Devil in a dress
: czw sty 22, 2026 9:42 pm
/z klubu
Jeśli do tej pory Dominic posiadał jakiekolwiek wątpliwości odnośnie intencji Skye, jej zapewnienie całkowicie je rozwiało. Tylko, gdy to jest tego warte zadźwięczało mu w uszach, powodując przyjemne mrowienie i dając pewność, że właśnie za takiego go uważała. A skoro w końcu go dostrzegła, nie mógł pozwolić dać jej o sobie zapomnieć.
Tym bardziej, że wspomniała o taksówce i ruszyła do wyjścia, zanim jakkolwiek zdążył zareagować. Jego umysł na moment zachłysnął się ponętną figurą odchodzącej kobiety, zanim dotarła do niego ukryta w słowach zachęta i bez namysłu ruszył za nią. Nie mogła mu się teraz wymknąć.
Spieszył się tak bardzo, że nawet nie przemknęło mu przez myśl, żeby dać znać chłopakom o swoim wyjściu. Odnalazł ją dopiero na zewnątrz. Czekała. I wiedział, że czekała na niego. Delikatnie położył jej dłoń na plecach, zapewniając ją o swojej obecności, i skinął lekko głową z uśmiechem. W tej chwili i tak nie widział siebie nigdzie indziej. Spotykając ją kilka chwil temu przy barze, już wtedy wiedział, że nie pozwoli jej wrócić do domu samej. Jedynie intencje stojące za wspólnym wyjściem uległy znacznej zmianie. Niesamowicie pociągało go, że porozumiewali się bez słów, czytając sobie we własnych, coraz bardziej frywolnych myślach. I nie mógł się doczekać, by się przekonać, czy sprawdzi się to także w sypialni. Każde jej spojrzenie, każdy dotyk, budził w nim pożądanie, którego nie czuł nigdy wcześniej do żadnej z kobiet. Do tego stopnia, że już niewiele mu brakowało, żeby nie spróbować smaku jej ust już w taksówce. Jednak biorąc pod uwagę niemal rok pozostawania w sferach marzeń, był w stanie poczekać jeszcze chwilę, jadąc do jego mieszkania ze świadomością, że i tak oboje dążyli do tego, co nieuniknione.
Żadna inna kobieta w jego mieszkaniu nie czuła się tak swobodnie, jak Skye. Znała tu praktycznie każdy zakątek, nawet raz spędzając tu noc. To było jakieś pół roku temu, kiedy coś w związku z Joshem zaczęło pękać. Wypiła wtedy o jednego drinka za dużo. Wówczas blondyn nie pozwolił jej wrócić samej w takim stanie, więc odstąpił jej swoje łóżko, sam zasypiając na kanapie. W ciągu tego roku często tu zaglądała, najpierw w towarzystwie Josha, z czasem także sama. Aczkolwiek tamte wizyty w niczym nie przypominały tej dzisiejszej. W tych okolicznościach pojawiła się tu pierwszy raz.
Po powrocie z klubu z nowo poznanymi dziewczynami często stosował sprawdzone taktyki, które miały doprowadzić go do upragnionego celu, ale kiedy wiódł wzrokiem za idącą w stronę salonu Skye, seksownie kołyszącą biodrami w zbyt kusej sukience, wiedział, że żadna inna nie była w stanie jej dorównać. Nagle zaschło mu w gardle. - Napijesz się czegoś? - zapytał, kierując swoje kroki w stronę barku. W następnej chwili znalazł się już przy niej, gdy wpatrywała się w jego dość imponującą kolekcję płyt CD i podał jej szklankę. Sam upił ze swojej spory łyk, chcąc dodać sobie odwagi, bo wydawało mu się, że za sprawą całej mieszaniny emocji, która nim targała tego wieczoru, procenty ulatywały z niego zdecydowanie za szybko. Ulubiona whisky rozlała się po jego gardle tak, jak lubił. Przysiadł na oparciu kanapy i spojrzał na ciemnowłosą z tajemniczym uśmiechem.
