Smacznego, udław się
: pn lut 02, 2026 8:23 pm
No i stało się, nadeszła długo wyczekiwana niedziela, kiedy to zgodnie z zaproszeniem mojej mamy mieliśmy stawić się w rezydencji na wystawnym obiedzie. Mieliśmy, czyli ja i Charlotte i chociaż wciąż wydawało mi się to co najmniej popieprzone, to raczej nie miałem wyboru, a pani Patel osobiście dopilnowała, żebym tym razem nie mógł się wykręcić. Generalnie Walentynki były do dupy, praktycznie cały dzień straciłem na ogarniania łazienki - trzeba było skombinować ekipę sprzątającą i hydraulika, a po rozmowie z jednymi i drugimi doszliśmy do wniosku, że to i tak czas na remont, więc przyszło mi wybrać nowe płytki, zabudowę i prysznic, który mieli dostarczyć dopiero w poniedziałek. Stary od razu poszedł na śmietnik, więc można powiedzieć, że zostaliśmy z Peach bez toalety, chociaż ona się pewnie zakręciła u swojego chłopaka albo jakiejś przyjaciółki. Ja też chodziłem srać do Cynthii, ale po drugim razie zamknęła się od środka w mieszkaniu i udawała, że jej nie ma. Szybkie siku robiłem do zlewu, więc wyjebane. Teraz zostało mi najtrudniejsze, ogarnąć się przed wyjściem do rodziców, bo szczerze powiedziawszy nie myłem się od piątku przed imprezą. Miałem nawet w planach zrobić to u Madoxa, ale tam dosłownie mieszkała kupa latynoskich imigrantów i Pilar, więc klop był wiecznie zajęty - baby robiły sobie wielogodzinne spa pod prysznicem, a Ricardo chyba głównie chował się tam przed swoją żoną i udawał, że ma zaparcia. Więc raczej nie miałem wyboru. Zbieram swoje rzeczy - ciemny, świeżo wyprasowany garnitur, koszule w kolorze pastelowego różu i jakiś śmieszny krawat we florystyczne wzory rodem z lat 70. i uderzam do drzwi naprzeciwko. Liczę na to, że Lotta da mi się ogarnąć w swojej łazience, wpuściła mnie nawet po tym nieszczęsnym spotkaniu z moją matką, więc może i tym razem pokaże, że jednak nie jest taka zepsuta do szpiku kości i ma jeszcze odrobinę serca. Walę pięścią w drewno drzwi i nie czekając na odpowiedź ciągnę za klamkę, może akurat ma otwarte? Tutaj i tak się praktycznie wszyscy znali to bez sensu zamykać, ja czasem zostawiałem otwarte nawet jak na szybko wychodziłem do sklepu, nie mówiąc już o oknach, te miałem notorycznie porozwierane na oścież, żeby koty mogły sobie wchodzić i wychodzić. Oczywiście jak było cieplej, teraz to nie. Obym tylko w drzwiach Lotty nie wpadł na jakiegoś gacha, co śmiał zostać na śniadanie po walentynkowej kolacji, zdecydowanie nie miałem nastroju na takie atrakcje. Zresztą było już prawie pół do pierwszej, a my byliśmy umówieni na drugą - Ej, jesteś? Muszę się gdzieś wykąpać
Charlotte Kovalski
Charlotte Kovalski