Strona 1 z 3

something about her

: sob sty 31, 2026 10:38 pm
autor: kira finch
015.
Spotkania z Tindera nie były jej obce, ale kiedy usłyszała od Boosta, że załatwił jej randkę z niezłą sztunią, początkowo poczuła lekkie wątpliwości. Niby kumpel znał ją na tyle, że wiedział, jakie laski jej się podobają i że szczerze nie znosiła, kiedy było zbyt słodkopierdząco, ale mimo wszystko ta myśl, że coś się wypierdoli nie dawała jej spokoju. Z drugiej strony miała pewność, że Boost nie wystawiłby jej na minę. Zbyt wiele ich łączyło, żeby świadomie robić sobie nawzajem takie podłe numery. Kirze nie pozostawało nic innego, jak mu zaufać i dać ponieść się dzikiej ekscytacji z randki w ciemno.
Znakiem rozpoznawczym miał być kolor błękitny, więc Finch postawiła na luźną, zapinaną koszulę, którą wsunęła w czarne jeansy. Makijaż nie był przesadny, ale granatowe cienie na powiekach dobrze kontrastowały z całością. Właściwie wyglądała bardzo normalnie, ale przecież zawsze nadrabiała urokiem osobistym. Nie zamierzała stroić się jakoś przesadnie, bo co, jeżeli cała ta farsa okaże się totalnym niewypałem?
Miejscem docelowym było Nightshade Lounge, ekskluzywny koktajlbar, do którego Kira musiała dotrzeć Uberem, czego szczerze nie znosiła, bo zawsze miała wrażenie, że kierowcy taksówek znaleźli prawo jazdy w chipsach i pouczała ich, jak właściwie powinni poruszać się po ulicach Toronto. Była jednak zbyt wygodna, żeby podróżować obskurnym autobusem, a potem zatłoczonym metrem. Ostatnio tak zrobiła, a to był istny koszmar! Na szczęście wielokrotny seks z uroczą Abby wynagrodził jej wszystko. Miała też w sobie wystarczająco dużo rozsądku, żeby nie podjeżdżać pod bary własnym samochodem, kiedy wiedziała, że nie wyjdzie z nich trzeźwa. To nie miało totalnie sensu!
Weszła do lokalu i rozejrzała się dookoła, od razu lustrują wzrokiem wszystkie obecne kobiety w poszukiwaniu błękitnego koloru. Jedna wprawdzie miała na sobie coś niebieskiego, ale to raczej był turkus niże jasny odcień. W ogóle Boosta pojebało z tym kolorem. Nie mógł wybrać czegoś czerwonego albo żółtego? Najlepiej oczojebnego, żeby od razu łatwo można było dostrzec bluzkę czy koszulkę z odległości kilometra. Poczekała jeszcze chwilę, aż w końcu sama zdjęła skórzaną kurtkę i usiadła przy barze, zamawiając butelkę zimnego piwa. Nie będzie przecież tak siedzieć o suchym pysku!
Pogapiła się chwilę na uroczą, blondwłosą barmankę, po czym wzięła swoje piwo i odwróciła się przodem do wejścia, uznając, że tak będzie lepiej widoczna. Szukanie się w tłumie mogło być później dość uciążliwe, a Finch nie lubiła utrudniać sobie życia.

lyric hollis

something about her

: sob sty 31, 2026 11:42 pm
autor: lyric hollis

009.
would expect here everyone
but not you.



