoleniem. Przecież to nie tak, że blondyn wiązał z tą znajomością jakieś poważne nadzieje, chciał tylko dobrze się bawić i przeżyć coś, co z każdym spotkaniem smakowało coraz lepiej.
Nie miał pojęcia, jak to się działo, ale Lacey ani trochę mu się nie nudziła. Wręcz przeciwnie, interesowała go i pociągała coraz bardziej, przez co lgnął do niej, nie potrafiąc i nie chcąc wyrwać się spod jej uroku. Wolał mu się poddać, co dziś zakończyło się długimi, upojnymi chwilami, które jeszcze nie musiały się kończyć, dlatego teraz delektował się czasem spędzonym z nią w hotelowym łóżku, na razie nigdzie się nie wybierając.
– Twoje wezwanie wydawało się tak pilne, że nie miałem czasu – próbował uśmiechnąć się niewinnie, ale to w ogóle mu nie wyszło. Od razu było po nim widać, że droczył się z nią, a uśmiech błądzący po jego twarzy sugerował nie tylko to, że wciskał jej kit, ale też to, że powód jego pośpiechu mógł być nieco inny, wiążący się z tym, co miało miejsce po jego przyjściu tu, na co od początku był nastawiony…
Widząc jak wstała z łóżka, Sonny zaplótł sobie ręce za głową, lekko ją w ten sposób unosząc, aby mieć lepszy widok na Lacey, od której teraz nie odrywał spojrzenia. A błądzący po jego twarzy łobuzerski uśmiech podkreślał, że podobało mu się to, co widział.
Ale czy to tak dziwne? Nie było tu przecież nic, co mogłoby mu się nie podobać. Miał przed sobą niesamowicie atrakcyjną kobietę, która nie miała na sobie nic, poza jego koszulą, co choć przysłaniało mu pewne widoki, to jednak sprawiało, że wyglądała jeszcze bardziej pociągająco. Po prostu jest coś w kobietach, które noszą twoje rzeczy, czemu nie da się oprzeć. A na pewno Radwell, który teraz odwzajemnił ten przelotny pocałunek, a później posłał brunetce uśmiech.
– Gdzieś przy wejściu… Tak myślę – przyznał lekko zagubiony, marszcząc przy tym brwi. Nie był już pewny, takie detale widział jakby przez mgłę, bo jedynym, co wybijało się z jego wspomnień, była Lacey i wszystko, co pociągała za sobą jej bliskość. Cała reszta zatarła się, dlatego nie był pewny, gdzie konkretnie odstawił butelkę, ale to musiało być gdzieś przy wejściu, gdzie wszystko się zaczęło.
Lacey Tadwell
life is short, flirt with me
: sob sty 31, 2026 7:31 pm
autor: Lacey Tadwell
Początkowo przez jej umysł przemknęła myśl o tym, że kontynuowanie tej relacji mogłoby źle się zakończyć. Pomyślała o tym, że Sonny mógłby okazać się jednym z tych młodych chłopaków, którzy zbyt mocno angażują się w relacje ze starszymi kobietami. Tyle tylko… czy ona aby na pewno pasowała do definicji s t a r s z e j?
Dzieliła ich przecież niepełna dekada. Miała więc kilka lat więcej, pewnie też nieco więcej życiowych doświadczeń, ale nie sposób porównywać ją do jednej z tych kobiet, które na swoich barkach dźwigają ciężar nieudanego małżeństwa i doświadczenia związane z odchowaniem dzieci, a towarzystwem kogoś młodszego rekompensują sobie to, czego nie doświadczyły we własnym związku.
W pewnym sensie nie różniła się od nich tak bardzo, ponieważ jej relacja z partnerem także znajdowała się pod ogromnym znakiem zapytania, a Tadwell chyba coraz wyraźniej rozumiała to, że nie czuła się w tym związku szczęśliwa. Zauważała, że musiała zrobić coś, aby zadbać o własny komfort, ale też pokonać strach związany z tym, że zakończenie obecnego związku i dalsze poświęcenie pracy mogłoby wiązać się z tym, że zbyt prędko nie zdoła nikogo poznać.
A wówczas zostałaby całkiem s a m a.
Myśl o tym naprawdę ją przerażała, do czego nie przyznałaby się na głos, bo przecież tak bardzo chciała uchodzić za silną i niezależną. Cały czas udawała, jednak kiedy zostawała w towarzystwie Sonny’ego, zapominała o wszelkich obawach. Przy nim nie martwiła się tym, co będzie później, ponieważ to w danym momencie było po prostu d o b r z e. Przy nim naprawdę czuła się swobodnie.
