na samotne wieczory babskie ploteczki...
: wt lut 03, 2026 8:39 pm
Niamh R. Kilroy
Melanie miała nudne życie w ostatnim czasie, a dzierżyła je między sąd, a własne mieszkanie. Niestety. Wszystkie dobre rzeczy w jej życiu się kończyły, pojawiała się monotonia, która wręcz ją dręczyła na tyle iż opadły jej pierwsze chęci. Może i chciała wyjść na miasto, zapomnieć o facetach i problemach z nimi z ostatnich tygodni, ale z drugiej strony - dawno nie była tą zwykłą Campbell, bez makijażu i w dresach. Dlatego też odwołała wyskoczenie do puby czy klubu, a wybrała nocne nocowanie, prawie jak pidżama party zza dobry czasów. Zaprosiła więc Niamh do siebie, przygotowując dla nich salon, kilka przekąsek, które pójdą im w biodra oracz rzecz jasna dobre wino. Nie potrzebowała wiele jak tylko kogoś obok, byle znowu nie spędzać wieczoru samotnie, pusto, z tym dźwiękiem telewizora, który irytował. W pewnym momencie życia człowiek jednak bał się o to, że zostanie całkiem sam, że praca, kariera i walka o przyszłość będzie tym co przesłoni wszystko inne. Może u niej tak było? A może miała pecha bo co kolejny facet to następne rozczarowanie. Powrót byłego do życia zasiał pewien rodzaju ferment, kilka chwil które i tak skończyły się jej na nowo rozłupanym sercem. Przelotne flirty i beznadziejne gadki z niektórymi? To już ją nie kręciło. Walka z prawnikiem, którego nie cierpiała i który nie był totalnie w jej stylu - nudne aż do porzygu. Skoro nawet to ją nie kręciło to chyba widocznie mieliśmy problem - Melanie go miała. Z tego wszystkiego co lubiła robić, została jej jedynie praca i bitwa o nazwisko, o klientów i o przyszłą kancelarię, opartą na jej nazwisku. Nie ukrywała jednak, że w morzu pragnień był też mały pierwiastek chęci aby założyć rodzinę albo przynajmniej mieć stałego partnera. Każdy w końcu ponoć zasługuje na miłość, czyż nie?
Nie jej było to oceniać, ona żyła po swojemu i zajmowała się tym co dawał jej los aktualnie. Mało więc było teraz jakiś facetów w jej życiu, ograniczyła flirty i przelotne romanse. Dlaczego więc narzekała i marudziła? Może jak każdy człowiek na tej planecie, chciała aby wieczorem męskie ramiona utuliły ją do snu. Tyle albo aż tyle. Nie oceniajmy tego na końcu. Po pracy zabrała się za to aby nieco ogarnąć swoje cztery kąty - nastawiła pranie, przyszykowała sałatkę i wyjęła dwie butelki wina. W międzyczasie pomyślała także o tym, że zjadła by po prostu zwykła chamską pizzę. Lata treningów i dbanie o sylwetkę pozwalało jej na mały cheat meal. Dlatego też gdy zadzwonił dzwonek do drzwi, w pierwszej chwili myślała, że to właśnie dostawca a nie znajoma. Mimo wszystko ucieszyła się otwierając kobiecie drzwi.
- No witaj! Hej! - cmokała jej policzki na przywitanie, z nieco mocną przesadzoną radością. Nie oszukujmy się grała dobrą minę do złej gry, a wiec przykrywała trochę swój stan depresyjny.
- Myślałam, że to facet z pizzą, ale jesteś przed nim. Bo zjesz kawałek, co? Nie masz diety, problemu z glutenem czy innymi? Pomyślałam po prostu o dniu, gdzie jem wszystko i tyle. - wyznała, ze śmiechem zasypując ją pewnie na start tym wszystkim, ale była trochę nakręcona. Miała w ostatnim czasie mało gości, mało miłych osób w swoim otoczeniu na które by mogła liczyć bez zająknięcia. I to w tym wszystkim było po prostu smutne, ale i ludzkie.
