ta zabawa po nocach się śni
: śr lut 04, 2026 4:53 pm
Moja znajomość z Ianem była dosyć specyficzna. Mieliśmy sporo wspólnego, ale łączyło nas głównie ćpanie. Gdyby jeden z nas stwierdził kiedyś, że chce być czysty to już nigdy byśmy się nie spotkali. Te same pasje były tylko miłym dodatkiem do wspólnego tripa, sprawiały, że nie nudziliśmy się w swoim towarzystwie. Nie pamiętam jak się poznaliśmy. Czy mnie to dziwi? Absolutnie. Właściwie dużo bardziej kuriozalny wydaje mi się fakt, że w ogóle rozpoznajemy swoje twarze, chociaż... Czy zauważył bym go w tłumie ludzi w centrum miasta, w godzinach szczytu? Nie sądzę i myślę że on miał podobnie. Niemniej naprawdę go lubiłem - podchodziliśmy z kompletnie różnych środowisk, ale gdzieś we wnętrzu dzieliliśmy tę samą nostalgię, za czym? Być może za życiem, które nie miało szans na spełnienie. Był piątek wieczór, a ja się nudzę. Raczej mi się to nie zdaża, bo przecież zawsze znalazł się ktoś, kto chciał mi towarzyszyć, jeśli nie znajomy to obcy, tyle, że ja w ogóle nie miałem dzisiaj ochoty na small talki z ludźmi, z którymi nigdy więcej się nie spotkam. Przyjaciele mnie olali - nie mam czasu, nie mam chęci, mam inne plany, jestem w Meksyku. KAŻDY miał jakąś wymówkę. No, każdy oprócz Iana, pewnie głównie dlatego, że postanowiłem nie informować go o swojej wizycie. Ma się ten łeb - jak nie napiszesz to ci nie odmówią. Gorzej jak go nie będzie, wtedy najwyżej spalę jointa na jego klatce schodowej i wrócę w chatę oglądać Netflixa i wypierdalać cipsy. Brzmi strasznie chujowo. Ale teraz łapię taksówkę i jadę na Rexdale, a potem wbijam pod mieszkanie Iana. Walę w drzwi i ciągnę za klamkę - otwarte, więc wbijam do środka od progu krzycząc - To ja, jak się z kimś ruchasz to przestań - żartuję sobie, bo jednak gdybym miał go zastać w intymnej sytuacji, to pewnie zamknąłby drzwi. Butów nawet nie ściągam, szczerze podłoga jest po prostu syfiasta, a ja jestem pierdolonym pedantem. To mieszkanie trochę mnie brzydzi, jestem przyzwyczajony do większych luksusów, ale nie powiem mu tego bo po pierwsze nie byliśmy aż tak blisko, a po drugie nie chce stracić ziomeczka przez moje wygórowane oczekiwania, którym nie da się sprostać mieszkając w blokach socjalnych. Ładuję się wgłąb mieszkania i zastaję Iana z jakąś panną. Ups - O sory, myślałem, że jesteś sam - mówię, trochę jestem speszony, bo sobie uświadamiam, że żart był z deka nie na miejscu - Przeszkadzam wam? - pytam. Pewnie przeszkadzałem, ale jak tylko się dowie, że mam ze sobą towar to przestanę. Patrzę to na jedno to na drugie, chociaż zdecydowanie dłużej zawieszam oko na dziewczynie. Nie kojarzę tej twarzy, ale jest na tyle śliczna, że chętnie ją poznam.
Ian Swerdlove vita holloway
Ian Swerdlove vita holloway