Chyba cię pojebało — dokładnie takie słowa usłyszał od niej Boost, kiedy zadzwonił do niej pewnego dnia i poprosił o spotkanie, by kiedy już pogadali o tym co miało miejsce z G-forcem, oznajmił, że ustawił ją na randkę. Lyric zdawała sobie sprawę, że jej narwaństwo i to jak szybko się irytowała mogło jasno świadczyć, że brakowało jej ostatnio w życiu dobrego seksu i rozładowania napięcia, ale żeby kurwa ktoś kogo ledwo znała ustawiał ją na rankę? Co prawda miała dobre kontakty z Boostem, nawet się polubili po tych wszystkich akcjach. Wpadł kilka razy do The Shoop, trochę pogadali, ale żeby aż tak?
Finalnie się zgodziła, bo usłyszała cały wywód o tym, jak to przecież Hollis kochała adrenalinę, a taka wielka niewiadoma mogła jej wyjść na dobra bla bla bla, więc finalnie się zgodziłą. Chociaż kiedy powiedział o tym przewodnim kolorze, to zaczęła mieć szczere wątpliwości. Błękitny kurwa? Jak ona nawet nic takiego nie miała we własnej garderobie.
Finalnie pożyczyła od Mavi błękitną… sukienkę z dekoltem tak wielkim, że gdyby stanęłą na pasie lotniczm, spokojnie mogłaby nawigować cycami lądowanie samolotu. Kumpela jednak zapewniła ją, że wyglądała z a j e b i ś c i e, więc Lyric faktycznie dorzuciła do tego jakieś ozdoby i wybyła do Nightshade Lounge. Kolejna zmora, bo ten klub był kurwa na końcu Toronto, w jakiejś dzielnicy dla bogaczy. Nawet sobie pomyślała, że może Boost chciał jej załatwić jakąś dzianą sugar mommy, skoro Hollis często żaliła się na brak hajsu.
Na miejscu zjawiła się przed czasem, nawet całe piętnaście minut wcześniej, bo tak jechał jej autobus, tylko nim zdążyła cokolwiek zamówić, jakiś facet wylał jej na kurtkę Mojito więc od razu poszła zaszyć się w łazience, żeby sprać plamę. Wyszła kiedy było już po dwudziestej i rozejrzała się lokalu, szukając jakiejś obłędnej błękitnej kobiety. Tylko kiedy podeszła do lady, zauważyła przy niej jedynie… Kirę Finch.
Nie sądziłam, że takie laski jak ty, bywają w takich miejscach — podeszła bliżej, wciąż rozglądając się po stolikach. — Śledzisz mnie, Finch? — prychnęła i spojrzała na jej twarz. Dopiero potem jej wzrok zjechał na… nie.
No kurwa, no nie.
Pierdolony Boost.
Zauważyła to chyba w tym samym czasie co Kira, bo ich oczy momentalnie otworzyły się szerzej, a zaraz potem wymieniły porozumiewawcze spojrzenie. Zaraz potem Lyric prychnęła z niedowierzaniem.
Nie no kurwa nie wierze — rzuciłą pod nosem, wciąż kręcąc głową.

kira finch

something about her

: ndz lut 01, 2026 3:31 pm
autor: kira finch
Sączyła w najlepsze swoje piwo, próbując wyłapać błękitne elementy garderoby. Dlaczego, do cholery, nagle wszyscy mieli na sobie coś w podobnym kolorze? Czy odcienie niebieskiego były przewodnim motywem tej imprezy? Wywracała oczami za każdym razem, kiedy okazywało się, że jakaś kobieta miała na sobie turkusową bluzkę albo granatową spódniczkę, zastanawiając się, czy po prostu nie zagadać do którejś z nich, ale wtedy z zamysłu wyrwał ją znajomy głos.
Obróciła się na barowym i wtedy dostrzegła znajomą burzę ciemnych loków. Kira nie omieszkała parsknąć śmiechem na te bezpodstawne oskarżenia. Chyba ostatnie, na co miałaby ochotę, to śledzenie Lyric Hollis.
Wyobraź sobie, że nie tym razem — odparła beztrosko. — Czekam na... — urwała, spuszczając wzrok nieco niżej, a jej oczy zatrzymały się dokładnie na błękitnej sukience dziewczyny. — Ja pierdolę — warknęła pod nosem i pokręciła z niedowierzaniem głową. Najwyraźniej Lyric była podobnego zdania, o czym świadczyło przekleństwo, które wyrwało się spomiędzy jej ust. — Zabiję Boosta — stwierdziła poważnym tonem i już miała wyciągnąć z kieszeni jeansów komórkę, ale ostatecznie zrezygnowała z tego pomysłu.
Co strzeliło mu do głowy, żeby umawiać ją na randkę z Hollis? Czy zamienił się z chujem na głowy? Jaki był cel jego intencji? Chciał jej zrobić na złość, a może stwierdził, że będzie zabawnie? Tylko Finch wcale nie było do śmiechu. Lyric chyba też nie, o czym świadczyła jej zniesmaczona mina.
Ktoś ewidentnie zrobił sobie z nas podśmiechujki — stwierdziła niewzruszenie, ale w myślach już opracowywała plan, w jaki sposób zapierdolić kumpla. Może powiesi go za sutki w swoim garażu i będzie oblewać lodowatą wodą? Albo każe mu biegać na golasa po ciemnym lesie? Mogłaby po prostu nakopać mu do dupy, ale to nie zmyje jego grzechów.
Przycisnęła butelkę do ust, spoglądając znad szyjki na Hollis. Czy to był ten moment, w którym się żegnają i każda wraca do swoich spraw?
Skoro już tu jesteś — zaczęła Kira, wskazując podbródkiem na wolne miejsce obok siebie. — To może się napijesz? Ja stawiam — zaproponowała, bo przecież to nie była jej wina, że Boost postawił je w takiej sytuacji. Nie musiały też udawać, że się nie znały, bo połączyła je seria niefortunnych zdarzeń. W dodatku zdawało się, że zdążyły już zakopać topór wojenny, a ich relacja znów była na dość neutralnym gruncie. — Dawaj, Hollis. Na co masz ochotę? Piwo? Szoty? Jakiś fikuśny drink z palemką? — skinęła ręką na barmana, który przystanął przy ladzie w oczekiwaniu na zrealizowanie kolejnego zamówienia. Ten wieczór wcale nie musiał kończyć się w tym momencie i wcale nie musiało być nieprzyjemnie.