— Wychodząc dziś z tego mieszkania nie spodziewałem się, że wrócę do niego z Tobą - przyznał, odkładając swoje szkło na stolik obok i złapał dziewczynę za rękę po to, by przyciągnąć ją do siebie, chcąc koniecznie zmniejszyć między nimi zbędną przestrzeń i jednocześnie zmuszając ją do oparcia się ciałem o jego. Otoczył jej talię dłońmi, i podniósł swe zielone spojrzenie na Skye, która teraz nieznacznie górowała tuż nad nim. Zmieniając miejsce, pozbyli się zbędnych świadków i już kompletnie nic im nie przeszkadzało, żeby kontynuować to, co zaczęli, właściwie już w palmiarni. - Ale powiedzieć Ci coś w tajemnicy? Wcale nie żałuję - dodał zaraz nieco niższym tembrem głosu, niż zwykle. Znów mimowolnie przesunął wzrokiem na jej ponętne, lekko uchylone wargi, które obecnie znajdowały się w jego zasięgu. Pragnął poczuć je na swoich już od dawna i wreszcie mogło się to ziścić.
To aż niewiarygodne, że tego wieczoru Dominic wychodził na miasto z założeniem, że ucieknie od myśli o Skye, a tymczasem los znów splótł ich drogi, niwecząc wszystkie jego plany. I mimo iż trzymał ją w swoich objęciach, nadal nie do końca ufał swoim zmysłom. Z jednej strony było to spełnieniem jego fantazji, a z drugiej miał wrażenie, że to cudowny sen, po którym następnego dnia pozostanie tylko wspomnienie. Nie chciał jednak w tej chwili o tym myśleć. Opuszkami palców powoli przesunął wzdłuż pleców ciemnowłosej, zahaczając o znajdujący się tam suwak, aż do karku i zaplótł palce w jej włosy. - Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak na mnie działasz - westchnął, po czym przysunął jej twarz do swojej. Jego szalone bicie serca dudniło mu w uszach, ale nie myślał o niczym innym, niż trwającej chwili. Napięcie, którego doświadczał już od dłuższego czasu, z każdą chwilą stawało się coraz bardziej nie do zniesienia. - Wiesz, że jeśli to zrobię to nie będę mógł przestać? - Przesunął kciukiem po jej żuchwie, odrywając spojrzenie z jej ust na oczy, szukając w nich pozwolenia. Wystarczył mu błysk w jej błękitnych tęczówkach, by w końcu sięgnął wargami po to, czego pragnął.
Skye Murray
Jeśli do tej pory Dominic posiadał jakiekolwiek wątpliwości odnośnie intencji Skye, jej zapewnienie całkowicie je rozwiało. Tylko, gdy to jest tego warte zadźwięczało mu w uszach, powodując przyjemne mrowienie i dając pewność, że właśnie za takiego go uważała. A skoro w końcu go dostrzegła, nie mógł pozwolić dać jej o sobie zapomnieć.
Tym bardziej, że wspomniała o taksówce i ruszyła do wyjścia, zanim jakkolwiek zdążył zareagować. Jego umysł na moment zachłysnął się ponętną figurą odchodzącej kobiety, zanim dotarła do niego ukryta w słowach zachęta i bez namysłu ruszył za nią. Nie mogła mu się teraz wymknąć.
Spieszył się tak bardzo, że nawet nie przemknęło mu przez myśl, żeby dać znać chłopakom o swoim wyjściu. Odnalazł ją dopiero na zewnątrz. Czekała. I wiedział, że czekała na niego. Delikatnie położył jej dłoń na plecach, zapewniając ją o swojej obecności, i skinął lekko głową z uśmiechem. W tej chwili i tak nie widział siebie nigdzie indziej. Spotykając ją kilka chwil temu przy barze, już wtedy wiedział, że nie pozwoli jej wrócić do domu samej. Jedynie intencje stojące za wspólnym wyjściem uległy znacznej zmianie. Niesamowicie pociągało go, że porozumiewali się bez słów, czytając sobie we własnych, coraz bardziej frywolnych myślach. I nie mógł się doczekać, by się przekonać, czy sprawdzi się to także w sypialni. Każde jej spojrzenie, każdy dotyk, budził w nim pożądanie, którego nie czuł nigdy wcześniej do żadnej z kobiet. Do tego stopnia, że już niewiele mu brakowało, żeby nie spróbować smaku jej ust już w taksówce. Jednak biorąc pod uwagę niemal rok pozostawania w sferach marzeń, był w stanie poczekać jeszcze chwilę, jadąc do jego mieszkania ze świadomością, że i tak oboje dążyli do tego, co nieuniknione.
