iii. ostatnie majtki sprzedałem, żeby ci kupić bilety na hokeja bejbi!
: pt sty 23, 2026 3:59 pm
004.
I messed up.
So… hockey?
So… hockey?
Wcale nie miał tych biletów na hokeja. Więc dwoił się i troił, żeby je zdobyć, skoro tak już przecież obiecał Peach. Co prawda nie był taki pewny, że go widziała z jakąś kelnerką, bo przecież Clyde stawiał sobie poprzeczkę wyżej i spotykał się raczej z dzianymi kobietami, ale z kimś tam mogła go przecież widzieć. Ale z rudą?
Wertował sobie w głowie wszystkie kobiety, które aktualnie urabiał i nie przypominał sobie żadnej rudowłosej, ale przecież mogło mu się coś pomylić, może którejś nagle odwaliło i zmieniła kolor włosów, a on nie zauważył? Powinien bardziej zwracać na to uwagę. A on nie zwracał w ogóle.
Szukał tych biletów wszędzie, nawet na jakiś stronach w darknecie, no i właściwie tam trafił na kolesia, który w zamian za przenoszone majtki chciał takie dwa bilety oddać, w pierwszym rzędzie. Akurat. Trzeba było tylko jeszcze zdobyć jakieś majtki, bo miały być damskie. Na początku chciał dać bieliznę Laury, ale potem pomyślał o tym, że jakby się dowiedziała to by go chyba zabiła, a zresztą to jakieś chore, żeby potem jakiś zbok wąchał jej majtki. Więc Clyde postanowił takie majtki kupić, ale drogo się cenili, jakaś lindsilohan176 chciała za swoje 500 dolców. Ale na szczęście misspinkiwinki sprzedawała za 80. Wiadomo, że kupił te za 80. Nawciskał kit, że to jego dziewczyny influencerki, a facet nawet nie zapytał co on ma z garem, że sprzedaje majtki swojej laski, tylko umówił się z nim na spotkanie.
Miał odebrać tylko te bilety, to znaczy wymienić je na tą bieliznę i lecieć do Peach. Myślał, że cała akcja przebiegnie sprawnie, ale kiedy pojawił się we wskazanym miejscu, to podjechał pod niego jakiś czarny pickup i gościu kazał mu wsiadać. Wsiadał, bo co miał zrobić. Jakiś gruby, stary gościu w kapturze, opatulony szczelnie szalikiem wywiózł go na przedmieścia i kazał mu dać te majtki. Dał je, chociaż wcale nie otwierał tej paczki i nie wiedział, czego się ma spodziewać. Chłop za to zrobił to od razu, a tam bawełniane, barchany w jakieś stokrotki, z metką z dyskontu.
- Influencerki noszą takie majtki? - zapytał, ale Clydowi się tak wcale nie wydawało, jakoś nie wyobrażał sobie Peach w takich majtach. Pokiwał głową.
- No wiadomo, to są takie wiesz... podomowe, jej ulubione, zawsze w nich chodzi.
- A ile w nich chodziła?
- Nie wiem, czasem tydzień chodzi... - co ten Clyde w ogóle powiedział? Jak można w majtkach chodzić przez tydzień? Ale gościu pokiwał głową i się ucieszył, to może on chodził?
Już nie chciał wnikać i roztrząsać tego tematu, więc zaraz zapytał o bilety. Ale facet zaczął coś tam zrzędzić, że się trochę innej tej bielizny spodziewał i do kompletu chciał jeszcze skarpetki.
I tak Clyde wylądował bez skarpet gdzieś na przedmieściach Toronto... ale przynajmniej miał te bilety.
Musiał sobie zamówić ubera, żeby dotrzeć do miejsca, gdzie zostawił swoje auto, a tu gdzie byli nie miał zasięgu, więc jeszcze kilometr szedł na piechotę po jakimś zadupiu, zanim złapał zasięg. Próbował po drodze łapać stopa, ale nikt mu się nie zatrzymał, a jeszcze na dodatek jedno auto opryskało go całego topniejącą breją. Był brudny, zmarznięty, kostki to mu pewnie odmarzły już, a do tego przymarzł mu zamek w aucie i nawet nie mógł się do niego dostać. A chciał się jechać przebrać. Ale klucze do pokoju miał w samochodzie. Co miał zrobić?
Pojechał znowu uberem do Peach i staje na jej progu taki brudny, przemarznięty i w ogóle biedny. A kiedy mu otworzyła, to od razu jej mówi.
- Boże, Peach, co ja przeżyłem - a wyglądał jakby dużo przeszedł właśnie.
Peach J. Pepper