lyric hollis

something about her

: ndz lut 01, 2026 4:38 pm
autor: lyric hollis
Boost ewidentnie zamienił się z chujem na głowy. Lyric była co do tego przekonana. Do reszty go pokurwiło, bo co on sobie myślał? Że to będzie zabawne? Mało miał krzyków, jakimi dzieliłī się w samochodzie, kiedy uciekali przez G-forcem? Obudził się jednego dnia i stwierdził, że będzie zajebiście, jeśli ustawi je na randkę w ciemno?
Pojebany.
I Kira była chyba tego samego zdania, bo jej reakcja na to wszystko była wręcz lustrzana do tego, co jeszcze chwile temu opuściło usta Lyric. Ona na randce? A co one kurwa miały tu teraz siedzieć i udawać, że wcale się nie znały? A może miały zacząć zadawać sobie pytania na temat ulubionego koloru i zainteresowań?
Podsmiechujki jak chuj.
Sama była gotowa wyciągnąć telefon, zadzwonić do tego gagatka i zrugać go od góry do dołu, tylko nim zdążyła cokolwiek zrobić, Finch już proponowała jej drinka. Na moment się zastanowiła i przyjrzała jej dokładniej.
W sumie co jej szkodzi?
Skoro i tak tutaj były, może faktycznie mogły wypić jakiś alkohol i jakoś to przeboleć? W końcu ostatnio w miare zaczęły się dogadywać, a przynajmniej przestać skakać sobie do gardeł, więc może i tutaj mogły to zrobić nawet kulturalnie? Wzruszyła ramionami i poprawiła kurtkę przewieszoną na przedramieniu.
Skoro stawiasz — uśmiechnęła się nieznacznie, po czym rzuciła torbę razem z wierzech garderoby na jeden z hokerów i usiadła zaraz obok Finch. — Aż tyle propozycji? — prychnęła, gdy Kira zaczęła wymieniać wszystkie rodzaje alkoholi. Jako barmanka była pod wrażeniem jej wiedzy na temat trunków i nagle wcale nie chciała odbierać jej inicjatywy. — Możesz mi coś wybrać. Zaskocz mnie — mruknęła zadowolona i przyjrzała się jej uważnie. W sumie sama nie wiedziała na co miała ochotę. Z pewnością coś mocnego, żeby zapić ten wcześniejszy niezręczne moment, w którym obie uświadomiły sobie, że były swoją wzajemną randką. W sumie im dłużej Lyrico o tym myślała, tym bardziej miała wrażenie, że to było jednak do przewidzenia.
Wiedziałam kurwa, że on coś kombinuje — rzuciła po chwili, obracając się na wysokim krześle. — Nagle zadzwonił i oznajmił, że ma dla mnie randkę — aż przewróciłą oczami na samo wspomnienie ich spotkania. — Z dwadzieścia minut się produkował, jaka to gorąca sztuka — zaśmiała się, podczas gdy jej wzrok chyba po raz pierwszy tego wieczoru bezczelnie osunął się po Kirze od góry do dołu. — I w sumie miał rację — wyglądała ślicznie, tego nie można jej było odmówić. Miała na sobie wyzywający makijaż, który idealnie podkreślał jej oczy i nawet ten błekitny od siedmiu boleści nie wyglądał na niej źle. A przecież mało kto wyglądał dobrze z błękicie. W ogóle kto normalny nosił taki kilor na codzień?

