Strona 1 z 3

you and me, we're like furniture

: sob sty 31, 2026 7:59 pm
autor: teddy darling
Teddy wchodziła do muzeum jako zwykły plebs, ledwo orientujący się w świecie obrazów i rzeźb, a budynek opuszczała niczym świeżo upieczona doktorantka historii sztuki. Chciałaby powiedzieć, że eksponaty porwały ją na tyle, że jeszcze przez kilka kolejnych dni będzie myśleć o mokrej deszczowej wystawie, ale w rzeczywistości jedyne, co zdołała zapamiętać, to miękkie usta April, które kompletnie zawróciły jej w głowie. I to w zupełności wystarczyło! Co jej po rozmowach o Josephie Kosuthu, skoro to nie w jego oczy wpatrywała się jak zahipnotyzowana?
Zanim ruszyły z parkingu, wręczyła przyjaciółce kalendarz, żeby mogła zobaczyć, jak prezentowały się pozostałe miesiące. Kwiecień naturalnie należał do Darling — z całej sesji wybrano fotografię, na której wychylała się z wozu strażackiego. Czy to było najlepsze ujęcie? Rabini pewnie byliby w tej kwestii podzieleni. Czerwcowy Jett pozował w samych spodniach i szelkach, a wokół szyi miał zawieszony wąż strażacki. Roznegliżowany Blaze pojawił się w sierpniu, stojąc w rozkroku z opartym nonszalancko o ramię młotem. W listopadzie znalazło się zdjęcie Riley. A może jednak w grudniu? Teddy kompletnie o tym zapomniała.
Spacer po IKEI wydawał się genialnym pomysłem, jednak wizja spędzenia kilku godzin między regałami i sofami na głodniaka już niekoniecznie. Poza tym i tak musiały jeszcze odhaczyć przystanek w postaci Burger Kinga, bo w innym wypadku dalsza część planu nie miałaby najmniejszego sensu!
Chcesz wysiąść i przejść się w środku jak po wybiegu, czy zamawiamy z samochodu? — zapytała, zatrzymując się przed wjazdem, żeby przepuścić wyjeżdżającego z parkingu Smarta.
Na co dzień Darling traktowała opcję drive-thru jako prawdziwy przejaw geniuszu. Po co wysiadać, stać w kolejce, marznąć na kość albo smażyć się na słońcu, skoro można zamówić wszystko, nie wychylając nosa z auta? Ten, kto wpadł na to, żeby połączyć wszystko w jedną, prostą funkcję miał IQ milion. Serio! Przecież to tak, jakby ktoś przewidział wszystkie problemy i dał gotowe rozwiązania, zanim te problemy w ogóle się pojawiły!
Nie obiecuję, że czeka tam na nas czerwony dywan, ale pragnę przypomnieć, że wyglądamy zajebiście — wskazała palcem najpierw na siebie, a potem na April. Powtórzyła ten gest jeszcze kilkakrotnie, żeby nie było co do tego żadnych, nawet najmniejszych wątpliwości.
Kiedy znowu wybiorą się tak odjebane, żeby zjeść w jakimś fast foodzie? Chyba nieprędko. A może zrobią z tego comiesięczny rytuał i zamiast zamawiać jedzenie do domu, wystylizują się jak na prawdziwą rewię mody, a potem, siedząc przy stoliku, będą paćkać piękne sukienki i marynarki sosem dwóch wysp. W końcu czemu nie? Przecież w takim wydaniu każdy wege wrap i każdy soczysty, wołowy burger zaczną błagać, żeby tylko zostać przez nie zjedzone!

