just once she wants to be someone's first choice
: sob sty 31, 2026 2:44 pm
Lubiła swoją pracę. Lubiła to, jak wiele różnych zakątków świata mogła dzięki niej zobaczyć, bo przecież zdarzało się, że nie robiła kilku kursów dziennie. Czasami przydzielano ją do trasy, którą pokonywała jednego dnia, podczas gdy powrót czekał ich dopiero kolejnego, albo jeszcze następnego. Prawdę powiedziawszy to właśnie te loty ceniła sobie najbardziej, ponieważ dzięki nim miała dostatecznie dużo czasu, aby wyskoczyć na miasto, w którym aktualnie się znajdowali. Dzięki temu sama korzystała na czymś, za co inni ludzie płacili kupę forsy.
W tym tygodniu nie było inaczej. Miała okazję na niemal dwa dni zaszyć się we Francji, gdzie podziwiała przepiękne wybrzeża Nicei. Miasto prezentowało się tak, że nie sposób byłoby się w nim nie zakochać, co obudziło w Debbie myśl o tym, iż naprawdę żałowała, że Gavin nie mógł być tam z nią.
Żałowała, że nie mogła się tym z nim dzielić, jednocześnie łapiąc się na tej uporczywej myśli, że podobnie było ze znaczną częścią rzeczy dotyczących ich z w i ą z k u. Były to uroki tego, że formalnie związany był z kimś innym, z czego ona początkowo nie zdawała sobie sprawy. Kiedy zrozumiała, że był żonaty, powinna prawdopodobnie odwrócić się na pięcie i odejść, ale nie potrafiła.
Naprawdę oszalała na jego punkcie.
Dzielnie znosiła więc to, że do tej pory bynajmniej nie wspominał o rozwodzie. Nie znaczy to, że tego nie chciała, jednak mimo to nie próbowała wiercić mu dziury w brzuchu. Nigdy nie należała do osób szczególnie rozsądnych i przeważnie działała impulsywnie, ale mimo to nie pospieszała go. Dawała mu czas na to, aby sam się określił, co wcale nie musiało wydarzyć się prędko, skoro ostatnio tak rzadko dochodziło do ich spotkań.
A jednak dziś udało jej się z nim umówić. Obiecał jej, że kiedy wróci z pracy, spotkają się w swoim stałym miejscu. Takim, które bynajmniej nie przywodziło na myśl stabilnego związku, a romans, który, jak by nie patrzeć, połączył ich. Po przelotnej wizycie we własnym mieszkaniu, Debbie zabrała tylko kilka najważniejszych rzeczy, a później dotarła do miejscowego hotelu. Nie omieszkała wysłać też do Gavina wiadomości, że już na niego czekała.
I bynajmniej nie robiła tego cierpliwie.
Napełniła nawet winem jeden kieliszek, którego połowę zawartości zdołała wypić, zanim usłyszała otwierane drzwi. — To trochę męczące, że wracam z wyjazdu tylko po to, żeby znowu zaszyć się w hotelu — odezwała się, jeszcze zanim wydostała się z sypialni. Niemal od razu podniosła się jednak z miejsca, aby wyjść mu naprzeciw, a kiedy jej spojrzenie spoczęło na nim, nieco szybciej pokonała dzielącą ich odległość, aby dosłownie rzucić mu się na szyję. Nim cokolwiek powiedziała, skradła mu nieco dłuższy, trochę zachłanny pocałunek.
— Kupiłam ci fajne skarpetki — zakomunikowała, kiedy już odrobinę się odsunęła. Nie widzieli się zaledwie kilka dni, ale mimo to zdołała naprawdę się za nim stęsknić.
Gavin Fraser
W tym tygodniu nie było inaczej. Miała okazję na niemal dwa dni zaszyć się we Francji, gdzie podziwiała przepiękne wybrzeża Nicei. Miasto prezentowało się tak, że nie sposób byłoby się w nim nie zakochać, co obudziło w Debbie myśl o tym, iż naprawdę żałowała, że Gavin nie mógł być tam z nią.
Żałowała, że nie mogła się tym z nim dzielić, jednocześnie łapiąc się na tej uporczywej myśli, że podobnie było ze znaczną częścią rzeczy dotyczących ich z w i ą z k u. Były to uroki tego, że formalnie związany był z kimś innym, z czego ona początkowo nie zdawała sobie sprawy. Kiedy zrozumiała, że był żonaty, powinna prawdopodobnie odwrócić się na pięcie i odejść, ale nie potrafiła.
Naprawdę oszalała na jego punkcie.
Dzielnie znosiła więc to, że do tej pory bynajmniej nie wspominał o rozwodzie. Nie znaczy to, że tego nie chciała, jednak mimo to nie próbowała wiercić mu dziury w brzuchu. Nigdy nie należała do osób szczególnie rozsądnych i przeważnie działała impulsywnie, ale mimo to nie pospieszała go. Dawała mu czas na to, aby sam się określił, co wcale nie musiało wydarzyć się prędko, skoro ostatnio tak rzadko dochodziło do ich spotkań.
A jednak dziś udało jej się z nim umówić. Obiecał jej, że kiedy wróci z pracy, spotkają się w swoim stałym miejscu. Takim, które bynajmniej nie przywodziło na myśl stabilnego związku, a romans, który, jak by nie patrzeć, połączył ich. Po przelotnej wizycie we własnym mieszkaniu, Debbie zabrała tylko kilka najważniejszych rzeczy, a później dotarła do miejscowego hotelu. Nie omieszkała wysłać też do Gavina wiadomości, że już na niego czekała.
I bynajmniej nie robiła tego cierpliwie.
Napełniła nawet winem jeden kieliszek, którego połowę zawartości zdołała wypić, zanim usłyszała otwierane drzwi. — To trochę męczące, że wracam z wyjazdu tylko po to, żeby znowu zaszyć się w hotelu — odezwała się, jeszcze zanim wydostała się z sypialni. Niemal od razu podniosła się jednak z miejsca, aby wyjść mu naprzeciw, a kiedy jej spojrzenie spoczęło na nim, nieco szybciej pokonała dzielącą ich odległość, aby dosłownie rzucić mu się na szyję. Nim cokolwiek powiedziała, skradła mu nieco dłuższy, trochę zachłanny pocałunek.
— Kupiłam ci fajne skarpetki — zakomunikowała, kiedy już odrobinę się odsunęła. Nie widzieli się zaledwie kilka dni, ale mimo to zdołała naprawdę się za nim stęsknić.
Gavin Fraser