you again
: wt sty 27, 2026 10:28 pm
Siedziała na rogu biurka półdupkiem i machała nogą, którą nie opierała się o podłogę. Co jakiś czas podrzucała kulkę z gumek recepturek, którą trzymała w ręku i od niechcenia zerkała na zegarek, sprawiając wrażenie kogoś zobojętniałego na zaistniałą sytuację.
Spóźniał się. Szczególnie jej to nie dziwiło, biorąc pod uwagę całą sylwetkę Alistaira Bedivere’a i tego co sobą zazwyczaj reprezentował, ale na litość boską, czasem mógłby ją pozytywnie zaskoczyć. Czy prosiła o tak wiele? Najwyraźniej tak, skoro jej dyskretne sugestie o zmianę konsultanta od dzieł sztuki nie zostały wysłuchane przez komendanta i ponownie przysłali właśnie jego. Czy jej prośba była małostkowa i poparta jedynie prywatnym uprzedzeniem po tym, w jaki sposób potoczyły się ich losy, kiedy był tu ostatnim razem? Tak. Czy było to nieprofesjonalne i zdawała sobie z tego sprawę? Oczywiście. Czy jakkolwiek ją to obchodziło? Absolutnie.
Widząc znajomą sylwetkę, która weszła na posterunek tym samym leniwym i nonszalanckim krokiem, prychnęła pod nosem i podniosła się z biurka.
— Alistair Bedivere. Spóźniłeś się — przywitała go oschle. Prawdopodobnie do tej chwili nie zdawał sobie sprawy, że jego personalia mogły zostać wypowiedziane w taki sposób, że brzmiały jak obelga. Nie czekając na jakiekolwiek zwroty grzecznościowe, czy wyjaśnienia z jego strony, ruszyła przed siebie, do pomieszczenia w którym mieli rozpisane i rozrysowane wszystkie informacje na temat aktualnej sprawy, przy której miał asystować, pokazując tym samym, że ma iść za nią. Kiedy wszedł za nią, zamknęła drzwi pomieszczenia i stanęła obok tablicy.
— Mamy trop, że w jednej z prywatnych galerii w North York będzie zorganizowana aukcja, na której pojawią się podrobione przedmioty. Potrzebujemy… twojego wprawnego oka do rozpracowania, czy to prawda — dało się wyczuć lekką pauzę i dyskomfort, kiedy wypowiadała się pozytywnie o umiejętnościach bruneta. Odchrząknęła jednak pośpiesznie i szybko wróciła do profesjonalnego tonu i postawy, nie zdradzając tym samym nic więcej z tego, co aktualnie działo się w jej głowie. A było tego wiele. Zbyt wiele, jak na jej gust.
Nie była do końca zadowolona z tego, że Al zajmował znacznie większą część jej myśli, niż była gotowa to przyznać, nawet przed samą sobą. Prawdę mówiąc mocno jej to uwłaczało i odczuwała lekkie obrzydzenie wobec swojej osoby za to, że ktoś taki jak on był w stanie wygenerować w niej tyle uczuć i emocji. Nigdy wcześniej nie doświadczyła podobnej mieszanki i nie do końca wiedziała jak wokół niej nawigować. Na szczęście lata pracy w policji nauczyły ją skrzętnie spychać to, co niepotrzebne i niewygodne na dno, na wierzchu pozostawiając tylko surowy profesjonalizm.
Skrzyżowała ręce na piersi i oparła się o znajdującą się za nią ławkę.
Alistair Bedivere
Spóźniał się. Szczególnie jej to nie dziwiło, biorąc pod uwagę całą sylwetkę Alistaira Bedivere’a i tego co sobą zazwyczaj reprezentował, ale na litość boską, czasem mógłby ją pozytywnie zaskoczyć. Czy prosiła o tak wiele? Najwyraźniej tak, skoro jej dyskretne sugestie o zmianę konsultanta od dzieł sztuki nie zostały wysłuchane przez komendanta i ponownie przysłali właśnie jego. Czy jej prośba była małostkowa i poparta jedynie prywatnym uprzedzeniem po tym, w jaki sposób potoczyły się ich losy, kiedy był tu ostatnim razem? Tak. Czy było to nieprofesjonalne i zdawała sobie z tego sprawę? Oczywiście. Czy jakkolwiek ją to obchodziło? Absolutnie.
Widząc znajomą sylwetkę, która weszła na posterunek tym samym leniwym i nonszalanckim krokiem, prychnęła pod nosem i podniosła się z biurka.
— Alistair Bedivere. Spóźniłeś się — przywitała go oschle. Prawdopodobnie do tej chwili nie zdawał sobie sprawy, że jego personalia mogły zostać wypowiedziane w taki sposób, że brzmiały jak obelga. Nie czekając na jakiekolwiek zwroty grzecznościowe, czy wyjaśnienia z jego strony, ruszyła przed siebie, do pomieszczenia w którym mieli rozpisane i rozrysowane wszystkie informacje na temat aktualnej sprawy, przy której miał asystować, pokazując tym samym, że ma iść za nią. Kiedy wszedł za nią, zamknęła drzwi pomieszczenia i stanęła obok tablicy.
— Mamy trop, że w jednej z prywatnych galerii w North York będzie zorganizowana aukcja, na której pojawią się podrobione przedmioty. Potrzebujemy… twojego wprawnego oka do rozpracowania, czy to prawda — dało się wyczuć lekką pauzę i dyskomfort, kiedy wypowiadała się pozytywnie o umiejętnościach bruneta. Odchrząknęła jednak pośpiesznie i szybko wróciła do profesjonalnego tonu i postawy, nie zdradzając tym samym nic więcej z tego, co aktualnie działo się w jej głowie. A było tego wiele. Zbyt wiele, jak na jej gust.
Nie była do końca zadowolona z tego, że Al zajmował znacznie większą część jej myśli, niż była gotowa to przyznać, nawet przed samą sobą. Prawdę mówiąc mocno jej to uwłaczało i odczuwała lekkie obrzydzenie wobec swojej osoby za to, że ktoś taki jak on był w stanie wygenerować w niej tyle uczuć i emocji. Nigdy wcześniej nie doświadczyła podobnej mieszanki i nie do końca wiedziała jak wokół niej nawigować. Na szczęście lata pracy w policji nauczyły ją skrzętnie spychać to, co niepotrzebne i niewygodne na dno, na wierzchu pozostawiając tylko surowy profesjonalizm.
Skrzyżowała ręce na piersi i oparła się o znajdującą się za nią ławkę.
Alistair Bedivere