kira finch

something about her

: ndz lut 01, 2026 5:08 pm
autor: kira finch
Znała się na fancy drinkach równie dobrze jak Lyric, choć w przeciwieństwie do niej nie była barmanką w The Shop. Mimo to każdy, kto znał Kirę Finch, wiedział, że miała wyczucie smaku i to nie tylko w kwestii alkoholu. Potrafiła jednym spojrzeniem ocenić jakość trunku, krój marynarki czy intencje drugiej osoby. Miała dobry gust w kobietach, to było oczywiste, ale także w muzyce, miejscach i ludziach, których wpuszczała do swojego świata.
Jestem dzisiaj bardzo szczodra, doceń to — oznajmiła z łobuzerskim uśmiechem i cmoknęła, zastanawiając się nad wyborem odpowiedniego alkoholu. Zlustrowała Hollis od góry do dołu, a potem pokiwała głową, jakby to wystarczyło do podjęcia odpowiedniej decyzji. — Lubisz gin? Rum? Brandy? Nieważne. Dwa razy Fog Cutter — zwróciła się do barmana, bo wybrany drink zawierał wszystkie te alkohole plus wino, migdałowy likier oraz sok z pomarańczy i cytryny. Kto nie przepadał za mocnym, kwaśnym połączeniem.
Zaśmiała się głośno, słysząc jak Lyric produkuje się na temat pomysłu Boosta. Jej reakcja była podobno, chociaż ona znała go wiele lat i już kilkakrotnie umawiał ją z fajnymi laskami. Z tych wszystkich może tylko dwie okazały się kompletnym niewypałem, ale przynajmniej były niezłe w łóżku.
A ty, mimo wszystko, jednak się zgodziłaś? — spojrzała z rozbawieniem na Lyric. — No dobra, Boost to palant, ale nie możemy odmówić mu dobrego gustu. Fajna kiecka, swoją drogą — w tym miejscu spojrzenie Kiry powędrowało do dużego dekoltu, który zdecydowanie więcej odsłaniał niż zasłaniał. I prawidłowo, tak miało być!
Błękitny zdecydowanie był kolorem Lyric. Wprawdzie bardziej widziałaby ją w wyzywającej, emanującej seksem czerni, ale jasny niebieski ładnie kontrastował z jej ciemnymi włosami i piwnymi oczami, które w zależności od światła, przybierały zielony odcień. Właściwie Finch nie wiedziała, dlaczego zwróciła na to uwagę, ale zwróciła. Najwyraźniej nie patrzyła jedynie na wyeksponowany biust.
Czyli mam rozumieć, że nie jesteś zawiedziona? — zapytała, przysuwając jej bliżej szklankę z alkoholem. — Spodziewałaś się zastać tutaj jakąś długonogą brunetkę czy liczyłaś raczej na ognistorudą, piegowatą sztunię? — zainteresowała się, bo właściwie nie miała pojęcia, czy Hollis miała jakiś typ. Ich seks był świetny, ale przecież czasami liczyło się coś więcej.
Nie chodziło o związki, ale aspekty wizualne. Niektórych kręciły duże cycki, innych jędrny tyłek. Kira zdecydowanie była team cycki, ale lubiła tez zawiesić oko na fajnej pupie. Daleko było jej do wypowiadania się na temat połączenia dusz czy dopasowaniu pod względem charakterów czy znaków zodiaku. W teorii powinny ją kręcić uległe dziewczyny, które oddawały jej się w pełni i spełniały każdą jej zachciankę. W praktyce szybko się takimi nudziła.