April Finch

you and me, we're like furniture

: sob sty 31, 2026 8:34 pm
autor: April Finch
#17
Rozsiadła się wygodnie na miejscu pasażerki, które już dobrze znała. Odchyliła osłonę przeciwsłoneczną, żeby móc obejrzeć się w lusterku. Zapomniała się skontrolować w szatni, kiedy wychodziły. Na szczęście wszystko nadal wyglądało perfekcyjnie. Ładnym ludziom było przecież w życiu lżej. Posłusznie zamknęła osłonę z powrotem, bo to przecież nie był jej samochód i powinna pamiętać o zachowaniu porządku. Przejęła wreszcie kalendarz i zaczęła go przeglądać.
— Wygląda na takiego, który ma pieprzyk nad kutasem — skomentowała bruneta z lutego, który wdrapywał się na tył wozu strażackiego, patrząc jednocześnie w obiektyw. To chyba kiepski pomysł, April pewnie uderzyłaby się w którymś momencie o tę drabinkę. Kiedy dotarła do kwietnia, zaprezentowała zdjęcie Darling z dumą, jakby przypadkiem zapomniała, co się tam znajdowało. Przyglądała mu się dłuższą chwilę, zanim przewróciła stronę.
— On za to wygląda jak mega słodziak — pochwaliła Jetta, stukając w niego paznokciem. Pewnie nie ucieszyłby się z doboru akurat takiego słowa do postury, ale co ona mogła poradzić, że coś takiego w nim dostrzegała? Dotarła w końcu do listopada. Uśmiechnęła się, zachwycona nowym widokiem.
— Ej, jest was dwie! To jednak feministyczny kalendarz. Do ciebie się, oczywiście, nie umywa, ale też wygląda świetnie. — Obróciła kalendarz w stronę przyjaciółki, by mogła się dokładnie przyjrzeć. Tak to niestety jest, jak człowiek próbuje być dojrzały. Po ich ostatnim spotkaniu, mimo że prawie poskręcało ją od środka, obiecała sobie, że nie będzie stalkować tej całej Riley. Znała się na tyle, że wiedziała, że nieważne, na co by trafiła, w ogóle jej to nie pomoże. Będzie się tylko wściekać i stresować, a nie chciała znowu wyżywać się na przyjaciółce. Nadal nie miała pojęcia, jak wyglądała nowa strażaczka z jednostki Teddy. No, teraz już miała, po prostu nie wiedziała, że wie.
— Oczywiście, że musimy zjeść w środku, co to w ogóle za pytanie? Nie byłoby przecież uprzejmym nie zrobić wszystkim w środku przyjemności z szansy gapienia się na nas. — Pomysł bardzo jej się spodobał. Wyglądała na podekscytowaną możliwością zaprezentowania siebie i swojej randki całemu światu. A przynajmniej światu zgromadzonemu w fast foodzie.
— Kiedyś na beforze w Maku spotkaliśmy grupkę znajomych, którzy po ślubie w urzędzie postanowili się tam nażreć. Państwo młodzi i garstka najbliższych. Byli wspaniali, chyba mam gdzieś jeszcze na telefonie foty z nimi. Kilka godzin później trafiliśmy na nich w klubie, a panna młoda chciała się ze mną całować. Odmówiłam z bólem serca. — Szukała czegoś przez moment w telefonie. W końcu dotarła do zdjęcia sprzed trzech lat, na którym była April, dwójka jej kolegów i państwo młodzi. Facet miał na sobie prosty garnitur, ona białą suknię, która sięgała jej do kolana. Wyglądała trochę jak Charlotte de Witte. Pokazała fotkę przyjaciółce, żeby łatwiej była w stanie zrozumieć to bolesne wspomnienie.
— Powinnam cię zabrać na jakiegoś porządnego rave'a. Pamiętasz jeszcze jak się imprezuje? — Spojrzała na nią rozbawiona. Nie uważała jej oczywiście za nudziarę, ale z tej dwójki, to April dużo częściej odpinała wrotki. W tym roku zdążyła już nawet narobić sobie wypadów na zapas. Na znak, że wcale sobie z niej nie kpi, złapała jej dłoń, uniosła i delikatnie ją ucałowała. Zawsze miała przecież dobre intencje. Okej, zazwyczaj.

teddy darling

you and me, we're like furniture

: sob sty 31, 2026 9:19 pm
autor: teddy darling
Panowie z kalendarza włożyli mnóstwo wysiłku, żeby wypaść jak najlepiej. Ustawiali się, ćwiczyli pozy i dopracowywali uśmiechy, a prawda była jednak taka, że wcale nie musieli aż tak się starać. Byli naturalnie przystojni i w rzeczywistości byli po prostu facetami, którzy wiedzieli, jak być sobą. A to, jak wiadomo, działa najlepiej. Zresztą nawet w pełnym strażackim umundurowaniu potrafili wywołać między nogami heteroseksualnych kobiet małą powódź. Za mundurem panny sznurem i tak dalej.
Spojrzała na listopadową Riley, przyglądając jej się dłużej, niż początkowo zamierzała. Przyjaciółka właśnie uświadomiła Teddy, że wcale nie była jedyną kobietą w tegorocznym kalendarzu. Davis miała sesję przy metalowej rurze, którą oplatała jedną nogą i wyglądała... No wyglądała po prostu dobrze.
Faktycznie — przytaknęła w końcu, ale przez to wszystko zagapiła się i minęła wolne miejsce parkingowe. Teraz musiała cofnąć i zaparkować tyłem, co niewątpliwie nie było jej najmocniejszą stroną. Gdyby musiała wykonać ten manewr wozem strażackim, pewnie udałoby jej się to z zamkniętymi oczami.
Zgasiła silnik i odpięła pas, chcąc przyjrzeć się fotografii, o której wspominała April. Panna młoda na zdjęciu była naprawdę śliczna, więc nic dziwnego, że Darling posłała przyjaciółce spojrzenie pełne niedowierzania.
I nie zrobiłaś tego, bo…? — uniosła wysoko brwi, nie mogąc powstrzymać uśmiechu. — Chciałaś być fair wobec jej męża? Uwierz mi, gość na stówę nie miałby nic przeciwko. Ba! Jestem pewna, że byłby zachwycony takim obrotem spraw — pokiwała głową, żeby umocnić wypowiedziane słowa. Czy to mógł być powód do rozwodu w tempie ekspresowym? Niekoniecznie. W końcu małżeństwo dopiero się zaczęło, a dla wielu mężczyzn zwykły pocałunek z inną kobietą wcale nie był jednoznacznie traktowany jako zdrada.
Teddy ściągnęła w zamyśle brwi. Szczerze powiedziawszy, trochę już zapomniała, jak to było dać się ponieść porządnej imprezie. Jej melanże ograniczały się raczej do wypadów z kolegami, które kończyły się w barze przy remizie. Nie było to nic spektakularnego i zawsze pamiętała, jak wracała do domu. Ale w sumie nie było w tym nic dziwnego, biorąc pod uwagę jej dyspozycyjność. Ledwo znajdowała czas na to, żeby spać we własnym domu, a co dopiero szwendać się po klubach.
Nie, nie pamiętam — odparła zgodnie z prawdą. A kiedy Finch ucałowała ją dłoń, uśmiechnęła się i zacisnęła palce na materiale jej płaszcza. Przyciągnęła ją bliżej, patrząc prosto w oczy. — Dlatego koniecznie musisz mi przypomnieć — wyszeptała w jej usta, ale zamiast skraść jej pocałunek, odepchnęła ją lekko i otworzyła drzwi od swojej strony. — Dobrze wiesz, że pójdę z tobą wszędzie, choćby na koniec świata — dodała, gdy wysiadła na zewnątrz i spojrzała na przyjaciółkę ponad dachem samochodu. — Ale muszę wiedzieć wcześniej, żeby wcisnąć to w grafik — odparła, po czym obeszła Toyotę i wyciągnęła do April rękę, żeby móc ją poprowadzić do wrót Burger Kinga, gdzie na pewno już wszyscy ich wyczekiwali.

