Everything's messed up, everything's bruised
: wt sty 27, 2026 7:28 pm
Toronto nocą potrafiło być tak samo nieprzyjemne jak każde inne duże miasto, o czym Billie przekonała się na własnej skórze, wracając z wieczornego treningu. Wszystko wydarzyło się błyskawicznie – nagły atak, szarpanina i strach, którego nie była w stanie opanować. Napastnik nie zyskał zbyt wiele, bo blondynka rzadko nosiła przy sobie gotówkę, ale i tak straciła to, co było dla niej najcenniejsze. Ukradziono jej torbę sportową, w której miała nowe korki i cały strój treningowy. Dla kogoś innego były to tylko ubrania, ale dla niej był to spory wydatek i sprzęt, bez którego jej codzienność właściwie nie istniała. Na całe szczęście nie zwinął jej elektrycznej hulajnogi, bez której miałaby problem z dostawaniem się do pracy i na uniwersytet, a na bilety komunikacji miejskiej przy jej budżecie wcale nie było tak łatwo wygospodarować dodatkowe pieniądze. Podczas całej szarpaniny Brackenborough spadła z hulajnogi, uderzając mocno o chodnik. Czuła, jak pod materiałem spodni narasta pieczenie zdartej skóry, a pulsujący ból w głowie przypominał jej, że tylko dzięki kaskowi nie skończyło się to poważnym urazem.
Napastnik oddalił się w pośpiechu, dlatego nie spieszyła się z podniesieniem z zimnego, pokrytego śniegiem chodnika. Zamiast tego podkuliła nogi i wlepiła przerażony wzrok w pustą ulicę, czując, jak Toronto, które miało być jej nowym początkiem, właśnie pokazało swoją najgorszą twarz. Przez lata zmagała się z agresją człowieka, który zamiast otoczyć ją troską i opieką, zrobił z niej swój prywatny worek treningowy. Ojciec obwiniał ją o śmierć matki, a Billie nawet nie musiała się tego domyślać, bo on wcale nie próbował tego ukrywać. Ogromna była jej radość w dniu, w którym otrzymała stypendium sportowe i mogła wyrwać się spod tyranii rodzica. Była podekscytowana przeprowadzką do Kanady, nawet jeśli jej marzeniem było rozwijanie sportowych umiejętności w Stanach. Nie zamierzała wybrzydzać, gdy nadarzyła się okazja na opuszczenie rodzinnego domu, z którym nie wiązały się żadne dobre wspomnienia. Wszystko to, co działo się za zamkniętymi drzwiami przez długie lata, doszczętnie zniszczyło pamięć o chwilach, w których czuła się kochana, bezpieczna i przede wszystkim szczęśliwa. Teraz siedziała na zimnym chodniku, w obcym mieście, na drugim końcu świata i ze łzami w oczach uświadamiała sobie, jak okrutny był świat, a przecież chciała tylko kopać piłkę i prowadzić bezproblemowe życie. Niestety zamiast tego co chwilę pod jej nogami lądowała jakaś trudna do przeskoczenia kłoda.
Ophelia Attwood
Napastnik oddalił się w pośpiechu, dlatego nie spieszyła się z podniesieniem z zimnego, pokrytego śniegiem chodnika. Zamiast tego podkuliła nogi i wlepiła przerażony wzrok w pustą ulicę, czując, jak Toronto, które miało być jej nowym początkiem, właśnie pokazało swoją najgorszą twarz. Przez lata zmagała się z agresją człowieka, który zamiast otoczyć ją troską i opieką, zrobił z niej swój prywatny worek treningowy. Ojciec obwiniał ją o śmierć matki, a Billie nawet nie musiała się tego domyślać, bo on wcale nie próbował tego ukrywać. Ogromna była jej radość w dniu, w którym otrzymała stypendium sportowe i mogła wyrwać się spod tyranii rodzica. Była podekscytowana przeprowadzką do Kanady, nawet jeśli jej marzeniem było rozwijanie sportowych umiejętności w Stanach. Nie zamierzała wybrzydzać, gdy nadarzyła się okazja na opuszczenie rodzinnego domu, z którym nie wiązały się żadne dobre wspomnienia. Wszystko to, co działo się za zamkniętymi drzwiami przez długie lata, doszczętnie zniszczyło pamięć o chwilach, w których czuła się kochana, bezpieczna i przede wszystkim szczęśliwa. Teraz siedziała na zimnym chodniku, w obcym mieście, na drugim końcu świata i ze łzami w oczach uświadamiała sobie, jak okrutny był świat, a przecież chciała tylko kopać piłkę i prowadzić bezproblemowe życie. Niestety zamiast tego co chwilę pod jej nogami lądowała jakaś trudna do przeskoczenia kłoda.
Ophelia Attwood