lyric hollis

something about her

: ndz lut 01, 2026 8:58 pm
autor: lyric hollis
Spojrzała wyzywająco na Kirę, kiedy ta lustrowała wzrokiem. Próbowała wyczytać z jej dzisiejszego ubioru na jakiego drinka miała ochotę? Jeśli tak, to Lyric nie miała zamiaru jej w tym przeszkadzać. Ba, nawet wyprostowała się nieznacznie, żeby odkryć jeszcze więcej i zaprezentować się należycie. I chyba wyszło jej całkiem nieźle, bo zaraz Kira zamówiła dla nich bo całkiem solidnym, mocnym drinku.
Uśmiechnęła się pod nosem na wybór blondynki. Gdyby faktycznie miała coś do powiedzenia, pewnie postawiłaby na coś podobnego. Dlatego skinęła głową, dajac swoją aprobatę, zaraz potem mimowolnie odprowadziła barmana na swojego stanowisko, by przez krótką chwilę przyjrzeć się, w jaki sposób zabierał się do zrobienia trunków. Zdecydowanie miała w sobie jakieś zboczenia robocze, nad którymi najzwyczajniej w świecie nie dało się zapanować.
No oczywiście, że się zgodziłam — wzruszyła ramionami na kolejne słowa Kiry, odwracając w końcu spojrzenie od dłoni mężczyzny i przenosząc ciemne ślepia na Finch. — Nie jestem przecież miękką pizdą, żeby wymiękać. Poza tym, dobrze wiesz, że lubię wyzwania — dodała, malując na ustach bezczelny uśmiech. Pomimo tego, że w przeszłości darły koty, miały przecież też swoje chwile uniesienia i można było stwierdzić, że jednak trochę się znały. Może nie na wylot, nie jakoś dogłębnie głęboko, ale znały o sobie nawzajem pewne fakty. Głównie te złe, ale z pewnością były też jakieś dobre.
Zignorowała komentarz o sukience, chociaż zdecydowanie go zakodowała. Lyric na codzień była daleka od ubierania się kobieco — stawiała na wygodę przede wszystkim, baggy jeasny, podkoszulki i luźne bluzy, chociaż od czasu do czasu zdarzało się jej odpierdolić. Tak jak dzisiaj. Miło więc, że Kira to zauważyła. Ten komplement zdecydowanie połechtał jej ego.
Czy była zawiedziona tym, że została umówiona na randkę z Kirą, a nie żadną zielonooką brunetką? Zastanowiła się na moment nad jej pytaniem, ale też nie dlatego, że wahała się nad odpowiedzią, a bo chciała się jej jeszcze raz bezczelnie przyjrzeć i przy okazji wymalować na twarzy uśmiech.
Nie — odpowiedziała krótko, odbierając szklankę z drinkiem. — Gdyby to był ktokolwiek inny, istniałoby wysokie ryzyko nudy, a z tobą… zawsze jest co robić — i tak, to był komplement. Pełnoprawny, szczery komplement. Bo Kira mogła działać jej na nerwy, doprowadzać ją do szału, ale przynajmniej nie ociekała monotonią. Laski w dzisiejszych czasach były nudne jak flaki z olejem, a Lyric… Lyric potrzebowała adrenaliny i ognia. Ale czy miała jakiś konkretny typ?
Wielkie sztuczne cycki i wary z kilogramem botoksu — skwitowała w sprawie tego, kogo oczekiwała tutaj zostać. Oczywiście jej wypowiedź ociekała sarkazmem. Chociaż z drugiej strony, kto tam Boosta wiedział. Może facet właśnie takie laleczki uważał za seksowne? — Więc trochę ci jeszcze brakuje, ale nadrabiasz świetnym tyłkiem — zaraz się zreflektowała i w końcu miała chwilę by upić Fog Cutter, który Kira dla nich zamówiła. Drink smakował dobrze, chociaż był kurewsko mocny. Alkohole mieszały się ze sobą do tego stopnia, że ciężko było o jakikolwiek smak. Lyric zrobiłaby to o wiele lepiej. — A ty pewnie czekałaś na jakąś grzeczną dziewczynkę, żeby zgorszyć ją w swoim szybkim aucie?