April Finch

you and me, we're like furniture

: ndz lut 01, 2026 12:52 pm
autor: April Finch
Spodziewała się reakcji z dużo większą dawką euforii. Nie wyczuła radości, która wynikałaby z kobiecej solidarności. Przyjaciółka wgapiała się w fotkę, jakby co najmniej miała zaraz ożyć, a potem zbyła ją tylko jednym słowem. No w ten sposób kobiety sobie prawa do głosowania nie wywalczyły! Może to nie do końca ten kaliber sprawy, ale przecież April potrafiła wkładać całe serce nawet w najmniejszą pierdołę.
— Wow. Nie przesadzasz trochę z tym entuzjazmem? Zemdlejesz od tych emocji. — Prychnęła rozbawiona. Pomyślała, że może Teddy była trochę zazdrosna o ukradnięcie jej spotlightu. Czasami miło jest się czuć jedyną. Dwie to taka liczba, z której trudno się ucieszyć. Nie było ich przecież na tyle dużo, by się faktycznie ucieszyć. Na szczęście nie musiała się tym martwić za długo, przecież to tylko jakaś losowa strażaczka, z którą Darling nigdy nie miała pewnie do czynienia i nie próbowała się do niej dobierać na służbie.
— Chciałam być fair wobec siebie. Nie lubię zajętych, a tym bardziej, jeśli nie wiem niczego o ich związku. Sama też bym wolała, żeby moja żona nie całowała nikogo innego chociaż w dniu ślubu. — Każde puszczalstwo ma swoje granice. Wiedziała, że istnieją związki, w których to nie byłby żaden problem, ale przecież niczego na temat tych ludzi nie wiedziała. Pewnie też nieco za bardzo romantyzowała sama instytucję ślubu. Znalazłyby się sytuacje, w których nie byłaby wściekła na swoją partnerkę za pocałunki z kimś innym, ale w większości przypadków wolałaby, żeby trzymała łapy przy sobie.
Przymknęła oczy, gotowa na pocałunek. Wreszcie były w miejscu względnie prywatnym. Stały na publicznym parkingu, ale w samochodzie jednej z nich, do którego nikt nie powinien nieproszony zaglądać. To perfekcyjny moment, by wreszcie dać upust emocjom! Niestety nie według Teddy. Westchnęła zawiedziona, uderzając plecami o oparcie fotela. Mogłaby się teraz nieco obrazić, żeby w taki toksyczny sposób wymusić więcej atencji. Przeszło jej to przez myśl, ale od razu stamtąd wyparowało, gdy przyjaciółka otworzyła jej drzwi. Potem postrzela fochy, szkoda czasu. Ujęła jej dłon, by wydostać się z samochodu jak prawdziwa dama. Biorąc pod uwagę, która z nich miała na sobie spodnie, a która sukienkę, sytuacja powinna wyglądać pewnie na odwrót. Przynajmniej puściła przyjaciółkę w drzwiach do lokalu. Obie przecież powinny czuć się dzisiaj jak księżniczki.
Szła dumnie przed siebie w stronę kas, stukając głośno obcasami o posadzkę. Rozpięty płaszcz falował lekko, dodając całej scenie dramaturgii. Podłoga w Burger Kingu niespecjalnie spełniała normy , ale to nic. W głowie Finch były gwiazdami paryskiego wybiegu. Zamówiły przy kiosku wszystko, na co miały ochotę i stanęły grzecznie w pobliżu ekranu z aktualnymi zamówieniami. April zdjęła z siebie płaszcz, mając dość tych temperatur i przewiesiła go sobie przez ramię. Napotkała wzrok znudzonej kasjerki, która przyglądała się im strojom nie kryjąc zdziwienia. Dramatyzowała! Na bank widziała tutaj dużo bardziej odjechane rzeczy, szczególnie w nocy. Ale skoro tak lubiła dramatyzowanie, to Finch chciała jej to dać. Złapała z nią kontakt wzrokowy i obróciła się kilkukrotnie, zatrzymując się w różnych pozach. Po każdej z nich powinny następować błyski fleszy, ale to niestety działo się tylko w jej wyobraźni. Potrafiła wykorzystać swoje atuty. Wychodziła z założenia, że to wyłącznie kwestia pewności siebie i można dobrze wyglądać w każdym stroju. Tym razem ubranie było dodatkowym orężem. Przeczesała włosy palcami gotowa do kolejnego, wyimaginowanego ujęcia, kiedy na ladzie pojawiło się ich zamówienie. Podeszła bliżej, puściła oczko skołowanej kasjerce i ruszyła do najbliższego, wolnego miejsca.
— Ty w ogóle chyba średnio pamiętasz, jak się żyje, co? Chętnie zabrałabym cię na koniec świata, ale żeby to wszystko nadrobić musiałabyś wziąć dwutygodniowy urlop i oddać mi się na wyłączność. — Wycelowała w nią frytką, jakby to miało być jakieś ostrzeżenie. Takie spontaniczne wakacje na pewno byłby bardzo miłe, ale w dorosłym życiu coraz trudniejsze do wyobrażenia.