Melanie miała nudne życie w ostatnim czasie, a dzierżyła je między sąd, a własne mieszkanie. Niestety. Wszystkie dobre rzeczy w jej życiu się kończyły, pojawiała się monotonia, która wręcz ją dręczyła na tyle iż opadły jej pierwsze chęci. Może i chciała wyjść na miasto, zapomnieć o facetach i problemach z nimi z ostatnich tygodni, ale z drugiej strony - dawno nie była tą zwykłą Campbell, bez makijażu i w dresach. Dlatego też odwołała wyskoczenie do puby czy klubu, a wybrała nocne nocowanie, prawie jak pidżama party zza dobry czasów. Zaprosiła więc Niamh do siebie, przygotowując dla nich salon, kilka przekąsek, które pójdą im w biodra oracz rzecz jasna dobre wino. Nie potrzebowała wiele jak tylko kogoś obok, byle znowu nie spędzać wieczoru samotnie, pusto, z tym dźwiękiem telewizora, który irytował. W pewnym momencie życia człowiek jednak bał się o to, że zostanie całkiem sam, że praca, kariera i walka o przyszłość będzie tym co przesłoni wszystko inne. Może u niej tak było? A może miała pecha bo co kolejny facet to następne rozczarowanie. Powrót byłego do życia zasiał pewien rodzaju ferment, kilka chwil które i tak skończyły się jej na nowo rozłupanym sercem. Przelotne flirty i beznadziejne gadki z niektórymi? To już ją nie kręciło. Walka z prawnikiem, którego nie cierpiała i który nie był totalnie w jej stylu - nudne aż do porzygu. Skoro nawet to ją nie kręciło to chyba widocznie mieliśmy problem - Melanie go miała. Z tego wszystkiego co lubiła robić, została jej jedynie praca i bitwa o nazwisko, o klientów i o przyszłą kancelarię, opartą na jej nazwisku. Nie ukrywała jednak, że w morzu pragnień był też mały pierwiastek chęci aby założyć rodzinę albo przynajmniej mieć stałego partnera. Każdy w końcu ponoć zasługuje na miłość, czyż nie?
Nie jej było to oceniać, ona żyła po swojemu i zajmowała się tym co dawał jej los aktualnie. Mało więc było teraz jakiś facetów w jej życiu, ograniczyła flirty i przelotne romanse. Dlaczego więc narzekała i marudziła? Może jak każdy człowiek na tej planecie, chciała aby wieczorem męskie ramiona utuliły ją do snu. Tyle albo aż tyle. Nie oceniajmy tego na końcu. Po pracy zabrała się za to aby nieco ogarnąć swoje cztery kąty - nastawiła pranie, przyszykowała sałatkę i wyjęła dwie butelki wina. W międzyczasie pomyślała także o tym, że zjadła by po prostu zwykła chamską pizzę. Lata treningów i dbanie o sylwetkę pozwalało jej na mały cheat meal. Dlatego też gdy zadzwonił dzwonek do drzwi, w pierwszej chwili myślała, że to właśnie dostawca a nie znajoma. Mimo wszystko ucieszyła się otwierając kobiecie drzwi.
- No witaj! Hej! - cmokała jej policzki na przywitanie, z nieco mocną przesadzoną radością. Nie oszukujmy się grała dobrą minę do złej gry, a wiec przykrywała trochę swój stan depresyjny.
- Myślałam, że to facet z pizzą, ale jesteś przed nim. Bo zjesz kawałek, co? Nie masz diety, problemu z glutenem czy innymi? Pomyślałam po prostu o dniu, gdzie jem wszystko i tyle. - wyznała, ze śmiechem zasypując ją pewnie na start tym wszystkim, ale była trochę nakręcona. Miała w ostatnim czasie mało gości, mało miłych osób w swoim otoczeniu na które by mogła liczyć bez zająknięcia. I to w tym wszystkim było po prostu smutne, ale i ludzkie.