kira finch

something about her

: ndz lut 01, 2026 9:59 pm
autor: kira finch
Nigdy nie określiłaby Lyric mianem miękkiej pizdy. Od pierwszego spotkania uznawała ją za interesującą, a przecież ktoś interesujący nie mógł być cipą. Hollis nie brakowało odwagi, chociaż czasami myliła ją z brawurą, co pokazała, kiedy zdecydowała się jednać zrobić napaść na bazę G-Force'a, żeby obsmarować jego samochód farbą w spreju. Obie doskonale pamiętały, jak to się skończyło. Rana na policzku Kiry zdążyła się zabliźnić i chociaż został po niej ledwo widoczny ślad, bez większego problemu zdołała go przykryć pudrem.
Lubisz wyzwania i nie masz mnie za nudziarę — podsumowała, kiwając z aprobatą głową. Dopiła swoje piwo i sięgnęła po szklankę z Fog Cutter. — Wszystko wskazuje na to, że spełniam każdy twój wymóg i nie potrzebujesz niczego więcej — przystawiła swojego drinka do tego, którego Hollis trzymała w dłoni i stuknęła szkłem o szkło w geście toastu.
Nie grzeszyła skromnością, ale czy to kiedykolwiek ją zgubiło? O dziwo nie. Była pewna siebie, co chyba było cechą charakterystyczną całej jej rodziny. Finchowie znali swoje mocne strony i lubili wykorzystywać je w zależności od sytuacji. Wprawdzie Kira wiedziała, kiedy zamknąć gębę, żeby sobie nie zaszkodzić, ale zwykle i tak stawiała na swoim. Potrafiła też odpuścić, kiedy gra nie była warta świeczki, ale zwykle osiągała zamierzony cel.
Mam wielkie, naturalne cycki. To nie wystarcza? — wymownie zerknęła na swój biust ukryty pod obcisłym topem. — Tyłek też mam świetny. I też naturalny — zaznaczyła, chociaż akurat co do tego Lyric nie powinna mieć wątpliwości. Miała okazję macać i górę i dół, więc sama mogła poczuć pod palcami tę wspomnianą naturalność. — To też potwierdza, że nie potrzebujesz więcej do szczęścia. Przynajmniej nie tej nocy — uśmiechnęła się pod nosem i wzięła łyk drinka. Faktycznie był mocny. Nieważne, po dwóch kolejnych i tak będzie uważać, że to najlepszy trunek na świecie.
Ściągnęła brwi, jakby faktycznie zastanawiała się nad pytaniem Lyric. W końcu wzruszyła lekko ramionami, mieszając alkohol słomką.
Grzeczną dziewczynkę? — powtórzyła po niej z cichym parsknięciem. — Po co? Takich mogę mieć na pęczki. Potrzebuję innych bodźców, żeby nie popaść w całkowity marazm. To nie sztuka, żeby wyrwać grzeczną panienkę. Jakbyś nie zauważyła, też lubię wyzwania — mrugnęła porozumiewawczo do Hollis.
Ale czy one dla siebie nie były łatwe? Podczas pierwszego spotkania prawie przeruchały się na dachu The Shop, a później i tak pieprzyły się w samochodzie Kiry. Tylko że z Lyric wcale nie było nudno, a seks był świetny. Kto wie, może dzisiaj też uda im się to powtórzyć? Noc była długa i pełna niespodzianek.
Proponuję nie zagrzewać tutaj długo miejsca — dodała po chwili, rozglądając się po lokalu. — Grają słabą muzykę, robią kiepskie drinki i nie możemy przecież dać się ogarnąć nudzie — oznajmiła, wyraźnie akcentując ostatnie słowo. W Toronto było wiele fajnych barów i klubów, po których mogły zrobić sobie małe tournee.

lyric hollis

something about her

: pn lut 02, 2026 6:29 pm
autor: lyric hollis
Lyric była narwana — takie były fakty. Nie potrafiła z tym walczyć, nawet gdyby próbowała. Matka zawsze powtarzała, że miała to po ojcu, że zawsze pierwsze robiła, a dopiero potem myślała, nawet jeśli jej czyny były skrajnie nieodpowiedzialne i zagrażały życiu. Ona i tak to robiła. Zupełnie jak wtedy, gdy kompletnie bez pomyślunku poszła wysmarować budynek Toronto Sun w kutasach. Prawie poszła przez to do więzienia i zbankrutowała. Albo ta cała akcja z G-Forcem, to też było skrajnie nieodpowiedzialne, a jednak Hollis w tamtych momentach była przekonana, że robi słusznie. Dopiero z biegiem czasu była w stanie stwierdzić, że faktycznie sprawy wcześniej nie przemyślała. Ale fakt — lubiła wyzwania. Lubiła kiedy się działo i Kira miała w swoich słowach stu procentową rację. Tak samo jak tych zaraz po, w których wymieniła wszystkie swojej wizualne atuty, z którymi… Lyric nie mogła się nie zgodzić.
To prawda — wzruszyła ramionami i zaraz upiła nieco drinka, nie ściągając spojrzenia z Kiry. — Całkiem niezła z ciebie sztuka, Finch — zauważyła. Zgodnie z prawdą zresztą. Kira była śliczna i to nie tylko na twarzy, ale przecież całe jej ciało było obłędne. Miała wszystko, co chciałaby każda laska — duże cycki, jędrna pupa, płaski brzuch i idealne wcięcie w talii. Hollis wiedziała to wszystko, bo przecież sama miała okazję, z pierwszej ręki to oceniać. Pierwsza na dachu The Shop, kiedy to poznały się po raz pierwszy, chociaż wtedy tylko trochę sobie ją pomacała, a potem w żółtym Ferrari, kiedy obie doprowadzały się do szału. Chociaż o tym jednym razie w garażu wolała nie pamiętać. Akurat ten można było wymazać z czeluści pamięci.
Prychnęła głośno, kiedy Kira oznajmiła, że grzeczne dziewczynki ją nudziły.
A co, wolisz takie, które ładują się w kłopoty? — przysunęła się bliżej, przyglądając się jej uważnie. — Takie, które potem możesz ratować z tarapatów? — piła do samej siebie? Oczywiście, że tak. Lyric akurat koło nudy nie stałą nigdy, chociaż większość części ludzi kwitowała jej poczynania jako pojebane, co chyba też najlepsze nie było, ale zawsze to lepsze niż bycie nudziarzem. Kira zaś prawie przy każdym spotkaniu ją z tych tarapatów wyciągała, więc może coś w tym było? W tym jak Hollis dostarczała jej wiecznie wrażeń?
Skoro nie chcesz tu długo zagrzać, to zeruj tego drinka i idziemy dalej — rzuciła, przyglądając się jej uważnie. Lyric wcale nie miała parcia, żeby siedzieć w fikuśnym koktailbarze, który wybrał dla nich Boost. W ogóle do nich nie pasował, nie wspominając nawet o tym, że muzyka, jaka tu grali była bardziej do spania niż dobrej zabawy. — To w takim razie za Boosta. Niech sie udławi — uniosła swoją szklankę w powietrze, by zaraz przybić w to Kiry, a potem już tylko wyzerowała wszystko na raz. Gorzki posmak niemal od razu rozlał się jej po gardle i przyprawił o uczucie nagłego ciepła, wylewającego się z okolicy brzucha. Poczekała jeszcze aż Kira zrobi to samo, a zaraz uśmiechnęła się do niej zaczepnie.
Grzeczna dziewczynka — pozwoliła, by ta dwuznaczna po części złośliwość wybrzmiała między nimi, a zaraz potem zgarnęła swoją kurtkę i zarzuciła na siebie razem z wełnianą czapką, która raczej mało pasowała do eleganckiej, seksownej sukienki, którą miała na sobie. Ale kto by się tym przejmował? Na pewno nie Lyric, bo ona akurat wolała, żeby było jej ciepło, niż żeby outfit się zgadzał. — Zapraszam — wskazała ręką drzwi do wyjścia, a kiedy Kira ruszyła, Hollis znalazła się tuż za nią.