teddy darling

you and me, we're like furniture

: ndz lut 01, 2026 1:36 pm
autor: teddy darling
Nie była zazdrosna o to, że Riley Davis dostała własną stronę w kalendarzu. Ani o to, że na zdjęciu wyszła lepiej niż ona. W gruncie rzeczy nie powinno jej to dziwić, przecież Riley wyglądała jak milion dolarów, zwłaszcza z tymi długimi, nieprzyzwoicie smukłymi nogami, które zdawały się ciągnąć aż po sam sufit. Jeśli już miała czegoś jej zazdrościć, to właśnie ich. I może tej bezczelnej lekkości, z jaką Davis potrafiła stanąć przed obiektywem, jakby pozowała od urodzenia. To właśnie ta myśl, bardziej niż same nogi, skutecznie powstrzymywała ją przed skakaniem z ekscytacji. Zamiast tego poczuła dziwne ukłucie, gdzieś pomiędzy podziwem a bliżej niezidentyfikowaną irytacją.
Pokiwała głową, zgadzając się z April. Jakby się nad tym bardziej zastanowić, Teddy również nie brała się za zajęte kobiety. A przynajmniej nic o tym nie wiedziała. Jeśli ktoś nie powiedział jej wprost, że był w związku, nie mogła tego wiedzieć. Ciekawe, ile kobiet z tych wszystkich, z którymi flirtowała w barze przy remizie miało mężów i szukało odskoczni, zahipnotyzowane faktem, że Darling była strażaczką?
Zapamiętam na przyszłość — rzuciła z rozbawieniem, kodując z tyłu głowy, żeby nie całować nikogo innego w trakcie ich ślubu, którego nigdy nie będzie. Wprawdzie Teddy nie zrobiłaby czegoś podobnego, ale lepiej o tym nie zapominać!
Gdyby April obraziła się o to, że nie zaczęły obściskiwać się w samochodzie, chyba by ją tutaj, kurwa, zostawiła. Wsiadłaby z powrotem do samochodu i odjechała w siną dal, porzucając przyjaciółkę na parkingu. Okej, pewnie zaraz zawróciłaby i kazała jej wsiadać, ale naprawdę nie chciała tracić czasu na sprzeczki. Czy nie miały za sobą wystarczająco dużo bezsensownych kłótni? No właśnie!
Dygnęła jak prawdziwa księżna Diana, choć znacznie żywiej, gdy Finch przepuściła ją w drzwiach. A potem, gdy tylko złożyła zamówienie na upragnionego burgera z solidną porcją frytek (za które jej sukienka z pewnością nie będzie jej wdzięczna), zsunęła z ramion płaszcz i oparła się ramieniem o filar, obserwując popisy przyjaciółki. Nie dało się ukryć, że April miała zadatki na prawdziwą gwiazdę. Te wyimaginowane reflektory zdawały się ją wręcz uwielbiać! Tymczasem kasjerka za ladą patrzyła na nią z wyraźnym osłupieniem. I w tym osłupieniu ją pozostawiły.
Mogłabym wziąć dwutygodniowy urlop — odparła Teddy, siadając przy stoliku. Normalnie rozkraczyłaby się wygodnie, ale ta kreacja ograniczała jej ruchy. Odwinęła z papierka swoją bułkę z wołowiną i wgryzła się w nią, a sos natychmiast skapnął na tackę.
Nowy rok oznaczał nową pulę dni wolnych, a Darling wciąż miała do wykorzystania kilka zaległych z poprzedniego, których nigdy nie umiała sensownie zaplanować, bo zwykle brakowało jej na to czasu.
Ale czy to wystarczy, żebyś nauczyła mnie, jak żyć? — spojrzała na przyjaciółkę znad swojego burgera. — Mam do nadrobienia jakieś dziesięć lat. Tyle pracuję w zawodzie. Skomasowanie tych lat w dwa tygodnie to będzie dla ciebie spore wyzwanie, Finch — tym razem to ona wymierzyła w przyjaciółkę frytką, która niefortunnie wystrzeliła, lądując na stoliku młodego małżeństwa z dziećmi. Teddy pospiesznie odwróciła wzrok i ponownie wygryzła się w bułkę.

