He asked for a 13, but they drew a 31
: wt lut 03, 2026 5:21 pm
#18
Gwałtowne manewry drogowe nieco spowolniły potok myśli, ale dopiero głos Teddy ją z nich wytrącił. Obróciła głowę powoli w jej stronę, marszcząc brwi. Przyglądała jej się bardzo podejrzliwie przez dłuższą chwilę, jakby spodziewała się, że zaraz dowie się, że to tylko taki żarcik. Ale nic na to nie wskazywało. Rozchyliła wargi, bo szok wreszcie zajął miejsce podejrzliwości.
— Poważnie? O matko, tak, zajebiście, świetnie, zróbmy to natychmiast. — Entuzjazm wlał się w nią z gwałtownością Ice Bucket Challenge. Zmartwienia odeszły na drugi plan. Zdecydowanie nie zapomniała o swojej kompromitacji. To jedna z tych myśli, która krąży natrętnie po głowie, nie dając zasnąć. Ale na razie nie ma spanka! Wyłączyła wszystkie pracowe aplikacje, porzucając też obowiązki. Musiała załatwić kogoś, kto im zrobi też tatuaż, zanim się rozmyślą. Tak robią wszyscy odpowiedzialni, dorośli ludzie. Ale skąd teraz wytrzaśnie miejsce, które przyjmie je o tej godzinie i będzie miało wolny termin? W przypadku Finch odpowiedź jest często bardzo podobna. Przecież ma byłą dziewczynę, która jest tatuatorką. Nie rozstawały się w aranżacji trzaskanych wazonów, miały całkiem niezły kontakt, w ogóle nie powinno być niezręcznie. Była na bank uczestniczyła w takich sytuacjach co najmniej kilka razy w miesiącu.
— Jedź do Vanty. Ogarnie nas — rzuciła znad telefonu, przesyłając jej od razu pinezkę z adresem, gdyby go nie pamiętała. Relacja April i Vanty, a właściwie Juno, bo tak miała na imię, nie była nigdy tajemnicą. Darling mogła jeszcze pamiętać. Kręciły ze sobą jakieś trzy lata temu, ale nie trwało to zbyt długo. April, klasycznie, wpadła w stan totalnego upojenia tatuatorką, ale po jakimś czasie dotarło do nich, że mają totalnie inne priorytety i nie chcą marnować swojego czasu. Nie wydarzyła się żadna okrutna tragedia, nikt nikogo nie skrzywdził, nie miały powodu chować urazy. Finch oczywiście płakała za nią wiele nocy, ale wspomnienie rozeszło się po kościach, a gdy spotkały się przypadkiem kilka miesięcy później, relacja po prostu wróciła do kumpelskiej normy.
— Nie wiem na co się zdecydować. Może ja If I were a train, I'd be late again a ty If I were a swan, I'd be gone? O albo For long you live oraz high you fly. Albo takie szklane akwaria po jedynej rybce w każdym. — Znów spojrzała na nią znad telefonu. Pierwsza paleta pomysłów związana była ściśle z Pink Floyd. Nie powinna jednak opierać ich wspólnego tatuażu na własnej pasji. Zagryzła wargę, zastanawiając się coraz mocniej.
— Hm. Chciałam zasugerować datę i współrzędne pierwszego pocałunku, ale to było w domu moich rodziców, więc... ugh. Może nie. — Wywróciła oczami zirytowana. To byłby bardzo sztampowy pomysł, ale miał w sobie sporo uroku. Szkoda tylko, że otoczenie nie było aż tak magiczne. No może pokój April był, ale gorzej z resztą. Z tej całej ekscytacji nawet nie wyczuła, że tak dokładne pamiętanie tamtego momentu może być nieco dziwne.
— Ja mogę mieć gaśnicę, a ty aparat. Jedna Alt, a druga F4. Krowa i kruczak? Blanta i zapalniczkę? Misia bez głowy i obcięty łeb? Albo nie – misia i tulipan. Dobra, to trochę tandetne. — Widać, że była nakręcona jak szwajcarski zegarek. Oczy świeciły się jej radośnie, roznosiła ją energia, jakby w międzyczasie zdążyła się gdzieś nafurać. Z każdym kolejnym pomysłem zaczynała sprawiać wrażenie coraz bardziej załamanej. Kwestionowała każdy pomysł, jakby wszystkie nadawały się co najwyżej na śmieci. Spojrzała niezadowolona na telefon, który śmiał zawibrować. Na szczęście to tylko gif ze smutnym Pablo Escobarem, którym Vanta dawała znać, że jest na nie gotowa. Finch obróciła ekran w stronę Teddy, żeby potwierdzić jej, że wszystko zaklepane i teraz już muszą coś wymyślić.
teddy darling