Żadna inna kobieta w jego mieszkaniu nie czuła się tak swobodnie, jak Skye. Znała tu praktycznie każdy zakątek, nawet raz spędzając tu noc. To było jakieś pół roku temu, kiedy coś w związku z Joshem zaczęło pękać. Wypiła wtedy o jednego drinka za dużo. Wówczas blondyn nie pozwolił jej wrócić samej w takim stanie, więc odstąpił jej swoje łóżko, sam zasypiając na kanapie. W ciągu tego roku często tu zaglądała, najpierw w towarzystwie Josha, z czasem także sama. Aczkolwiek tamte wizyty w niczym nie przypominały tej dzisiejszej. W tych okolicznościach pojawiła się tu pierwszy raz.
Po powrocie z klubu z nowo poznanymi dziewczynami często stosował sprawdzone taktyki, które miały doprowadzić go do upragnionego celu, ale kiedy wiódł wzrokiem za idącą w stronę salonu Skye, seksownie kołyszącą biodrami w zbyt kusej sukience, wiedział, że żadna inna nie była w stanie jej dorównać. Nagle zaschło mu w gardle. - Napijesz się czegoś? - zapytał, kierując swoje kroki w stronę barku. W następnej chwili znalazł się już przy niej, gdy wpatrywała się w jego dość imponującą kolekcję płyt CD i podał jej szklankę. Sam upił ze swojej spory łyk, chcąc dodać sobie odwagi, bo wydawało mu się, że za sprawą całej mieszaniny emocji, która nim targała tego wieczoru, procenty ulatywały z niego zdecydowanie za szybko. Ulubiona whisky rozlała się po jego gardle tak, jak lubił. Przysiadł na oparciu kanapy i spojrzał na ciemnowłosą z tajemniczym uśmiechem.
— Wychodząc dziś z tego mieszkania nie spodziewałem się, że wrócę do niego z Tobą - przyznał, odkładając swoje szkło na stolik obok i złapał dziewczynę za rękę po to, by przyciągnąć ją do siebie, chcąc koniecznie zmniejszyć między nimi zbędną przestrzeń i jednocześnie zmuszając ją do oparcia się ciałem o jego. Otoczył jej talię dłońmi, i podniósł swe zielone spojrzenie na Skye, która teraz nieznacznie górowała tuż nad nim. Zmieniając miejsce, pozbyli się zbędnych świadków i już kompletnie nic im nie przeszkadzało, żeby kontynuować to, co zaczęli, właściwie już w palmiarni. - Ale powiedzieć Ci coś w tajemnicy? Wcale nie żałuję - dodał zaraz nieco niższym tembrem głosu, niż zwykle. Znów mimowolnie przesunął wzrokiem na jej ponętne, lekko uchylone wargi, które obecnie znajdowały się w jego zasięgu. Pragnął poczuć je na swoich już od dawna i wreszcie mogło się to ziścić.
To aż niewiarygodne, że tego wieczoru Dominic wychodził na miasto z założeniem, że ucieknie od myśli o Skye, a tymczasem los znów splótł ich drogi, niwecząc wszystkie jego plany. I mimo iż trzymał ją w swoich objęciach, nadal nie do końca ufał swoim zmysłom. Z jednej strony było to spełnieniem jego fantazji, a z drugiej miał wrażenie, że to cudowny sen, po którym następnego dnia pozostanie tylko wspomnienie. Nie chciał jednak w tej chwili o tym myśleć. Opuszkami palców powoli przesunął wzdłuż pleców ciemnowłosej, zahaczając o znajdujący się tam suwak, aż do karku i zaplótł palce w jej włosy. - Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak na mnie działasz - westchnął, po czym przysunął jej twarz do swojej. Jego szalone bicie serca dudniło mu w uszach, ale nie myślał o niczym innym, niż trwającej chwili. Napięcie, którego doświadczał już od dłuższego czasu, z każdą chwilą stawało się coraz bardziej nie do zniesienia. - Wiesz, że jeśli to zrobię to nie będę mógł przestać? - Przesunął kciukiem po jej żuchwie, odrywając spojrzenie z jej ust na oczy, szukając w nich pozwolenia. Wystarczył mu błysk w jej błękitnych tęczówkach, by w końcu sięgnął wargami po to, czego pragnął.
Skye Murray