April Finch

you and me, we're like furniture

: ndz lut 01, 2026 2:17 pm
autor: April Finch
Nie powinny marnować czasu na randce na dodatkowe kłótnie, to pewne. Okazje same pchały im się do rąk, a one je tak zwinnie omijały. Po części to zasługa nieświadomości April. O ile odmówienie fochów o brak obściskiwania się mogła przypisać do konta własnej dojrzałości, to uniknięcie tematu Riley było całkowicie odmienną kwestią. Moment, w którym dotrze do niej, kim jest pani z listopada, na pewno nie będzie radosny ani miły. Wywoła jakąś obrzydliwą burzę w jej głowie i żołądku, znęcając się nad nią psychicznie. Ale to akurat kwestia jej nieuzasadnionej zazdrości. Dużo ciekawiej będzie, jak dotrze do niej, że Teddy w momencie omawiania listopada zrobiła się dziwacznie zamknięta i niechętna do omawiania dupy modelki. Jakby dawała April na tacy okazję do dostania jasnej cholery. Dlaczego od razu nie wyjaśniła, co to za dziewczyna? Czemu przyglądała się jej tak długo? Czy naprawdę zapomniała o jej obecności, czy ma gdzieś ukrytą wersję, która jest wiecznie otwarta na listopadzie? To tylko garstka z miliarda pytań, jakie rozsadzą jej łeb. Ale to na szczęście kiedy indziej.
Pochłania frytki wyraźnie wkręcona w chwilową miłość do ziemniaków. Nic tak jej nie smakowało na gastro, jak frytki. Osoba, która po raz pierwszy w historii ludzkości postanowiła pokroić ziemniaki w słupki i je usmażyć, zasłużyła na honorowe miejsce w poczcie ludzi wybitnych. Zaraz obok wynalazcy penicyliny czy coś. Niestety, twórca frytek zaginął gdzieś w mrokach dziejów, za życia nikt wystarczająco go nie docenił. Ha, jakiego tam go. Finch była pewna, że na to wpadła kobieta. Tak wybitny pomysł mogła mieć tylko jakaś laska.
— Jesteś pewna, że byś mogła? Macie to w ogóle przewidziane w regulaminie pracy? W kadrach chyba wybuchną, jak zobaczą wniosek na dłużej niż trzy dni — zakpiła z niej, ale to tak z miłości. Może przyjaciółka się do tego nie przyznawała, ale cierpiała na podobne problemy z pracoholizmem, co Finch. Łatwiej jej było znajdować wymówki, bo przecież zawsze to były po prostu wezwania do istotnych spraw, których się nie unika. Jej praca była dużo mniej istotna, ale też miała problemy z odmawianiem jej. A przecież obie mogłyby być bardziej asertywne. Mogłyby też znaleźć dla siebie coś innego. Były młode, zdolne, mieszkały w dużym mieście – dałyby sobie bez problemu radę poza swoimi kołchozami.
Śledziła lot frytki wzrokiem. Zakładała, że pewnie po prostu upadnie na podłogę i będzie się musiała po nią schylić, żeby odciążyć przyjaciółkę od plątania się w kiecce. Nie miała jednak racji. Frytka dołączyła do imprezy przy innym stoliku. April zaśmiała się bezwstydnie i pomachała do dzieciaków, które spojrzały w ich stronę, szukając źródła tego ataku. Nie wyglądali na przejętych tym zamachem.
— Wolałabym cię ukraść na całe lata, ale z dwoma tygodniami też dałabym sobie radę. — Sięgnęła po napój. Dała sobie w ten sposób chwilę na zastanowienie się i ułożenia planu ich ucieczki w głowie. Klasycznie zobaczyła od razu 14 000 605 wizji przyszłości, z czego pewnie nawet jedna nie miała prawdziwych szans się ziścić.
— Mówiłam już, że chciałabym zabrać cię gdzieś, gdzie jest ciepło i to podtrzymuję. — Skupiła się na otwieraniu swojego wegetariańskiego pocketa. Była spora szansa, że dzięki temu wyborowi nie uwali się zaraz cała od stóp do głów w jakimś śmierdzącym syfie.
— Wynajmiemy cabriolet i będziemy zapierdalać po prostych drogach. Będę ci śpiewać i tryskać za nami szampanem po ulicy. Takim bezalkoholowym oczywiście. Będziemy biegać boso po plaży i żreć bez krojenia ich. Uwalimy się pewnie obie sokiem, więc wbiegniemy w ciuchach do oceanu, żeby się już tak nie lepić. Ogarniemy jedzenie na wynos i zrobimy sobie obiad na jakimś wzniesieniu, żeby móc oglądać i obgadywać z góry ludzi. Zrobię ci piękne zdjęcia o zachodzie słońca, a potem zabiorę do klubu, żeby tańczyć do granic wytrzymałości fizycznej. Będziemy się pieprzyć w toalecie, w ciemnej alejce parku w drodze do hotelu, a potem jeszcze w sypialni — opowiadała, nie spuszczając z niej wzroku. Była rozmarzona i podekscytowana na samą myśl o tych wszystkich pomysłach. Miała w sobie podobny entuzjazm, co w liceum, gdy wieczorami snuły plany o tym, jak perfekcyjnie będzie wyglądać ich życie po studiach. Nic nie dawało jej tyle radości, co umieszczanie w swoich planach Teddy.
— A to dopiero pierwszy dzień! Pozostałe trzynaście to niespodzianka. — Puściła do niej oczko. Wyimaginowany urlop zapowiadał się naprawdę słodko i beztrosko. Wgryzła się wreszcie w swój posiłek. Potrzebowała dodatkowej energii na dalsze ględzenie.