— Kiepsko dla twojego żołądka, ale ta odpowiedź podoba mi się na tyle, że zaraz jakoś temu zaradzimy — odparła równie przekornie. Nie zamierzała narzekać na to, że kiedy skontaktowała się z nim, on niemal od razu pognał jej na spotkanie. W pewnym sensie jej to schlebiało, nawet jeżeli chodziło mu wyłącznie o seks.
Czy ona nie liczyła na to samo?
Teraz pomaszerowała jednak po wino, przez chwilę rozglądając się jeszcze po hotelowym pokoju. Do Sonny’ego wróciła dopiero po kilku minutach. — Nie znalazłam szklanek — rzuciła, co chwilę później podsumowała wzruszeniem ramion. Najwyraźniej mieli być zmuszeni do picia z gwinta, ale to nieszczególnie jej przeszkadzało. — W szufladzie powinna być oferta ich restauracji. Zerknij na co masz ochotę — zaoferowała, bo chociaż sama miała za sobą biznesową kolację, nie miałaby nic przeciwko temu, aby coś podkraść mu z talerza. Chyba też chciała upewnić się, że kiedy Radwell zasyci ewentualny głód, zbyt szybko jej stąd nie ucieknie.
Sonny Radwell
life is short, flirt with me
: sob sty 31, 2026 8:34 pm
autor: Sonny Radwell
Sonny na pewno nie widział jej jako panią w średnim wieku, która goni za młodymi chłopakami, żeby zrekompensować sobie jakieś braki w życiu. Dostrzegał również to, że nie dzieli ich aż tak duża różnica wieku. Nie wiedział, ile ma lat, ale podejrzewał, że mogła być od niego starsza sześć, siedem… może osiem lat, raczej nie więcej.
Ale do rzeczy – nie miał pojęcia, co sprawiło, że zainteresowała się nim i chciała zaangażować się w tę znajomość, ale nie widział w tym ani grama desperacji. Prędzej ciekawość i pogoń za doświadczeniami, czyli to samo, co kierowało nim, gdy zdecydował się na ten romans.
Nie próbowali uczynić z tej relacji niczego poważnego. Ani jedno, ani drugie nie było tak szalone (lub naiwne), żeby myśleć, że mogło wyniknąć z tego coś na serio, bo Lacey kogoś miała, a Sonny, cóż, jest wciąż młodym chłopakiem, który ma w głowie nieco inne rzeczy niż ona. Tym bardziej, że dopiero po raz pierwszy doświadczał życia tak, jak on tego chciał i na razie nie czuł się gotowy na to, aby z czegokolwiek rezygnować.
Chciał się bawić i na ten moment Lacey mu w tym pomagała. Niczego więcej nie było mu potrzeba.
A teraz był na tyle zadowolony, że ta radość wręcz od niego biła. Wystarczyło na niego spojrzeć, żeby zrozumieć, jak dobrze wpływało na niego towarzystwo Lacey. A w odpowiedzi na jej zapewnienie, że jakoś zaradzą temu, iż wcześniej nic nie jadł, Sonny tylko odmruknął, nie odrywając od niej spojrzenia, dopóki nie zniknęła mu z zasięgu wzroku.
– Trudno – po jej powrocie skomentował beztrosko brak szklanek. Jemu również nie przeszkadzało to, że najwyraźniej będą pili wino z butelki. Nie musieli silić się na wymuszoną elegancję. Zamiast tego mogli pozwolić sobie na większą swobodę, w końcu spędzali czas w dość swobodnych warunkach. Wystarczy spojrzeć na ich stroje… albo jego brak w przypadku Radwella. – Ty nic nie będziesz jadła? – zapytał, zgodnie z jej instrukcjami sięgając do szuflady, z której wyciągnął menu.
I od razu przystąpił do studiowania go, wędrując wzrokiem, aż jego uwagi nie przyciągnęła jedna pozycja. – Ooo, mają baozi. Chyba się skuszę – stwierdził z lekką ekscytacją, po czym podniósł wzrok na Tadwell. – A na deser mogę liczyć na trochę tego? – zapytał, wymownie omiatając ją spojrzeniem, gdyby jeszcze miała jakieś wątpliwości, czy mówił teraz o niej.
Lacey Tadwell