kira finch

something about her

: wt lut 03, 2026 2:25 pm
autor: kira finch
Zupełnie zapomniała o tamtym jednym razie w garażu, kiedy Lyric zostawiła ją tak potwornie nakręconą. Nie miała jej tego za złe. Może nawet powinna, ale w końcu należało jej się to za kradzież czerwonego Chevroleta. Poza tym nie było tak, że nie potrafiła sobie później z tym poradzić — wystarczył jeden telefon, żeby zaspokoić żądzę. Co prawda po cichu uważała, że Hollis zrobiłaby to lepiej, ale jak się nie ma, co się lubi, to lubi się, co się ma, czyż nie?
Uśmiechnęła się pod nosem na ten komplement, za który nie zamierzała dziękować. Kira miała świadomość swojego wyglądu i wiedziała, że prezentuje się obłędnie we wszystkim, nawet w tej błękitnej koszuli, a bez niczego to już w ogóle rewelacja.
O to to — wymierzyła w Lyric swoją szklankę. — Lubię bawić się samozwańczą bohaterkę, bo mam za mało na głowie i muszę jakoś sobie urozmaicić czas między redakcją a wyścigami — westchnęła teatralnie, zupełnie jakby była taka biedna i pokrzywdzona. — I dziwny trafem zawsze to jesteś ty. Odnoszę wrażenie, że zaczynasz robić to celowo. No wiesz, sprawdzasz mój napięty grafik i wtedy wiesz, w jakim miejscu się pojawię, a potem z premedytacją ściągasz na siebie kłopoty — pokiwała głową, co może brzmiało absurdalnie, ale wcale nie musiało być kompletnie nieprawdopodobne. Z Hollis była niezła szajbuska, zresztą z Finch również i obie byłby zdolne do czegoś takiego. No bo nikt nie powiedział, że Kira nie wpadała w obsesję, kiedy miała kogoś na oku.
Niechętnie wzniosła toast za Boosta, któremu powinna ukręcić łeb przy samej szyi, ale z drugiej strony przynajmniej zafundował jej ciekawy wieczór w atrakcyjnym towarzystwie. Opróżniła szklankę z zawartości alkoholu i odstawiła ją na barowy blat. A że Finch miała gest, to zostawiła również nieprzyzwoicie duży napiwek za swoje piwo i dwa niezbyt smaczne drinki.
Będę taka dobra i pozwolę ci wybrać następny lokal — oznajmiła, zasuwając kurtkę i opatulając się szczelniej szalikiem. Och, Kira była naprawdę niesamowicie łaskawa! Hollis nie powinna robić nic innego, jak całować ją za to po stopach. No może akurat nie na mrozie, bo było wyjątkowo zimno. — Ale chyba najpierw wezmę Ubera — zreflektowała się po chwili, bo przecież Lyric zamarznie w tej kiecce zanim dotrą do kolejnej knajpy. Nie czekając na jej odpowiedź, od razu wyciągnęła telefon i włączyła aplikację. — Będzie za trzy minuty. Masz dokładnie tyle samo czasu, żeby powiedzieć mi, jak dokładnie chcesz spędzić dzisiejszy wieczór — poruszyła znacząco brwiami i wyciągnęła z kieszeni paczkę fajek. To był też doskonały moment na szybkiego papierosa, którego umieściła sobie w ustach i podała opakowanie Hollis.