teddy darling

you and me, we're like furniture

: ndz lut 01, 2026 3:13 pm
autor: teddy darling
Nie wspomniała o Riley, przekonana, że April sama domyśli się, kim była dziewczyna z listopada. W końcu poza kolegami pozującymi do zdjęć z gołymi klatami i Teddy, która przestała być jedyną kobietą w jednostce, nie było tam nikogo innego, kto mógłby pasować do strażackiego kalendarza. No, chyba że Davis. Wystarczyło połączyć kropki, czego Finch nie zrobiła. Darling unikała tego tematu z pełną premedytacją, właśnie po to, żeby nie dopuścić do kolejnej bzdurnej kłótni o pietruszkę. Była już zmęczona rozmowami, które zaczynały się niewinnie, a kończyły obrażonym milczeniem. Zresztą, jakie to miało znaczenie? Nie łączyło jej nic z koleżanką z pracy, nawet jeśli spędzały razem w remizie nieprzyzwoitą ilość czasu, dzieląc dyżury i zmęczenie, które rozumieją tylko strażacy. I to nie tak, że Teddy siedziała między jednym wezwaniem a drugim i rozważała, jak dobrać jej się do majtek.
Jeśli wypiszę urlop odpowiednio wcześnie, nie powinno być z tym większego problemu — wzruszyła ramionami, dzielnie unikając wzroku dzieciaków z sąsiedniego stolika. W końcu jej oczy spotkały się z oczami sześcioletniego chłopca, który ściągnął brwi i nachylił się do swojego starszego brata, wskazując na Teddy palcem. Busted. A jak chcesz mnie wywieźć gdzieś poza granicę Kanady, to już w ogóle. Nikt nie ściągnie mnie siłą z drugiego końca świata — zaznaczyła, bo o ile mogli ją wezwać w trakcie pobytu w ośrodku wypoczynkowym w górach, to dużo trudniej będzie to zrobić, kiedy zacznie łapać opaleniznę w innym kraju.
Odłożyła burgera na tackę i zaparła brodę o rękę, wsłuchując się w wizje przyjaciółki, nie mogąc powstrzymać uśmiechu. Wprawdzie wolałaby, żeby April tryskała czymś innym niż szampanem, ale nie powiedziała tego na głos. Cała reszta brzmiała doskonale i dokładnie tak, jak Darling chciała, żeby wyglądał ich wspólny wyjazd.
Zapomniałaś o seksie na plaży i pieprzeniu się na schodach w drodze do sypialni — wtrąciła z poważną miną i nachyliła się nad stolikiem, żeby sięgnąć po jej rękę. W porę jednak zorientowała się, że kładła cycki wprost na tackę z burgerem, z którego ulał się sos i tylko to uratowało jej piękną sukienkę od tłustej plamy, której nie doprałby nawet słynny, polski poeta Zygmunt Chajzer. — O wow, to będzie bardzo intensywny wjazd. Pozwolisz mi się chociaż raz porządnie wyspać? — zaśmiała się, przejeżdżając kciukiem po wierzchu dłoni Finch, ale zaraz wyprostowała się, pozwalając jej zjeść w spokoju.
Sama wpakowała sobie do ust garść frytek, uważając, żeby te niespodziewanie nie zmieniły stolika i pokiwała głową. Jej również udzielił się entuzjazm przyjaciółki.
Trzeba znaleźć w tym wszystkim miejsce na nurkowanie z delfinami i zwiedzenie najsłynniejszych zabytków. Potem znowu możemy się pieprzyć — zaznaczyła, dojadając burgera i pociągnęła przez słomkę łyk dietetycznej coli. Dziwnym trafem, kiecka nie ucierpiała w starciu z sosami. Dobrze, nie chciała łazić później po IKEI jak jakaś brudaska, która nie potrafi normalnie skonsumować żarcia w fast foodzie. — Wiesz, że napaliłam się na ten wyjazd i teraz po prostu musisz mnie gdzieś zabrać? Masz taką świadomość, prawda? — spojrzała wymownie na April, dając jej wyraźnie do zrozumienia, że inaczej będzie zajebiście rozczarowana.

April Finch

you and me, we're like furniture

: ndz lut 01, 2026 7:03 pm
autor: April Finch
Uniosła brwi nieco zaskoczona. Szybko zdobyła zgodę na potencjalny wyjazd. Zakładała, że będzie musiała ją przez jakiś czas namawiać, aż Teddy uzna, że może sobie dać nieco dni w roku na taki totalny luz. Wiedziała, że najlepszą opcją na uniknięcie jej roboty jest wyjazd jak najdalej od Toronto. Zresztą, kto chciałby spędzać wakacje w Kanadzie? Tylko jacyś wariaci. April wychodziła z założenia, że jeśli tylko ktoś miał możliwości finansowe, to powinien wiać jak najdalej. Dać sobie jak najwięcej przyjemności, które są skrajnie inne od szarej codzienności. Bez tego to się nie nazywa wakacje, co najwyżej wolny weekend (nawet jak wypadało to w środku tygodnia).
— Nie zostaniemy przecież nawet na tym kontynencie, nie ma opcji. — Zaczęła zastanawiać się, kiedy mogłaby wcisnąć taki wyjazd we własny kalendarz. Na upartego mogłaby wsiąść do samolotu choćby jutro, ale bez odpowiedniego przygotowania nie da rady unikać roboty. Ją mogli zaczepiać na każdym krańcu świata. Póki miała internet, istniała szansa, że dostanie wiadomości albo telefony z pracy. Mogła je po prostu ignorować, ale nie była tego typu szefową. Nie zostawiłaby swojego zespołu, licząc, że jakoś sobie dadzą radę i nie objechałaby ich z góry na dół po powrocie, że nic się nie udało.
— Nie, nie. Seks na plaży jest przereklamowany. Za dużo piasku — poprawiła ją od razu z niezadowoloną miną. Najwyraźniej mówiła to z własnego doświadczenia. Na papierze brzmiało to bardzo dobrze, ale jak przyszło co do tego, to nie dało się tego zrobić dobrze. Nieważne, jak człowiek się przygotuje i jak duży koc ogarnie, będzie po prostu niewygodnie.
— Cały czwarty dzień prześpimy, bo będzie padać — wyjaśniła dobrotliwym tonem. Plan był naprawdę niezły, skoro zakładał też pogodę. Najwyraźniej podchodziła do sprawy bardzo poważnie. W trakcie takich wakacji chociaż jeden dzień usiał być poświęcony na totalne lenistwo, to klasyk. April dobrze wiedziała, jak się obijać i jak korzystać z wolności.
Jedzenie smakowało doskonale, a dodatkowe plany malowały się właściwie same. Pochłaniała swoją porcję ciągle mając ochotę się uśmiechać. Wszystko wokół układało się po prostu perfekcyjnie. Aż trudno było uwierzyć, że były w stanie kiedykolwiek się pokłócić. Ułożyła wszystkie puste opakowania równo na tacy, przeżuwając ostatnie kęsy pocketa. Popiła paskudnym napojem. Z pełnym żołądkiem można szaleć dalej.
— Jeżeli naprawdę podoba ci się ta wizja, to cię zabiorę. Obiecuję. — Uśmiechnęła się szeroko, starając się nie zacząć od razu wiwatować. Naprawdę miała wobec niej poważne zamiary. Nie rzucała nigdy obietnic na wiatr, kwalifikowała to słowo jako bardzo poważne, nie do połamania. Od wywinięcia się z obietnicy człowieka mogła uratować tylko jakaś tragedia, na przykład śmierć. Jeżeli przeżują jeszcze trochę, to Darling miała wyjazd jak w banku.
Kiedy obie skończyły, zgarnęła wszystkie rzeczy i powyrzucała je gdzie trzeba. Zatrzymała się przy kasie, odchrząknęła znacząco i stamtąd ruszyła w stronę wyjścia, znów torując sobie drogę jak rasowa modelka. Uniesione brwi gości były dla niej dodatkową pochwałą. Nie założyła płaszcza, by wyglądać bardziej zjawiskowo. Przejście z lokalu do auta nie było przyjemne, ale przecież nie była to długa trasa. Wrzuciła płaszcz chwilowo na tylne siedzenie obok kalendarza, bo ubieranie się do samochodu to już totalna głupota.
— Jeden dzień możemy poświęcić na jakieś twoje nudziarstwa. Znaczy się zajęcia. W ramach odbicia strat moralnych po muzeum czy coś. — Wyciągnęła rękę i przesunęła paznokciami po jej karku. Łaskotała ją delikatnie, obserwując, jak wyjeżdża z parkingu.
— Zrobię wszystko, czego tylko zapragniesz — dodała mrukliwym, rozmarzonym tonem. Nie miała oczywiście na myśli niczego zbereźnego. No dobra, totalnie miała, nie bez powodu rysowała teraz tajemnicze wzory na jej skórze. Ale poza tym naprawdę była gotowa zgodzić się na każdą dziwną aktywność, jaka przyjdzie Teddy do głowy.

teddy darling

you and me, we're like furniture

: ndz lut 01, 2026 7:39 pm
autor: teddy darling
W jej przypadku początek roku był zdecydowanie lepszym momentem na wzięcie urlopu niż środek sezonu wakacyjnego. Latem grafik w jednostce zapełniał się błyskawicznie, bo większość kolegów chciała spędzić ten czas z rodzinami, zabrać dzieciaki na porządną wycieczkę albo chociaż na chwilę wyrwać się z codziennej rutyny. Teddy dobrze to rozumiała. Sama nie miała nic przeciwko temu, żeby pracować wtedy, gdy inni pakowali walizki. Dawno zdołała przywyknąć do tego, że w jej pracy zawsze dużo się działo, dlatego kluczem do zachowania jakiejkolwiek równowagi było planowanie wszystkiego z odpowiednim wyprzedzeniem. Wiedziała, że jeśli tylko złoży wniosek urlopowy wystarczająco wcześnie, da się to jakoś sensownie poukładać w grafiku, bez wywracania całego harmonogramu do góry nogami. Kapitan zwykle podchodził do takich spraw rozsądnie. A przynajmniej wtedy, gdy widział, że ktoś traktuje swoje obowiązki poważnie.
Howie Whitman cenił zaangażowanie i lojalność wobec zespołu, a Teddy przecież nigdy nie znikała bez uprzedzenia. W razie konieczności potrafiła stawić się na służbie z gorączką i zwalonymi zatokami. Poza tym dobrą opcją wydawała się jeszcze rozmowa z Jettem, tak na wszelki wypadek. Gdyby zaszła potrzeba, mógłby wziąć za nią kilka nadgodzin, a ona po powrocie odwdzięczyłaby się tym samym. W tej robocie takie niepisane układy bywały równie ważne jak oficjalne procedury!
Cudownie, bo już myślałam, że pojedziemy najdalej do Ottawy — westchnęła z udawanym smutkiem. Może w stolicy było równie zimno, ale i tak bawiłyby się świetnie.
Kiedy April zanegowała jej pomysł z seksem na plaży, Darling wydała z siebie jedynie krótkie mhm. Miała w tej kwestii odmienne zdanie i całkiem miłe wspomnienia, ale nie zamierzała ryzykować, że przyjaciółka skończy w piaskiem w oczach. I wszędzie indziej.
Okej, ale na piątek załatw wiatr i wysokie fale, żebym mogła trochę posurfować — zażyczyła sobie jeszcze, bo skoro Finch władała pogodą i już przewidziała deszcz, to Teddy chciałaby skorzystać z uroku wodnych sportów. Nie wymagała cudów na kiju, więc chyba mogła to dla niej zrobić, prawda?
Zabrała swoje rzeczy, wodząc wzrokiem za przyjaciółka, kiedy ta jeszcze raz demonstracyjnie przeszła się po wnętrzu restauracji. Już miała skarcić ją, żeby założyła płaszcz, bo zaraz przeziębi sobie nerki i urlop spędzą w domu, zamiast korzystać ze słońca. Oczywiście tylko do czwartku, bo w czwartek miało lać jak z cebra.
Och, będę miała cokolwiek do powiedzenia? Wow, to naprawdę wspaniałomyślne, April. Nie wiem, czym sobie na to zasłużyłam i czy w ogóle jestem godna — powiedziała dramatycznym tonem, zerkając na nią z rozbawieniem.
Dotyk placów na karku sprawił, że Darling aż wstrzymała oddech, a przecież musiała skupić się na drodze! Wprawdzie musiała przejechać tylko przez skrzyżowanie i zaparkować na parkingu naprzeciwko, ale przez takie rozpraszacze mogła wpakować je pod koła rozpędzonej ciężarówki!
Tym razem znalezienie miejsca okazało się bardzo łatwe. Akurat kiedy włączała kierunkowskaz, inny pojazd wyjeżdżał spod sklepu, więc Teddy natychmiast wskoczyła na jego miejsce. Wyjęła kluczyki ze stacyjki i pochyliła się w kierunku, ale nie odepchnęła jej tak, jak zrobiła to wcześniej. Złapała zębami dolną wargę przyjaciółki i pociągnęła delikatnie, żeby zaraz złączyć ich usta w namiętnym pocałunku.
Wszystko? — zapytała po chwili, muskając linię żuchwy, sięgając ręką do klamki. — W takim razie nie kupuj do naszego mieszkania żadnych bibelotów — wyszeptała do ucha i pchnęła drzwi. — Będą się tylko kurzyć — dodała z uśmiechem i wysiadła z samochodu, czekając aż Finch podąży jej śladem.