lyric hollis

something about her

: śr lut 04, 2026 3:09 pm
autor: lyric hollis
Może faktycznie coś w tym było. Jakoś tak się działo, że gdziekolwiek Lyric nie spotykała Kirę, tak nagle zjawiały się kłopoty. Może był to zwykły pech? A może zrządzenie losu, żeby ta faktycznie mogła ją ratować z tarapatów? Chociaż sugestia Finch, że specjalnie sprawdzała sobie jej kalendarz, tylko po to, żeby się spotkać, akurat przyjęła gromkim śmiechem.
Lyric bywałą pierdolnięta, często robiła głupie rzeczy i za nic nie potrafiła odpuszczać, ale bez przesady. Nigdy w swoim życiu jeszcze nie zafiksowała się na żadnej lasce do tego stopnia, żeby za nią łazić, a co dopiero śledzić jej tryb dnia i kalendarz. Finch była pociągająca, intrygująca nawet, ale wciąż nie na tyle, by kompletnie zawrócić Lyric w głowie.
I hojna, jak się po chwili okazało, bo nie dość, że pozwoliła to Hollis wybrać kolejnegy lokal, do którego pojadą, to jeszcze po chwili wyciągnęła telefon, żeby zamówić im taksówkę. Kto by pomyślał?
Proponuje Pink Flaming — odezwała się, gdy Finch była już gotowa wbijać adres. — Nie dość, że mają tam zajebiste drinki, to jeszcze parkiet, jakbyś chciała wziąć mnie w obroty — przyjrzała się jej uważnie. Różowy Flaming było miejscem, do którego Hollis często chodziła za znajomymi. Grali tam świetną muzę i nie roiło się tam od nastolatek, czego nie można było powiedzieć o The Shop, w którym na co dzień pracowała.
Mam trzy minuty, żeby ci opowiedzieć, jak chce spędzić dzisiejszy wieczór? — uniosła brew ku górze, przyglądając się uważnie blondynce. Prawda była taka, że Hollis wcale nie miała żadnych oczekiwań w związku z resztą wieczoru, szczególnie teraz, kiedy jej randką okazała się być Kira. Może tylko to, żeby się znowu nie posprzeczały? Ale tego przecież nie powie. Zamyśliła się więc na moment, przy okazji zaciągając papierosem, który dostała od Finch. — Chciałabym… żebyśmy zrobiły sobie zajebisty bar spree po całym downtown i odwiedziły każdy bar po kolei. W każdym wypiły po jednym drinki i szły dalej. Ba, więcej, w każdym nawet nie wybierały go z karty a… losowały. I tak aż nas nie odetnie — przedstawiła swoją wizję spędzenia tego wieczoru, z którą Kira mogła ale wcale nie musiała się zgadzać, a na koniec jeszcze wbiła spojrzenie w jej szare oczy. — Zawsze chciałam to zrobić, ale nigdy nie miałam żadnego godnego towarzysza. Moi znajomi są zajebiści ale mają kurewsko słabe głowy — nie miała pojęcia jaką głowę miała Kira, jednak wcale nie wyglądała na słabego zawodnika, szczególnie, że Lyric już miała okazję poić ją w The Shop i prawda była taka, że na koniec trzymała się najlepiej z całej swojej ekipy, a przecież waliła szoty przy każdej kolejce.
Co myślisz, Finch? — dopytała, przysuwając się nieco bliżej, ponownie zaciągając petem. Przeskakiwała też z nogi na nogę, bo na zewnątrz jednak było kurewsko zimno, a ona w tej sukieneczce miała kompletnie nagie nogi, bo… przecież nie wpadła na to, żeby założyć rajtki. Ktoś w ogóle jeszcze w dzisiejszych czasach zakładał rajstopy? A tym bardziej ktoś, kto miał w planach potencjalną akcje po udanej randce? No chyba nie. A już na pewnie nie Lyric.

kira finch