April Finch

you and me, we're like furniture

: ndz lut 01, 2026 8:28 pm
autor: April Finch
Branie urlopu w środku wakacji to najgorsze, co można sobie zrobić. Póki nie miało się na głowie dzieci, przez które robiło się to obowiązkiem, należało tego unikać. W pracy April byłoby dużo lepiej, gdyby znikała latem. Sezon ogórkowy sprawiał, że w branży robiło się naprawdę leniwie i nikt by na tym nie ucierpiał. Oprócz niej. Od lat brała wolne poza sezonem wakacyjnym i uciekała w miejsca, gdzie jest ciepło. Bez problemu powinno udać im się znaleźć wspólny termin, który nie tylko nie zrujnuje ich karier, ale doda minimum intymności do tego wyjazdu. Wiadomo, że nie będą nigdzie same, ale przynamniej nie będą musiały przeciskać się przez turystów.
— Jeżeli mnie nauczysz, to jasne, załatwione — dodała w kwestii sufrowania. Nigdy nie miała okazji spróbować, ale zawsze wydawało jej się to bardzo imponujące. No i nieco popierdolone. Kto normalny staje na kawałku płaskiej dechy i próbuje się utrzymać na stojąco na wzburzonej wodzie? Koncept tego sportu zawsze ją szokował, ale pewnie też przez tę absurdalność szokował. Dawała sobie radę ze snowboardem, to i to ogarnie. Zasady musiały być podobne. Tu decha i tu decha. Tu woda w płynie, tu zamrożona. Można powiedzieć, że już prawie umiała.
— Zobaczymy, czy jesteś godna. Jak zmarnujesz ten dzień na głupoty, to postaram się nie wypominać tego przez kolejne sześć lat. — Faktycznie była bardzo wspaniałomyślna. Nie dość, że pozwalała jej decydować, to jeszcze oferowała, że nie będzie się nabijać! Oczywiście tylko z tego, bo tak generalnie za nic w świecie nie odpuściłaby sobie żartowania z Teddy. Przecież to oznaka wielkiej sympatii. Nigdy nie kpiłaby z niej na poważnie.
Przesunęła paznokcie z karku na szyję, gdy tylko ją do siebie przyciągnęła. Chciała w ten sposób przytrzymać ją bliżej, żeby tym razem jej nie zostawiła. Na szczęście nie musiała walczyć. Oddała pocałunek, przesuwając się nieco na fotelu, chcąc się do niej zbliżyć. W samochodzie takie próby były raczej bez sensu. Wszystkie pozycje nie nadawały się do niczego, dzieliło je za dużo jakiegoś nudnego sprzętu. Z jej gardła uleciało głośne westchnięcie, gdy przyjaciółka przestała ją całować. Bardzo chciała potwierdzić, że faktycznie jest gotowa zrobić dla niej wszystko, ale nie zdążyła. Teddy znowu z nią igrała, zmieniając temat na zakupy. Jęknęła sfrustrowana, widząc, jak wysiada z samochodu. Zamknęła na moment oczy i wzięła głęboki wdech. Potrzebowała kilku sekund, żeby się uspokoić. Odepchnąć od siebie palące pragnienia, zmniejszyć temperaturę wewnątrz organizmu. Dziwnym trafem największy gorąc czuła w płucach i podbrzuszu. Wysiadła wreszcie z samochodu i dogoniła ją truchtem. Z tego wszystkiego zapomniała o płaszczu. Trudno. W sklepie będzie przecież ciepło.
— Poczekaj, poczekaj. Ale co konkretnie uznajesz za bibelot? Dodatkowe, małe lampki? Ładne zestawy kieliszków? Maskotki? Ramki? — Tym razem wizję wspólnego mieszkania zaakceptowała błyskawicznie. Jej uwaga błyskawicznie zacisnęła się na potencjalnych ograniczeniach. Nie żeby była fanką gromadzenia pierdół. To raczej wrodzona buntowniczość i chęć znalezienia wytrychów na nowe zasady. W IKEI nie kupią ani książek, ani gier, ani figurek kolekcjonerskich, a to te rzeczy w przestrzeniach, w których żyła Finch, były jedynymi kurzołapami. Żadnej z tych kategorii by się nie pozbyła.
— Ożeż kurwa. Zapomniałam, jakie te sklepy są wielkie. — Jęknęła nieco podłamana, gdy weszły do środka. Kompletnie wyleciało jej z głowy jak męczące było dla niej przebywanie w tym sklepie. Ale chyba tym razem nie będzie tak źle. Nie z takim towarzystwem.

teddy darling